czwartek, 29 listopada 2012

Wyniki + Artysta miesiąca

Tym razem wyniki były bardzo wyrównane, niemal do końca szły równo, a prowadzący zmieniał się kilka razy. Ale ostatecznie mamy zwycięzcę. Oto liczba głosów:
Nauczyciel - 17
Nauczycielka - 15
Mimo wszystko, różnica jest tak niewielka, że być może postaram się wziąć pod uwagę także liczne głosy tych, którzy jednak nie wygrali. Ale to się zobaczy. Na razie mam rezultat, więc mogę podjąć prace nad kolejnym odcinkiem "School of. st. Ann".

wtorek, 27 listopada 2012

(Crossover) School of St. Ann 3




 Oto kolejna, trzecia już część serii "School of St. Ann", tak jak w poprzednich częściach, do was należy wybór dotyczący tego, co sie dalej stanie. Poprzednio byliście właściwie jednomyślni, zobaczymy, jak będzie tym razem...

Tytuł: School of St. Ann 3

Zdecydowała się. Od Orihime i tak niczego jak do tej pory się nie dowiedziała, a spotkanie, o którym mówiła Rangiku mogło dostarczyć jej jakichś ciekawych informacji o tym, po co tutaj przybyła. Dlatego nie tracąc czasu ruszyła przed siebie. Szkolne korytarze były już częściowo pogrążone w półmroku, uczniowie byli już w akademikach. Opustoszały budynek szkoły sprawiał wieczorem ponure wrażenie. Miyu szła najciszej jak mogła, jakby się spodziewała, że w tym całym mroku i ciszy odnajdzie jakiś punkt zawieszenia dla swojego śledztwa.

sobota, 24 listopada 2012

Vanquished Queens - anime!!!


Właśnie się dowiedziałem, że artbook "Queen's Blade - Vanquished Queens" zostanie przerobiony na anime. Ale po co robić z artbooka anime? Nie jest to przypadek, bo "Vanquished Queens" jest artbookiem fabularnym. Każdy obrazek w nim ma swój dokładny opis. A o czym to jest?

czwartek, 22 listopada 2012

(Naruto) Świątynia



Obiecany za złapanie screena z 80 000 wejść krótki fanfik z Tsunade dla Hipera. Miałem już nic nie pisać z Naruto, ale obietnica to obietnica. Potraktujcie to jednak raczej jako wyjątek od reguły.



Tytuł: Świątynia
Z: Naruto


Tsunade obudziła się, pchnięta jakimś dziwnym przeczuciem. Czuła, że coś jest nie tak. Wstała, ubrała się szybko i rozejrzała się. Przybyła tutaj wczoraj, żeby wspólnie z uczennicami wyjaśnić, co się stało z tym miejscem. Położona na skraju ich terytorium świątynia była zawsze często odwiedzanym miejscem, ale od jakiegoś czasu opustoszała. W jej okolicach działy się dziwne, niepokojące rzeczy. Ludzie bali się tu zbliżać i w końcu ktoś powiadomił Tsunade, która akurat była w okolicy. Prowadziła właśnie trening dla swoich uczennic, więc pomyślała, że to może być dobra okazja.

Cały dzień poszukiwań nie pozwolił odnaleźć niczego podejrzanego. Świątynia była faktycznie pusta, ale nie natrafiły na żaden ślad. Nic, jakby nagle to miejsce opustoszało. Tsunade postanowiła jednak, że spędzą tutaj noc. Nakazała dziewczynom, żeby zachowały ostrożność. Rozbiły obóz w jednym z bocznych pomieszczeń. Teraz, kiedy wstała, spojrzała w kierunku, gdzie powinny spać dziewczyny. Nie było tam żadnej z nich. Przeklęła samą siebie za lekkomyślność, powinna była zostać na warcie. Szybko wybiegła z pomieszczenia, żeby zobaczyć łunę słabego, czerwonego światła, które dobiegało z centralnego punktu świątyni.

wtorek, 20 listopada 2012

Różne takie...

 Głosowanie po drugiej części School of St. Ann wykazało dość jednogłośnie decyzję czytelników, zatem pozostaje mi się do niej dostosować. Ktoś spytał, skąd mi przyszedł do głowy taki pomysł? Wzięło się to z tego, że niedawno odkryłem coś takiego jak gry paragrafowe. Są to książki, w którym czytelnik sam wybiera, jak ma sie toczyć dalsza akcja, rozgrywa walki itd. Więcej na ten temat, a także gotowe tego rodzaju gry do pobrania możecie sami znaleźć na tej stronie.

wtorek, 13 listopada 2012

(Crossover) School of St. Ann 2




 Zgodnie z obietnicą, osoba, która złapała screen z liczbą 80 000 wejść, może zamówić jedno opowiadanie. Zwycięzcą tego mini-konkursu jest Hiper. Zamówienie mam już złożone, niedługo się za nie wezmę. Za jakiś czas (ale na pewno dłuższy) może znów urządzę coś podobnego. 
Tymczasem oto kolejna część "School of St. Ann". Jak zwykle, końcówka zostawia wybór wam, więc proszę o komentarze dotyczące tego, co powinno się dalej dziać.

 Tytuł: School of St. Ann 2

Następnego dnia rano Miyu ledwie zdążyła na lekcję WF, która była pierwsza. Nie znała jeszcze dobrze budynku, który i tak był olbrzymi. Przyzwyczajona do zwykłych szkół, miała problemy w odnalezieniu się w tak dużym kompleksie. Biegnąc przez korytarz skręciła gwałtownie i uderzyła w kogoś. Obie upadły na ziemię. Miyu podniosła się. Przed nią na ziemi siedziała dziewczyna o długich, rudych włosach, sięgających talii. Miyu od razu dostrzegła też duży biust nieznajomej. Sama nie miała przecież małego, ale ta dziewczyna była rzeczywiście hojnie obdarzona przez naturę.

czwartek, 8 listopada 2012

Zapowiedziana niespodzianka

 Liczba odwiedzin przekroczyła dziś 75 000. Dlatego też ogłaszam niespodziankę. Temu, kto pierwszy złapie screenshota z 80 000 lub liczbą im najbliższą i wklei tutaj (z fragmentem strony, oczywiście) napiszę jedno opowiadanie (raczej krótkie) z wybranymi bohaterami.Oczywiście, pewne warunki muszą być, tzn. nie piszę z dziećmi i postaciami, których totalnie nie znam. To taki prezent dla moich wiernych czytelniczek i czytelników.
Co do School of St.Ann, wyniki głosowania są takie:
- Nauczyciele - 8
- Uczniowie - 5
Co oznacza, że w kolejnej części większy nacisk zostanie położony na nauczycieli...

wtorek, 6 listopada 2012

(Crossover) School of St. Ann 1



 Oto pierwsza część zapowiadanego crossovera, nad którym właśnie pracuje. Pojawią się w nim postacie z różnych anime, na razie prezentuje dwie pierwsze z nich. Jednocześnie wpadłem na pewien pomysł. Inicjatywę oddam po trochu wam. Pod koniec każdej części będzie pytanie. W komentarzach możecie pisać, jaki wybór wam bardziej pasuje, a ja postaram się go w pewnym sensie zrealizować w kolejnej części. Myślę, że przez tego może być ciekawiej i mniej przewidywalnie, przynajmniej dla mnie..
Czemu tytuł jest po angielsku? A dlatego, że jest w nim drobny żart językowy, który mi się spodobał...

Tytuł: School of St. Ann
Z: Highschool of the Dead, Vampire Princess Miyu
Rating: NC-17

Budynek akademii imienia św. Anny był wielki. Miyu nigdy wcześniej nie znajdowała się w takiej szkole. Ta elitarna uczelnia z internatem miała bardzo wysoką renomę w kraju. A jednak, ostatnio w ciągu dwóch miesięcy zniknęły jej trzy uczennice. Policji nic nie udało się ustalić, śledztwo zakończono bardzo szybko, bo szkole nie zależało na skandalu. Ale Miyu przeczuwała, że sprawa może być z gatunku tych, które ją interesują.

Załatwienie sobie transferu do takiej szkoły nie było proste, nawet dla niej, szczególnie, że miała się uczyć w ostatniej klasie. Przenosiny na tym etapie nauki zdarzały się bardzo rzadko. Ale Miyu i to udało się załatwić. Teraz po budynku oprowadzał ją Ikudo, nauczyciel fizyki. Znajdowali się właśnie w klasie matematycznej. Za oknami zapadał już wieczór, słońce zachodziło, zalewając świat ciemnożółtą, złotawa poświatą, która wpadała przez okna do klasy, wydłużając cienie. Miyu miała na sobie mundurek szkolny – granatową, plisowaną spódniczkę i białą bluzkę z kołnierzykiem. Na nogach miała białe kolanówki i ciemne buty.

wtorek, 30 października 2012

Rocznica, zapowiedzi i inne takie


 Kończy się drugi rok funkcjonowania tego bloga. Kiedy dwa lata temu startowałem z nim na Onecie, byłem rozczarowany tym, że na świecie tyle stron z erotycznymi fanfikami, a w Polsce - nic. Jedyne, na co czasem się trafiało, to fanfiki yaoi. Dlatego postanowiłem coś zrobić. Nie myślałem, że to potrwa rok, a dwa... to już poza granicami wyobraźni. Ale cieszę się, że udało mi się utrzymać tego bloga, chociaż z przyczyn technicznych musiałem przenieść się z Onetu na Bloggera. Z przeprowadzki jestem jednak bardzo zadowolony. Chociaż Onet zapowiedział unowocześnienie swojego systemu do standardu Wordpressu, to jednak wracać tam nie planuję. Odkąd się tu przeniosłem, staram się prowadzić tego bloga tak jak bloga. Na Onetowskim były właściwie tylko opowiadania. Tutaj od czasu do czasu piszę normalne notki, takie jak ta. Mam nadzieję, że to wam nie przeszkadza.

piątek, 26 października 2012

(Kim Possible) Ostra Jazda 4



 Dobrze jest kończyć to, co się kiedyś zaczęło. Oto ostatnia część "Ostrej Jazdy". Przepraszam za zniknięcie ankiety, ale coś się musiało na bloggerze zepsuć, bo nagle się wyzerowała, po prawie 60 głosach. Ale i tak była to spora liczba, więc wiem już, co wam się podoba, a co nie. 

Tytuł: Ostra Jazda
Z: Kim Possible
Rating: NC-17


Siedząc przy monitorze, Kim masowała swoje nagie piersi. Wiedziała, że oko kamery umieszczonej nad nim przesyła obraz komuś po drugiej stronie. Oblizała swoje zmysłowe wargi, po czym podniosła do nich palec i wsunęła go w usta, ssąc i oblizując. Mokrym od śliny palcem zjechała po swoim płaskim brzuszku, niżej i niżej, sięgając powoli do koronkowych majtek.

poniedziałek, 22 października 2012

Artysta miesiąca + nowa ankieta


Wpadłem na pomysł, że raz na jakiś czas będę tutaj promował jakiegoś rysownika, związanego oczywiście tematyką z treścią tego bloga. Chciałbym się skupić na polskich, więc jeśli znacie takich, to możecie śmiało podrzucać strony - będę wdzięczny za linki. Dziś zaczynam od jednego z polskich artystów, który rysuje doskonałe fanarty do Bleacha.

środa, 17 października 2012

Upadła księżniczka - mój light novel

Z nadmiaru różnych zajęć zapomniałem napisać, że jakiś czas temu udało się skończyć mój pierwszy projekt typu light novel pt "Upadła Księżniczka". Jest to licząca 33 strony opowieść z siedmioma ilustracjami, które zrobił MSM44 z bloga Hentai Art.. To chyba najdłuższa rzecz, jaką do tej pory udało mi się napisać. Pisała się długo, prawie trzy miesiące z przerwami. Główną bohaterką jest Miyu z "Vampire Princess Miyu", ale wydaje mi się, że znajomość tego anime nie jest potrzebna. Motywy - głównie bondage i yuri, ale nie tylko.

czwartek, 4 października 2012

(Sailor Moon) Płomień w Niewoli 3




Początek semestru zawsze jest problematyczny i zajmuje dużo czasu, więc przepraszam wszystkich za przerwę, postaram się powoli wrócić do tempa, choć będę miał teraz dużo własnych zajęć.
Chciałem napisać coś z moją drugą ulubioną sailorką i tak się ten fik zaczął...

