Pokazywanie postów oznaczonych etykietą highschool of the dead. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą highschool of the dead. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 listopada 2012

(Crossover) School of St. Ann 1



 Oto pierwsza część zapowiadanego crossovera, nad którym właśnie pracuje. Pojawią się w nim postacie z różnych anime, na razie prezentuje dwie pierwsze z nich. Jednocześnie wpadłem na pewien pomysł. Inicjatywę oddam po trochu wam. Pod koniec każdej części będzie pytanie. W komentarzach możecie pisać, jaki wybór wam bardziej pasuje, a ja postaram się go w pewnym sensie zrealizować w kolejnej części. Myślę, że przez tego może być ciekawiej i mniej przewidywalnie, przynajmniej dla mnie..
Czemu tytuł jest po angielsku? A dlatego, że jest w nim drobny żart językowy, który mi się spodobał...

Tytuł: School of St. Ann
Z: Highschool of the Dead, Vampire Princess Miyu
Rating: NC-17

Budynek akademii imienia św. Anny był wielki. Miyu nigdy wcześniej nie znajdowała się w takiej szkole. Ta elitarna uczelnia z internatem miała bardzo wysoką renomę w kraju. A jednak, ostatnio w ciągu dwóch miesięcy zniknęły jej trzy uczennice. Policji nic nie udało się ustalić, śledztwo zakończono bardzo szybko, bo szkole nie zależało na skandalu. Ale Miyu przeczuwała, że sprawa może być z gatunku tych, które ją interesują.

Załatwienie sobie transferu do takiej szkoły nie było proste, nawet dla niej, szczególnie, że miała się uczyć w ostatniej klasie. Przenosiny na tym etapie nauki zdarzały się bardzo rzadko. Ale Miyu i to udało się załatwić. Teraz po budynku oprowadzał ją Ikudo, nauczyciel fizyki. Znajdowali się właśnie w klasie matematycznej. Za oknami zapadał już wieczór, słońce zachodziło, zalewając świat ciemnożółtą, złotawa poświatą, która wpadała przez okna do klasy, wydłużając cienie. Miyu miała na sobie mundurek szkolny – granatową, plisowaną spódniczkę i białą bluzkę z kołnierzykiem. Na nogach miała białe kolanówki i ciemne buty.

poniedziałek, 3 września 2012

(Highschool of the Dead) Próba sił


Dzisiaj szorcik z Busujimą, która, jak widzę z komentarzy i z ankiety, ma na tym blogu, grupę swoich fanów i fanek. Mam nadzieję, że wam się spodoba.

Tytuł: Próba sił
Z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17


Saeko, ubrana w ciasny, jednoczęściowy strój sportowy w kolorze fioletowym siedziała na twardym, podbitym skórą krześle w sali gimnastycznej. Jej ręce zaciśnięte były na dwóch uchwytach, które ciągnęła, podnosząc w ten sposób ciężarki za jej plecami. Ta część szkolnej siłowni przeznaczona była przede wszystkim dla chłopaków, więc Saeko lubiła tu przychodzić dopiero po lekcjach, kiedy nie było już nikogo. Dzięki temu mogła w spokoju poćwiczyć. W jej dojo było wszystko, co potrzebne do nauki szermierki, ale nowoczesnej siłowni nie było. Dlatego z radością korzystała z urządzeń w szkole.

Jej długie włosy zaplecione były w koński ogon. Na nagiej skórze błyszczały kropelki potu. Saeko co kilka dni zwiększała sobie ciężar, jaki miała do podniesienia. Zacisnęła zęby i wytężyła siły, podnosząc ciężar, jakiego jeszcze wcześniej nie podnosiła. I wtedy drzwi do siłowni otworzyły się. Saeko patrzyła, kiedy do siłowni wchodził młody, wysoki mężczyzna. Poznała go od razu. To był jeden z nowych nauczycieli. Westchnęła cicho, rozumiejąc, że sama sobie już dziś nie poćwiczy. Postanowiła więc, że szybko skończy i sobie pójdzie.

niedziela, 29 lipca 2012

(Highschool of the Dead) Odpoczynek




Wiem, są wakacje, więc w domu jestem rzadko i przy komputerze też, więc raczej do końca sierpnia nie będę pewnie wrzucał zbyt wielu opowiadań, zmieni się to pewnie dopiero we wrześniu. Ale żeby nie było tu tak pusto, kolejna historyjka z Highschool of the Dead, oparta na wydarzeniach z piątego tomiku mangi.

Tytuł: Odpoczynek
Z: Highschool of the dead
Rating: NC-17

- Jestem zmęczona, muszę się położyć i odpocząć – powiedziała Shizuka, odwracając się i wzrokiem szukając miejsca, w którym mogłaby się przespać. Cały czas starała się być na nogach, udawać tak silną jak tylko mogła być. W końcu była starsza od nich wszystkich, powinna była być dla nich opiekunką. Ale najczęściej czuła się jak piąte koło u wozu. Mimo tego nie okazywała po sobie, jak bardzo jest zmęczona. Dopiero teraz, kiedy dotarli do tego centrum handlowego i wydawało się, że zostaną tu przez pewien czas, postanowiła, że jej też należy się odpoczynek.

Sklepy były pootwierane, chociaż nie było w nich nikogo. W końcu dostrzegła wzrokiem dział meblowy. Skierowała się tam natychmiast i weszła do środka. W głębi obszernego salonu zauważyła łóżka. Tak, tego jej było trzeba. Zamknęła za sobą drzwi, żeby mieć trochę ciszy i spokoju. Podchodziła do każdego, żeby w końcu znaleźć idealnie duże, wygodne łoże małżeńskie. Marzyła, żeby mieć takie u siebie, ale do jej mieszkania pewnie by nawet nie weszło. Zrzuciła buty i rozłożyła się na nim wygodnie. Błyskawicznie poczuła błogość. Całe zmęczenie, które w sobie zgromadziła przez ten czas, dało swój upust. Postanowiła, że wreszcie, od kilku dni, solidnie się wyśpi, bez strachu, że za chwilę zaatakuje ją stado zombie.

czwartek, 7 czerwca 2012

(Highschool of the Dead) Madness of the dead 2


Alternatywna wersja "Madness of the Dead", tym razem z Busujimą w roli głównej.

Tytuł: Madness of the Dead 2
Z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17

- Otwórz gębę, szmato – mężczyzna warknął, a Saeko zobaczyła odbicie swoich oczu w ostrzu jego nożna. Posłusznie otworzyła usta, a on wcisnął między nie plastikową kulkę. Zapiął skórzane paski wokół jej twarzy.
- To cię uciszy. Potem się zajmę twoją gębą – powiedział, kładąc dłoń na jej długich, ciemnych włosach, przysuwając do nich twarz i wdychając ich zapach.

Dla Busujimy było to coś nowego i przerażającego. To zawsze ona była tą, która dominowała nad innymi. Kiedy rozproszyli się po ucieczce z autobusu, była pewna, że dotrze na miejsce spotkania o czasie. Jednak wpadła na grupę mężczyzn. Starała się ich ominąć, ale jak tylko zauważyli samotną dziewczynę, rzucili się na nią. Nie miała wyjścia. Musiała walczyć. Udało jej się zabić trójkę, ale niestety czwarty zaszedł ją od tyłu i uderzeniem stalowego pręta powalił na ziemię. Potem zaciągnął do jednego z opuszczonych domów. Tak właśnie tutaj się znalazła.

