Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ino. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 czerwca 2012

(Naruto) W mroku


Z dedykacją dla Agrille w podziękowaniu za korespondencję. I za zdjęcia ;)

Tytuł: W mroku
Z: Naruto
Rating: NC-17

Ino powoli szła korytarzem leśnej świątyni. Według informacji, jakie otrzymała, tutaj gdzieś miał znajdować się zwój, zawierający bardzo ważne informacje, na których zależało Tsunade. Dowiedziała się o tym przy okazji i postanowiła wyruszyć wcześniej niż wysłana przez wioskę ekspedycja. Przecież to tylko stara, opuszczona świątynia, co tu mogło być groźnego?
Ból eksplodował w głowiek Ino, kiedy gwałtowne uderzenie przewróciło ją na kolana. Gwiazdy tańczyły przed jej oczami.
- Mam cię, szczurku! – usłyszała za swoimi plecami głos. Wysoki, ubrany w czarny mundur mężczyzna pchnął ją na ziemię i zaczął wiązać, najpierw ręce za plecami, potem nogi. Kawałkiem materiału owinął jej usta. Blondynce świat wirował przed oczami, nie wiedziała co się z nią dzieje, kiedy mężczyzna w białej masce pochylił się nad nią. Jego ciepły oddech docierał do jej twarzy, kiedy jego ręce zamknęły się na jej piersiach, ściskając mnie.
- Mmmm!!! – Ino nie mogła krzyczeć ani protestować. Próbowała się szaprać, kiedy ten mężczyzna zabawiał się jej piersiami, ale sznur i knebel sprawiały, że nic nie mogła zrobić. Mężczyzna zacisnął palce na jej sutkach, szczypiąc je aż w końcu były widoczne przez niebieski materiał jej stroju.
- Dawno nie miałem takiej ślicznotki – mruknął, przesuwając jedną dłoń po udzie Ino.
- Ghmmmmpphmm!!! – jęknęła, kiedy ten człowiek zsunął jej spodenki i położył dłoń na jej majtkach, masując ją powoli. Dopiero kilka miesięcy temu pierwszy raz uprawiała seks. Skończyła  osiemnaście lat i z tej okazji postanowiła wreszcie skończyć z byciem dziewicą, bo wiedziała, że Sakura żartuje sobie od czasu do czasu z niej z tego powodu. Shikamaru był delikatny i czuły, nie żałowała tej decyzji, chociaż ciągle nie była pewna, czy chce ten związek rzeczywiście traktować poważnie.
- Twoja cipka tęskni za czymś? – mężczyzna szeptał do jej ucha, kiedy jego palce wsunęły się pod jej majtki i dotykały jej kobiecości. Ino czuła, że robi się wilgotna. Jego palce rozsunęły jej wargi i weszły głębiej, sprawiając, że ciało Ino drżało pod wpływem jego dotyku. Jęczała do szmaty, która zatykała jej usta. Ciepły język nieznajomego lizał jej twarz.
- Chodźmy – trzymając ją ciągle, mężczyzna wepchnął Ino do niedużego pomieszczenia i zamknął za sobą drzwi. Wewnątrz było ciemno i duszno. Mężczyzna zsunął spodnie a Ino zadrżała, kiedy zobaczyła, jak wielkiego ma członka. Był dwa razy większy niż Shikamaru. Nie było szans, żeby się w nią zmieścił.
- Weź go do buzi – powiedział, podchodząc do niej i zdejmując jej knebel. Ino, bojąc się tego, co się mogło stać, otworzyła usta. Mężczyzna złapał ją za głowę i wcisnął swojego członka do jej ust, prawie dławiąc ją. Nie dał jej czasu na pieszczoty czy coś innego. Trzymając ją mocno, poruszał się do przodu i do tyłu. Jego jaja ocierały się o jej twarz. Ino krztusiła się i dławiła, oddychała nosem żeby się nie udusić. Wargi i zęby bolały ją.
- Gmhmmppphmmm! – jęczała, mając usta zablokowane jego wielkim penisem. Mężczyzna nie przejmował się jej bólem, pieprząc jej usta mocno i brutalnie. Stał przed nią, a ona klęczała, oparta o ścianę, o  którą on opierał się rękoma, poruszając rytmicznie udami. Ino błagała w myślach o to, żeby przestał, ale nie mogła nawet go o to poprosić, bo nie była w stanie wypowiedzieć nawet słowa. Nieprzyjemny zapach uderzał w jej nos. Kilka razy była bliska zwymiotowania, ale nie mogła.
- Oughhhhmmm…. – mężczyzna jęknął głośno, dochodząc w niej. Ino rozpaczliwie połykała jego nasienie, starając się nie udławić nim, co było trudne. Ciepły, gęsty płyn wypełniał jej usta. Czuła, jak spływa po jej gardle do żołądka. Gdy znów miała wolne usta, otworzyła je szeroko, łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na powierzchnię. Ślina zmieszana z nasieniem kapała z nich na ziemię.
Nie tracąc czasu, mężczyzna złapał ją za nogi, rozwiązał na nich sznurek i rozsunął je, lokując się między nimi.
- Nie, proszę, nie tam! – jęczała i błagała Ino, ale nieznajomy nie zwracał na uwagi na jej prośby. Nie miała już na sobie granatowych spodenek. Majtki też szybko poleciały na ziemię. Szybkim ruchem ręki mężczyzna rozdarł siatkę na jej udach.
- Aaaaaa!!! – Ino jęknęła, kiedy wszedł w nią. Rozciągał jej wewnętrzne ściany tak mocno, jak tylko mógł, bała się, że może coś jej zrobić. Jej ciało podskakiwało pod jego mocnymi, szybkimi pchnięciami, a jej nogi bezładnie poruszały się w powietrzu. Brał ją zdecydowanie, nie licząc się zupełnie z nią. Blondynka jęczała głośno, krzywiąc się z bólu. Zamaskowany człowiek rozpiął górę jej stroju i zacisnął ręce na jej piersiach, gniotąc je i szczypiąc. Jego palce zaciskały się na jej stwardniałych sutkach.
- Kręci cię to, prawda? – spytał.
- Nie… nie… proszę… przestań! – szepnęła, ale w odpowiedzi uderzył ją w twarz.
Cały czas Ino starała się uwolnić ręce. Związał ją szybko i nie dość starannie, czuła, że węzeł powoli puszcza. Poruszała nimi jak tylko mogła, chcąc poluzować nacisk sznura. Jej nadgarstki były czerwone i piekły, ale wiedziała, że to daje rezultat. Wolała nie czekać i nie sprawdzać, co jeszcze ten człowiek może chcieć z nią zrobić.
Kiedy w końcu sznurek puścił, Ino czekała. Mężczyzna był już chyba blisko finału. Gdy wystrzelił w nią, spuszczając się do jej wnętrza, zaatakowała. Okręciwszy nogi wokół jego bioder, przewróciła go na ziemię, a zaraz potem sama była na nogach. Widziała, że tamten wstaje, więc wyprowadziła w jego stronę kopniak, który trafił go w twarz. Zatoczył się pod ścianę, a z jego twarzy spadła maska. Ino już chciała uciekać, ale widok jego twarzy sprawił, że zatrzymała się z wrażenia.
- Sa… Sasuke? – patrzyła zaskoczona na twarz ciemnowłosego mężczyzny, który powoli się podniósł. Drzwi były za nim, więc żeby stąd uciec, musiała go pokonać.
- Co ty…? – spytała – Sasuke, to ja, Ino. Nie poznajesz mnie?
Zaatakował ją szybciej, niż się spodziewała. Po chwili leżała na ziemi, trzymając się za bok, gdzie przed chwilą Sasuke kopnął ją. Złapał ją za włosy, oparł o ścianę i nie zwracając uwagi na jej krzyki, związał jej ręce kawałkiem jej stroju.  Jego ręce znowu zacisnęły się na jej piersiach, a zaraz potem wszedł nią jeszcze raz. Cipka Ino była wilgotna i rozgrzana, więc jego członek wsuwał się w nią gładko. Przycisnął jej usta do swoich i pocałował mocno i brutalnie. Nie było w tym niczego przyjemnego, ale Ino biła się z myślami. Kiedyś marzyła, żeby zaciągnąć Sasuke do łóżka, obie walczyły o to z Sakurą. Potem ona zauważyła, jak patrzy na nią Shikamaru, a Sasuke zniknął. A teraz… nie, nie czuła, żeby w tym co się działo, było coś dobrego. Ale nie mogła poradzić niczego na to, że nie protestowała już, nie stawiała mu żadnego oporu. To była dla nie sytuacja nie do zrozumienia.
Gdy doszedł w niej, czuła jak jego sperma wypełnia ją, wypływa i kapie po jej nogach, zmieszana z jej własnymi sokami. Jęczała równie głośno co on, bo chociaż nie mogła w to uwierzyć, przeżywała właśnie orgazm, pierwszy raz tak silny. Jej głośne jęki odbijały się od ścian pomieszczenia. Gdy skończył, padła na kolana, ciężko oddychając. Słyszała, jak Sasuke zapina spodnie.
- Nie – powiedziała po chwili, kiedy on był już przy drzwiach – nie odchodź.
Słyszała, że się zatrzymał. Odwróciła się do niego.
- Zabierz mnie… ze sobą… - powiedziała, pokonując wreszcie własny wstyd i upokorzenie.
- Dlaczego mam cię zabrać? – spytał.
- Jesteś… sam, prawda?
- I co z tego?
- Będę ci towarzyszyć, w dzień… i w nocy.
- Hmmm… - Sasuke patrzył na nią. Widziała mrok w jego oczach. Bała się go. Ale też pożądała go. Widziała, że się jeszcze waha.
- Zrobię wszystko, czego zażądasz. Wszystko.
- Dobra, zbieraj się i chodź. Musimy się pośpieszyć, zanim przyjdzie tu reszta.