Tytuł: Płomień w Niewoli 3
Z: Sailor Moon
Rating: NC-17


Minako Aino wchodziła powoli po schodach. Pierwszy raz była w tej okolicy i raczej nie chciała, żeby musiała przychodzić tu więcej. To była duża, wypełniona blokami dzielnica robotnicza, od której grzeczne dziewczyny, takie jak ona trzymały się z daleka. Ale musiała tutaj przyjść. Wszystko zaczęło się od maila, którego znalazła w skrzynce. Było w nim tylko jedno zdanie: „Wiem kim jesteś, Sailor Venus”. Niżej podany był ten adres. Nic więcej. Minako poczuła, jak przechodzi po jej plecach dreszcz. To było niemożliwe. Nikt nie mógł przecież zgadnąć, kim była. Kończyła właśnie szkołę, myślała o karierze idolki… Nie mogła dopuścić do tego, żeby wszystkie jej plany upadły.

Dlatego przyjechała tutaj. Schody były brudne, ściany też nie lepsze. Wolała nie korzystać z windy, bo wyglądała na nie remontowaną od lat. Dlatego wspięła się jednak na szóste piętro o własnych siłach. Kiedy tam weszła, musiała oprzeć się o ścianę i odetchnąć. Spojrzała na drzwi, na których nie było żadnego nazwiska, tylko numer. Drżącymi palcami zapukała do środka.

piątek, 14 września 2012

Moje dziewczyny - ciąg dalszy

Muszę przyznać, że wyniki ankiety mnie zaskoczyły trochę, bo nie spodziewałem się, że Lara i Orihime będą miały aż taką przewagę. Tej pierwszej podobno bardzo wielu nie lubi. Na warsztat teraz poszła Lara, z którą piszę nową historię. Myślę też nad zakończeniem "Ostrej Jazdy" z Kim Possible - nie wiem jeszcze, czy zakończenie będzie dobre czy złe - bo sam nie wiem, jakie wolicie. O, i już wiem, o czym będzie następna ankieta ;)

A teraz kolejna część przeglądu moich bohaterek i przemyśleń na ich temat... Na początek idzie...

piątek, 7 września 2012

(Sailor Moon) Płomień w niewoli 2


Tak naszło mnie, żeby napisać kontynuację tamtego fanfika z Sailorek, bo przyjemnie mi się go pisało, a reakcje były pozytywne. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Kilka osób zwracało mi uwagę, że ostatnio piszę trochę zbyt łagodnie. Postaram się niedługo to naprawić :)
 Część 1: http://hentai-fanfiction.blogspot.com/2012/08/sailor-moon-pomien-w-niewoli.html

Tytuł: Płomień w niewoli 2
Z: Sailor Moon
Rating: NC-17

Wciśnięty między jej nogi wibrator włączony pracował cały czas. Materiał majtek, pod które był włożony wpychał go głęboko. Rei klęczała na dywanie, z rękami skutymi kajdankami. Miała na sobie swój szkolny mundurek. Choć od kilku lat nie zakładała go już, to teraz musiała zrobić to znowu. Był zdecydowanie za mały i Rei czuła, jak cały ciasno opina jej młode ciało. Było to dodatkowo nieprzyjemne uczucie, ale nie tak, jak to, co się z nią w tej chwili działo.

poniedziałek, 3 września 2012

(Highschool of the Dead) Próba sił


Dzisiaj szorcik z Busujimą, która, jak widzę z komentarzy i z ankiety, ma na tym blogu, grupę swoich fanów i fanek. Mam nadzieję, że wam się spodoba.

Tytuł: Próba sił
Z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17


Saeko, ubrana w ciasny, jednoczęściowy strój sportowy w kolorze fioletowym siedziała na twardym, podbitym skórą krześle w sali gimnastycznej. Jej ręce zaciśnięte były na dwóch uchwytach, które ciągnęła, podnosząc w ten sposób ciężarki za jej plecami. Ta część szkolnej siłowni przeznaczona była przede wszystkim dla chłopaków, więc Saeko lubiła tu przychodzić dopiero po lekcjach, kiedy nie było już nikogo. Dzięki temu mogła w spokoju poćwiczyć. W jej dojo było wszystko, co potrzebne do nauki szermierki, ale nowoczesnej siłowni nie było. Dlatego z radością korzystała z urządzeń w szkole.

Jej długie włosy zaplecione były w koński ogon. Na nagiej skórze błyszczały kropelki potu. Saeko co kilka dni zwiększała sobie ciężar, jaki miała do podniesienia. Zacisnęła zęby i wytężyła siły, podnosząc ciężar, jakiego jeszcze wcześniej nie podnosiła. I wtedy drzwi do siłowni otworzyły się. Saeko patrzyła, kiedy do siłowni wchodził młody, wysoki mężczyzna. Poznała go od razu. To był jeden z nowych nauczycieli. Westchnęła cicho, rozumiejąc, że sama sobie już dziś nie poćwiczy. Postanowiła więc, że szybko skończy i sobie pójdzie.

środa, 29 sierpnia 2012

Nowa ankieta, pytania i moje dziewczyny


Już od jakiegoś czasu jestem na bloggerze i nie żałuję. Onet zapowiedział, że zamierza skorzystać z szablonów Wordpressu, jednak wracać tam nie mam zamiaru, choćby dlatego, że tutaj mam wszystko, co mi potrzebne.

Jak widzicie w temacie i obok, zamieściłem nową ankietę. Chciałbym was spytać, z którymi z tych bohaterek chcielibyście zobaczyć więcej fików. Wiem, nie ma tam postaci z Naruto albo Pottera. Naruto już mi się znudziło (a na blogu jest ponad 20 fików z jego bohaterkami), Pottera zostawiam do "Ciała Pedagogicznego". Ciekaw jestem też, co myślicie o fikach z gatunku gender-bender (czyli ze zmianą płci), bo myślę teraz o napisaniu jednego albo dwóch takich opowiadań.

Poza tym, postanowiłem, że napiszę dzisiaj trochę więcej o moich najczęściej

niedziela, 26 sierpnia 2012

(Harry Potter) Ciało pedagogiczne 4



Kończą się wakacje, więc wracamy do pisania. Dziś przed wami kolejna odsłona najpopularniejszej chyba serii, jaką na tym blogu opublikowałem. Nieostatnia zresztą, jak przekonacie się pod koniec tekstu.

 Tytuł: Ciało pedagogiczne
Z: Harry Potter
Rating: NC-17

Trudno powiedzieć, które z nich było bardziej zaskoczone. Hermiona, z czerwoną twarzą, nerwowo usiłowała poprawić ciuchy, a Mark patrzył i nie wiedział, co ma zrobić. Fleur stała naprzeciwko nich, ale nie wydawała się ani zaskoczona ani zaszokowana. To go uspokoiło, bo gdyby chciała narobić hałasu, pewnie już by to zrobiła. Na dodatek poczuł, jak jej wzrok powoli zsuwa się niżej, do jego krocza. Poczuł, jak pod samym jej spojrzeniem robi się twardy. Nic na to nie mógł poradzić. Hermiona była piękną kobietą, ale w urodzie Fleur było coś nieludzko wręcz doskonałego. Żaden mężczyzna nie mógłby się oprzeć, wystarczyłby jeden gest, a zrobiłby wszystko. I Fleur miała tego pełną świadomość.

- Ja… wiesz… - Hermiona nie wiedziała, co ma powiedzieć, bo sytuacja była ewidentna i kompromitująca. Zagadkowy uśmiech wykwitł na pełnych ustach Fleur, która podeszła do nich. Stała przy Hermionie, patrząc jej prosto w twarz, a jej palce przesuwały się blisko męskości Marka, dotykając jej tylko czubkami paznokci, niby przez przypadek. Ale to tylko tak wyglądało, chłopak nie miał wątpliwości, że to nie jest przypadek. Oszałamiająco piękna Francuzka przesunęła rękę po kasztanowych, gęstych włosach Hermiony.
- Nie odmawiasz sobie niczego, jak widzę – powiedziała, a francuski akcent w jej głosie sprawiał, że to co mówiła brzmiało lekko egzotycznie – a co powiesz na to?

wtorek, 14 sierpnia 2012

(Sailor Moon) Płomień w niewoli


Na tych wakacjach odkryłem Sailor Moon... kolega pożyczył mi wszystkie tomy na wyjazd, jak przeczytałem to jak rakieta. Nie myślałem, że to mi się spodoba, bo to stara już bajka, jak myślałem - dla dziewczyn. Teraz chyb będę musiał looknąć na anime XD Polecam wszystkim, a moją ulubioną czarodziejką jest Rei, Sailor Mars. Dlatego dzisiaj opowiadanie o niej.

Tytuł: Płomień w niewoli
Z: Sailor Moon
Rating: NC-17

Rei otworzyła oczy. Bolała ją głowa, ale gdy tylko odzyskała przytomność odkryła coś dużo gorszego – jej ręce były związane za plecami, a na nogach miała skórzane obroże, które trzymały je szeroko rozłożone. Nie pamiętała dokładnie, co się stało, chyba straciła przytomność podczas walki z demonem. Rozejrzała się. Znajdowała się w ciemnym pomieszczeniu, jedynym źródłem światła była tu nieduża lampka ustawiona w kącie. Leżała na kamiennym, zimnym stole.

Czarnowłosa wojowniczka zaczęła szarpać się, próbując uwolnić się z więzów, ale nic to nie dawało, nie mogła ich zerwać. Szarpała się jednak nadal, chociaż sznur boleśnie wrzynał się w jej ręce. Osiemnastoletnia dziewczyna miała zawsze bardzo silny charakter i bycie związaną nie pasowało do niej. Nie znosiła być bezsilna, a w takiej pozycji właśnie się znalazła. Chwilę potem usłyszała jednak szelest. Metalowe drzwi do piwnicy odsunęły się. Stał w nich wysoki, silnie zbudowany mężczyzna, o krótkich, ciemnych włosach.

niedziela, 29 lipca 2012

(Highschool of the Dead) Odpoczynek




Wiem, są wakacje, więc w domu jestem rzadko i przy komputerze też, więc raczej do końca sierpnia nie będę pewnie wrzucał zbyt wielu opowiadań, zmieni się to pewnie dopiero we wrześniu. Ale żeby nie było tu tak pusto, kolejna historyjka z Highschool of the Dead, oparta na wydarzeniach z piątego tomiku mangi.

Tytuł: Odpoczynek
Z: Highschool of the dead
Rating: NC-17

- Jestem zmęczona, muszę się położyć i odpocząć – powiedziała Shizuka, odwracając się i wzrokiem szukając miejsca, w którym mogłaby się przespać. Cały czas starała się być na nogach, udawać tak silną jak tylko mogła być. W końcu była starsza od nich wszystkich, powinna była być dla nich opiekunką. Ale najczęściej czuła się jak piąte koło u wozu. Mimo tego nie okazywała po sobie, jak bardzo jest zmęczona. Dopiero teraz, kiedy dotarli do tego centrum handlowego i wydawało się, że zostaną tu przez pewien czas, postanowiła, że jej też należy się odpoczynek.

Sklepy były pootwierane, chociaż nie było w nich nikogo. W końcu dostrzegła wzrokiem dział meblowy. Skierowała się tam natychmiast i weszła do środka. W głębi obszernego salonu zauważyła łóżka. Tak, tego jej było trzeba. Zamknęła za sobą drzwi, żeby mieć trochę ciszy i spokoju. Podchodziła do każdego, żeby w końcu znaleźć idealnie duże, wygodne łoże małżeńskie. Marzyła, żeby mieć takie u siebie, ale do jej mieszkania pewnie by nawet nie weszło. Zrzuciła buty i rozłożyła się na nim wygodnie. Błyskawicznie poczuła błogość. Całe zmęczenie, które w sobie zgromadziła przez ten czas, dało swój upust. Postanowiła, że wreszcie, od kilku dni, solidnie się wyśpi, bez strachu, że za chwilę zaatakuje ją stado zombie.

czwartek, 12 lipca 2012

(Bleach) Upał




Mała przerwa między tymi zombie, krwią i flakami, żeby nie było monotonnie. Opowiadanie zainspirowane pogodą, jaka przez ostatnie dni wszystkich nas męczyła.

Tytuł: Upał
Z: Bleach

Żar lał się z nieba, kiedy Orihime weszła do salonu samochodowego. Mimo że wakacje dobiegały już końca, to jednak pogoda nie dawała spokoju. Inoue miała na sobie tylko czarną minispódniczkę i sznurowany top, na nogach sandały. Otarła pot z czoła. Czuła, jak jej długie włosy lepią się do nagiej skóry pleców. Postanowiła, że załatwi szybko co trzeba i wróci do domu.