(Highschool of the Dead) Madness of the dead


Przyszło mi to do głowy, jak sobie znowu czytałem pierwszy tomik mangi. To się mogło i tak potoczyć...
Czy ktoś zna jakąś stronę z fanfikami, gdzie mógłbym też wrzucać moje fiki?

Tytuł: Madness of the dead
Z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17

Rei nerwowo rozglądała się, stojąc przyciśnięta do ściany stacji benzynowej. Takashi poszedł ją dokładniej obejrzeć, ale ona została na zewnątrz. Starała się oddychać tak płytko, jak to tylko było możliwe. Wiedziała, że Oni są niedaleko. Nawet jeżeli tuż obok nie było żadnego, to każdy dźwięk mógł ich ściągnąć. Nie chcąc tego robić, zachowywała absolutną ciszę.

Tego dnia zdarzyło się już tak wiele, że nie wiedziała już, o czym myśleć, bo wszystko to tłoczyło się w jej głowie. Gdyby mogła, wykrzyczałaby całą złość, ale akurat krzyk był ostatnim, co powinna była zrobić w tej sytuacji. Cisza, która panowała wokół była depresyjna, sprawiając, że Rei czuła się jeszcze gorzej. Wolała już jechać stąd, ale Takashi wszedł do środka i nie wracał. Zastanawiała się, czy nie powinna po niego pójść. I wtedy…

- Co my tu mamy… - usłyszała głos tuż za sobą. Zanim się zdążyła odwrócić, wielka dłoń zamknęła się na jej piersi. Rei szarpnęła się, ale uchwyt był bardzo mocny. Ręka szybko zsunęła się niżej, obejmując ją mocno w pasie i przyciskając do czyjegoś ciała.
- Taka… - chciała krzyknąć, ale wtedy poczuła coś jeszcze. Skóry jej gładkiej szyi dotykało metalowe ostrze noża.
- Nie krzycz… bo poderżnę ci gardło zanim ściągniesz tu te potwory, laleczko…

Rei odwróciła się lekko głowę. Za nią stał potężnie zbudowany chłopak, co najmniej o głowę wyższy od Takashiego. W ręce trzymał duży, kuchenny nóż, który znajdował się na jej gardle. Rei chciała zemdleć, ale nie mogła.
- Chodź ze mną… żadnych sztuczek, bo cię zarżnę… zabiłem… wszystkich… całą moją rodzinę… zmienili się w potwory… porozwalałem ich… wszystkich… - szeptał jej do ucha, kiedy prowadził ją przed sobą, cały czas trzymając nóż na tyle blisko, żeby jednym ruchem rozciąć jej gardło. Rei czuła pot spływający po jej twarzy. Widać było, że ten facet jest kopnięty. To co się działo, musiało sprawić, że zwariował. A z wariatami nie ma sensu dyskutować, wiedziała aż za dobrze.

Szli nieznośnie powoli, co jakiś czas zatrzymując się i skręcając tam, gdzie nie było jeszcze potworów. Mężczyzna nie puszczał Rei, która oddychała powoli. Cały czas zastanawiała się, jak uciec. Wszystko jednak było przeciwko niej. Nawet gdyby jakimś cudem udało jej się wyrwać temu facetowi, to sam hałas walki mógłby tu ściągnąć Ich. A i tak nie sądziła, żeby była w stanie wygrać z dwumetrowym bykiem, który na dodatek miał nóż. Mogła tylko zachować spokój i liczyć, że wykorzysta jakiś moment jego nieuwagi. Martwiło ją, że tak często skręcali. Nie była pewna, czy pamiętała już drogę do stacji. Nie wiedziała, czy Takashi już zauważył jej zniknięcie.

Zatrzymali się przy jednym z domów. Chłopak szybko wepchnął ją do środka i zamknął za sobą najpierw bramę, a potem drzwi. Rei upadła na podłogę, ale zanim zdążyła się podnieść, dłoń tamtego zacisnęła się na jej nadgarstku.
- Proszę… zostaw mnie…
- Nie ma mowy… Jesteś moja…
- Nie… ja… mam chłopaka…
- Pewnie już go te potwory zeżarły… Chodź…

Trzymając Rei za rękę, chłopak ciągnął ją przez opuszczony dom. Musiał należeć kiedyś do całkiem zamożnych ludzi. Był duży i dobrze wyposażony. Zauważyła na ścianach jednak coś, co tu nie pasowało. Plamy krwi. Kiedy doszli do schodów, zobaczyła jeszcze jedną, dużą, rozlaną na nich. Chłopak przeszedł po niej, ale Rei zatrzymała się, bojąc się, że w nią wpadnie. Obrócił się.
- Nie bój się… wszyscy… nie żyją… zabiłem… i spaliłem to co zostało…
W końcu weszli po schodach na górę. Chłopak kopem otworzył drzwi do sypialni. Weszli do środka, po czym zamknął drzwi. Podszedł do okien i pozamykał je.
- Rozbieraj się! – powiedział. Rei wcisnęła się w kąt pokoju, zasłaniając się rękami. W odpowiedzi chłopak wyciągnął nóż.
- Rozbieraj się… albo ci pomogę…

Rozumiejąc, że  nie ma szans, Rei powoli podniosła się z ziemi. Obserwowała uważnie pokój. Niestety, wszystkie drogi ucieczki były odcięte. Drzwi były zamknięte na zasuwę, a okna pozamykane. Zresztą, wyskoczenie z tej wysokości mogłoby się bardzo źle skończyć. Rei powoli zaczęła rozpinać swoją bluzkę, odwiązała kołnierzyk, a potem pozwoliła spódniczce opaść na ziemię.
- No, dalej – chłopak zaczynał się niecierpliwić, jego oddech stawał się szybszy, kiedy na nią patrzył. Rei miała całkiem duże piersi, które zakrywał jedynie biały stanik – Resztę też!

Drżącymi rękami zsunęła białe majtki. Potem, zasłaniając swoje nagie łono jedną ręką, odpięła stanik, który spadł na ziemię. Stała przed nim naga, tylko w butach i kolanówkach. Chłopak odłożył nóż i podszedł do niej, nie mogąc oderwać wzroku od jej ciała.

Objął ją w pasie i przycisnął do siebie, całując mocno. Rei wiedziała, że nawet gdyby walczyła, to nie ma szans w walce z kimś takim. Jego język wcisnął się do jej ust. Jego ręka wcisnęła się między jej nogi, rozsuwając je. Rei powstrzymywała się, żeby nie krzyczeć. Chociaż okna były zamknięte, to nie wiadomo, czy Oni nie usłyszeliby tego. Dlatego robiła wszystko, żeby nie wydawać z siebie żadnego głośnego dźwięku, nawet kiedy grube palce tego mężczyzny wsuwały się w nią.