Sakura, trzymając w rękach kunaie, wpadła na dach. Padał deszcz, a gdzieś niedaleko uderzyła błyskawica. Naprzeciwko niej stał Sasuke. Krople deszczu spływały po jego twarzy. Różowłosa zacisnęła palce na broni. Wiedziała, że jest silny, ale wierzyła, że może go pokonać. Od kiedy rok temu zaginęła Ino, Sakura poświęciła się całkowicie pomaganiu Naruto w pościgowi za Sasuke. Blondyn leżał na dole budynku. Był ciężko ranny, ale zdążył solidnie wkopać Sasuke. Sakura sądziła, że Sasuke był na tyle słaby, że powinna sama sobie z nim poradzić.
Kiedy zrobiła krok w jego kierunku, coś nagle wystrzeliło z boku. Uderzenie trafiło w jej ramię. Sakura zatoczyła się, jeden z kunajów wypadł z jej ręki. Zaraz potem drugie kopnięcie wbiło się w jej brzuch. Ale Sasuke dalej stał tam gdzie stał. Sakura starała się podnieść, wypluwając krew. Wtedy przed nią wylądowała kobieta ubrana w ciasny, czarny kostium z czerwonymi rękawiczami bez palców. Długie, jasne włosy kleiły się do jej mokrej od deszczu twarzy. Chwyciła Sakurę za włosy i szarpnęła nią do przodu. Zaraz potem zacisnęła ramię na jej szyi, i trzymając ją mocno, rozdarła górną część jej stroju. Piersi Sakury wyskoczyły na wierzch a jej sutki stały się twarde pod wpływem zimna i strachu.
- Znowu się spóźniłaś – usłyszała w uchu znajomy głos – Sasuke jest mój. Tylko mój.
Sasuke stał tak jak stał, nie poruszył się o krok, kiedy Ino zerwała z Sakury dolną część jej stroju. Haruno była prawie zupełnie goła. But Ino przygniótł ją do ziemi.
- Czy mam ją zabić? – spytała Sasuke.
- Nie, nie jest nawet tego warta – odpowiedział, podchodząc do niej. Ino objęła go ramieniem i pocałowała, nie zdejmując nogi z głowy pobitej przeciwniczki. Chwilę potem, po pocałunku, kopnęła Sakurę jeszcze raz. Podniosła jej kunaie.
- Chyba coś zgubiłaś, złociutka – powiedziała. Wcisnęła rękojeść sztyletu między nogi Sakury. Różowowłosa jęknęła głośno. Ino związała ręce Sakury za jej plecami, zaciskając sznur tak mocno, że ten prawie wżynał się w jej skórę.
- Twój Naruto będzie miał chociaż coś z życia, jak cię tu znajdzie – powiedziała i zniknęła razem z Sasuke w ciemnościach nocy.

(Naruto) Cheerleaderki


Wiem, dawno nic nowego tu nie było, ale trudno się czasem zdarza.

Tytuł: Cheerleaderki
Z: Naruto
Rating: yuri


Sakura i Ino wpadły do swojego pokoju hotelowego zziajane i zmęczone. Wyjazdowy mecz drużyny był wielkim wydarzeniem. Nawet one, choć były tylko cheerleaderkami, zrobiły co mogły, żeby kibicować swoim zawodnikom. Sakura usiadła na łóżku, ledwie żywa. Ino, ciągle jeszcze podniecona wielkim zwycięstwem zespołu, skoczyła na nie, aż jęknęły głośno sprężyny.

- Udało się! Udało się! – krzyczała blondynka – Wygraliśmy!
- No i super, ale uspokój się, jestem wykończona – odpowiedziała Sakura.
- No co ty, dziś ma być wieczorem impreza, trzeba się przygotować, umyć, przebrać…
- A mi się chce spać. Nigdzie nie idę – po tych słowach Sakura opadła na łóżko. Ino odsunęła się i zeszła z niego, patrząc na koleżankę.
-  No co ty odwalasz, nie pójdziesz z nami pić?
- Nie mam siły na nic… daj mi spokój… - Sakura westchnęła. Ostatnio znowu urosły jej piersi, podskakiwanie z nimi było bardziej męczące niż myślała.
- Ech, nie rób siary – Ino wskoczyła na łóżko i znalazła się nagle nad Sakurą, patrząc jej prosto w oczy – bo jak zostaniesz, to ja tego twojego Sasuke…
- Co? – Sakura się ożywiła, słysząc to imię.
- Nic tylko to… - Ino przycisnęła swoje wargi do ust Sakury, całując zaskoczoną koleżankę.

Sakura w pierwszej chwili nie wiedziała, co się dzieje. Zanim zrozumiała i próbowała zrzucić z siebie Ino, blondynka złapała jej ręce i przycisnęła do łóżka. Była silniejsza od Sakury, więc udało jej się to bez problemu. Pocałunek trwał tylko chwilę, ale wystarczył, żeby policzki Sakury zrobiły się całe czerwone.
- Co ty… - próbowała powiedzieć.
- Musisz być pełna energii, bo inaczej wieczorem to Sasuke będzie leżał tam gdzie ty, pode mną – powiedziała Ino, uśmiechając się złośliwie – Nie rób takiej miny, przecież widziałam, jak na ciebie patrzyli. W tym kostiumie wyglądasz cholernie seksownie, jestem pewna, że połowa męskiej drużyny by chciała cię przelecieć… a druga połowa to pewnie geje.

Ino wsunęła jedną rękę pod krótką spódniczkę Sakury. Jej palce zataczały kółka na materiale majtek, żeby potem powoli wsunąć się do środka. Sakura westchnęła, kiedy palce Ino dotknęły jej kobiecości. Czuła, że robi się wilgotna. Była zmęczona, spocona, ale podniecona także. Wystarczyło niewiele, żeby jej sutki zesztywniały pod materiałem topu.

- Czuję, jaka jesteś gorąca – powiedziała Ino, całując koleżankę jeszcze raz, tym razem mocniej i namiętniej, wsuwając język do jej ust. Sakura nie miała siły, a może nawet ochoty stawiać oporu. Ich języki znalazły się, bawiąc się nawzajem dawały sobie przyjemność. Drugą ręką Ino uniosła górną część stroju Sakury, odsłaniając jej duże piersi. Była o nie bardzo zazdrosna, ale w tej chwili nie myślała o tym. Jej palce zacisnęły się na twardych już sutkach różowowłosej, pieszcząc je. Czuła, jak pod dotykiem jej palców, płyną soki jej koleżanki.

- Pokażę ci coś, czego nauczyła mnie Temari – powiedziała Ino, zsuwając się niżej, między szeroko rozsunięte nogi Sakury. Ta oddychała głęboko i rytmicznie. Kiedy szorstki, ciepły język Ino, który jeszcze przed chwilą był w jej ustach, dotknął jej mokrej cipki, Sakura prawie podskoczyła na łóżku. Ino wiedziała, co ma robić.
- Ohhhh…. – jęknęła głośno Sakura, czując jak Ino bawi się jej łechtaczką, sprawiając, że fale rozkoszy raz po raz przeszywają jej ciało. Była przed chwilą jeszcze taka zmęczona i na nic nie miała ochoty, a teraz czuła, jak przyjemność wypełnia ją od stóp do głów.

- Wolisz, żebym robiła to Sasuke, niż tobie? – powiedziała Ino, na chwilę przerywając pieszczotę i patrząc w oczy koleżanki – Wyobraź sobie, że to on jest tam, gdzie ty -  Sakura była zbyt oszołomiona, żeby odpowiedzieć, a Ino wróciła szybko do pracy, doprowadzając po chwili Sakurę na skraj rozkoszy.

Ino przerwała znów, kładąc się na Sakurze. Ich cipki ocierały się o siebie, a usta znowu połączyły w pocałunku. Palce splotły się w uchwycie. Chwilę potem pokój wypełniły głośne jęki rozkoszy dwóch dziewczyn, które wspólnie osiągnęły orgazm. Sakura opadła na łóżko, teraz dopiero zmęczona i pozbawiona sił. Ino leżała koło niej, głaszcząc ręką jej duże, jędrne piersi i bawiąc się jej sutkami.