Siedzący za biurkiem sprzedawca spojrzał na wchodzącą i odstawił na bok szklankę coli. Omiótł ją wzorkiem, szybko dostrzegając ponadprzeciętną atrakcyjność swojej nowej klientki. Dziewczyna miała ciało modelki, jej dużej piersi prawie wyskakiwały spod ciasno związanego topu, a krótka spódniczka sprawiała, że jej długie nogi były widoczne w całej okazałości. Wstał z za biurka i wyszedł jej na powitanie.
- Dzień dobry, czym mogę pani służyć?
- Chciałabym kupić auto… nic specjalnego, ale w tym roku zaczynam studia, a mam do uniwersytetu kawałek drogi. Nie chcę się przeprowadzać, więc… wie pan… coś taniego i małego, żebym mogła dojechać do szkoły i z powrotem.
- Rozumiem, chodźmy, myślę, że mam coś dla pani…
- Nazywam się Orihime – przedstawiła się szybko, jakby zwracanie się do niej „pani” wydawało jej się czymś niestosownym.
- Jiro – przedstawił się sprzedawca.

sobota, 7 lipca 2012

Wakacje


Wreszcie się dorwałem do komputera. Jestem na wakacjach, wracam za dwa dni i pewnie wtedy zaczną się nowe opowiadania. Przepraszam wszystkich za brak zapowiedzi, ale po prostu zapomniałem napisać. Mam nadzieję, że jak wrócę, zrobi się trochę zimniej, bo w taką pogodę pisanie nawet przychodzi z trudem.
Wyszło angielskie tłumaczenie doujina "Materia Midori" z Final Fantasy VII świetnej grupy Humna High-Light Film. Okładkę macie wyżej, a doujina możecie przeczytać tutaj.

czwartek, 28 czerwca 2012

Wszechświat Żywych Trupów - Tifa


Kolejna część serii, teraz napisana już po sugestiach z dyskusji znajdującej się tutaj. Pewnie w kolejnych częściach coś i tak jeszcze będę modyfikował, zależy mi, żeby jednak nie było w każdym opowiadaniu tego samego. Info na temat serii znajdziecie tu.

Wszechświat Żywych Trupów
Część 4: Tifa (Final Fantasy VII)

Wieczór się kończył, a zaczynała się noc. Tifa zamykała powoli swój bar, ostatni goście dopijali swoje drinki i wychodzili. Barmanka otarła pot z czoła. Kolejny dzień pracy za nią. Odkąd pokonała, razem ze swoimi przyjaciółmi Sephirota i uratowała świat, myślała, że wszystko się zmieni. Ale nie zmieniło się nic, jej życie nadal było takie samo jak kiedyś. To że miastem nie rządziła już korporacja Shinra, zmieniało niewiele. Dalej w Midgar była bieda dla większości mieszkańców. Cloud prowadził swoją firmę transportową i rzadko się pojawiał w mieście.

Ostatni klient wyszedł już z baru. Tifa odetchnęła. Zdarzało się, że musiała wyganiać siłą pijaków, którzy nie chcieli albo nie potrafili sami wyjść z tego miejsca. Oczywiście, przy jej sile i umiejętnościach walki nikt normalny nie próbował się jej sprzeciwiać. Jak jednak ktoś wypił, to zaraz wydawało mu się, że jest bogiem wojny. Wtedy pięści i nogi Tify szły w ruch. To wystarczyło, żeby rozprawić się z każdym problemowym klientem. A ci, którzy to widzieli, pamiętali o tym i nigdy nie myśleli nawet o tym, żeby robić coś, co mogłoby sprowokować seksowną barmankę.

sobota, 23 czerwca 2012

Wszechświat Żywych Trupów - przemyślenia

 Zastanawiam się właśnie nad kolejną częścią serii i mam problem - czy można wstawić sceny seksu z zombie? Bo właściwie w typowych horrorach tego nie ma, ale w fanfikach i w doujinach hentai to się zdarza. Kupiłem dzisiaj mangę "Resident Evil Marhawa Desire" i tam jest też to zasugerowane. Pomyślałem, że lepiej spytać o to was, żeby mieć pewność. Wydaje mi się, że dzięki temu można napisać coś więcej.

Właśnie się dowiedziałem, że w lipcu na wyjść kolejne anime z serii "Ikusa Otome Valkyrie", pod tytułem "Ikusa Otome Valkyrie G". Jak lubicie hentaje typu fantasy, to polecam, bo to super seria.

wtorek, 19 czerwca 2012

Wszechświat Żywych Trupów: Sakura i Hinata


Przepraszam, że tak późno, wiem że obiecywałem wcześniej, ale nie było mnie przez kilka ostatnich dni i nie miałem dostępu do neta. Za to dzisiaj opowiadaniem z aż dwiema bohaterkami.
Autorem arta jest MSM44 z bloga http://hentai-artist.blogspot.com/ Jeśli chcecie, możecie u niego zamawiać dowolne arty hentai.

Wszechświat Żywych Trupów
Część 3: Sakura & Hinata (Naruto)

Hinata nie mogła uwierzyć, że to co się wokół niej dzieje to rzeczywistość, cały czas miała nadzieję, ze zaraz się obudzi. Że jej strój nie będzie podarty i poplamiony krwią, że będzie bezpieczna w swoim łóżku, a nie ścigana przez stado potworów, które jeszcze niedawno były jej przyjaciółmi. Ale ból, który cały czas czuła przypominał jej, że to wszystko jednak dzieje się naprawdę.

Konoha zamieniła się w piekło. Hinata nie wiedziała, co sprawiło, że nagle połowa mieszkańców przemieniła się w obrzydliwe, przypominające żywe trupy stworzenia o sinej skórze. Poruszały się powoli i niezgrabnie, całymi stadami, rzucając się na wszystko, co żywe. Umiejętności wojowników ninja były na nic. Zombie było za dużo i nie łatwo było ich zabić. Hinata na własne oczy widziała, jak Kakashiego, który bronił grupy najmłodszych mieszkańców, rozszarpała na kawałki horda bestii. Ona sama nie myślała nawet o walce, chciała tylko uciec.

piątek, 15 czerwca 2012

Nowy design Hinaty

Tak będzie wyglądała Hinata w najnowszym filmie "Naruto - Road to Ninja 3". Nie wiadomo, czy to stała zmiana wyglądu, ale jeśli tak, to szykuje nam sie niezła laska z tej skromniutkiej i grzecznej panienki. Może rzeczywiście Hinata dorosła?


Kolejna część "Wszechświata Żywych Trupów" już niedługo, bo w weekend wyjeżdżam, więc pewnie dodam w niedzielę wieczorem, ale najprawdopodobniej w poniedziałek.

wtorek, 12 czerwca 2012

Wszechświat Żywych Trupów - Nami


Część druga serii, tym razem w roli głównej Nami z "One Piece". Informacje o projekcie znajdziecie tutaj.

 Wszechświat żywych trupów
Część 2: Nami

Cały port stał w płomieniach. Drewniane budynki zapalały się jeden po drugim. Nami, w podartych i osmolonych ciuchach biegła między nimi. W uszach miała szum ognia, ale nie on ją tak naprawdę przerażał. Między tymi płonącymi domami słychać było bowiem krzyki pożeranych żywcem ludzi. Nie słychać było ich oprawców. Chociaż piraci byli twardymi ludźmi, to ich opór wobec cały czas powiększającego się stada zombie był rozpaczliwy i bezcelowy. Nami wiedziała to. Jej jedynym marzeniem było dotrzeć na statek i uciec z tego piekła. Ale najpierw musiała tam dotrzeć. Miała tylko nadzieję, że Luffy i reszta będą na nią czekać. Bo jeśli nie…

Pamiętała wyraźnie, jak to wszystko się zaczęło. Właśnie udało jej się świsnąć jednemu piratowi bardzo cenną mapę. Pracowała nad tym cały wieczór, kręcąc się wokół niego, aż w końcu złapał ją i posadził sobie na kolana. Czuła przez szorty jego męskość, kiedy kręciła tyłeczkiem, sprawiając, że tamten zapomniał o całym świecie. Uśmiechając się do niego, sięgnęła do jego sakwy i bez trudu wyciągnęła to, czego szukała. Pirat ciągle gapił się na jej piersi, widoczne dość dobrze dzięki sporemu wycięciu. Zaczęła właśnie kombinować, jak stamtąd zwiać, kiedy nagle drzwi do karczmy otworzyły się i do środka wpadła horda zombie.

niedziela, 10 czerwca 2012

Wszechświat Żywych Trupów - Kallen


Jak zapowiadałem, oto pierwsza część opowiadań z cyklu "Wszechświat żywych trupów". Jako pierwsza na ruszt poszła Kallen z "Code Geass". Więcej informacji o projekcie znajdziecie  tutaj.
Dalej dopracowuję bloga, założyłem też ankietę, żeby zobaczyć, z czego chcecie więcej fików. Ale zaznaczam, że traktuję ją jako podpowiedź, nie jako coś obowiązkowego.
Pierwszy raz piszę fanfika z gatunku gore, więc pewnie następne będą lepsze. 

Wszechświat żywych trupów
Część 1: Kallen

Biegnąc tak szybko, jak się tylko da, Kallen zatrzaskiwała za sobą kolejne drzwi. Nie sądziła, że zatrzyma go ścigającego ją stada zombie na długo, ale robiła co mogła. Wiedziała, że za wszelką cenę musi przedrzeć się do swojego Gurrena, który stał na zewnątrz. W nim będzie bezpieczna i wydostanie się  z tego piekła, jakim nagle stała się baza zakonu czarnych rycerzy.

To było jak jakiś zły sen. Nagle ludzie, z którymi razem walczyła, jeden po drugim stawali się potworami. Ich jedynym celem było zabijać innych i przemieniać ich w podobne do nich bestie. Brała akurat prysznic. Oparta o ścianę, pozwalała spływać po swoim ciele strumieniowi ciepłej wody. Przesuwała palcami po swoich dużych piersiach, myśląc o Zero. Zataczała kręgi wokół swoich sutków. Zrelaksowana, zapominała o całym świecie, o wojnie i o wszystkim innym. Ciągle miała nadzieję, że Zero w końcu zwróci na nią uwagę, że zauważy w niej nie tylko żołnierza, ale i kobietę. Robiła co w jej mocy, ale do tej pory nie to nie dawało. Zamiast niej, obok niego ciągle była ta zielonowłosa wiedźma. Wsunęła rękę między nogi, wzdychając…

piątek, 8 czerwca 2012

Wszechświat żywych trupów - rekrutacja zakończona + tagi


Zamknąłem na razie listę rekrutacji bohaterek do projektu "Wszechświat Żywych Trupów". Zainteresowanie było bardzo duże i w dwa dni zgłoszono dziesięć postaci. Na razie nie chcę ich więcej. Chciałbym napisać opowiadania z tymi zgłoszonymi, to mi pewnie zajmie trochę czasu. Pierwsze powinno pojawić się już jutro, jak dobrze pójdzie.
Listę zgłoszonych postaci możecie zobaczyć tutaj. 

Skończyłem dzisiaj tagowanie bloga. Poza tytułami i imionami bohaterek, dostępne są tagi:
- m/f - sceny seksu z udziałem mężczyzny i kobiety
- yuri - sceny seksu z udziałem dwóch kobiet
- bdsm - sznurki, kajdanki, wiązanie itd.
- hypno - hipnoza, kontrola umysłu
- tentacle - macki
- gore - krew, przemoc
Brakowało mi tego na onecie, a teraz każdy łatwiej będzie mógł znaleźć to co lubi i omijać to, czego nie lubi. 
Otagowałem wszystkie fanfiki, jeżeli zauważycie, że gdzieś brakuje jakiegoś taga, to komentujcie, a ja postaram się go wstawić tak szybko jak się da.

Powoli też pracuję nad finałowym wyglądem bloga. Jeśli chcecie się wymienić linkami do waszych blogów, to dajcie znać.

czwartek, 7 czerwca 2012

Wszechświat żywych trupów - info



Żywe trupy opanowały świat. Gdziekolwiek by się nie schować, ze wszystkich stron wyłażą gnijące zwłoki, wyciągające swoje śmierdzące łapy w kierunku ostatnich, przeżytych ludzi. Czy bohaterkom uda się przeżyć, czy zostaną kolacyjką dla zombie?
Uruchamiam mój drugi projekt po „Międzywymiarowym domu uciech”. Tym razem nosi on tytuł „Wszechświat żywych trupów”. To wy zadecydujecie, kto się tam znajdzie i jaki los go czeka. Możecie zgłaszać  kandydatki z mang, anime, gier, komiksów, kreskówek. W każdym zgłoszeniu proszę też o dopisanie, czy chcecie, żeby bohaterka przeżyła czy nie.
REKRUTACJA ZAMKNIĘTA!!!!!