Przerwał pocałunek i pochylił się, liząc i ssąc jej duże piersi. Rei jęknęła, kiedy jego zęby zaciskały się na jej twardniejących sutkach.
- Masz świetne cycuszki… - wymruczał, podczas kiedy Rei robiła wszystko, żeby powstrzymać się przed odepchnięciem go. Jego ciepły, szorstki język przesuwał się po jej piersiach. Ale po chwili chłopak przestał. Podniósł głowę i siadł na rogu łóżka. Złapał Rei za rękę i przyciągnął ją do siebie, zmuszając do klęknięcia między jego rozstawionymi nogami. Jedną ręką rozpiął sobie rozporek.

- Ssij, dziwko – powiedział, a kiedy Rei odwróciła odruchowo wzrok, złapał ją za włosy i przyciągnął do siebie. Jego członek, już sztywny, trafił ją w twarz. Powoli otworzyła usta. Trzymając ręce na kolanach, objęła go czerwonymi wargami, powoli biorąc go coraz głębiej. Poruszała nimi do przodu i do tyłu, polerując mu stojącą twardo męskość. Zamknęła oczy, żeby przynajmniej nie patrzeć na to. Czuła mocny zapach jego ciała, który drażnił ją.
- Taaaak…. Taaaak… - wzdychał chłopak, którego duże dłonie opadły na jej głowę, nadając jej tempo. Zamknięte na jego członku usta poruszały się coraz szybciej, biorąc go coraz głębiej do środka. Jego jaja obijały się o jej twarz. Rei miała już tylko nadzieję, że to się szybko skończy.

- Suuuuper… to jest… doskonałe… - Rei prawie się zadławiła, kiedy przycisnął ją mocniej i nie wypuszczał. W tym samym czasie doszedł. Jego nasienie wystrzeliwało prosto do jej gardła. Rei krztusiła się, próbując to wszystko połknąć, chociaż zbierało jej się na wymioty. Gdyby mogła, prosiłaby, żeby przestał, ale nie była w stanie. Gdy skończył, Rei szarpnęła głowę do tyłu, łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na powierzchnię. Nasienie jeszcze kapało z jego członka, błyszczącego od jej śliny.

- Dobra, teraz cię przelecę… zawsze chciałem to zrobić… z taką cycatą laską jak ty… - łapiąc ją za ramię, pchnął Rei na łóżko i zaraz znalazł się na niej. Dziewczyna w ostatniej chwili powstrzymała się, żeby nie wydać z siebie okrzyku przerażenia, kiedy chłopak usiadł między jej nogami. Jego członek wycelowany był w nią jak lufa pistoletu. Zacisnęła zęby…

- Ghmmm… - stłumiła w sobie jęk, kiedy w nią wszedł, mocno, szybko i bez pytania. Poczuła krótki, ale rwący ból, kiedy głębokim pchnięciem, rozerwał jej błonę dziewiczą. Jej palce zacisnęły się na pościeli. Zamknęła oczy. Miała tylko nadzieję, że to się szybko skończy. Duże, grube palce chłopaka zacisnęły się na jej piersiach, masując i gniotąc je. Jego usta przycisnęły się do jej warg, zmuszając ją do kolejnego pocałunku. Powstrzymywała się od obrzydzenia, kiedy jego język penetrował jej usta. Czuła w sobie jego ślinę. Gdyby mogła, uderzyłaby go. Ale nie wiedziała, co wtedy mógłby jej zrobić. Taki szaleniec był zdolny do wszystkiego.

Szybkie, rytmiczne pchnięcia wstrząsały jej ciałem, a łóżko jęczało pod ruchami ich nagich, spoconych ciał. Rei starała się wyobrażać, że to nie ten człowiek, że robi to z Takashim, ale nie potrafiła. Wszystko ją bolało. Chciała stracić przytomność, zapaść się w tym wszystkim i obudzić, kiedy już przyjdzie koniec. Ale nic z tego nie wychodziło. Jego palce zaciskały się na jej twardych sutkach, szczypiąc i rozciągając je. Czuła, jak przyspiesza, a jego oddech robi się coraz głębszy. Musiał być blisko. Złapał ją mocniej. Pieprzył ją jak maszyna, jego ciepły oddech omiatał jej twarz. W końcu doszedł, głęboko w niej. Nasienie wypełniło ją. Kiedy wyszedł z niej, z mokrym „plop”, sperma kapała spomiędzy jej nóg na pościel.

- To było… świetne… - łapał oddech, siedząc na krawędzi łóżka. Rei leżała, z oczami patrzącymi w sufit. Czuła się okropnie i nie wiedziała, co teraz. Przecież musiała stąd jakoś uciec… Chłopak odwrócił  się do niej.
- Musiałem… zabić… rodzinę… teraz my… będziemy… rodziną…

(Highschool of the Dead) Wyższa szkoła seksu 6



Zastanawiała się, jak to długo będzie jeszcze trwać. Wiedziała, że obok niej przechodzą co jakiś czas ludzie, ale ona jakby dla nich nie istniała. To było dziwne po tym, co przed chwilą się wydarzyło. Barman omijał ją. Zgodnie z poleceniem swojego pana, mogła tylko siedzieć na krześle i nie ruszać się. Miała tylko nadzieję, że to się w końcu skończy i ktoś wreszcie zabierze się za nią tak, jak należy. Zbyt długo czekała, a jej rozgrzana cipka domagała się uwagi. Całe ciało Busujimy płonęło z pożądania.

Długi, pomalowany na krwistą czerwień paznokieć wbił się lekko w jej policzek, przesuwając się po nim. Nie rozdarł skóry, ale kłuł. Saeko nie obróciła się, choć czuła nieprzyjemny, ostry ból. Chwilę potem dotknięcie ustało. Poczuła czyjś ciepły oddech na swoim karku. Potem dotknięcie wargi i ciepłego, wilgotnego języka, który przesuwał się tam. Czuła się, jakby ktoś ją smakował. Dłoń przesunęła się do przodu, wsuwając się pod bluzkę. Powstrzymała się przed gwałtownym ruchem, kiedy czyjeś paznokcie zamknęły się na jej twardym sutku. Inne palce wsunęły się niżej, delikatnie gładząc jej płaski brzuch. Westchnęła głęboko. Co to miało znaczyć?

Przed Saeko stanęła wysoka, ubrana w czerwoną suknię o głębokim rozcięciu kobieta o czarnych włosach i twarzą ukrytą za maską przypominającą skrzydła motyla. Musiało być ich więcej, bo cały czas ktoś całował jej kark. Kobieta stojąca przed nią bez słowa siadła na barze i podsunęła w kierunku Busujimy swoją stopę, na której znajdował się błyszczący krwistą czerwienią obcas. Saeko wahała się przez chwilę, ale dostrzegła w oczach nieznajomej rozkaz, niewypowiedziany ale i kategoryczny. Pochyliła się i złożyła pocałunek na czubku obcasu.