- Serio, Temari cię tego nauczyła? – spytała nagle Sakura.
- No mówię, że tak. Wiesz, złapałam ją kiedyś w szatni, jak siedziała na stołku, a Hinata robiła jej dobrze.
- Nie pierdol, Hinata? Przecież ona jest zabujana w tym pojebie Naruto.
- No i co, przecież wiesz, że on woli facetów. Więc normalne, że w końcu wypatrzyła ją Temari. Jak je złapałam, to na początku zagroziłam, że powiem wszystkim, ale Temari mi obiecała, że pokaże mi, jak to robić. Wydawało mi się to dziwne, bo wiesz, że wolę facetów, ale… sama widziałaś.
- Taaaak… - Sakura westchnęłą, ciągle jeszcze czując w sobie rozkosz, którą przeżyła przed chwilą.
- Wiesz, tylko dziewczyna zrozumie drugą dziewczynę. Facet rucha dwie minuty i koniec. Zresztą, kto był twoim pierwszym?
- Ja…. – Sakura zarumieniła się.
- Ty, nie żartuj… serio jesteś dziewicą? Ha ha ha – śmiech Ino słychać było w całym pokoju – Więc to ja byłam twoją pierwszą? No nie wytrzymam… Ha ha ha…

Sakura podniosła się i odwróciła plecami do Ino, ale ta zaraz wstała i objęła ją ramieniem, całując czule w kark.
- No już, nie obrażaj się… - jej ręka wślizgnęła się znów między uda Sakury – mamy jeszcze sporo czasu od imprezy, zobaczysz, jak z tobą skończę, to nawet nie będziesz chciała już patrzeć na tego całego Sasuke. Niech go sobie weźmie Naruto, jak chce.
- Ino… mmmm… - Sakura chciała coś powiedzieć, ale Ino pociągnęła ją do siebie i zamknęła jej usta pocałunkiem. Klęcząc na łóżku, całowały się długo, a pot lśnił na ich nagich ciałach.

- O kurwa, ale jazda – Rock Lee ledwo mógł wytrzymać, kiedy patrzyła na dwie najlepsze cheerleaderki z ich zespołu uprawiające seks. Obok stał Sasuke. Pomysł zainstalowania kamerki w pokoju dziewczyn był jego pomysłem. Liczył, że wreszcie zobaczy Ino nago. A zobaczył dużo więcej. I tylko te ostatnie słowa Ino sprawiły, że zacisnął pięści.

(Naruto) Tajne Jutsu


Taki krótki one shot, który mi się w głowie utworzył po tym, jak zobaczyłem serię obrazków z tym na górze.

Tytuł: Tajne jutsu
Z: Naruto
Rating: NC-17

Naruto wdrapał się na wydmę i położył na piasku. Wydma znajdowała się dość wysoko, na dodatek porośnięta była roślinnością. Dzięki temu mógł się w niej schować i zamaskować, bez strachu, że zostanie namierzony. A lepiej było nie myśleć, co by się stało, gdyby został namierzony.

Na plaży poniżej bawiło się pięć dziewczyn. Ubrane w stroje kąpielowe kunoichi kąpały się i opalały. Uśmiechnął się, patrząc na Temari, która leżała na ręczniku, wygrzewając się i prężąc na słońcu. Obok, na leżaku siedziała Hinata. Naruto długo nie mógł oderwać wzroku od jej piersi. Kiedy one tak urosły? Skąpy, błękitny staniczek zasłaniał właściwie tylko sutki i ich okolice. Wzork Uzumakiego zjechał w dół. Tak, nogi też miała niezłe. Ale potem poszedł dalej.

W wodzie bawiły się Ino, Sakura i Tenten. Odbijały do siebie nawzajem dmuchaną piłkę, podskakując, śmiejąc się i krzycząc. Woda pryskała na wszystkie strony, jej krople spływały po ich ciałach. Naruto uśmiechał się patrząc kolejno na każdą z nich. Tak, to już nie były te same dziewczyny, z którymi zaczynał kiedyś naukę w Konosze. Wszystkie były już dorosłe i miały wspaniałe, seksowne ciała, a stroje, które nosiły, niewiele zasłniały. Patrząc na Ino zastanawiał się, jak to możliwe, że te majtki się na niej trzymają.

Z każdą minutą czuł, że samo patrzenie to już trochę za mało, bo jego podniecenie rosło. Wtedy właśnie przypomniał sobie o czymś. Jiraya już nie żył, ale była jedna rzecz, której go kiedyś nauczył. Naruto nigdy nie korzystał z tej umiejętności, bo sam ero senin mówił mu, że może z niej skorzystać tylko trzy razy w życiu. Zastanawiał się chwilę, czy to jest właściwy moment. Potem popatrzył jeszcze raz na piątkę dziewczyn na plaży. Tak, postanowił, to jest na pewno właściwy moment.

- Temari, Hinata, zagrajcie z nami – zawołała Sakura, machając do dwóch dziewczyn siedzących na plaży. Temari podniosła się z ręcznika, Hinata wstała z leżaka i obie weszły do wody.  W tej samej chwili rozległ się hałas. Wszystkie dziewczyny spojrzały w tamtą stronę. Na piasku, dokładnie na brzegu morza wylądował, po podwójnym fikołku w powietrzu, Naruto.

- Ty cholerny zbolu, ja cię... – zaklęła Sakura.
- Naruto-kun, ja… - Hinata zasłoniła się rękami. Na policzkach była czerwona ze wstydu. Ino zacisnęła pięści, Temari wyglądała na zbyt zaskoczoną, a Tenten schowała się za nią. Naruto uśmiechnął się, skrzyżował ręce i…
- Jutsu hipnozy – zawołał, wykonując ruch rękami. Wokół niego zabłysły jasne światła, które wypełniły oczy dziewczyn. Cała piątka zatrzymała się, stojąc nieruchomo w wodzie i patrząc na Naruto. Ten otarł ręką pot z czoła. Wolał nie myśleć, co by mu zrobiły, gdyby to jutsu nie zadziałało. Ale skoro zadziałało…

Naruto siadł na leżaku, na którym jeszcze przed chwilą siedziała Hinata. Dziewczyny ciągle stały nieruchomo w wodzie, patrząc na niego. Spojrzał na nie i uśmiechnął się.
- Sakura, chodź tutaj – powiedział – Ino, ty też.
Obie wyszły z wody i stanęły przed nim.
- Tyle razy proponowałem ci, żebyś się ze mną umówiła – powiedział do Sakury – ale zawsze dawałaś mi kosza. Czas, żeby cię za to ukarać. Podejdź do mnie na kolanach.

Sakura posusznie opadła na kolana i podeszła do niego. Naruto rozsunął szerzej nogi i położył rękę na głowie Sakury, głaszcząc jej włosy.
- Rozepnij mi spodnie i zrób mi loda. A ty, Ino – spojrzał na stojącą obok blondynkę – patrz na nas i masturbuj się.
- Mmmm… - Sakura wyjęła jego członka, który już od patrzenia na piątkę seksownych dziewczyn w skąpych strojach zrobił się sztywny. Otworzyła usta i objęła go swoimi wargami. Naruto westchnął, czując, jak jej wargi przesuwają się po jego twardej męskości, a jej język dotyka go. W tym czasie Ino rozsunęła paski swojego stroju i zaczęła masować swoje piersi.
- Tak, bardzo dobrze… - mruczał, patrząc na Sakurę między jego nogami. Zawsze o tym marzył, ale ona miała w głowie tylko Sasuke, na Naruto nie zwracała nawet uwagi. Teraz jednak robiła mu loda i wkładała w to całe serce. Było mu z tym dobrze. Popatrzył na Ino, która opadła na czworki. Jedną rękę miała między nogami, drugą pieściła swoją prawą pierś. Blondynka ciężko oddychała.

Głowa Sakury poruszała się coraz szybciej, w rytm, jaki nadawała jej ręka Naruto na jej głowie. Był bardzo podniecony i czuł, że już niedługo dojdzie. Chciał wytrzymać dłużej, ale czuł, że jednak nie da rady. Odsunął jej głowę, kiedy doszedł, wystrzeliwując całe swoje nasienie na jej twarz i włosy. Sperma spływała po jej policzkach, nosie, ustach, brodzie, kapiąc na jej piersi.
- Temari! – zawołał – choć tu i wyliż Sakurę do czysta.

Blondynka z wioski piasku posłusznie wyszła z wody i podeszła do klęczącej na piasku Sakury. Klęknęła obok niej i pocałowała ją. Na widok dwójki całujących się piękności Naruto poczuł, że znowu robi się twardy. Spojrzał na masturbującą się cały czas Ino. Podszedł do niej i bez ostrzeżenia wszedł w nią. Jasnowłosa kunoichi była już wilgotna, więc bez trudu spenetrował ją. Poczuł przez chwilę opór, a potem jakby coś pękło. Ino była dziewicą. Połowa Konohy się za nią oglądała, a tu taka niespodzianka. Ino cały czas znajdowała się na czworakach, jęcząc głośno, kiedy Naruto brał ją od tyłu, penetrując mocno. Dokładnie naprzeciwko ich Temari całowała twarz Sakura, pocałunkami zlizując nasienie Naruto z jej twarzy. Ten widok jeszcze bardziej go podniecał, szczególnie gdy patrzył na ich duże piersi ocierające się o siebie.

- Kto jest twoim panem, Ino? – spytał.
- Naruto jest moim panem. Kocham mojego pana! – odpowiadała między głośnymi jęknięciami.
- Czyją jesteś dziwką?
- Jestem twoją dziwką, mój panie!
- Ohh… taaak… - Naruto czuł się jak w niebie. Cipka Ino była bardzo wąska i ciasna, ciepła i wilgotna – Jesteś wspaniała, Ino, chciałbym cię móc brać co noc.
- Jesteś moim panem… możesz robić co chcesz…
- Więc chcę teraz dojść w tobie. Nie przeszkadza ci to?
- Wszystko dla mojego pana…
- Ohhh… taa… - westchnął, dochodząc już drugi raz, wypełniając swoim nasieniem szparkę Ino. Dziewczyna wydała z siebie głośny, przeciągły jęk rozkoszy i opadła na ciepły piasek plaży. Spomiędzy jej nóg kapało nasienie.