Lista zgłoszonych kandydatek:
1)  Kallen (Code Geass) - trup - Opowiadanie
2) Rinoa (Final Fantasy VIII) - żywa
3) Sakura (Naruto) - trup - Opowiadanie
4) Hinata (Naruto) - trup - Opowiadanie
5) Tifa (Final Fantasy VII) - żywa - Opowiadanie
6) Nami (One Piece) - żywa - Opowiadanie
7) Misaka Mei (Another) - żywa
8) Tsunade (Naruto) - trup
9) Rukia (Bleach) - trup
10) Integra (Hellsing) - trup

(Fairy Tail) Lustro


Dalszy ciąg eksperymentów, czyli tym razem coś z Fairy Tail.

Tytuł: Lustro
Z: Fairy Tail
Rating: NC-17

To miała być prosta robota. Tak przynajmniej sądziła, bo zwykle właśnie w takich sytuacjach rzeczy proste przestają być prostymi. Gdyby sama wściekłość mogła ją uwolnić, pewnie Erza już nie siedziałaby na krześle, do którego przywiązana była magiczną liną. Niestety, to nie wystarczało.

A wydawało się, że nie będzie to nic trudnego. Do wieży, która była celem, dotarła w ciągu dwóch dni. Oczywiście, wejście było zamknięte, a wieża otoczona murem, jednak nie było to wyzwanie dla kogoś takiego jak ona. Magiczne blokady założone na murze nie mogły powstrzymać kogoś o takiej mocy. Gdy wkroczyła do wieży, spodziewała się wszystkich możliwych pułapek, dlatego poruszała się ostrożnie. Była prawie zawiedziona, kiedy weszła na szczyt, a nic po drodze jej nie zaatakowało. Czyżby właściciel zrozumiał z kim ma do czynienia i postanowił nie stawiać oporu?

(Bleach) Z deszczu (pod rynnę)


Dzisiaj coś z zupełnie innej niż dotąd beczki, czyli opowiadanie z "Bleacha".

Tytuł: Z deszczu (pod rynnę)
Z: Bleach
Rating: NC-17

Orihime wyszła ze szkoły. Zmarszczyła brwi, kiedy po kilku krokach z nieba zaczęły spadać krople. Nie miała przy sobie parasolki. Rozejrzała się szybko, ale było pusto. Miała nadzieję, że może pojawi się Ichigo. Byłoby tak romantycznie wrócić z nim do domu pod parasolem. Ale nic z tego. Westchnęła i ruszyła przed siebie. Kiedy szła chodnikiem, nagle koło niej zatrzymało się auto.

- Zmokniesz, Inoue – usłyszała głos. Zatrzymała się i spojrzała. Za kierownicą samochodu siedział Takagi, nowy nauczyciel angielskiego, który kilka miesięcy temu rozpoczął pracę w szkole. Młody, świeżo po studiach, wzbudzał zainteresowanie większości uczennic. Przystojny, z jasnymi, długimi włosami, wyróżniał się dobrym gustem w doborze ubrań. Na tle innych nauczycieli był jakby z innego świata. Na dodatek był półkrwi Amerykaninem, a jego włosy miały nietypowy dla Japończyków, jaśniejszy odcień. Orihime poczuła, że lekko się rumieni.

(Highschool of the Dead) Madness of the dead 2


Alternatywna wersja "Madness of the Dead", tym razem z Busujimą w roli głównej.

Tytuł: Madness of the Dead 2
Z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17

- Otwórz gębę, szmato – mężczyzna warknął, a Saeko zobaczyła odbicie swoich oczu w ostrzu jego nożna. Posłusznie otworzyła usta, a on wcisnął między nie plastikową kulkę. Zapiął skórzane paski wokół jej twarzy.
- To cię uciszy. Potem się zajmę twoją gębą – powiedział, kładąc dłoń na jej długich, ciemnych włosach, przysuwając do nich twarz i wdychając ich zapach.

Dla Busujimy było to coś nowego i przerażającego. To zawsze ona była tą, która dominowała nad innymi. Kiedy rozproszyli się po ucieczce z autobusu, była pewna, że dotrze na miejsce spotkania o czasie. Jednak wpadła na grupę mężczyzn. Starała się ich ominąć, ale jak tylko zauważyli samotną dziewczynę, rzucili się na nią. Nie miała wyjścia. Musiała walczyć. Udało jej się zabić trójkę, ale niestety czwarty zaszedł ją od tyłu i uderzeniem stalowego pręta powalił na ziemię. Potem zaciągnął do jednego z opuszczonych domów. Tak właśnie tutaj się znalazła.

(Harry Potter) Ciało pedagogiczne 3


Trzecia część mojego najpopularniejszego chyba obecnie fanfika.

Tytuł: Ciało pedagogiczne
Z: Harry Potter
Rating: NC-17

Gdy zeszli na dół, Mark był ciągle zły, że nie dała mu dokończyć. Wiedział, że ona też jest cały czas mokra i nagrzana. Ale polecenie dyrektora było święte. Zabrała go ze sobą, jako swojego asystenta.
- Zachowuj się przyzwoicie – powiedziała stanowczym tonem. Marka ciągle zastanawiało, jak łatwo przychodził jej powrót do pozycji tej, która rozkazuje. Przed paroma minutami klęczała przed nim na kolanach. Teraz mówiła w ten sposób, że Mark czuł, że musi się podporządkować poleceniom. Denerwowało go to trochę, bo wolałby, żeby Hermiona na stałe już zrozumiała, że jej miejsce jest na kolanach, przed nim. Rozumiał, że będzie musiał nad tym dłużej pracować. Ale kiedy szedł za nią i patrzył na jej tyłeczek, to wiedział, że warto nad tym pracować.

- Witam państwa – powiedziała Hermiona, schodząc po schodach na dziedziniec szkoły, gdzie czekała już grupa przybyszy. Zatrzymała się w pół drogi. Przed zebranymi stała wysoka, smukła kobieta o długich, związanych w koński ogon włosach. Jej piękne, głębokie oczy były jakoś dziwnie znajome.
- Fleur? – spytała zaskoczona Hermiona.
- Witaj, Hermiono – Fleur Delacour podeszła bliżej – Cieszę się, że cię widzę.
- Ja też… - Hermiona zawsze czuła się trochę nieswojo w jej towarzystwie. Francuska czarownica była wielką pięknością, a Hermiona pamiętała, jak w czasach, kiedy jeszcze była uczennicą, jej uroda sprawiła w Hogwarcie trochę problemów. Nie uważała się za brzydką, ale przy tej kobiecie czuła się jakoś tak zwyczajnie. Wiedziała, że nieludzkie piękno Fleur przyciąga uwagę wszystkich. Postanowiła jednak, że nie będzie się tym przejmować.

(Harry Potter) Ciało pedagogiczne 2



Wiele osób prosiło o kontynuację tej opowieści, więc proszę bardzo :)

Tytuł: Ciało pedagogiczne 2
Z: Harry Potter
Rating: NC-17

Ubrana w czerwoną, skąpą bieliznę, Hermiona poruszała rytmicznie głową do przodu i do tyłu, robiąc laskę Markowi, który siedział na krześle w jej gabinecie. To na jego sugestię zrezygnowała podczas ich spotkań z noszenia szaty na rzecz bardziej wyzywających strojów. Na jej stopach znajdowały się błyszczące czerwienią wysokie obcasy. Pas od pończoch i majtki w tym samym kolorze oraz stanik opinający jej obfity biust były wszystkim, co miała na sobie. Mark siedział na jej krześle, w jej prywatnym gabinecie. Jego ręka była zanurzona w jej gęstych włosach.

Uwielbiała to robić. Chociaż pogardzała sama sobą, uważała to za niewybaczalną słabość, nie mogła się temu oprzeć. Wielka, stercząca pała chłopaka jej córki sprawiała, że kolana jej miękły a w ustach zbierała się ślina. Tak, pragnęła tego jak niczego bardziej. Chłopak o tym doskonale wiedział i wykorzystywał to. Załatwiła mu stanowisko pomocnika w bibliotece szkoły, żeby bez przeszkód mógł zostać w Hogwarcie na wakacje już po tym, jak skończył tam naukę. Jej gabinet był tuż koło biblioteki, więc bez problemu mogli się spotykać.

(Harry Potter) Ciało pedagogiczne 1


Oto pierwsza część trochę dłuższej (jak mi się uda skończyć) historyjki z Harryego Pottera. Mam nadzieję, że wam się spodoba.

Tytuł: Ciało pedagogiczne
Z: Harry Potter

Profesor Hermiona Granger szła korytarzem Hogwartu, wysokie obcasy stukały o zimną, kamienną podłogę. Dzisiaj był wyjątkowy dzień, bo jej córka kończyła właśnie naukę w szkole magii. Była szczególnie dumna z tego, że młoda Kelly, bo takie miała imię, kończyła naukę z najlepszymi ocenami, tak jak jej matka. Uśmiechała się do swoich myśli, wiedząc, że ma z czego być dumna. Ona sama wzięła z Ronem ślub zaraz po skończeniu nauki i dopiero po kilku latach podjęła pracę w szkole, kiedy jej dziecko miało już kilka lat, a i tak była najmłodszą nauczycielką w szkole. Teraz młoda Kelly była najlepszą uczennicą w całym Gryfindorze. Hermiona, mimo swoich trzydziestu sześciu lat na karku, czuła się młoda i silna, wiedziała też, że uczniowie z ostatnich klas często patrzą na nią takim wzrokiem, że ją to trochę krępowało. Kelly była do niej podobna, miała rude, kręcone włosy. Tylko jedna rzecz denerwowała panią profesor eliksirów. Chłopak jej córki.

- Obiecałam ci, że poczekamy z tym! – Kelly lekko opierała się, kiedy Mark z figlarnym uśmiechem wepchnął ją do opuszczonej sypialni. Rok szkolny się kończył i nie było tu nikogo. Dormitorium Gryfindoru było puste. Wysoki, ciemnowłosy chłopak zamknął szybko drzwi. Kelly właściwie tylko udawała, że się wzbrania. Chodzili ze sobą od roku i chociaż jej matce przeszkadzało to, że chłopak jej córki należy do Slytherinu, to nic nie mogła z tym zrobić. Mark pchnął Kelly na jedno z łóżek i zaraz położył się na niej. Szybko zaczął ją całować, jednocześnie wsuwając dłoń pod jej bluzkę, rozpinając jej guziki. Kelly wiedziała, że jej matka byłaby wściekła. Co z tego, że obydwoje byli już pełnoletni? Ona była najlepszą uczennicą w roku i córką nauczycielki. Nie wypadało jej tego robić. Ale to ją jeszcze bardziej podniecało.

(Harry Potter) Zagłada

Fanfik na zamówienie, z Harryego Pottera.

Tytuł: Zagłada
Z: Harry Potter
Rating: NC-17
Profesor Hermiona Granger siedziała w swoim gabinecie, patrząc z niedowierzaniem na raport, który przed chwilą dostała. Już trzy uczennice zaginęły. Wszystko w ciągu jednego miesiąca. Nie mogła w to uwierzyć. Jak to się mogło stać? Przecież panował spokój, nie było żadnych znaków o działaniu jakiegokolwiek zła czy czarnej magii. Zaczęła się zastanawiać, czy to nie była robota jakichś mugoli. A może uczniowie coś sobie uknuli? Musiała to sprawdzić, to przecież były jej uczennice. Postanowiła wezwać na dywanik kilka dziewczyn z klas tych dziewczyn. Okazało się, że wszystkie zaginione były z Gryfindoru. To ją martwiło jeszcze bardziej, to był przecież jej dom. Ale nikt nie chciał niczego powiedzieć. Dopiero pod koniec, ostatnia z uczennic wezwanych do gabinetu, odważyła się coś zdradzić.

- Bo my… pani profesor… znalazłyśmy w bibliotece taką książkę. Tam był podany przepis  na… wie pani… - dziewczyna zaczerwieniła się.
- Na co?
- No… na… taki eliksir, po którym żaden facet się nam… nie oprze… - dziewczyna wreszcie wydukała to z siebie. Hermiona westchnęła. No tak, w końcu były już w ostatniej klasie, więc nic dziwnego, co je interesowało. Ale dalej nie wiedziała, jaki to ma związek z zaginięciami.
- I?
- No i… w tym przepisie na eliksir było napisane, że trzeba zebrać takie zioła i taki rytuał odprawić, co go w lesie tylko można…
- W lesie? Chodzi ci o zakazany las?
- Tak…

(Xena) Dawne grzechy


Dla Kilroya. Nietypowe opowiadanie i chyba nie do końca go czułem, ale gdy zamawia ktoś, kto regularnie komentuje, to zwykle spełniam zamówienia. Mam nadzieję, że będzie się podobać, napisane zgodnie ze wskazaniami w końcu :)

Tytuł: Dawne grzechy
Z: Xena
Rating: NC-17

- Jeżeli wydaje ci się, że to jest śmieszne, to ostrzegam… - Xena stała po kolana w wodzie. Jej mokre, czarne włosy lepiły się kosmykami do jej policzków, a krople ściekały po jej nagim ciele. Jej pięści były zaciśnięte w bezsilnym gniewie. Naprzeciwko niej, na plaży jeziora stał młody mężczyzna z krótkim, rzymskim mieczem, którego ostrze znajdowało się na szyi Gabrieli. Jasnowłosa bardka drżała, jej ręce były związane za plecami. Xena była wściekła, że dziewczyna, którą przecież sama trenowała, tak łatwo dała się podejść.