Ktoś rozpiął jej bluzkę, żeby zaraz potem uwolnić jej piersi ze stanika. Delikatne, kobiece ręce pieściły jej nabrzmiałe sutki, robiły to zmysłowo, ale kiedy tylko Saeko czuła rozkosz, przerywały ją ukłucia bólu, bo ostre paznokcie kłuły jej wrażliwą skórę. Pocałunki na jej karku nie ustawały, stawały się coraz bardziej intensywne i namiętne. W tym samym czasie język Saeko błądził po lśniącej powierzchni szpilki, która zawisła w powietrzu przed nią.

Busujima czuła, że jest w tym coś nierealnego, fantastycznego, jakby to, co się z nią działo, było tylko snem albo fantazją. Ale wszystko było zbyt intensywne, żeby mogło być tylko jej wymysłem. Wiedziała, że Koichi gdzieś tutaj jest, patrzy na nią, obserwuje, czy jego niewolnica dobrze wypełnia jego rozkazy. Sama świadomość tego pobudzała ją jeszcze mocniej. Po tym, jak kilka minut temu pozwoliła robić ze sobą wszystko grupce mężczyzn, teraz robiła to samo, tylko z kobietami. Nigdy nie była lesbijką, nie czuła pociągu do kobiet. W tym, co się działo, było coś występnego i niemoralnego, nawet podwójnie.

Ale Saeko miała posłuszeństwo wbite do głowy tak mocno, że nie miała w sobie dość siły, żeby sprzeciwiać się czemukolwiek, co jej nakazano. Kobieta przed nią zdjęła buta i rzuciła go na ziemię, ukazując swoją stopę okrytą ciemną i gęstą siatką rajstop. To była najpiękniejsza chyba stopa, jaką Saeko kiedykolwiek widziała, tak jej się przynajmniej wydawało. Otworzyła usta i zamknęła je na dużym palcu kobiety, całując go i ssąc.

Jej duże piersi opadały i unosiły się, cały czas będąc pieszczone przez czyjeś delikatne, wprawne ręce, które przynosiły Busujimie na przemian rozkosz i ból. Dłoń na jej brzuchu zsunęła się niżej, wchodząc pod jej majtki i wprawnymi ruchami pieszcząc jej rozgrzane, wrażliwe miejsca. Jednak jej wzrok uktwiony był tylko w nodze, która wisiała w powietrzu naprzeciwko niej. Całowała palec za palcem u stopy, a potem powoli zaczęła pokrywać pocałunkami górną część stopy. Kiedy ukradkiem podnosiła wzrok, żeby spojrzeć w oczy nieznajomej, dostrzegała w nich dominację i siłę.

Sama była taka… jeszcze niedawno. Budziła u innych strach a przyjemność sprawiało jej zadawanie bólu. Koichi nauczył ją czegoś nowego. Gdy spoglądała w oczy tej kobiety, widziała w nich to samo – czuła się zaszczycona tym, że pozwolono jej adorować tą piękną nogą, to był zaszczyt, którego ona nie była godna. Czuła się taka mała i nic nie warta, całkowicie uległa i posłuszna. Paznokcie znowu zacisnęły się boleśnie na jej lewym sutku. Zdusiła w sobie cichy jęk, pragnąc nawet z bólu czerpać przyjemność.

Gęsty, tytoniowy dym i zapach alkoholu, które wypełniały to miejsce, sprawiały, że cała sytuacja wydawała się jeszcze bardziej nierzeczywista. Ale wszystko działo się naprawdę, Saeko nie miała złudzeń. Kiedy jej krzesło przysunięto bliżej nieznajomej kobiety, a ona rozsunęła szerzej nogi, demonstrując starannie wygolone łono, Busujima wiedziała, co ma robić. Okryta satynową, czarną rękawiczką dłoń spoczęła na jej głowie, głaszcząc jej długie włosy, podczas gdy jej język lizał cipkę tej kobiety. Koichi kazał jej to już wcześniej robić z Rei, ale to było zupełnie coś innego, bo wtedy obie były jego niewolnicami.

Lizała, starając się sprawić tej kobiecie jak najwięcej rozkoszy. Po tym, jak pozwoliła jej pieścić jej stopę, teraz oczekiwała za to nagrody. Saeko dawała z siebie wszystko. Czuła, jak dłoń tamtej gładzi jej głowę. Dłonie innych kobiet pieściły jej ciało, bawiąc się nim i rozgrzewając je jeszcze intensywniej. Saeko czuła się jednocześnie wspaniale i okropnie. Cały czas krzyczała w myślach o spełnienie, o to, żeby wreszcie ktoś ją zaspokoił, a jednocześnie czuła ogromną przyjemność i wdzięczność wobec kobiety, która pozwoliła jej pieścić jej cudowne ciało.

Czyjeś palce poruszały się między jej nogami, wsuwając się głęboko i wywołując kolejne fale rozkoszy, stopniowo obmywające całe jej ciało. Choć dla Saeko był to tylko substytut tego, czego tak bardzo pragnęła, przyjmowała i to. Ta namiastka tego, czego w rzeczywistości pragnęła podniecała i rozpalała ją, sprawiając, że jeszcze intensywniej starała się zaspokoić kobietę.

Gdy jej się to udało i okryta rękawiczką dłoń odsunęła lekko jej twarz spomiędzy nóg tamtej, Saeko podniosła głowę. Zaraz potem otuliła ją chmura dymu papierosowego, który kobieta wydmuchnęła jej prosto w twarz. Krztusząc się nim, Busujima nawet nie zauważyła kiedy tamta pocałowała ją. Ciepłe, mające smak truskawek wargi przywarły do jej ust, zgniatając je w intensywnym, namiętnym pocałunku. Saeko oddała mu się, odpowiadając najlepiej jak tylko mogła. Było w tym coś upojnego, dym papierosowy i rozkosz łączyły się w mieszankę, która nie dawała jej szans. Busujima błagała w myślach o spełnienie, czując, jak bliska jest szczytu, ale ledwie kilka sekund przed nim wszystko nagle ustało. Kobieta siedząca na barze odeszła, ręce, które ją pieściły, zniknęły. Saeko siedziała samotnie na krześle, ciężko oddychając. Jej piersi unosiły się pod rozpiętą bluzką, a ciemne sutki nosiły ślady uszczypnięć.

W tej chwili Busujima była już gotowa, by rozchylić nogi, obrócić się do siedzących w barze ludzie i błagać, żeby któryś z nich wziął ją. Jednak obok pragnienia rozkoszy było w niej drugie, równie silne. To było posłuszeństwo wobec jej pana, który zabronił jej samodzielnie robić cokolwiek. Wolno jej było tylko służyć innym. Przy jej stanie było to jak tortura dla jej rozgrzanego, umęczonego niespełnieniem ciała. Powstrzymywała się, żeby nie dokończyć swoimi palcami tego, co zaczęła inna kobieta, ale podejrzewała, że wówczas przegrałaby wszystko, co stało na szali tej nocy. Mimo swoich pragnień, była ciągle zbyt podekscytowana, żeby z tego tak łatwo zrezygnować.