- Tenten – zawołał Naruto – Chodź tu. Zróbcie z Ino 69. Hinata, chodź do mnie.

Dwie ostatnie dziewczyny wyszły z wody. Tenten podeszła do Ino, położyła się na niej i rozsunęła swoje nogi nad jej twarzą, a jej własna twarz znalazła się między jej nogami. Obie dziewczyny zaczęły posłusznie lizać cipki. Obok na piasku klęczały przytulone do siebie Sakura i Temari, wymieniające namiętne pocałunki. Ten widok sprawił, że Naruto znowu był gotowy do dzieła.

- Hinata, chodź, wiem, że o tym marzysz – powiedział, siadając na ziemi. Ciemnowłosa dziewczyna podeszła do niego i posłusznie zdjęła majtki i stanik. Głęboko jęknęła, gdy Naruto wszedł w nią. Jego ręce znalazły się szybko na jej piersiach. Bawił się nimi, gniótł, macał, miętosił. Duże, pełne piersi Hinaty były ciepłe i jędrne, czuł, że mógłby je pieścić bez końca. Wchodził w nią głębokimi pchnięciami. Wtedy sobie o czymś przypomniał.

- Sakura, Ino, obie mnie odrzuciłyście. Teraz czeka was za to kara. Tenten, Temari, dajcie im lanie. Chcę, żeby ich tyłki były czerwone!

Sakura i Ino posłusznie usiadły na piasku na czworakach, wypinając swoje dupy ku górze. Do każdej z nich podeszła druga dziewczyna – Temari do Sakury, Tenten do Ino.
- Plask! Plask! Plask! Plask! – uderzenia zadawane otwartymi dłońmi spadały na pośladki obu wojowniczek z Konohy, których twarze były przyciśnięte do piasku. Naruto ten widok podniecał bardziej, niż wszystko inne. Posuwał Hinatę szybciej, niż poprzednio. Dziewczyna jęczała głośno, a palce Naruto bawiły się jej sztywnymi, twardymi sutkami.
- Przepraszajcie – krzyknął Naruto – Chcę to usłyszeć.
- Przepraszam! Auua! Przepraszam! – krzyczała Sakura.
- Przepraszam, mistrzu, przepraszam! – krzyczała Ino.

- Tak, to jest raj – westchnął, łapiąc mocno za piersi Hinatę i dochodząc w niej. Dziewczyna wyprężyła się na nim, jęcząc głośno.
- Podobało ci się, prawda? – powiedział, całując ją w usta. Jego język wsunął się między jej wargi, a Hinata odpowiedziała mu. Temari i Tenten nie przestawały wymierzać klapsów Sakurze i Ino.

Cała piątka stała przed Naruto w wodzie. Uzumaki spojrzał na nie. Wiedział, że jutsu niedługo przestanie działać, więc wiedział, że czas już uciekać.
- Zapomnicie o wszystkim, co się tu wydarzyło – powiedział, a kiedy przytaknęły, szybko uciekł. Obserwował jeszcze potem, ukryty na wydmie, jak wracają do siebie. Wszystko było jak wcześniej… tylko Sakura i Ino masowały swoje tyłki. Uśmiechnął się złośliwie, zastanawiając się, czy któraś z tych dwóch będzie tego dnia w stanie usiąść.

(Naruto) Moda na sukces

 Trochę nietypowy (a może typowy...) fanfik z Naruto.

Tytuł: Moda na Sukces
Z: Naruto
Rating: NC-17


Drzwi skrzypnęły, kiedy do biura prywatnej detektyw Sakury Haruno weszła młoda, ubrana w czarny płaszcz kobieta o jasnych włosach i czarnych okularach na twarzy. Siedząca za biurkiem Sakura odwróciła się, patrząc na gościa. Miała pewnie ok. 25 lat, może trochę mniej, była jakoś w jej wieku.
- Witam panią, czym mogę służyć?
- Panna Haruno, tak? Nazywam się Ino Yamanaka – położyła na biurku wizytówkę i poprawiła opadające na twarz włosy, po czym siadła na krześle.
- Pani… jest tą… aktorką?
- Tak, ale proszę nie tak głośno. Zależy mi na dyskrecji. Polecił mi panią znajomy.
- Tak, oczywiście, może być pani spokojna. W czym mogę pani pomóc?
- No więc, szykuję się właśnie do roli w nowym serialu. Będę nie tylko aktorką, ale i producentką. Widzi pani, kiedy ustaliłam obsadę, zaczęłam dostawać anonimy – wyjęła na biurko kartkę.

Sakura podniosła ją i przeczytała: „Zniszczę cię, szmato. Zapłacisz za to, co mi zrobiłaś”.
- Zgłaszała to pani policji?
- Nie – Ino zapaliła papierosa – widzi pani, gdyby weszła policja, cała produkcja serialu by stanęła, a w tym biznesie to niemożliwe. Chcę, żeby pani namierzyła tego, kto mi to wysyła i wyperswadowała mu to. Oczywiście, forsa nie gra roli, zapłacę pani, ile trzeba.
- Ma pani jakichś podejrzanych?
- Nie bardzo…
- Proszę przysłać mi listę osób, które odpadły z ról. To są najbardziej podejrzani. Pozwoli pani, że będę jutro towarzyszyć podczas kręcenia zdjęć? Sprawdzimy, czy nikt pani nie śledzi?
- Oczywiście. Proszę mi mówić „Ino”.
- Sakura.

Następny dzień Sakura spędziła z Ino, obserwując uważnie otoczenie aktorki. Liczyła, że może wypatrzy w okolicy kogoś podejrzanego, ale niestety, nic z tego nie wyszło. Przekonała się tylko, że praca aktora jest ciężka, bo widziała, jak zapieprzają ludzie na planie serialu. Gdy był już wieczór, Ino w towarzystwie Sakury wyszła z planu i wsiadła do stojącego koło studia niebieskiego kabrioleta.
- I nic? – spytała aktorka.
- Nic, w każdym razie nie tu. Mam pytanie, czy mogłabym zobaczyć twój dom?
- Jasne, wsiadaj – Ino otworzyła drzwi. Sakura dziwnie się czuła w tak luksusowym aucie, sama nigdy takim nie jeździła. Nie stać jej było nawet na małe autko dla siebie. Samochód grzał przez miasto, aż z niego wyjechał. Okazało się, że Ino mieszka poza miastem. Zatrzymały się przy niedużym, otoczonym wysokim płotem domu. Elektryczna brama podniosła się i auto wjechało na podest pod garażem. Sakura zauważyła zapalone światło.
- Tam ktoś jest?
- Tak, spokojnie – Ino wstawiła auto do garażu i obie weszły do domu. Sakura była zaskoczona, bo wnętrze nie było oszałamiająco luksusowe. Jasne, jej i tak nie stać było na coś podobnego, ale spodziewała się większego blichtru. Ino zrzuciła płaszcz i zdjęła buty. Sakura zrobiła to samo.
- O, wreszcie jesteś! – do salonu weszła młodsza trochę od nich dziewczyna o blond włosach, uplecionych w cztery kitki. Grzywka opadała jej na bok twarzy – A kto to? – spytała, patrząc na Sakurę.
- Temari, to jest pani Haruno, prywatny detektyw, którą wynajęłam w związku z tymi anonimami. Sakuro, to Temari, moja młodsza kuzynka, która studiuje aktorstwo.
- O, świetnie, wreszcie ktoś, kto się tym zajmie. Dzisiaj w skrzynce znalazłam to – Temari podała Sakurze kopertę. Otworzyła ją. Znajdował się tam napis: „Szmato, twój czas jest blisko” z liter wyciętych z gazet.

- Źle to wygląda – pomyślała, ale nie powiedziała głośno. Temari wyszła zrobić kawę, a Sakura z Ino siadły w fotelach.
- Wypiję kawę i przejdę się po okolicy – powiedziała Sakura – A potem spróbuję znaleźć jakiś sposób, żeby namierzyć tego natręta.
- Im szybciej to zrobisz, tym lepiej – odparła Ino – to mi zaczyna działać na nerwy. Boję się o Temari, obiecałam jej matce zaopiekować się nią. Obawiam się, że będę musiała wynająć ochronę, a zależy mi na prywatności.
- To pewnie jakiś niegroźny palant – powiedziała uspokajająco Sakura, wypijając łyk kawy, którą właśnie przyniosła Temari.
- Oby – powiedziała studentka – wiedziałam, że życie aktorów nie zawsze jest spokojne, ale…
- Och, już nie przesadzaj – Ino pogłaskała ją po głowie – Sakura złapie to palanta i da mu lekcję, prawda?

- Oczywiście – Sakura uśmiechnęła się do nich. Czuła, że żyły w innym świecie, one były bogate, ona biedna jak mysz kościelna. Ale teraz właściwie nie czuła, żeby czymkolwiek się od nich różniła. Rozmawiały przez kilkanaście minut, aż w końcu Sakura postanowiła przyjrzeć się okolicy. Założyła buty, kurtkę i wyszła. Okolica była cicha i spokojna, nie słyszała nawet samochodów. Czuła, że gdyby ktoś tu próbował podjechać autem, łatwo by został zauważony. Ale z drugiej strony, takie odludzie też nie było bezpieczne. Pomyślała, że może powinna jednak zasugerować Ino załatwienie sobie ochroniarza. Szła bokiem ulicy, wracając do domu aktorki, kiedy nagle coś ją zastanowiło. Była pewna, że zamknęła furtkę, kiedy wychodziła. Ale teraz furtka była otwarta. Pochyliła się i przemykając przy płocie, przycupnęła, nasłuchując. Usłyszała kroki. Zbliżało się kilka osób.