Wędrowały cały dzień i upalna spiekota dawała im się we znaki. Kiedy więc mijały leśne jeziorko, nie mogły nie skorzystać z okazji. Xena pierwsza wskoczyła do wody i poprosiła Gabrielę, żeby ta miała oko na jej rzeczy. Niedaleko była przecież droga. Tymczasem Gabriela usiadła pod drzewem i nie zwracała na nic uwagi. Kiedy tamten mężczyzna zaszedł ją od tyłu, nie zdążyła w żaden sposób zareagować. Ubrany w skórzaną bluzkę i tunikę, jasnowłosy chłopak związał jej ręce i przycisnął do szyi miecz, po czym wyszli na plażę.
- Ty, wyłaź z wody – powiedział do Xeny – powoli i bez numerów.

(Ms. Americana) Niechciana Rozkosz


Krótkie opowiadanie o Ms. Americanie, bohaterce stworzonej do takich komiksów i opowiadań przez Mr. X. Więcej znajdziecie na jego stronie: http://www.superheroinecentral.com/mrx/xpage/xblm.htm

Tytuł: Niechciana Rozkosz
Z: Ms. Americana
Rating: NC-17
Inne: Gwałt, narkotyki

Strzały, które słychać było nocą, nie były zdziwieniem dla nikogo, kto mieszkał w Sugar Town, najgorszej dzielnicy Delta City, pełnej burdeli, podejrzanych barów i innych tego typu miejsc. Tutaj nie zaglądała policja, a bandyci sami załatwiali swoje sprawy. Walczyli głównie ze sobą. Czasem tylko pojawiał się problem spoza dzielnicy. Tak było właśnie teraz. Carl i Tom uciekali najszybciej jak tylko mogli. Rozbity samochód, w którym wieźli narkotyki, stał wciśnięty w zgiętą latarnię. Carl trzymał pistolet, ale wiedział, że to niewiele da. Ich wróg był blisko.

- Aaaa! – krzyknął Tom, kiedy kopnięcie przewróciło go na ziemię i rzuciło nim o ścianę. Carl zatrzymał się, mierząc w napastnika z pistoletu. Przed nim stała wysoka, ciemnowłosa kobieta o ciele modeli, ukrytym jedynie za bikini we wzory amerykańskiej flagi. Carl nie mógł powstrzymać śliny, ale gdy podniósł wzrok na twarz i oczy schowane za maską, cofnął się i wycelował.
- Nie zbliżaj się… bo będę strzelał – powiedział.
- I co jeszcze? – spytała. Szybko jak błyskawica znalazła się przy nim. Pistolet zanim wystrzelił, był już w jej ręce, wyrwała Carlowi broń i rzuciła na ziemię. Jego samego podniosła do góry.
- Wezwałam już policję, zajmą się narkotykami, które przewoziliście. A teraz ja zajmę się wami.
- Proszę…

(Kim Possible) Podróż


Kilka osób prosiło o coś więcej z "Kim Possible", to i jest jeszcze jeden fanfik z tej serii.

Tytuł: Podróż
Z: "Kim Possible"("Kim Kolwiek")
Rating: NC-17

Kim pędziła jak szalona przez zatłoczony peron. Nie miała zamiaru spóźnić się na ten pociąg. Po raz kolejny udało jej się zatrzymać następny wariacki plan Drakkena, ale chciała musiała wrócić do domu wystarczająco szybko, weekend się kończył, a następnego dnia przecież musiała się pojawić w pracy. Przez korki spóźniła się na dworzec, szybko kupiła bilet i niemal przefrunęła przez schody, żeby tylko się nie spóźnić. Wpadła jak burza do pociągu, wskakując do niego w ostatniej chwili. Zaraz potem zamknęły się za nią drzwi i pociąg ruszył. Ruda agentka oparła się o ścianę i odetchnęła głęboko z ulgą. Jednak jej się udało. Wyciągnęła komórkę i napisała szybko sms do Rona, że za dwie godziny będzie z powrotem.

Miała szczęście, bo zaraz obok znalazła zupełnie pusty przedział. Wrzuciła torbę na górę i położyła się wygodnie na miękkim siedzeniu. Była zmęczona. Cały dzień zajęło jej ganianie za Drakkenem, walka i wreszcie sukces. Robiła to tak często, że chociaż to lubiła, to powoli miała tego już trochę dosyć. Czasem nawet zastanawiała się, czy można by z tym wszystkim skończyć. Ale jedynym wyjściem byłoby zabicie tych, z którymi walczyła. Nie sądziła, żeby była do tego zdolna. Drakken, Shego, Junior, Senior, Motor Ed, Duff, Dementor, Jackie, Monkey Fist… było ich dużo, walczyła z nimi często. Mogła im przywalić, skopać, ale zabić… wyobraziła sobie siebie stojącą nad Shego z pistoletem wycelowanym między jej oczy. Czy by mogła nacisnąć spust?

(Kim Possible) Ostra Jazda 3


Wiele osób prosiło o kontynuację tej serii, więc proszę. Pewnie czwarty odcinek będzie ostatnim.
*Opowiadanie polecane na stronie głównej serwisu dla dorosłych Onet.pl*

 Drzwi metra otworzyły się ze świstem, wyrzucając z wnętrza wagonu masę ludzi i przyjmując do środka drugie tyle. Jedni wracali z pracy, drudzy do niej dopiero podążali. Ale dla Kim Possible praca się dopiero zaczynała. Stojąca w wagonie dziewczyna była wepchnięta między innych pasażerów. Miała na sobie zieloną, obcisłą bluzkę ze sporym wycięciem i krótką, plisowaną spódniczkę. Pod nią nie miała majtek.

Wagon ruszył, szarpiąc mocno i Kim złapała za uchwyt. Czuła się nieprzyjemnie. Ale nie miała wyboru. Tego dnia dostała maila z dokładną informacją na temat tego co ma ubrać i w jakim wagonie, o jakiej godzinie ma sie zjawić. Nadawcą był ten sam człowiek, który ukradł jej dokumenty i zmuszał do kolejnych upokorzeń. Kim wiedziała, że musiała robić wszystko, co jej nakazał. Miał zdjęcia z nią w pozach bardzo nieprzyzwoitych. To skłaniało ją do posłuszeństwa. Ale cały czas szukała sposobu, żeby się z tego wyplątać. Wiedziała jednak, że to nie będzie proste.

(Kim Possible) Ostra Jazda 2


Siadła do komputera i włączyła go. W skrzynce mailowej znalazła jeden nowy list. Otworzyła go… i otworzyła szeroko usta, czytając wiadomość: „Cześć suczko, jak podobała ci się nasza jazda? Ciągle jesteś mokra? Mam tu coś dla ciebie”. Obok było zdjęcie… jej zdjęcie, zrobione komórką od tyłu, wtedy w metrze. Czytała dalej: „To dla ciebie, na pamiątkę. Mam tego więcej, niestety wszystko od tyłu. Dlatego chciałbym mieć twoje fotosy z przodu. Zrób sobie kilka w samych majtasach i przyślij mi. Inaczej wrzucę do sieci te, które mam… razem z twoim adresem.”.

Kim mało nie uderzyła pięścią w blat biurka. Miał ją w ręce. Nie mogła na razie nic zrobić… tylko pozwolić mu na to co chciał, a potem może dopiero go dopaść. Nie miała wyboru.  Wstała, zrzuciła bluzkę. Drżącymi rękami odpięła stanik, zdjęła szorty i wyjęła z szafki aparat. Ustawiła go na samowyzwalacz i położyła się na łóżku, starając się wyglądać seksownie. Siadła, prężyła się, nie miała w tym większego doświadczenia, ale starała się. Po zrobieniu kilku zdjęć, zgrała jej na dysk i wysłała. Z niepewnością czekała na odpowiedź. Przyszła po pół godziny. Kim otworzyła maila.

(Kim Possible) Ostra Jazda 1



Krótka historyjka z "Kim Possible" ("Kim Kolwiek"), którą może będę kontynuował, jeżeli uznacie, że warto.

Tytuł: Ostra Jazda
Z: "Kim Possible"
Rating: NC-17

Kim zadowolona wracała z pierwszego dnia pracy. Poszło jej lepiej niż sądziła i była pewna, że dalej będzie tylko lepiej. W końcu znała ten sklep od dawna a teraz mogła tam pracować. Z uśmiechem weszła do wagonu metra. Niestety, jej uśmiech opuścił twarz, kiedy na kolejnym przystanku do wagonu zaczął pakować się tłum ludzi. No tak, godziny szczytu, pomyślała, odsuwając się coraz bardziej w kąt wagonu pod naporem kolejnych pasażerów, którzy wchodzili i wchodzili. Zastanawiała się, ilu ich może być. Stała już przyciśnięta do ściany w rogu i pomyślała, że nawet gdyby teraz pociąg zahamował ostro, i tak nie mogłaby się przewrócić, bo nie miała gdzie.

W wagonie było nie tylko tłoczono, ale i duszno. Tłum ludzi, gorący, letni dzień i zamknięte okna sprawiały, że Kim chciała otrzeć pot z czoła, ale nie mogła nawet podnieść ręki. I wtedy to poczuła. Czyjaś dłoń dotknęła jej pośladka. Najpierw myślała, że to przypadek, bo przecież w takim tłumie to nic dziwnego, ale dotyk nie trwał chwilę, tylko dłużej. Ręka przesuwała się powoli po jej jędrnych pośladkach, pod jej krótką spódniczką.  Czuła, jak się rumieni. Przez ten tłum nie mogła się nawet odwrócić. Ręka zsunęła się na jej udo, masując je delikatnie. Kim poczuła ciarki na plecach. Nie spodziewała się, że coś takiego może spotkać właśnie ją. W normalnych warunkach urwała by rękę draniowi, który by się na to odważył. Ale teraz nie mogła nawet go odepchnąć. A wstyd sprawiał, że nie mogła z siebie wydobyć głosu.

(Kim Possible) Prezent


Wiele osób prosiło o coś z Kim Possible (Kim Kolwiek w Polsce). Więc napisałem. Mam nadzieję, że się spodoba.

Tytuł: Prezent
Z: Kim Possible
Rating: Nc-17

Kim starannie i cicho przemykała korytarzem. Jeszcze przed chwilą musiała pół godziny iść przez podmiejskie kanały. Nienawidziła tych miejsc. Były brudne i śmierdzące, wszędzie było jakieś robactwo i inne obrzydlistwa. No i jeszcze szczury. Była już dorosłą dziewczyną, miesiąc temu skończyła osiemnaście lat, ale ciągle nie znosiła kanałów. Dobrze, że to już był koniec. Otworzyła dużą, metalową klapę i pchnęła ją mocno przed siebie. Wskoczyła do środka i zamknęła ją natychmiast, zostawiając za sobą kanały i wszystko, co w nich było. Gdyby nie musiała, pewnie nigdy by tamtędy nie poszła. Ale musiała. Długo szukała w Internecie, ale to była jedyna droga, żeby dostać się do zamkniętego od kilkudziesięciu lat schronu atomowego. Wszystko wskazywało na to, że właśnie tam Drakken ulokował swoją bazę, w której coś knuł. Musiała go więc powstrzymać.

Gdy znalazła się po drugiej stronie włazu, szybko zrzuciła z siebie obcisły, lateksowy strój, który nosiła w kanałach i który zdążył już mocno zaśmierdnąć od ich zapachów. Z plecaka wyjęła szare spodnie i czarną bluzkę. Na ręce założyła rękawiczki. Sprawdziła jeszcze sprzęt przy pasie. Wszystko działało jak trzeba. Uśmiechnęła się do siebie i ruszyła szybko przez korytarz. Widziała na ścianach ostrzeżenia przed promieniowaniem i dawne plakaty sprzed wielu lat. Kiedy budowano ten schron, ludzie bali się wojny atomowej. Potem, kiedy okazało się, że jednak nie ma się czego bać, wejścia zalano betonem a o schronie zapomniano. Jednak znalazł się ktoś, kto o nim sobie przypomniał. Kiedy Kim znalazła ślad prowadzący w to miejsce i okazało się, że prawdopodobnie zaszył się tu Drakken, nie czekała długo. Nie wiedziała, co knuł tym razem, ale na pewno nic dobrego.