(Highschool of the Dead) Wyższa szkoła seksu 5



Przypomniałem sobie właśnie o tej serii, bo kupiłem kolejny tom "Highschool of the Dead".
*Opowiadanie polecane na stronie głównej serwisu dla dorosłych Onet.pl*

 Kiedy Saeko Busujima szła ulicą miasta, emocje prawie ją rozrywały. Przez całą noc i dzień walczyła ze sobą, żeby nie dotknąć palcami swojej wygolonej wczoraj cipki. Była podniecona i rozgrzana, jej ciało płonęło z żądzy, ale polecenie jej pana było dla niej święte. Czekała niecierpliwie, aż dzień się skończy i niebo zacznie ciemnieć. Wtedy, pod pretekstem ćwiczeń w klubie, wyrwała się z domu. Nie bała się chodzić wieczorem po mieście, potrafiła walczyć i jakby ktoś próbował ją zaczepić, to miałby duży problem. Kilku się o tym przekonało. A teraz, kiedy jej się śpieszyło, mogłaby zrobić naprawdę dużą krzywdę temu, któryby wszedł w jej drogę.

Marzyła o tym, że gdy tylko wejdzie do mieszkania Koichiego, zaraz zrzuci z siebie ciuchy i odda się mu, a on weźmie ją na wszystkie możliwe sposoby i zaspokoi jej żądze. Myślała o tym, kiedy wchodziła po schodach w ciemnym korytarzu bloku, w którym mieszkał nauczyciel. Czuła wilgoć między nogami i powstrzymywała się, żeby nie oprzeć się o zimną ścianę, wsunąć jedną dłoń pod spódniczkę a drugą pod bluzkę. Była już przecież blisko. Drżącą ręką nacisnęła dwa razy dzwonek. Koichi otworzył drzwi i szybko wpuścił ją do środka. Gdy zamknął drzwi. Busujima padła przed nim na kolana, tak jak ją wcześniej nauczył i czekała, aż zapnie na jej szyi smycz. Miała nadzieję, że zaraz da jej to, czego tak pragnie.

- Wstań Saeko – powiedział, cały czas mówiąc jej po imieniu. Zauważyła, że miał na sobie buty i kurtkę. W ręce miał dużą torbę – Wychodzimy.

Była tak zaskoczona, że nie wiedziała, co powiedzieć. Posłusznie wstała i znowu znalazła się na korytarzu, tylko że teraz z Koichim obok. Zeszli na dół. Nauczyciel nie odzywał się do niej nawet jednym słowem, w ciszy wsiedli do stojącego przed blokiem małego samochodu. Busujima liczyła, że może chociaż położy dłoń na jej udzie albo wsunie ją pod jej spódniczkę, ale nie. Wydawało się, że nawet nie zwracał na nią uwagi. Zastanawiała się, o co tu chodzi, ale wiedziała, że nie wolno jej się sprzeciwiać swojemu panu. Dlatego posłusznie była cicho. Światła latarń i neonów odbijały się w szybach auta, kiedy wierciła się w fotelu. Pas przechodził między jej dużymi piersiami. Czuła ochotę, żeby złapać Koichiego za rękę i zaprowadzić ją tam, gdzie tego chciała, ale wiedziała, że jej nie wolno. Dobra niewolnica nie wymusza niczego na swoim panu. Gdyby się zdenerwował, mógłby jej po prostu kazać wrócić do domu, a tego nie chciała. Kolejnej takiej nocy jak poprzednia, gdy rzucała się w łóżku z boku na bok, myśląc, czy nie powinna związać sobie rąk, nie chciała już przeżywać.

Widziała swoją twarz, która odbijała się w szybie. Nie wiedziała, czy sobą gardzić czy być z siebie dumną? Dumną niewolnicą czy żałosną szmatą, czekającą na polecenia swojego pana? To było dla niej tak inne, tak nowe, że nie wiedziała, co z tym zrobić. Może po prostu powinna przywyknąć? Jej myśli przerwało zatrzymanie się samochodu, który stanął przed jakimś barem. Rozejrzała się. Byli gdzieś na obrzeżach centrum miasta. Nie mówiąc ciągle nic, objął ją w pasie i zaprowadził do środka. Gdy otworzył drzwi, poczuła mocny zapach papierosów i piwa. Światło było trochę przygaszone, słychać było mocną, rockową muzykę i rozmowy. Koichi podprowadził Saeko do baru i gestem kazał jej usiąść na wysokim, barowym stołku. Czubki jej stóp ledwie sięgały podłogi.
- Siedź tutaj, Saeko i nie ruszaj się z miejsca. Pamiętaj, cokolwiek się będzie działo, nie wolno ci stąd schodzić – powiedział takim tonem, że Busujima tylko skinęła głową, potwierdzając i nie pytając. Słyszała jak rozmawia z jakimiś ludźmi. Nie odwracała się, siedziała sztywno, czekając na niego.

Kiedy poczuła dłonie zamykające się na jej piersiach, westchnęła i poczuła, że jej policzki robią się czerwone. Chciał zrobić z nią to tutaj, przy wszystkich? Ale nie, zaraz potem puścił ją. Po kilkunastu sekundach jakaś dłoń wsunęła się pod jej spódniczkę, macając jej pośladki, lekko wsuwając palce pod jej koronkowe majteczki. Czuła że to inna dłoń, nie należąca do jej pana. Wystarczyłby jeden szybki ruch, żeby złamała ją w dwóch miejscach na raz, a jej właściciel darł się z bólu. Ale nie zrobiła tego. Pozwoliła temu komuś, żeby bawił się jej pośladkami tak długi, jak chciał. Podejrzewała, że gdyby narobiła problemów, Koichi mógłby być na nią zły. A do tego nie mogła dopuścić. Kiedy więc czyjeś wąsy drapały jej kark, a ślizgie pocałunki dotykały jej szyi, siedziała sztywno na krzesełku, nie robiąc niczego. W pewnym sensie była z siebie dumna, że potrafiła tak dobrze wypełniać polecenia Koichiego. Miała nadzieję, że na nią patrzy.

Ktoś odpiął guzik jej kamizelki, potem następny i duża dłoń wsunęła się do środka, pod bluzkę, dotykając jej piersi. Nie obracała się, nie widziała, kto ją maca. Na pewno nie był to Koichi. Czuła na karku oddech tego kogoś, mogła w nim wyczuć zapach taniego piwa i papierosów. Mężczyzna zacisnął ręce na jej dużych, pełnych piersiach, ściskając je i gniotąc. Wiedziała, że faceci gapią się zawsze na jej biust i ślinią, ale tylko jednemu wolno było do tej pory go dotykać. Teraz jednak nie ona o tym decydowała. Miała podświadomie ochotę odwinąć mu łokciem i złamać nos. Poszłoby szybko i facet leżałby na ziemi, kwiląc z bólu. Ale zrobiłaby to tylko wtedy, gdyby jej pan kazał. Nagle poczuła, jak ktoś ją łapie za rękę. Siedzący na stołku obok, niski facet trzymał jej dłoń i położył ją między swoimi nogami. Rozpiął sobie rozporek i wsunął jej dłoń do środka. Poczuła ciepło jego członka. Wiedziała już, czego od niej chce. Choć brzydziła się, rozumiała, że niewolnica nie odmawia niczego, co jej każą.