- A kogo my tu mamy? – usłyszała nagle z za pleców. Obróciła się i zobaczyła uśmiechniętą szeroko Temari. Zanim coś zdążyła zrobić, mocne uderzenie gumowej pałki spadło na jej głowę, pozbawiając ryżowłosą przytomności.

Sakura odzyskała przytomność, ale głową ciągle ją bolała od tamtego uderzenia. Była naga, znajdowała się na biurku, a ręce i nogi miała przywiązane do jego nóg. Jej piersi bolały, przygniecione do blatu ciężarem jej ciała. Coś miała wepchnięto do ust, co uniemożliwiało jej mowę. Do jednej z kolumn w domu przywiązana była Ino. Ją też rozebrano. Wokół słychać było krzyki, czuć było alkohol i dym papierosowy. Sakura rozejrzała się. Po domu aktorki kręciło się kilkunastu, a może więcej ludzi, w większości młodych, ubranych  skórzane kurtki, wojskowe spodnie i spódniczki, z ćwiekami, dredami, w ciężkich wojskowych butach i dziwnych fryzurach. CO tu się działo? I czemu Temari ją wtedy uderzyła?

Zaraz potem do pokoju weszła Temari, trzymając w ręce butelkę Burbona. Pociągnęła z niej łyk i podeszła do Ino. Ona również była zakneblowana. Temari uderzyła kuzynkę w twarz.
- Zaskoczona? Słuchaj szmato – złapała ją za włosy – pamiętasz, ile razy cię prosiłam, żebyś mi pozwoliła zagrać w tym twoim serialu? A ty zawsze mówiłaś, że jestem za młoda, że za mało umiem. Kurwa, kilkuletnie szczerniary grają w filmach. Bałaś się, że ci ukradnę show, co? No to ja ci dam, show. A ty – spojrzała na Sakurę – miałaś pecha. Ale przynajmniej zabawisz się. Chłopcy, dziewczyny – one są wasze – powiedziała, odsuwając się od Ino. W kierunku dwóch skrępowanych kobiet ruszyła zgraja chłopaków i dziewczyn.

- Ssij, zdziro! – usłyszała Sakura, kiedy jakiś facet wyciągnął z jej ust knebel i zaraz wepchnął tam swojego członka. Trzymał ją za różowe włosy i poruszał rytmicznie biodrami do przodu i do tyłu, gwałcąc jej usta.
- Mmmmm!!! – jęknęła, kiedy to zrobił. Widziała tylko jego jądra, obijające się o jej twarz. Była wściekła, że dała się tak podejść, że nie wpadła na to wcześniej. Ale skąd mogła wiedzieć, Ino nie umieściła na liście swojej kuzynki. Ciepły, twardy członek poruszał się między jej wargami.
- Obciąga mi jak zawodowy lachociąg – roześmiał się facet – To ma być detektyw? Pewnie zaraz będzie błagała, żebyśmy jej dali więcej.
- Nie damy jej czekać – usłyszała za sobą głos. Poczuła czyjeś ręce masujące jej pośladki.
- Aiiiiiiiaaaa!!!! – krzyknęła zduszonym głosem, kiedy czyiś członek wtargnął do jej dupy. Szarpała się w więzach, ale nie mogła przestać ssać członka,
- Ale ciasna!
- I mokra! Lubi to – Sakura usłyszała dziewczęcy głos, a zaraz potem poczuła czyjeś smukłe, kobiece palce bawiące się jej cipką. Ciepły język dotknął jej warg sromowych, kiedy gruby penis brutalnie rypał ją w dupę.
- Łapie klimat – gwałcący jej usta facet roześmiał się szeroko, przyspieszając i patrząc jak jego kumpel i kumpela bawią się z nim związaną detektyw. Sakura czuła, że nie wytrzyma tego dłużej. Dwa członki i kobiecy język doprowadzały ją do szaleństwa. Pierwszy, słaby jeszcze orgazm przeszył ją. Instynktownie zacisnęła wargi na członku w ustach.

- Będzie z niej ostra suka – dziewczyna liżąca jej cipkę przyspieszyła, patrząc ja członek nad nią wbija się coraz głębiej w dupę Sakury. Dziewczyna jęczała coraz głośniej, a jej rozgrzana, mokra cipka obciekała sokami. Kolejne orgazmy wypełniały ją. Nie miała już w sobie sił, to było za szybkie i za intensywne. Dwa twarde członki i język sprawiły, że jej podniecenie cały czas rosło. Mężczyźni śmiali się głośno.
- Jak skończymy, to zapoznam cię z moim dildosem – powiedziała kobieta – pokochasz to, obiecuję ci!
- Ohmmmm!!!! Ummmmhhmmm!!!! – jej jęki były równie głośne, gdy obaj mężczyźni doszli. Sakura zmuszona była połykać nasienie aż do końca, kapało z pomiędzy jej warg, ale nic nie mogła zrobić. Czuła je w swoim tyłku. Zaraz jednak czyiś penis wtargnął do jej wilgotnej, rozgrzanej cipki.
- Liż mnie, suko! – powiedziała wysoka, obcięta na punka dziewczyna, podnosząc spódniczkę. Złapała Sakurę za włosy i przycisnęła jej twarz do swojej wilgotnej już kobiecości. Sakura nie miała siły protestować i jej język szybko zaczął pracować między nogami tamtej.

Ino przez chwilę patrzyła, co się dzieje z wynajętą przez nią detektyw, ale zaraz potem podszedł do niej potężnie zbudowany mężczyzna i złapał za jej duże piersi, prawie miażdżąc je w potężnym uchwycie. Jego język zaczął lizać jej twarz, zostawiając na niej ślady lepkiej śliny. Ino szarpała się, ale była związana mocno, a knebel sprawiał, że nie mogła nawet krzyczeć. Widziała gwałconą przez dwóch facetów i dziewczynę Sakurę, widziała też Temari, która popijała wino, siedziała i patrzyła na wszystko. Ino czuła, jak twardy, gruby członek tego faceta rozchyla jej wargi i wciska się w jej łono. Wydała z siebie zduszony jęk. Mężczyzna wyrwał z jej ust knebel, zrobiony z jej własnego stanika i przycisnął swoje usta do jej, zmuszając do silnego pocałunku i wsuwając swój język głęboko.

Całował ją zwierzęco, mocno, a jego palce ściskały bez litości jej duże sutki, szczypiąc je i gniotąc. Nie przestawał jej rypać, jego twardy członek penetrował jej cipkę, a jej ciasność sprawiała, że robił to jeszcze szybciej i z większą przyjemnością.  Przerwał pocałunek i zaczął lizać jej kark, żeby potem zacisnąć na nim usta.
- Aaaahhhh!!! – krzyknęła głośno Ino, wywołując śmiech Temari. Czuła, jak blisko jest orgazmu, ten potężny penis pieprzył ją z siłą, o której nigdy nawet nie marzyła. Jej jasne włosy opadały, klejąc się do jej spoconego ciała. Jej piersi bolały ją od ciągłego gniecenia i szczypania. Jej gwałciciel zacisnął zęby na jej sutku, gryząc go i powodując, że blondynka wydała z siebie kolejny krzyk.
- Taaa… szykuj się, zdziro – mruknął, przyspieszając.
- Dochodzę! – krzyknął.
- Aaaahhhhh!!! - Ino czuła, jak jego nasienie wypełnia ją, jak spływa po jej nogach. Mężczyzna wyszedł z niej, ale nie dano jej odpocząć, bo zaraz podszedł kolejny i obrócił ją. Poczuła, jak czubek jego członka dotyka jej dupy.
- Krzycz dla mnie, szmato! – powiedział, chwytając ją za włosy i jednocześnie biorąc ją.
- Aiiiiiii!!!!!! – Ino wyła, kiedy wszedł w nią, czuła, jakby ktoś wciskał między jej pośladki metalowy pręt. Widziała stojących obok mężczyzn, czekających na swoją turę.

Po godzinie obie kobiety zostały rozwiązane. Na ziemi rozłożono koc, na którym położyło się dwóch chłopaków. Ino i Sakura zostały zmuszone dosiąść ich. Jęknęły prawie równo, gdy dwa członki wtargnęły do ich cipek. Zaraz potem jednak krzyknęły głośniej, bo dwa kolejne wzięły się za ich dupy. Wreszcie, do Ino podeszła dziewczyna, która wcześniej zajmowała się Sakurą, a do Sakury – Temari. Obie złapały je za włosy i przycisnęły ich twarz do swoich cipek, zmuszając je do lizania. Wszystko zaczęło się od nowa. Ino i Sakura były gwałcone na raz przez dwóch mężczyzn, a jednocześnie musiały lizać cipki dwóch innych kobiet. Żadna z nich nie wiedziała, jak długo to trwało i ile razy kolejni mężczyźni dochodzili w nich. Po kilku godzinach obie leżały na podłodze, nagie, pokryte nasieniem i pół żywe.