(Harry Potter) Zakazany Las


Jeszcze jedna krótka historyjka z "Harryego Pottera"

Tytuł: Zakazany las
Z: "Harry Potter"
Rating: NC-17

Zakazany Las nigdy nie wydawał się jej ciekawym miejscem. Hermiona wolała się trzymać od niego z daleka ze względu na Aragoga i jego rodzinkę. Nawet jeśli wielki pająk już nie żył, to jednak nie wiadomo, ile jego dzieci przeżyło. Więc tej nocy, kiedy szła przez las, nie mogła powstrzymać lęku. Ale nie miała wyboru, musiała się tutaj wybrać. Tej nocy zakwitał tutaj wyjątkowo rzadki kwiat, który był jej niezbędny do badań. Kwitł tylko jedną noc, więc trzeba było go znaleźć i zebrać szybko.

Stopy młodej czarownicy zapadały się w gęstym, miękkim poszyciu leśnym. Księżyc i gwiazdy jasno świeciły nad jej głową, przebijając się czasem przez gałęzie drzew. Każdy ruch, odgłos, które rozlegały się w lesie, sprawiały, że Hermiona łapała za różdżkę i patrzyła ostrożnie, spodziewając się że zostanie zaatakowana. Ale nic się nie działo, zwierzęta pojawiały się i znikały, nie zwracając na nią uwagi. Hermiona powoli stawała się trochę spokojniejsza, ale ciągle bała się, że gdzieś mogą pojawić się pająki.

(Harry Potter) Podwójna przyjemność 2


Zamówiony fik z Hermioną i Ginny.

Tytuł: Podwójna przyjemność 2
Z: Harry Potter
Rating: NC-17, yuri

Hermiona przewracała się z boku na bok, nie mogąc zasnąć. Lato było upalne i chociaż już się kończyło, to ciągle było bardzo ciepło. Jej ciuchy leżały rozrzucone na podłodze koło łóżka, gdzieś obok walały się książki, jeszcze koło nich jej różdżka. Za oknem słychać było świerszcze, które w gorącą noc nie dawały sobie spokoju. Westchnęła ciężko. Przez lata spania we wspólnej sypialni w Hogwarcie przyzwyczaiła się do tego, że ktoś jest z nią w pokoju. Teraz mogła spać sama i to było dziwne. Odkąd została przyjęta do Hogwartu na praktyki nauczycielskie, miała swój pokój. Brakowało jej nawet tego bycia z innymi. Uczniowie patrzyli na nią już bardziej jak na uczennicę. Znajomi byli daleko i widziała ich rzadko.

Kiedy usłyszała za drzwiami kroki, nie zwróciła nawet na to uwagi, bo w korytarzu często ktoś chodził. Może to uczennice przemykające się do męskiego dormitorium? Myślała nawet, żeby wstać i je pogonić, ale przewróciła się tylko na drugi bok. Młode są, więc niech się bawią, jeśli chcą. Poza tym, ona jest tu na praktykach, nauczycielką zostanie dopiero za rok albo za dwa, więc nie musi się tym przejmować. Nie zauważyła, kiedy klamka w drzwiach od jej pokoju przekręciła się, tak cicho, że nawet tego nie słyszała. Drzwi uchyliły się i do pokoju weszła postać w czarnym płaszczu, za nią następna. Teraz Hermiona odwróciła się, bo usłyszała skrzypienie drzwi. Ale zanim zdążyła coś powiedzieć, usłyszała we własnej głowie głos.
„Ani słowa. Bądź cicho.”

(Harry Potter) Podwójna przyjemność 1


Kilka osób prosiło, żeby po tych fikach z Hermioną było coś z Ginny. No to jest coś z Ginny.

Tytuł: Podwójna przyjemność
Z: Harry Potter
Rating: NC-17
Uwagi: MC, yuri

Wagonik metra sunął szybko po torach znajdujących się pod Londynem. Był wczesny wieczór i wielu ludzi wracało właśnie z pracy albo jechało na drugą zmianę. Pełno tu też było studentów. Wśród nich była niska, piegowata dziewczyna o długich, wściekle rudych włosach, która stała z ręką chwytającą poręcz. Ginny Wesley ciągle przyzwyczajała się na nowo do mugolskich środków transportu. Kilka lat nauki w Hogwarcie przyzwyczaiło ją do magii i teraz wrócenie do wszystkiego co zwyczajne, było trudniejsze niż myślała. Życie studenki mugolskich uczelni nie było tak fajne jak nauka w Hogwarcie. Ale studia już musiała skończyć zwyczajne. Była już na trzecim roku i nudziła się. Wiedziała, że przecież mogłaby użyć magii i bez kłopotów przenieść się z miejsca na miejsce. No ale przepisy były przepisami, a jej, urzędniczce ministerstwa, tym bardziej nie wypadało ich łamać. Na dodatek, była dopiero stażystką. Gdyby zrobił to doświadczony i ceniony pracownik, pewnie nic by mu nie zrobili, ale ona straciła by tą pracę od razu.

Więc z niechęcią stała w wagonie, czekając aż dojedzie na Baker Branch. Dopiero minęli Waterloo, więc było już dużo czasu. Na tej stacji zresztą wsiadło dużo ludzi i w wagonie zrobił się tłok. Jej myśli przerwał nagle głos, który usłyszała w swojej głowie. Pojawił się z nikąd, ale był głośny i wyraźny.
„Rozepnij rozporek mężczyźnie przed tobą.”

(Harry Potter) Ko-edukacja


Jeszcze raz Harry Potter... Ale taki miałem pomysł.

Tytuł: Ko-edukacja
Z: Harry Potter
Rating: NC-17
Uwagi: Gwałt

Zatłoczony Hogwart Express kołysał się na torach. Ludzi było tak wielu, że przedziały były pozajmowane i wielu pasażerów musiało stać na korytarzu. Wśród nich był Hermiona Granger, która po raz pierwszy jechała do szkoły nie jako uczennica ale jako nauczycielka. Miała od tego roku uczyć eliksirów. To było zupełnie nowe przeżycie, do którego nie była jeszcze przygotowana. Nawet jeśli pokończyła wszystkie kursy i zajęcia z idealnymi ocenami, to dotąd sama była uczennicą. Teraz miała uczyć innych. A jej najstarsi uczniowie mieli być tylko trochę od niej młodsi. To ją trochę denerwowało. Nie wiedziała, czy będzie w stanie zdobyć wśród nich autorytet. Nie chciała, żeby jej się bali tak jak Snapa.

Pociąg podskoczył. Stojąc w tłoku Hermiona nie mogła nawet się poruszać. Nagle poczuła coś niepokojącego. Czyjaś dłoń przesunęła się po jej pośladkach. Zadrżała, ale najpierw pomyślała, że to na pewno przypadek. Ale nie, dłoń objęła jej kształtną pupę, masując ją powoli. Zaraz potem pojawiła się druga na jej drugim pośladku. Hermiona poczuła na policzkach rumieniec. Wściekła chciała się odwrócić uderzyć z całej siły w twarz tego zboczeńca. Ale wtedy właśnie ktoś przysunął się do niej z przodu. Czyjeś ręce wsunęły się pod jej szatę i zamknęły na jej piersiach.

(Harry Potter) Re-edukacja 2


- Panie profesorze, tędy – prowadzący mnie po Hogwarcie prefekt był zdenerwowany, głos mu się trochę łamał. No wiadomo, nie zawsze pewnie miał okazję oprowadzać po swojej szkole gości z zagranicy. Przyjechałem tutaj wczoraj, ale byłem na miejscu wieczorem, więc dopiero dziś wysłano chłopaka, który miał mnie oprowadzić. To była moja pierwsza wizyta na wyspach. Od kiedy nasza szkoła magii i Hogwart zaczęły ze sobą współpracować, co roku wysyłano jednego pracownika każdej ze szkół do drugiej. Miał spędzić tam kilka dni, poznać lepiej nauczycieli, uczniów i zwyczaje. Oczywiście, wymieniano też uczniów, ale co oni tam mogli wiedzieć.

Tym razem naszego przedstawiciela, czyli mnie, gościł dom Slytherinu. Miałem fuksa. Rok temu mojego znajomka przyjmował Gryfindor. Facet opowiadał, co to za żałosne złamasy, na każdym kroku pierdolący o honorze, prawdzie, uczciwości i takich tam farmazonach. Normalnie nie mógł tego wytrzymać i jak wrócił, to mówił, że jedyni konkretni ludzie są w Slytherinie. Miałem więc szczęście, że właśnie tutaj trafiłem. Ten prefekt tylko zachowywał się jakoś tak nerwowo. Czy to tylko była trema?
- Proszę – otworzył mi drzwi do jednej z sal i zaprosił do środka. Wszedłem tam. Była to prawie pusta komnata, w której stało tylko krzesło, stół a w kącie duże, eleganckie łóżko. Na stoliku stały kieliszki i butelka wina.
- Proszę usiąść – powiedział prefekt i otworzył butelkę, nalewając mi wina. Nie wiedziałem, o co chodziło, ale byłem gościem, więc postanowiłem, że nie będę sprawiał gospodarzom kłopotów. Wyczuwałem magię, ta komnata była chyba jedną z tych, które utrzymuje się dzięki czarom, których nikt nieproszony nie widzi. Co oni wymyślili?
Po chwili drzwi się otworzyły i do pomieszczenia weszło kilka osób. Poznałem pierwszego, był jednym z nauczycieli, chyba tym od czarnej magii. Witał mnie wczoraj. Niski, rudy, miał na sobie zwyczajną togę szkolną z symbolem węża na ramieniu. Obok niego było jeszcze dwóch innych w podobnych ubraniach. Między nimi stała kobieta o rudych, kręconych włosach, w okularach. Miała na sobie taką samą togę jak oni, tylko z symbolem Gryfa na ramieniu. Czy ona była z Gryfindoru? Ale po co tu przyszła? Po ją przyprowadzali?

- Jeszcze raz serdecznie witam naszego drogiego gościa – podszedł ten od czarnej magii i podał mi rękę. Wstałem i przywitałem się. Jak on się nazywał? Nie mogłem sobie przypomnieć. Na szczęście nie musiałem, bo on sam przedstawił mi dwójkę swoich kumpli – Glitcha, mistrza ziół i Ayarharta, jednego z sekretarzy szkoły. Kobieta, która stała obok nich nie odzywała się. Tamci kazali prefektowi spadać. Zostaliśmy sami.
- Żeby pokazać, jak bardzo cieszymy się z tej wizyty – mówił ten od czarnej magii – Przygotowaliśmy dla pana specjalną niespodziankę. To ona – ręką wskazał kobietę.
- Dzień dobry – ukłoniła się nisko – Nazywam się Hermiona Granger, jestem nauczycielką eliksirów i… i…
- No, dalej – szturchnął ją Glitch.
- I… szlamiastą dziwką Slytherinu. Będę szczęśliwa, jeśli będę mogła spełnić każde pana życzenie.

Kiedy to powiedziała, zsunęła swoją togę. Otworzyłem szeroko oczy. Miała na sobie ciasny, błękitny strój, który składał się z bardzo krótkiej spódniczki i topu z dużym dekoltem, pod którym widać było bardzo dobrze duże, pełne piersi. Krótki, żółto czerwony krawcik kończył się tam, gdzie dekolt. Oprócz tego miała biały kołnierzyk i krótką pelerynę. Na piersi miała znak Gryfindoru, po środku którego widać było sterczący pod materiałem sutek. Czy jednak może mój kumpel nie miał racji w tematcie Gryfindoru? Ta łasia nie pasowała do jego opisów. Sam mówił, że panienki z Gryfindoru były takie grzeczne, że po ósmej chodziły spać, i uczennice i nauczycielki. Ta na taką nie wyglądała.

- Wyjaśnię – powiedział Ayarheart – Panna Granger od niedawna zmieniła zdanie i bardzo chętnie służy swoim ciałem wszystkim członkom Slytherinu. Rozumiem, jest pan zdziwiony. Granger, wyjaśnisz naszemu gościowi sama?
- Ja… ja zawsze byłam napaloną dziwką, ale w Gryfindorze… tam… nie było nigdy… prawdziwych mężczyzn. Dlatego w Slytherinie… ale nie mogłam być przyjęta, bo jestem tylko… brudną szlamą… więc zostałam dziw… dziwką Slythierinu.
- Panna Granger co tydzień przychodzi do tego pokoju i cały dzień i noc jest do dyspozycji wszystkich dorosłych członków naszego domu. Jednak dzisiaj jest wyjatkowa okazja, bo mamy szanownego gościa jak pan. Dlatego dzisiaj ona będzie służyć tylko panu.