Wysunęła go z majtek i zaczęła obrabiać ręką, zastanawiając się, jak głośno by krzyczał, gdyby mu go zgniotła. Nie byłoby to dla niej żadną sztuką. Ale polecenie Koichiego było dla niej wszystkim. Czuła, że jest coraz bardziej wilgotna, że jej podniecenie w miarę czasu rośnie. Skrycie marzyła, żeby któryś z tych mężczyzn rozsunął jej nogi i wszedł w nią. Ale tak się nie stało. Siedzący po drugiej stronie facet również wziął ją za rękę i po chwili jej obie dłonie pracowały intensywnie wzdłuż twardniejących szybko, ciepłych członków. Grube palce zaciskały się mocno na jej twardych sutkach.

Ktoś uniósł jej spódniczkę i rozsunął nogi, klękając tam. Saeko nawet nie zauważyła kto to, no nagle jej majtki zostały zsunięte i spadły na ziemię. Ciepły, szorstki język dotknął jej wilgotnej cipki. Westchnęła głęboko, odchylając lekko głowę do tyłu, gdy jakiś obcy człowiek robił jej minetę, spijając jej soczki, których ciągle przybywało. Busujima jęczała cicho, nie przestając jednak intensywnie pracować rękami. But na obcasie spadł z jej lewej stopy. Czyjeś ręce zaczęły przesuwać się wzdłuż pokrytej siatką rajstop nogi, głaszcząc ją, a potem poczuła na nich pocałunki. Jej kamizelka opadła na ziemię, bluzka była szeroko rozpięta, a stanik wisiał zsunięty z jej dużych piersi.

Mężczyzna po lewej doszedł. Jego ciepłe, lepkie nasienie pokrywało jej dłoń. Podświadomie zbliżyła ją do ust i zaczęła zlizywać. Rozkosz wypełniała ją coraz bardziej. Osoba między jej nogami nie traciła czasu. Saeko opierała się o stojącego za nią człowieka, który bawił się jej biustem. Sama skierowała swoją wolną rękę do jego spodni. Jej palce były wilgotne do jej śliny. Chwilę potem wydała z siebie głośny, przeciągły jęk, bo właśnie wtedy doszła…

Siedziała na krześle, zapinając bluzkę palcami lepkimi od nasienia. Wszyscy mężczyźni oddalili się, znowu siedziała sama przy barze. Kamizelka i majtki leżały na ziemi, a pamiętała, że nie wolno jej było zejść ze stolika bez zgody Koichiego.  Czuła się dziwnie. Przeżyła silny, wspaniały orgazm, ale czegoś jej brakowało. Między nogami dalej miała irytująca pustkę, wiedziała, czego potrzebuje. Ale mogła tylko czekać. Nie wyobrażała sobie, żeby nagle krzyknęła na cały bar „Proszę, niech mnie ktoś wyrucha!”, chociaż o tym pomyślała. Mogła tylko posłusznie czekać, wierząc, że jej pan o niej nie zapomniał.

(Highschool of the Dead) Wyższa szkoła seksu 4


Czwarty odcinek serii, mam nadzieję, że spodoba wam się tak samo, jak poprzednie. Fajna fotka, nie?

 Ubrana w czarno – biały, falbankowy kostium pokojówki Saeko Busujima klęczała na czworakach na miękkim dywanie. Ciasno opinający jej ciało strój sprawiał, że jej duże piersi gniotły się pod nim i prawie chciały z niego wyskoczyć. Króciutka, obszyta koronką spódniczka kończyła się na wysokości połowy jej pośladków, które teraz, opięte białym materiałem majtek sterczały ku górze. Jej długie nogi okryte były czarnym pończochami z pasem, a na nogach miała białe, piekielnie wysokie obcasy. W jej majtkach pracowały duży wibrator, którego sznurek obwiązany był wokół jej biodra. Saeko zaciskała zęby, żeby nie wydać z siebie odgłosu, chociaż czuła, że jej majtki są już całkiem wilgotne, a jej cipka – rozgrzana i chętna.

Na jej plecach siedziała Rei Miyamoto. Dziewczyna miała na sobie skórzany, lśniący gorset, który uwydatniał jej piersi i ściskał talię. Skórzane majtki w tym samym fasonie i kozaki z dużą ilością metalowych zamków dopełniały ten strój, podobnie jak długie rękawice. W ręce trzymała linijkę. Kiedy usłyszała, jak z ust Saeko mimowolnie wyrwało się ciche westchnięcie, linijka przeszyła powietrze i ze świstem wylądowała na wypiętym tyłku ciemnowłosej, zostawiając na nim kolejną pręgę. Spojrzała na zegarek. Czekały tu już pół godziny. Kiedy przyszyły, ich pana nie było, zostawił tylko torbę ze strojami i dokładną instrukcję tego, co mają zrobić i jak na niego czekać. Saeko była na początku zdziwiona, ale Rei nie dała jej czasu do namysłu. Sama wepchnęłą wibrator do cipki starszej dziewczyny i usiadła na jej plecach, karząc uderzeniami linijki za każdy wydany dźwięk, dokładnie tak, jak kazał do zrobić Koichi.

Dla Saeko, która zawsze miała silną, niezależną i dominującą naturę, była to długa i trudna lekcja. Ten strój ją prawie dusił, była pewna, że Koichi celowo wybrał o numer za mały. Jej wielkie piersi, które były jej dumą i które sprawiały, ze faceci ślinili się na jej widok, gniotły się. Majtki dociskały pracujący intensywnie wibrator. Tylko buty były odpowiedniego rozmiaru, ale Saeko nigdy w życiu nie chodziła na tak wysokich szpilkach. Była zręczna i wysportowana, ale nie wiedziała, czy byłaby w nich w stanie chodzić, o bieganiu nie mówiąc. Cały ten strój ją męczył i drażnił, a jednocześnie podniecał. Było coś dziwnego w noszeniu takiego obcisłego, prowokującego stroju. Czasem zakładała coś krótszego, bo lubiła czuć na sobie spojrzenia facetów. Ale teraz ktoś ją do tego zmusił. To było coś zupełnie nowego.

Dodatkowo ten wibrator. Na kartce była dokładnie napisana szybkość z jaką ma chodzić. Pracował on cały czas, na takich obrotach, żeby Busujima nie przestała go czuć, by jej ciało rozgrzewało się powoli i drżało z podniecenia, ale jednocześnie by była cały czas daleka od orgazmu. Wiedziała, że powinna podkręcić jego tempo, ale nie wolno jej było, bo tak zadecydował jej pan. Jej pan… jak łatwo jej przyszło zaakceptować to wszystko. Dla chwili rozkoszy, dla przyjemności poświęciła własną dumę, własną niezależność. Obroża na jej szyi nie dawała jej o tym zapomnieć. Kiedy kilka dni temu Koichi wspólnie w Miyamoto dali jej rozkosz, jakiej nigdy nie zaznała, bez wahania zaakceptowała go jako swojego pana i ucałowała jego dłoń. Pamiętała ten moment. W samych kolanówkach, z jego nasieniem w sobie klęknęła przed nim i pocałowała wyciągniętą dłoń. Ona, przewodnicząca klubu kendo, przed którą tylu drżało ze strachu…

Każde uderzenie linijki przypominało jej boleśnie o jej pozycji. Była niewolnicą Koichiego, na dodatek tą gorszą. Miyamoto była nią dłużej, więc była wyżej w hierarchii. Dlatego ona siedziała na plecach Busujimy, a Saeko musiała to znosić. Była silna i mogła utrzymać jej ciężar, ale to uczucie poniżenia i dominacji było dla niej dużo cięższe. Dziewczyna uderzała linijką za każdym razem, kiedy tylko Saeko głośniej westchnęła. Busujima wiedziała, że bez trudu mogłaby wstać, zrzucić ją na ziemię i samemu sprać jej tyłeczek tą linijką tak, żeby zrobił się czerwony jak skóra pomidora. Kiedy o tym myślała, czuła że podobałoby jej się to dużo bardziej od tej sytuacji, w której teraz była. Ale wola ich pana była dla nich najważniejsza.