Sakura otworzyła oczy, widząc, że Ino gdzieś wynoszą. Dwóch trzymało ją za ręce, dwóch za nogi i niosło za drzwi. Próbowała się podnieść, ale nagle szarpnięcie sprawiło, że upadła. Coś zaciskało się na jej szyi. Sięgnęła tam. Miała obrożę, z przyczepioną do niej smyczą. Nad nią stała Temari.
- Moja kuzyneczka właśnie podpisała umowę – powiedziała blondynka – I wyjeżdża do Rosji, robić karierę w tamtejszym kinie hard porno. Oczywiście, mi przepisała prawo do jej majątku, hi hi hi….  A ciebie, pani detektyw, zatrzymam tu na dłużej. Przyda mi się takie zwierzątko…
Jej głośny śmiech słychać było w całym domu. Sakura zadrżała z przerażenia.

(Naruto) 2 na 1


Taka krótka historyjka, która mi przyszła wczoraj do głowy XD.

Tytuł: 2 na 1
Z: Naruto
Rating: NC-17

Tsunade zerwała się z łóżka. Jej czoło pokrywał pot. Zwykle spała spokojnie, ale coś nagłego wyrwało ją ze snu. Czuła się jakby wezwana. Nie wiedziała co to było, jakieś dziwne przeczucie. Ubrała się, założyła na nogi sandały i powoli wyszła przed chatę. Była ciepła, duszna letnia noc, a Konohę gęsto otulała wilgotna mgła. Hokage czuła jednak, ze w powietrzu wisi coś jeszcze. Coś złego. Ale nie wiedziała dokładnie co to może być. Niebezpieczeństwo?

Coś szybszego niż jej oczy prześlizgnęło się za nią. Tsunade obróciła się, przyjmując bojową postawę, bo poczucie zagrożenia było coraz większe. Ktoś tu był. Skupiła się, zamykając swoje zmysły na wszystko inne poza wrogą obecnością. Uskoczyła w ostatniej chwili, kiedy coś uderzyło z dużą siłą prosto w miejsce, w którym przed chwilą stała. Cofnęła się do środka swojej chaty. Zaraz przed nią wylądowała zamaskowana postać, ubrana w długi, czarny płaszcz z czerwonymi wzorami w kształcie kwiatów. Hokage wciągnęła powietrze. Agent Akatsuki? To było zbyt proste, zbyt głupie, atakować ją w jej siedzibie. No ale dobrze, skoro chciał walki, to będzie ją miał.

Ledwie poczuła ostrze, które nagle, bez żadnego ostrzeżenia przeleciało po jej plecach, tnąc jej strój na kawałki. Jasnowłosa hokage poczuła, jak cały jej strój opada na ziemię, przeciętny na dwie połówki. Czyli ktoś jeszcze tu był? Odwróciła się szybko, zauważając tylko fragment ruchu. Zrozumiała, że zrobiła błąd, ale było już za późno, bo czyjaś stopa kopnęła ją z całej siły w plecy. Tsunade uderzyła o ścianę, ale szybko podniosła się. Wiedziała, że ma przeciwko sobie co najmniej dwóch wrogów. Zastanawiała się, czy powinna wezwać pomoc, ale żeby hokage nie mogła poradzić sobie z dwójką pospolitych zabójców? To by było zbyt proste. Nie czekając na kolejny atak, skoczyła przed siebie, mierząc pięścią w przeciwnika. Ale nagle ktoś spadł na nią z góry, przygniatając do ziemi. Kolejne uderzenie, teraz w głowę, sprawiło, że gwiazdy zatańczyły jej przed oczami. Drewniany sandał uderzył ją w bok.

Krzyknęła z bólu, kiedy ktoś złapał ją za włosy i uderzył w czoło, rzucając przez długość pokoju. Ale teraz nie trafiła na ścianę, bo już na nią czekano. Pięść wbiła się w jej brzuch, sprawiając, że hokage straciła na chwilę oddech. Złapano ją za nogę, wykręcając ją boleśnie. Ruga zamaskowana postać była już przy niej, a jej but wylądował na głowie Tsunade, wgniatając jej twarz w drewnianą podłogę. Czuła, że z nosa i z rozciętych warg leci jej krew. Ci, którzy ją zaatakowali, byli silni i zręczni. Ale ona nie miała zamiaru się poddać. Drugą nogą uderzyła tego napastnika, który wykręcał jej pierwszą. Podskoczyła, wykonując w powietrzu obrót, a jej ręka zacisnęła się na szyi atakującego. Uniosła ją do góry, zrywając maskę zakrywającą twarz. Jej oczy otworzyły się szeroko, kiedy pod maską zobaczyła twarz młodej dziewczyny. Znała tą twarz.

- Sakura? – Tsunade nie mogła uwierzyć, kiedy widziała pod maską twarz swojej uczennicy. Zawahała się. Wtedy kopnięcie trzymanej przez nią dziewczyny wbiło się w jej brzuch. Tsunade wypuściła powietrze i puściła Sakurę. Ta wykonała podskok i jej sandał uderzył Tsunade w brodę, przewracając ją na ziemię. Sakura podniosła z ziemi maskę i założyła ją na twarz.

Krzywiąc się z bólu, Tsunade podniosła się z ziemi, tylko po to, żeby być znowu zaatakowaną. Teraz zaatakowano ją z dwóch stron na raz, seria uderzeń i kopnięć posłała ją znów na podłogę. Ktoś złapał ją za obie ręce i szarpnął, wyciągając do góry, a noga drugiego atakującego uderzyła w jej duże piersi. Puszczona, padła na ziemię.

- Chyba ma już dosyć walki, co? – usłyszała głos drugiego z napastników. Znała go bardzo dobrze.
- Ino… Sakura… ? - jej rozcięte, obolałe wargi sprawiały, że mówiła z trudem. Wszystko ją bolało.
- Pani Ino i Pani Sakura dla ciebie, szmato – blondynka patrzyła na twarz swojej przywódczyni z pogardą – Wielkocyca starucho, której wydaje się że jest niewiadomo kim.
- Mistrz Orochimaru wskazał nam właściwą drogę – Sakura zdjęła z twarzy maskę – Ty jesteś na niej przeszkodą, którą trzeba usunąć.
- Ja… co… - Tsunade nie miała sił walczyć, kiedy nagle ręka Sakury znalazła się między jej nogami, poruszając się intensywnie. Wbrew swojej woli czuła, jak rośnie w jej rozkosz, brutalnie wymuszona przez różowowłosą wojowniczkę. Ino nie traciła czasu, stanęła za nią i zamknęła ręce na dużych piersiach Tsunade, masując jej, zaciskając palce na jej twardych sutkach. Chociaż Tusnade wszystko bolało, nie mogła powstrzymać napływającej przyjemności. Obie dziewczyny wiedziały co robić.

Nie mogła uwierzyć w to, że została pobita i upokorzona przez dwie swoje uczennice. Obie twierdziły, że służą Orochimaru. Język Ino dotknął jej karku, a palce Sakury bawiły się z jej łonem, sprawiając, że jej soki płynęły coraz mocniej. Nie mogła, chociaż próbowała, powstrzymać się od jęków rozkoszy, coraz głośniejszych, bo Sakura i Ino robiły to coraz mocniej. Nie było w tym jednak niczego z miłości, obie doprowadzały swoją dawną mistrzynię do rozkoszy z jakąś złośliwą, perwersyjną przyjemnością, zmuszając ją do czegoś, czego nie chciała. Słyszała ich śmiech. Była za słaba, żeby im nawet odpowiedzieć. Bo rozkosz, która w niej rosła, była coraz mocniejsza.

- Ohhhhhh!!!!! – jej długi, przeciągły jęk wypełnił pomieszczenie, kiedy Tsunade zaczęła szczytować. Jej zwyciężczynie patrzyły z satysfakcją na rozciągniętą na drewnianej podłodze hokage, której nagim ciałem wstrząsała rozkosz. Sakura nie dała jej czasu, fundując jej intensywną palcówkę i zaraz potem Tsunade doszła jeszcze raz. Ino zrzuciła swój płaszcz i siadła na twarzy Tsunade, przyciskając do niej swoje nagie łono i ocierając je o twarz. Obie dziewczyny chichotały głośno, zmuszając hokage Konochy do służenia im. Kiedy Ino doszła na jej twarzy, zamieniły się miejscami. Teraz to blondynka palcami penetrowała rozgrzaną, wilgotną cipkę Tsunade, a Sakura, siedziała na jej twarzy. Ręce Tsunade związano kawałkami jej własnego stroju. Jej spocone ciało podskakiwało na trzeszczącej podłodze.

Kiedy dziewczyny w końcu wstały, Tsunade nie miała już nawet siły, żeby się ruszać. Była za bardzo wyczerpana tym wszystkim. Jej twarz była pokryta sokami dziewczyn, wsiąknęły też w jej włosy. Między jej nogami była kałuża jej własnych soków.
- No to czas na prezent pożegnalny – powiedziała Sakura, wyjmując spod płaszcza pudełko. Położyła je między szeroko rozstawionymi nogami Tsunade.
- To nasz prezent dla ciebie, zdziro – powiedziała – Miłej zabawy!
Obie zniknęły, a ledwie przytomna Tsunade patrzyła, jak pudełko otwiera się i wychodzi z niego coś w rodzaju niedużej ośmiornicy. Szurając po ziemi, pełzło prosto między nogi Tsuande.
- Nie… nie… - szeptała tylko, kiedy nagle, szybko stworzenie dopadło jej, owijając swojej macki wokół jej ud i przysysając się do jej łona. Czuła jak ciepły, szeroki członek wsuwa się do jej wilgotnej cipki. To nie mogło się dziać.