Uśmiechnąłem się. Tak, już lubiłem Slytherin. Widać było, że ta kobieta została do tego w jakiś sposób zmuszona. Ale nie obchodziło mnie w jaki sposób, to już ich sprawy. Mnie obchodziło to, że była tutaj i była naprawdę konkretną laską. No i była dla mnie.
- Dziękuję, doceniam ten podarunek.
- Więc zostawiamy pana z nią samych – powiedział ich szef, którego imienia dalej nie pamiętałem. Wyszli. Siadłem na fotelu i nalałem sobie wina. Było dobre, musiało być bardzo stare.
- Lubisz nazywać siebie dziwką, co? – spytałem tą tam stojąca przede mną. Jak ona się nazywała? Już zapomniałem.
- Ja… tak.
- A jak się naprawdę nazywasz?
- Hermiona. Hermiona Granger.
- Wymiona? – roześmiałem się, pijąc wino – No to, Wymiono, zdejmij mi buty.

Widziałem, jak się skrzywiła, gdy przekręciłem złośliwie jej imię. Te cycki ściśnięte pod ciasną bluzką kołysały się. Ale nie za szybko. Hermiona uklękła, rozwiązała mi sznurowadła i zsunęła buty z moich stóp. Nauczycielka? Ale jaja, pomyślałem. U nas kobieta pewnie zabiłaby takich, którzy próbowaliby ją do tego zmusić.
- Rozporek – wskazałem, ale kiedy sięgnęła do niego ręką, pokręciłem głową – Ząbkami. Tak jak dziwki.
- Oczy… oczywiście. Przepraszam – zbliżyła usta do moich spodni i wzięła między zęby zamek, zsuwając go na dół. Dopiero gdy skończyła, pozwoliłem jej użyć palców, żeby wysunęła spod majtek mojego naprężonego wacka. Był już twardy od patrzenia na te cycki, które prawie wyskakiwały spod bluzki. Widziałem wczoraj, co noszą ci z Gryfindoru. Jej strój był parodią ich ubioru. Podobał mi się dużo bardziej od oryginału. Otworzyła usta, ale pokiwałem ręką.
- Poproś.
- Czy mogę… proszę, mogę wziąć do ust pańskiego pe… penisa?
- Poproś jak dziwka, która o tym marzy.
- Ja… błagam, muszę obciągnąć panu druta… proszę mi pozwolić… proszę…
- Dobrze, możesz to zrobić.

Chociaż ci ze Slytherinu mówili, że ją trenowali, to chyba się nie postarali, bo ciągle się czerwieniła, kiedy kazałem jej się odpowiednio odzywać. A może nie przejmowali się tym? A co mnie to, sam ją nauczę. Zawsze to więcej zabawy. Kładąc rękę na jej głowie, powoli głaskałem jej długie, rude włosy, podczas gdy ona otworzyła szeroko usta i objęła nimi mojego sztywnego członka. Miała duże i czerwone wargi. Były miękkie i ciepłe. Powoli wsuwała go coraz głębiej. Widać było, że ma doświadczenie, na pewno nie robiła tego pierwszy raz, chociaż pewnie nigdy tego nie lubiła. Ale nie widziałem w jej oczach obrzydzenia, gdy lizała moje jaja, jedno i drugie równie starannie.

- Bardzo dobrze, znasz się na rzeczy – pochwaliłem ją. Nie mówiąc nic skończyła i znowu wzięła go do ust, tym razem całego. Czułem, jak dotyka końcówki jej gardła, gdy poruszała rytmicznie głowę. Tak, to warte było przyjechania do tej deszczowej Anglii. Robiła laskę jak zawodowy lachociąg. Można było uwierzyć w te cotygodniowe spotkania, ciekawe, od jak dawna one trwały?
Zanurzyłem ręce w jej włosach, sztywniejąc, gdy poczułem, że wreszcie dochodzę. Wystrzeliłem wszystko do środka.
- Połknij – powiedziałem, ale ona chyba się tego domyślała. Widziałem, jak jej ciągle czerwone policzki wydymają się, a z pomiędzy warg w kącikach ust ciekną dwie cienkie, białe strużki. Połknęła wszystko, chociaż teraz już nie ukrywała niechęci.  Powoli wyjęła go z ust, starannie wylizując do czysta i wytarła dłonią wargi. Wypiłem łyk wina i przesiadłem się na łóżko

- Rozbierz się – powiedziałem – ale powoli.
Cofnęła się. Kręcąc biodrami, rozwiązała krawat i rzuciła go swobodnie na ziemię, a następnie powoli zsunęła bluzkę, pod którą nie miała stanika, przez głowę. Miała ładne piersi ze sporymi brodawkami. Przesuwając dłonie po nich, odwiązała pasek i pozwoliła spódniczce samej opaść na dół. Mając na sobie buty, majtki i pelerynkę, wygięła się w łuk, rozsuwając nogi. Odwiązała sznurki od peleryny, która spadała na ziemię. Kopnęła buty pod ścianę. Delikatnie i powoli zsuwała majtki, aż w końcu stała przede mną zupełnie naga. Widziałem w jej oczach czekanie na komplementy.
- Nie tak źle – powiedziałem krytycznym tonem. Takich nie można za bardzo chwalić, bo się robią rozpuszczone – Ale mogłaś się bardziej postarać. A teraz chodź tutaj.

Posadziłem ją na kolanach, wchodząc w jej szparkę. Była już mokra. Czyżby jednak podniecało ją to, co robiła podobno z przymusu? Ciało nie mogło kłamać, a robienie laski musiało ją pewnie nieźle podjarać. Przywarła do mnie natychmiast, nie miała w sobie żadnej niechęci. Jej duże, jędrne piersi ocierały się o moją klatkę, a usta wpiły w mój kark, całując namiętnie. Nie miałem wątpliwości, że robi to, co lubi robić. Szybko wszedłem w nią do końca, a wilgotne, ciepłe ściany jej piczki zacisnęły się na moim członku, wciągając go do środka, w nią. Głaskałem jej rude włosy i zdjąłem jej okulary. Rzucając głową, jej włosy falowały na wszystkie strony. Nie miała w sobie niczego z zastraszonej kobiety, którą tutaj przyprowadzono. Jęczała głośno i rytmicznie, poruszając się szybko na moim łonie.

Oczywiście, nie oszczędzałem jej, pieprząc ją mocnymi, głębokimi pchnięciami. Pewnie jeszcze nigdy wcześniej nikt jej tak nie brał. Jej palce wpijały się w mnie, przyciskała się do mnie najmocniej jak umiała. Była już cała spocona. Jej wewnętrzne mięśnie zaciskały się na moim członku tak mocno, jak nigdy wcześniej tego nie czułem. Może po raz pierwszy brał ją ktoś taki? Pewnie ci ze Slytherinu byli mniej żwawi. Robiłem to już z wieloma kobietami i potrafiłem wyczuć różnicę, kiedy kobieta robi coś z przymusu a kiedy dla przyjemności. Ona na pewno tego chciała.

Trzymałem ją dłońmi, moje palce zostawiały czerwone ślady na jej skórze. Nie mogła zapomnieć, kto tu rządzi. Starałem się jednak powstrzymywać jak najdłużej się dało. Nie obchodziła mnie jej przyjemność, ale niech zobaczy, jak to robią mężczyźni z kontynentu a nie ci wyspiarscy flegmiarze, którzy pewnie byli mistrzami falstartów. Słyszałem jej głośne jęki, wiedziałem, że jest już blisko szczytowania. Kiedy orgazm wypełnił ciało, ona przycisnęła się do mnie ciasno. Krzyczała głośno, wyprostowana jak naciągnięta na maksymum struna skrzypiec. Nie było w tym głosie żalu ani pretensji, tylko rozkosz. Wystrzeliłem w niej, wypełniając ją do końca moim ciepłym nasieniem, które mieszało się z jej soczkami. Jej zaciśnięta piczka wyciskała ze mnie ostatnie soki. Gdy skończyliśmy, opadła na mnie, zmęczona.

- Dobrze… - szeptała – tak dobrze…
- Nie posuwał cię tak żaden z nich?
- Nie, oni… są…
- Nie bój się, nie powiem im niczego. Żaden facet nie mówi o tym, o czym rozmawia w sypialni.
- Oni są… brutalni… biją i gwałcą… to im sprawia rozkosz.
Nie dziwiło mnie to. Ci ze Slytherinu wyglądali na takich, których tylko batem siec albo oni kogoś. Ponure typy. Lubiłem ich za to, ale szkoda było takiej dziewczyny dla nich. Marnowała się tu z nimi a pewnie w końcu zrobią jej jakąś większą krzywdę. Zastanowiłem się.
W tym czasie Hermiona zsunęła się między moje nogi i otworzyła usta, biorąc mojego członka jeszcze raz miedzy swoje gorące, czerwone wargi. Nie kazałem jej tego robić. Słyszałem jak ssie i siorpie. Rozprostowałem się na pościeli. Nie mogłem jej tak sobie stąd zabrać, była tutaj nauczycielką. No i pewnie te typy ze Slitherinu tez by nie chciały jej oddać. Była zbyt dobrze wyedukowana. Położyłem rękę na jej głowie.
- Nie przestawaj – powiedziałem – a ja pomyślę…

Następnego dnia spotkałem się z dyrektorką szkoły. Na pierwszy rzut wyglądała jak zasuszona staruszka, ale wzrok miała tak samo ostry jak nos. Nie wyglądała na taką, która by łatwo łyknęła każdy kit.
- Pani dyrektor, jak pamiętam, mogę wskazać osobę, którą nasza szkoła zaprosi jako przedstawiciela Hogwartu?
- Oczywiście, ale decyzja należy do mnie.
- Rozumiem. Proszę więc przemyśleć kandydaturę profesor Granger.
Zmarszczyła czoło. Była zaskoczona, to pewne.
- Właściwie nie mam przeciwwskazań, ale wie pan, muszę poznać jej zdanie.
- Może ją wezwać?
- Oczywiście, zaraz wyślę skrzata.
Po kilkunastu minutach do gabinetu dyrektorki weszła Hermiona. Miała na sobie zwykły strój, dużo bardziej zasłaniający niż tamten. Nie wyglądała na zadowoloną z życia.
- Pani profesor Granger, została pani wskazana jako kandydatka do rewizyty w szkole naszego szanownego gościa. Chciałabym wiedzieć, co pani o tym myśli?
- Ja? Ale… Oczywiście, zgadzam się!
Bardzo słaba z niej była aktorka, kiedy starała się ukryć radość. Wyszedłem z gabinetu, zadowolony z tego, że plan się powiódł. Wieczorem spotkałem się z tymi ze Slytherinu.
- Słyszałem, że zabierasz naszą szlamiastą sucz do siebie na tydzień? – powiedział Glitch.
- Macie mi to mi za złe, panowie? – powiedziałem, a potem wyjąłem różdżkę i machnąłem nią. Na stole pojawił się worek pieniędzy.
- To… rekompensata za ten tydzień bez niej. Wystarczy?
- Oczywiście, oczywiście – Ayarheart zajrzał do środka i liczył już gotówkę.
- Proszę się nią nacieszyć ile pan chce. To może być dobry znak dla naszej współpracy – powiedział ten ich szef, którego imienia nie pamiętałem nigdy - Ty też się pewnie cieszysz, Hermiono?
- Mhpmm…

Granger klęczała pod stołem, między jego nogami. Podobno co wieczór musiała każdemu zrobić laskę. Spermę wypluwała do pucharu, który potem musiała wypić. Nazywali to „robieniem eliksirów”. Mieli fantazję. Ale wiedziałem, że już niedługo z tym koniec. Plan był prosty. Podczas podróży miał zdarzyć się „wypadek”, w którym ona miała zginąć. Oczywiście, nie naprawdę. Ale nikt z tej deszczowej wysepki nie miał o tym wiedzieć. A po powrocie… już coś się wymyśli…

(Harry Potter) Re-edukacja 1


Coś nowego, czyli fanfik z "Harryego Pottera" z dorosłą Hermioną jako nauczycielką.