Kiedy usłyszała odgłos otwieranych drzwi, uśmiechnęła się. Do pokoju wszedł Koichi, który właśnie wrócił z pracy. Siadł w fotelu i klasnął w dłonie. Rei zeszła z Saeko i obie na czworakach podeszły do niego. Każda z dziewcząt rozwiązała sznurowadło w jednym bucie i zdjęła go. Rei zdjęła mu następnie skarpety, a Saeko, cały czas na czworakach, poszła do przedpokoju, skąd wróciła, w zębach niosąc kapcie. W tym samym czasie Rei lizała jego stopy. Koichi założył kapcie i spojrzał na klęczące przed nim niewolnice. Słyszał, jak w cipce Saeko cały czas pracuje wibrator i widział jej czerwone z podniecenia policzki. Uśmiechnął się.
- Miyamoto, wyjmij wibrator z cipki Saeko – powiedział. Saeko czuła się dziwnie. Do Rei zwracał się ciągle po nazwisku, do niej, po imieniu, bez jakiegokolwiek szacunku, jakby dodatkowo chciał ją upokorzyć. Rei uniosła jej kieckę, zsunęła majtki i wyjęła z nich wilgotną maszynę. Soki Saeko kapały z niej na podłogę.
- Rozsuń nogi, Saeko – powiedział – powinnaś golić cipkę. Miyamoto, idź do łazienki, przynieś co trzeba i wygól ją.
Busujima poczuła mimowolny dreszcz. Nie tylko mówił do niej po imieniu, ale teraz kazał… wiedziała, że łono goliły głównie kobiety lekkich obyczajów, tak zawsze było przyjęte. Rei wróciła i zabrała się do dzieła, nie pytając jej o nic.
- Saeko – Koichi uniósł lekko dłonią jej brodę – opowiedz mi o swoim pierwszym razie.
- Ja… to było rok temu, na dyskotece… - jej głos trochę się trząsł, kiedy czuła zimne ostrze przesuwające się po jej intymnych miejscach – spodobał mi się jeden chłopak… wysoki, długie, ciemne włosy… Ale nie podeszłam do niego… czekałam aż wyjdzie, przecięłam jego drogę… czekałam w parku, na ławce. Z nogą na nodze, podwiniętą spódniczką. Kiedy mnie mijał, spytałam… czy nie chciałby… żebyśmy… rozsunęłam nogi… wcześniej zdjęłam majtki… Wydawało się, że się boi… cofnął się… wtedy go złapałam, przycisnęłam i pchnęłam na ławkę… kiedy mu ściągnęłam spodnie, był sztywny… dosiadłam go… nie krzyczał ani się nie wyrywał. Ale po wszystkim uciekł…
- Zgwałciłaś go – Koichi spojrzał na nią karzącym wzrokiem. Saeko nawet nie zauważyła, że Rei już skończyła. Jej łono było idealnie gładkie, pozbawione nawet jednego włoska i błyszczało zapraszająco. Koichi wsunął dłoń między jej nogi, a Saeko jęknęła głęboko.

Kiedy jednak wstał i położył się na łóżku, zawołał do siebie Rei. Busujima klęczała koło jego łóżka, patrząc jak dziewczyna dosiada ich pana i porusza się rytmicznie. Czuła wzbierające w niej podniecenie, jednak Koichi zabronił jej dotykać samej siebie bez jego pozwolenia. Gdy skończył z Rei, kazał obydwu dziewczynom przebrać się i wracać do domów. Kiedy Busujima zakładała buty, podszedł do niej, pogłaskał ją po długich włosach i szepnął jej do ucha:
- Przyjdź do mnie jutro wieczorem, Saeko. Sama.

(Highschool of the Dead) Wyższa szkoła seksu 3



Część trzecia (i nieostatnia). Wreszcie kupiłem pierwszy tomik mangi po polsku!

 Tytuł: Wyższa szkoła seksu 3
Z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17

Lekcja powoli się kończyła, a Saeko Busujima słuchała już tylko jednym uchem słów nauczyciela o geografii Australii, bo myślami była już na ćwiczeniach klubu kendo, które miała zaplanowane po lekcjach. Przesuwała niecierpliwie nogę na nogę, czekając, aż tylko skończy się lekcja. Spojrzała na ekran komórki. Jeszcze tylko trzy minuty do dzwonka… dwie… jedna.

Kiedy dzwonek zadzwonił podniosła się tak szybko, że torba z książkami wypadła jej z ręki i wszystko rozsypało się na podłodze. Przeklęła cicho, patrząc jak wszyscy dookoła się na nią gapią i zaczęła zbierać swoje rzeczy, zeszyty, podręczniki, długopisy, ołówki szybko do środka. Kiedy skończyła, reszta uczniów i uczennic już wyszła. Saeko Zarzuciła torbę na ramię i ruszyła w kierunku drzwi. Ale kiedy była w połowie drogi do nich, zauważyła, że w drzwiach ktoś stoi. Zatrzymała się. Stał tam jeden z nauczycieli.
- Shido-sensei? – Saeko zatrzymała się, patrząc zaskoczona na wysokiego mężczyznę, który uśmiechał się spod cienkich okularów. Nie powiedział jednak ani jednego słowa w odpowiedzi.

- Śpieszę się… - powiedziała, chcąc przejść koło niego, ale wtedy ręką zablokował jej przejście. Instynktownie zanurkowała pod jego ręką, ale był zaskakująco szybki, złapał ją i pchnął do tyłu, zamykając błyskawicznie drzwi do klasy. Nie wiedząc, o co to tu chodzi, Busujima na chwilę zatrzymała się. Czuła narastającą w niej agresję. O co temu palantowi chodzi? Złapała torbę i machnęła nią, chcąc uderzyć go w głowę. Nie zauważyła nawet, kiedy nagle znalazł się za nią. Jego ręce znalazły się pod jej ramionami, unieruchamiając efektownie wysoką brunetkę. Saeko krzyknęła, ale wtedy jedna z jego dłoni zamknęła się na jej ustach, ucinając jej krzyk. Czuła, jak drugą rozwiązuje jej kołnierzyk i rozpina bluzkę. Jej ciemny stanik spadł na ziemię, ukazując jej duże, pełne piersi w całej okazałości.