Mocne pchnięcie prawie rzuciło ją po ziemi. Istota posuwała ją głębokimi, intensywnymi ruchami, sprawiając, że Tsunade cicho jęczała. Nie miała siły, żeby się temu czemuś przeciwstawić. Wciskało się głęboko do jej środka, biorąc ją bez litości. Jej zmęczone ciało nie stawiało żadnego oporu. Jej wielkie piersi drżały i podskakiwały z każdym ruchem. Mając związane ręce Tsunade cicho błagała o koniec. Mijał czas, a istota cały czas poruszała się. Czuła, jak rośnie. I wtedy nagle, wystrzeliła, wypełniając swoją ofiarę gęstym, lepkim, ciepłym płynem. Po tym istota odczepiła się od niej i odpełzła gdzieś. Tsuande patrzyła z przerażeniem na jej brzuch, który powoli się powiększał. Próbowała się podnieść. I wtedy drzwi jej chaty otworzyły się i do środka wbiegła Shizune. Tsunade spojrzała na nią. Widziała swoją siostrzenicę w rozerwanych ciuchach i z brzuchem tak dużym, jakby była w ciąży.
- Ratunku! – krzyknęła Shizune, szukając wzrokiem Tsunade – Czuję, że ja zaraz…
- Oh nie, ty też! – jęknęła Tsunade. Kiedy Shizune zobaczyła ją na ziemi, zaraz podbiegła, żeby ją uwolnić. Ale kiedy to robiła, nagle nie wytrzymała, padła na podłogę i rozsunęła szeroko nogi.
- Augghmmmmmm!!!!!!! – krzyczała, kiedy spomiędzy jej nóg wysuwała się istota, podobna do tej, która wcześniej zapłodniła Tsunade.
- Gahhhhhhhmmmm!!!! – dołączył do niej krzyk Tsunade, która właśnie poczuła, że też zaczyna rodzić. Ich dłonie zacisnęły się na sobie, kiedy obie, hokage i jej siostrzenica, rodziły potwora za potworem. W tym samym czasie podobny los czekał większość kobiet w Konosze. Orochimaru stał na środku wioski i uśmiechał się, słuchając krzyków i jęków, które słychać było z domów.

(Naruto) Płatki Sakury

 Nie przypomnę sobie już nawet, ile razy widziałem w Internecie teksty "Sakura is a bitch". Autorom i autorkom takich tekstów może spodoba się to opowiadanie.
W dalszym ciągu czekam na sugestie co do nowych fanfików. Proszę jednak wybierać tytuły z tych, z których coś już napisałem, bo raczej nie piszę nic z rzeczy, których nie znam

Tytuł: "Płatki Sakury"
Z: "Naruto"
Rating: NC-17
Uwagi: Self insertation
Disclaimer: Wszyscy występujący tu bohaterowie mają osiemnaście lub więcej lat. Opowiadanie to ma charakter erotyczny i nie powinno być czytane przez osoby niepełnoletnie. "Naruto" należy do wydawnictwa Shueisha, a ja nie zarobię na tym opowiadaniu ani złotówki.