Tytuł: Re-edukacja
Z: Harry Potter
Rating: NC-17


- I to by było dzisiaj na tyle. Na jutro przeczytajcie wszystko od strony 25 do 60, może być z tego sprawdzian – Hermiona machnęła różdżką i ze środka klasy znikła czara, w której uczniowie przygotowywali eliksiry. Klasa szybko opróżniła się. Uczyła w Hogwarcie od roku. Trochę niechętnie przejęła stanowisko, które kiedyś należało do Snapa, ale było to jedyne  wolne. Hermiona nie chciała pracować w ministerstwie. To było nudne, a poza tym tam pracowali jej dawno znajomi. No i Ron, którego nie chciała widzieć na oczy. Okazał się żałosnym dupkiem, kimś z kim nie miała już ochoty ani razu się spotkać. Dlatego właśnie została nauczycielką eliksirów w Hogwarcie. Uczniowie bali się jej, wiedziała o tym, bo wymagała od nich dużo i zadawała ciężkie rzeczy. Czasami myślała, czy nie staje się w tym podobna do Snapea.

Zamknęła klasę i ruszyła kamiennym korytarzem przed siebie. Jej kwatera znajdowała się tam, gdzie kiedyś mieszkał Snape. Starała się być miła, ale im dłużej uczyła, tym bardziej czuła, że Snape miał rację, gdy mówił o swoich uczniach jak najgorzej. Większość nich była idiotami albo prawie idiotami, na jedną klasę przypadał zwykle jeden albo dwóch inteligentnych uczniów. Resztę najchętniej by oblała przy pierwszej okazji. Następną lekcję miała mieć z klasą złożoną w większości ze Ślizgonów. Gdy weszła do swojego pokoju, zastanawiała się, czy może powinna im zadać zrobienie jakieś bardzo niebezpiecznej trucizny, którą wszyscy by się pozabijali. Ale pewnie nikt by nie uwierzył w to, że to był wypadek. Siadła i pijąc herbatę zastanawiała się, co zrobić. Wreszcie zdecydowała się na niezapowiedzianą kartkówkę.

 - Niieeeee!!! – głośny jęk wypełnił klasę, kiedy kazała wyjąć kartki i przygotować pióra a także pochować różdżki. Odwróciła się plecami do klasy i uśmiechnęła sama do siebie. Niech się męczą, gdyby się uczyli systematycznie, to by nie mieli na co narzekać. Podyktowała pytania i usiadła na krześle, patrząc na grupę. Widziała, jak wielu nie wie, co napisać. Debile. O wszystkim mówiła na poprzednich lekcjach, jakby słuchali, to by wiedzieli. Ich problem. Po kilkunastu minutach zebrała kartki. Prawie połowa była pusta.
- Slytherin traci 10 punktów – powiedziała, po ogłoszeniu ocen. Kolejny jęk wypełnił klasę – Za tydzień kolejna kartkówka, przygotujcie się lepiej – dodała. Uczniowie wyszli z klasy, wiedziała, że wielu patrzy na nią z niechęcią. Wiedziała, że po cichu nazywają ją „szlamą” i „głupią cegłą”, ale się tym nie przejmowała. Spokojnie wróciła do swojego gabinetu, żeby zająć się wreszcie czymś pożytecznym. Od miesiąca pracowała nad eliksirem, który pozwalał łączyć ze sobą różne rzeczy w jedno, zachowując cechy obu. To było trudne i niebezpieczne, ale wiedziała, że jeśli jej się uda, to może awansuje wyżej w szkole i nie będzie musiała uczyć tych idiotów. Albo przynajmniej może dostanie jakiś wyjazd zagraniczny.

Zbliżał się już wieczór. W jej niedużym pokoju, wypełnionym książkami i flaszkami z eliksirami, nie było tego widać, bo nie było tam okien. Tylko dwie magiczne lampki oświetlały pomieszczenie. Powoli kończyła już pracę na ten dzień, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Dziwne, o tej porze nikt jej nie odwiedzał. Zresztą rzadko ją w ogóle ktoś odwiedzał.  Podniosła się z krzesła i podeszła do drzwi, otwierając je.

Za nimi nie było nikogo. Zdziwiło ją to i wyjrzała na zewnątrz. Pusto, w ciemnym korytarzy niewiele było widać. Hermiona zmarszczyła brwi. Może to jakiś żart uczniów.
- Lumos! – różdżką wywołała kulę światła. Ale gdy uniosła różkę, coś nagle owinęło się wokół niej i wyrwało jej ją z ręki. Hermiona zrobiła krok do przodu, żeby sięgnąć po różdżkę i wtedy nagle ktoś złapał ją od tyłu, wciskając do ust kawał materiału.
- Mghmmmmm!! – jęczała zduszonym głosem, kiedy nagle wokół niej pojawiło się kilka postaci. Wszystkie miały na sobie długie czarne szaty i białe maski. Wyglądali jak… śmierciożercy. Ale przecież wszyscy śmierciożercy już dawno zostali zabici albo byli uwięzieni. Hermiona szarpała się, ale ich było więcej. Uczepili się jej, trzymając za ręce i nogi i wcisnęłi ją z powrotem do jej pokoju, cały czas trzymając zakneblowaną. Szybko zamknęłi drzwi. Ktoś obowiązał jej ręce kawałkiem sznurka. Czyjaś dłoń uderzyła ją w twarz kilka razy, aż w końcu Hermiona przestała walczyć.
- Hmmmmmpp?!! – próbowała spytać co się dzieje i kim są, ale knebel uniemożliwiał jej to. W tym czasie ktoś zrzucił z jej stołu wszystko na podłogę a zaraz potem zaniesiono tam Hermionę. Ręce miała związane za plecami. Nie mówiąc nic, zaczęli zdzierać z niej ubranie. Hermiona znowu zaczęła się szarpać i jęczeć, ale wtedy ktoś dotknął różdżką jej ciała i powiedział „Cruxio!”.
- Guhhhhmmmmmm!!! – przeraźliwie jęknęła z bólu. Wyprężyła się, a w tym czasie zdzierano z niej już tylko bieliznę, reszta jej ciuchów leżała w kawałkach na podłodze pod stołem. Między jej nogami stał już pierwszy ze Śmierciożerców i rozpiął spodnie. Hermiona zrozumiała, co chce zrobić. Ale wtedy poczuła końcówkę różdżki na swoim czole.
- Nie sprzeciwiaj nam się, szlamo, bo umrzesz! – jeden z nich powiedział dziwnym, niskim głosem. Hermiona bała się, nie wiedziała kim są, ale wiedziała już czego chcą.
- Hummmmm!! – knebel zablokował jej jęk, kiedy pierwszy ze Śmierciożerców wszedł w nią. Trzymali ją mocno za nogi, kiedy tamten gwałcił ją, wchodząc w nią szybko i brutalnie. Czyjeś palce zacisnęły się na jej piersiach, tłamsząc i gniotąc je boleśnie.

- Żadna szlamiasta suka nie będzie obrażać Slitherinu – ktoś nacisnął na jej sutki, szczypiąc je palcami – Ukażemy cię w imię naszego mistrza Salazara!
- Otwórz ryj, zdziro! – ktoś wyjął z jej ust materiał. Naprzeciwko jej wargi wisiał wyprężony członek jednego ze Śmierciożerców. Chciała go odgryźć, ale czuła na czole czubek różdżki. Jeszcze jedno Cruxio mogło ją nawet zabić. Dlatego posłusznie otworzyła usta, przyjmując go do środka. Objęła go wargami, ssając i liżąc. W tym czasie pierwszy z nich doszedł w jej środku, wystrzeliwując swoje nasienie w nią.

- To i tak za dobre dla tej mieszanicy – powiedział i wyszedł z niej. Zaraz na jego miejsce wszedł następny. Hermiona nie mogła nic powiedzieć, wielki członek zajmował jej usta. Dwaj kolejni masturbowali się nad jej twarzą. Hermiona zamknęła oczy. Chwilę potem wystrzelili, znacząc jej twarz białymi plamami. Niedługo potem doszedł ten, który gwałcił jej usta. Hermiona krztusiła się i dławiała, ale musiała wszystko połknąć. Nienawidziła tego smaku, to było obrzydliwe i upokarzające. Sperma zmieszana ze śliną wyciekała kącikami jej ust. Gdy tamten wyjął swojego członka z jej ust, kolejny ustawił się tam, złapał Hermionę za włosy i zmusił nauczycielkę eliksirów do robienia mu laski. Hermiona z obrzydzeniem robiła to. W tym czasie już trzech kolejnych napastników doszło w niej. Ich sperma wylewała się z jej pizdy, mieszając się z jej sokami. Ciężko oddychała. Kolejne strumienie nasienia lądowały na jej twarzy i piersiach. Ręce prześlizgiwały się po jej ciele.
- Ta parszywa zdzira ma wreszcie na co zasłużyła – powiedział kolejny, spuszczając się w jej wnętrzu – Ale to jeszcze nie wszystko, o nie! – Po tych słowach wyjął spod swojej szaty buteleczkę różowej cieczy. Hermionie siłą otworzono usta i wlano ją do środka.
- Gulmmpp! Guuullppp! – nie mogła tego wypluć. Oleista, słodka ciecz wpływała do jej gardła.
- Podajcie teraz to, co dla niej przygotowaliśmy! – powiedział inny z napastników. Ktoś wyjął trzy wykonane z zielonkawego metalu kolczyki w kształcie węży.
- Aiiiiiiiaaaaaaaeaaa! – Hermiona zawyła z bólu, kiedy cieńkie ostrze przebijało jej sutek. Zaraz potem ją znów zakneblowali, żeby nie krzyczała, kiedy drugi kolczyk znalazł się na jej drugim sutku. Piekło ją to z bólu. Ale to nie był koniec. Był jeszcze trzeci, mniejszy kolczyk. Hermiona zastanawiała się, co z nim chcą zrobić, kiedy ktoś znowu rozsunął jej nogi. Potworny ból przeszył jej ciało, kiedy kolczyk znalazł się na jej łechtaczce.

- Teraz jesteś oficjalnie zaobrączkowaną suką Slitherinu, szlamo! – otwarta dłoń uderzyła ją w twarz a wszyscy do okoła zaczęli się śmiać głośno. Hermiona czuła, jak po jej twarzy płyną łzy bólu i upokorzenia. Nienawidziła ich, życzyła im wszystkim śmierci. Ale nie mogła nic zrobić. Poza tym, czuła się dziwnie. Jakby w jej brzuchu tańczyły motyle. Rumieniec pokrył jej policzki.
- Bitcherus! – ktoś wypowiedział zaklęcie i skierował w jej stronę różdżkę. Hermiona czuła jak wzrasta w niej podniecenie. Jej sutki, ciągle bolące, stwardniały. Oddychała ciężko. Poczuła, jak w jej ustach zbiera się ślina. To było nienormalne. Przed chwilą ją zgwałcili, a teraz była tak podniecona, że prawie chciała ich prosić, żeby ją wzięli jeszcze raz. I wtedy rozwiązali jej ręce. Nad jej twarzą zawisł następny członek. Hermiona prawie automatycznie otworzyła usta. Jej wargi owinęły się wokół niego, a język pieścił czule twardą męskość. Jej dłonie zaraz chwyciły dwa następne członki, masując je rytmicznie.
- To działa! Rzeczywiście, obudziła się w niej prawdziwa dziwka! – ktoś powiedział a zaraz potem ktoś inny wszedł w nią. Hermiona nie protestowała ani się nie opiera, przyciągała ich do siebie, oddając im swoje ciało. Rozchylała przed nimi nogi, otwierała szeroko usta. Nie panowała już nad sobą. Nie wiedziała ile czasu minęło zanim wreszcie skończyli, zostawiając ją na ziemi, nagą i spoconą.
- Jeszcze… jeszcze… - dyszała ciężko. Żądza nie zmniejszyła się, cały czas wypełniała ją.
- Słuchaj, ruro – powiedział jeden z zamaskowanych – Od tej chwili będziesz dawać najwyższe oceny Slitherinowi. Jeśli nie – podniósł różdżkę, a kolczyki na jej sutkach i łechtaczce zacisnęły się.
- Aiiiiaaaiiiaaaa!!!! – krzyknęła z bólu Hermiona.
- Coś takiego może ci się zdarzyć podczas lekcji. Jeśli będziesz dobrze robić to co my ci każemy, to odwiedzimy cię niedługo znowu.
Wyszli, zostawiając ją samą. Hermiona powoli wstała i ciągle oddychając głęboko, zaczęła sprzątać pokój. Zastanawiała się, gdzie położyła klasówki. Musiała je poprawić na następny dzień, żeby Slitherin dostał wyższe oceny. Bo wiedziała, że nie wytrzyma teraz kilku dni bez kolejnej takiej nocy. Już zaczynała do tego tęsknić.