Przyjechaliśmy do tej wioski dwa dni temu i od tego czasu z każdą godziną miałem coraz większą ochotę opuszczenia tej nory. Wioska ninja, też mi coś. Śmierdząca prowincja, w której nie ma mowy o żadnych rozrywkach. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Rzygałem już tym. A cholerne obowiązki miały nas tu trzymać jeszcze dwa kolejne, kurewsko długie dni, jak powiadomił nas szef. Jeśli o mnie chodziło, najchętniej wyjechałbym stąd najszybciej. Nawet ta ich szefowa z wielkim cycem, raz ją tylko zresztą widziałem. Do rzeczy babka, ale ponoć raczej nieprzystępna. A jebać tych wsioków. Kiedy wrócimy w cywilizowane strony, nadrobię to sobie.
Zapadał wieczór i szedłem przekimać, ziewając, bardziej z nudów niż z senności. Obaliłem trochę sake, ale nawet jego nie mają tu przyzwoitej jakości, rozwodnione toto cholernie. Masakra, mówię wam. I kiedy tak szedłem przez wioskę, między tymi ich domkami zbudowanymi z dech, wtedy zaczepiła mnie ta panienka. Przechodziłem koło jakiejś chałupki, kiedy usłyszałem.
- Hej, wojaku, nudzi ci się?
Zatrzymałem się i obróciłem. Stała oparta o ścianę. Miała krótkie, jasne, chyba wpadające nieco w róż włosy i całkiem ładną twarz, choć może czoło zbyt wysokie. Ale na takie drobiazgi nie zwracam uwagi. Miała na sobie bordową, obcisłą bluzę, pod którą widać było jasno zarysowane cycki. Ile miała lat? A kto wie, na oko coś ok. 18. Oprócz tej bluzy miała białe szorty. Pod nimi były całkiem niezłe nogi i buty na obcasie, ale bez palców. Dziwna moda na tej prowincji. Ale widać było, że dziewczyna całkiem ładna. I chyba chętna. Nie było na co narzekać. W takiej dziurze pewnie nudziła się.
- Owszem, złotko – odpowiedziałem – Masz jakiś pomysł, żeby to zmienić?
- Jakbyś zgadł – powiedziała, podchodząc do mnie. Spostrzegłem w jej włosach coś połyskującego. Opaska? Czyli była jedną z kunoichi? No no, robiło się jeszcze ciekawiej. Słyszałem, że podobno to straszne cnotki, takie co to zabijają każdego, kto próbowałby się do nich dobrać. Poza tym, szkolone morderczynie pierwszej klasy. Ciekawe, ilu ta tutaj już zabiła. Wolałem nie pytać, żeby nie powiększyć tej liczby. Zresztą, nie ma co z kobietami rozmawiać o trupach, gdy w grę wchodzą jak najbardziej żywe przyjemności.
- Chodź – powiedziała, łapiąc mnie za rękę. Zaprowadziła mnie do swojej chatki, znajdującej się za rogiem. Zamknęła drzwi i zapaliła lampkę. Wnętrze nie zapowiadało luksusów. Prosta, wieśniacka chałupa, jak inne w tej śmierdzącej Konosze. Ale za to mieszkanka…
- 1000 Ryo – rzuciła krótko. No tak, nic na tym parszywym świecie nie jest za darmo. Wyjąłem forsę i położyłem na stolik. Nie liczyła. Cóż, gdybym ją oszukał, nie miałaby pewnie problemu ani wątpliwości, żeby mi wbić potem kunaja w potylicę. Zdjąłem z pleców miecz i oparłem go o ścianę. Posadziła mnie na łóżku i klęknęła przede mną. Teraz dobrze widziałem opaskę, którą nosiła we włosach. Widać było na niej znak Konohy. Rozpięła mi spodnie i wyjęła mojego wacka.
- Całkiem spory – powiedziała, szybko doprowadzając do pełnej wielkości. Miała delikatne, czułe i  zręczne palce. Pewnie równie zręcznie potrafiła nimi udusić. Ale gówno mnie to obchodziło. Lizała od czubka aż po korzeń. Otworzyła usta i wzięła go do środka. Jej wargi były miękkie i ciepłe. Powoli brała go coraz głębiej. Widać było, że zna się na rzeczy, nie robiła tego pierwszy raz. O nie, na pewno nie, tego byłem pewien, gdy lizała moje jaja, jedno i drugie równie starannie. Aż chciałem spytać, czy robi to codziennie, ale widziałem rękojeść ostrza wystającego z jej kieszeni. Lepiej nie prowokować nieszczęścia. Zwłaszcza, że skończyła i znowu wzięła go do ust, tym razem całego. Czułem, jak dotyka końcówki jej gardła, gdy poruszała rytmicznie głowę. Już za takiego loda warto było zapłacić tego patola. Robiła laskę jak zawodowiec. Może ich tego uczą?
Oparłem ręce na łóżku, prostując się, gdy poczułem, że dochodzę. Widziałem, jak jej policzki wydymają się, a z kącików ust wypływają dwie cienkie, białe strużki. Połknęła wszystko, choć chwilę jej to zajęło.  Powoli wyjęła go z ust, starannie wylizując do czysta. Otarła wargi i rozpięła bluzkę, w międzyczasie pociągnęła łyk wina. Miała naprawdę ładne cycki. Nie, nie z tych wielkich. Raczej z tych, które, chociaż nie wprawiłyby w kompleksy waszych sióstr, dziewczyn i żon, od razu by wam się spodobały. Kształtne, proporcjonalne, z dużymi, ciemnymi sutkami po środku. Aż się chciało ich dotykać. Trudno było od nich oderwać wzrok. Światło lampki tańczyło na jej jasnej cerze. Jeśli wyobrażacie sobie, że kobiece kunoichi to babochłopy i mięśniaki, mówię wam, pierdolenie o Chopinie. Ta tutaj miała delikatną, jasną cerę i wysportowane, ale w każdym calu kobiece, pociągające ciało. Gdyby ją ubrać w eleganckie kimono albo suknię, pewnie robiłaby szał na salonach. Połknąłem ślinę na widok tej dziewczyny obnażonej przede mną od pasa w górę.
- Podobają ci się? – spytała, pochwytując mój wzrok.
- Tak, bardzo – odpowiedziałem, przyciągając ją do siebie i sadzając sobie na kolanach. Położyłem dłonie na tych miękkich, ciepłych cyckach, masując i pieszcząc je powoli. Bawiłem się chwilę jej sutkami, po czym położyłem ją na łóżku. Lizałem jej sterczące sutki, lekko nawet gryząc je, ale tak, żeby nie sprawić jej bólu. Zsuwałem się niżej, liżąc jej płaski brzuszek. Słyszałem jej ciche jęki. Pewnie liczyła, że zaliczy szybki numerek, ale nie ze mną te numery. Te wieśniaki z Konohy pewnie niewiele wiedziały o finezji, ale ja zawsze uważałem, że kobieta jest narzędziem, które wymaga starannej obsługi. Zsunąłem jej szorty, a potem majtki, zostawiając tylko te dziwne, wysokie buty. Spojrzałem na nią z góry. Wyglądała pociągająco, jej piersi unosiły się i opadały rytmicznie. Rozsunąłem jej nogi. Piczkę miała starannie wygoloną. Zaskoczyło mnie to trochę, ale pozytywnie. Dotknąłem jej, by następnie lekko rozchylić językiem różowe płatki jej kobiecości. Była już wilgotna, a mój język szybko sprawił, że usłyszałem jej jęki, coraz głośniejsze. Dotknąłem delikatnie palcem jej guziczka rozkoszy. No kochanie, zobacz, jak to robią prawdziwi mężczyźni, pomyślałem, kiedy jej jęki stawały się coraz bardzo donośne i szybkie.
Posadziłem ją na kolanach, wchodząc w jej rozpaloną, mokrą szparkę. Przywarła do mnie natychmiast, szybko rozpinając mój mundur. Jej piersi ocierały się o moją klatkę, a usta wpiły w mój kark, całując. Szybko wszedłem w nią do końca, a wilgotne, ciepłe ściany jej piczki zacisnęły się na moim członku, wsysając go do środka. Gładziłem jej różowe włosy, by ostatecznie zdjąć delikatnie jej opaskę i zrzucić na bok łóżka. Bez niej nie była już kunoichi ale napaloną, rozgrzaną i namiętną kobietą. Jęczała głośno i rytmicznie, poruszając się na moim łonie. Ryłem w niej tunel najszybciej jak mogłem. Pewnie jeszcze nigdy wcześniej nikt jej tak nie brał. Jej palce wczepiły się we mnie, czułem, jak paznokcie drapią moją skórę na plecach. Krople potu lśniły na naszych ciałach w bladym świetle lampki. Spleceni ciasno, przyciśnięci do siebie tak, jak to tylko możliwe. Jej wewnętrzne mięśnie zaciskały się na moim członku tak mocno, jak nigdy wcześniej tego nie czułem. Było w tym coś pierwotnego, dzikiego i szalonego. Tak, panienki z miasta nie kochają tak dziko, tak zachłannie. Może i robiła to za pieniądze, ale była w tym prawdziwa pasja. Tak nie uprawia miłości kobieta, która robi to tylko dla paru miedziaków. Robiłem to już z takimi i potrafiłem wyczuć różnicę. A może to dlatego, że po raz pierwszy robiła to z mężczyzną a nie z wiejskim pajacem? Może i ci ninja potrafili zabijać, ale pewnie w łóżku byli tragiczni.
Starałem się powstrzymywać jak najdłużej. Chociaż to ja tutaj płaciłem, chciałem jej pokazać co potrafię. Słyszałem jej głośne jęki, wiedziałem, że jest już blisko. Kiedy orgazm przeszywał moje ciało, ona przycisnęła się do mnie ciasno, wpijając palce w moją skórę. Krzyczała głośno, wyprostowana jak naciągnięta struna. Przy tych cienkich ścianach pewnie nawet inni słyszeli jej wilcze wręcz wycie z rozkoszy. Ale mało to ją obchodziło. Ani mnie. Niech posłuchają, jak kocha facet z miasta. Wystrzeliłem w niej, wypełniając ją do końca moim nasieniem, które mieszało się z jej soczkami. Jej zaciśnięta piczka wyciskała ze mnie ostatnie soki. Gdy skończyliśmy, opadła na łóżko, wycieńczona. Ja ległem koło niej. Widziałem gęstniejącą plamę między jej nogami. Położyłem dłoń na jej piersi.
- Niezła byłaś – powiedziałem – Jak się nazywasz?
- Sakura – odrzekła, oddychając głęboko.
Sakura, pospolite imię, pomyślałem. Ale właścicielka już na pewno nie pospolita. Zwłaszcza, że po chwili przysunęła się do mnie, tuląc swoje spocone ale piękne ciało do mojego. Pogłaskałem jej rozrzucone bez utrzymującej je w ładzie opaski, różowe włosy. Z błogim uśmiechem na ustach, oparta o mnie, nie miała w sobie nic groźnego, nic co by przypominało, że jest wyszkoloną zabójczynią.
- Powiedz – odezwała się – nie masz ochoty na więcej?
- Kiedy tylko poprosisz, kochanie - objąłem ją ramieniem. Zręcznie wyswobodziła się z mojego uchwytu, przypominając od razu, że nie tylko w łóżku jest tak zręczna. Naga podeszła do stolika, a ja patrzyłem, jak ubrana tylko w buty i światło lampki nalewa sake do dwóch czarek. Siadła na rogu łóżka i podała mi jedną z nich. Stuknęliśmy lekko krawędziami i wypiliśmy na raz. Kolejny raz tego wieczora zaskoczyła mnie pozytywnie. Alkohol był dobry, nie te rozwodnione siki, które tu podawali. Coraz bardziej mi imponowała. Ale zaraz przyszło mi coś do głowy. Moja sakiewka nie była bez dna.
- Słuchaj – powiedziała, odstawiając czarkę na stolik, by zaraz potem znowu przytulić się do mnie – Nie myślałeś kiedyś…
- Sakuro, chciałam… – drzwi otworzyły się. Stała w nich wysoka, wyższa od Sakury blondynka. Jej dwuczęściowy, niebieski strój, niewiele zakrywał. Jej ramiona okryte były drobnymi siatkami, podobne miała na kolanach. Grzywka opadała na jej twarz, zakrywając lewą połowę. Reszta włosów, związana w koński ogon, opadała na plecy. Na czole miała opaskę. Była chyba w wieku Sakury, może trochę starsza? W każdym razie na pewno dorosła, co było widać po kształtach. Piersi miała na pewno większe niż Sakura.
- Część Ino – Sakura uśmiechnęła się – Może dołączysz do nas?
Wydawała się trochę zaskoczona i onieśmielona. Ciągle naga Sakura podeszła do niej i zamknąwszy drzwi, przyprowadziła do nas. Podniosłem się i objąłem ją ramieniem, wsuwając dłoń pod górną część jej stroju. Sakura usiadła obok, całując jej kark. Blondynka poddała się pieszczotom, pozwalając nam się rozbierać i pieścić. Chwilę potem nie miała już góry stroju, a i dół niezbyt długo się uchował, bo gdy położyła się na łóżku, Sakura szybko ściągnęła z niej spódniczkę i majtki. Niebawem obie klęczały przede mną, liżąc jednocześnie mojego nabrzmiałego członka. Przesuwały językami po obu jego stronach, jedna lizała czubek, podczas gdy druga brała do ust jaja.  Gdy wystrzelił, obie otworzyły usta, łapiąc nasienie do środka. Zaraz potem Ino dosiadła mnie, podczas gdy Sakura leżała obok, a ja robiłem jej dobrze palcami. Później klęczały, jedna koło drugiej, a ja brałem Sakurę, tym razem Ino zadowalając przy pomocy palców. To była długa, wyczerpująca i szalona noc. Żadna z dziewczyn nie miała jednak prawa narzekać.
Gdy obudziłem się rano, leżałem na łóżku a obok mnie, przytulone do mnie, spały w najlepsze obie kunoichi.  Powoli i delikatnie, tak aby ich nie obudzić, wstałem, ubrałem się, zapiąłem na plecach pas z mieczem i wymknąłem się z domku. Pomyślałem, że długo będę miał o czym opowiadać kumplom z oddziału. Popołudniu dowiedziałem się, że muszę czym prędzej wracać, żeby zanieść jakąś wiadomość. Byłem wściekły, jeszcze wczoraj marzyłem o okazji, żeby opuścić to miejsce, a teraz było na odwrót, bo już robiłem sobie plany na wieczór. Ale rozkaz to rozkaz. Gdy dotarłem do granic wioski, ujrzałem Sakurę oraz Ino, siedzące na skraju drogi. Na mój widok wstały.
- Hokage wyznaczyła nas na twoją eskortę – powiedziała Sakura, mrugając okiem – Oczywiście, jeśli nie masz nic przeciwko.
- A czemu miałbym mieć – odpowiedziałem, uśmiechając się. Gdy minęliśmy zakręt drogi wiodącej do wioski, złapałem obie kunoichi, idące koło mnie, za tyłki – Coś mi mówi, moje panie, że nie prędko wrócimy do wioski, prawda?
Zachichotały, co było najlepszym z możliwych potwierdzeń.