Saeko szarpała się, próbowała go kopnąć, ale wyglądało na to, że znał się na tym. Jego palce pieściły jej prawą pierś, bawiąc się twardniejącym sutkiem. Dziewczyna próbowała złapać oddech, kiedy jego dłoń zakrywała jej usta. Nagle przestał bawić się jej piersią, a jego ręka powędrowała niżej, pod jej spódniczkę. Palcem masował jej wilgotniejącą kobiecość przez materiał jej majtek. Saeko czuła, jak rośnie w niej podniecenie. Nie mogła już tego opanować. Zawsze taka była, jeśli jakieś uczucie zaczynało w niej dominować, dawała się mu ponieść, całkowicie i niezależnie od okoliczności. Dlatego podczas zajęć w klubie niektórzy bali się z nią walczyć, bo wiedzieli, że potrafi być nieprzewidywalna. Zdarzało jej się walczyć a potem nawet nie pamiętać, jak to dokładnie się stało, że jej partner leżał na ziemi ze złamaną ręką. To był jakiś dziwny szał uniesień, którego nie potrafiła w sobie kontrolować. I teraz to wracało.

Jej ręka sięgnęła do jego spodni, rozpinając je i masując jego twardego członka. Oddychała coraz szybciej. Kiedy zdjął rękę z jej ust, nie  krzyczała już, pozwała mu w spokoju rozbierać ją. Bluzka, spódniczka, majtki lądowały na podłodze klasy, miała już na sobie tylko ciemne kolanówki i buty. Jej policzki były całe czerwone, kiedy padła przed nim na kolana i dotknęła ustami jego sztywnego penisa. Otworzyła wargi i zachłannie wciągnęła go do środka, ssąc i liżąc łapczywie. Nie potrafiła już siebie nawet do końca kontrolować. Obciągała mu intensywnie, jakby zależeć od tego miało jej życie. Jej głowa poruszała się rytmicznie do przodu i tyłu, a długie, ciemne włosy unosiły się i opadały. Czuła, ze na nią patrzy, ale nie podnosiła wzroku, liczyło się tylko to przed jej oczami. Jego naprężona męskość lśniła od jej śliny, która teraz pokrywała jego każdy milimetr.

Saeko na chwilę przerwała i otworzyła usta szerzej, biorąc do nich jego jądra, kąpiąc je we własnej ślinie, podczas gdy ręką masowała jego członka. Czuła, że jest już niedaleko. Znowu wzięła go do ust i objęła mocno gorącymi wargami. Poruszała się teraz szybciej, chcąc, żeby doszedł tu i teraz. Ale on nagle sam wyjął go z jej ust i wskazał na piersi. Zrozumiała. Wyprężyła się na najbliższej ławce, a on znalazł się przy niej. Jego członek poruszał się w dolinie między jej dwiema dużymi piersiami i tam doszedł, spryskując jej twarz, szyję i brodę nasieniem. Shido westchnął, dochodząc i wystrzeliwując kolejne porcje nasienia na jej ciało. Saeko oddychała powoli, podnosząc się i wycierając spermę ze swojej twarzy. Nagle poczuła czyjś dotyk. Shido? Nie, przy jej ławce klęczała inna dziewczyna. Miała jasne, lekko wpadające w kasztan włosy.

Nieznajoma zsunęła z nóg leżącej na ławce Saeko kolanówki i buty i przesuwała językiem wzdłuż jej długich, smukłych nóg, od stóp w kierunku ud. Nauczyciel stał obok i patrzył, jak dziewczyna przesuwa się coraz wyżej i rozchyla lekko nogi Busujimy. Ciemnowłosa jęknęła, kiedy poczuła ciepły język na swojej wilgotnej kobiecości. Kim była ta dziewczyna? Nie miała pojęcia, nie widziała jej wcześniej. Shido nie dał jej jednak czasu, bo jego ręce znalazły się na jej brzuchu i piersiach, pieszcząc jej nagie, rozpalone ciało. Dziewczyna lizała jej cipkę, sprawiając, że ciałem Busujimy wstrząsały kolejne dreszcze przyjemności. Nie mogła się już powstrzymać przed jękiem. I kiedy jęknął głośno pierwszy raz, Shido odsunął się,  dziewczyna wstała. Jej usta napotkały wargi Saeko i połączyły się z nimi w namiętnym gorącym pocałunku. Języki poznawały ich usta, kiedy dłonie odkrywały sekrety ich ciał, pieszcząc się nawzajem i przyciągając do siebie. Saeko nigdy nie robiła tego z kobietą i nawet o tym nie myślała, ale teraz dawała się całkowicie pochłonąć temu nowemu doświadczeniu. Jej ciało błagało o spełnienie.

- Miyamoto, wstań i zdejmij majtki – powiedział Shido i nieznajoma bez słowa wypełniła jego polecenie. Saeko nie podnosiła się z ławki, oddychając ciągle głęboko. Jej duże piersi opadały i unosiły się. Nagle jęknęła głośno, kiedy Shido, bez zapowiedzi i ostrzeżenia, wszedł w nią. Jego sztywny, duży członek wtargnął w jej ciepłą, wilgotną szparkę. Busujima jęknął jeszcze raz i potem zobaczyła nad swoją twarzą cipkę tej dziewczyny, którą Shido nazywał Miyamoto.
- Liż – powiedziała tamta pozbawionym emocji głosem. Saeko była zbyt podniecona, żeby się nawet nad tym zastanawiać, jej długi język wsunął się między wargi sromowe nieznajomej, podczas kiedy twardy, długi penis Shido zadawał jej kolejne pchnięcia. Zduszone jęki rozkoszy wydobywały się spod spódniczki jasnowłosej dziewczyny, która siedziała na twarzy Saeko. Była tak blisko spełnienia, że nie liczyło się już dla niej nic więcej.

Kiedy potężny orgazm wstrząsnął jej rozpalonym ciałem, Saeko nie mogła nawet krzyczeć, bo lizała soczki Miyamoto. Jej ciało zadrżało i wygięło się sztywno jak kłoda, by zaraz potem bezwładnie opaść na ławce. Shido doszedł, wypełniając ją swoim nasieniem, które teraz kapało spomiędzy jej szeroko rozsuniętych nóg. Niedługo potem doszła i Miyamoto, spryskując twarz Rei swoimi sokami. Gdy wstała, ciemnowłosa dziewczyna leżała bezsilnie na ławce, wokół której leżały rozrzucone jej ciuchy. Saeko nie przeżyła czegoś tak intensywnego jeszcze nigdy w życiu. Już teraz chciała to przeżyć ponownie. Oddałaby za to wszystko.

Shido wyjął coś z kieszeni i zapiął wokół jej szyi. Saeko spojrzała na Miyamoto, która na szyi miała skórzaną obrożę. Ona miała teraz coś podobnego. Powoli wstała z ławki i sięgnęła po kolanówki, wciągając je na nogi, na których lśnił pot i ślina z języka tamtej dziewczyny.
- Od tej pory jesteś moją własnością – powiedział Shido, patrząc na nią spod tych swoich okularów – Musisz to zaakceptować, czy chcesz czy nie. To jest rozkaz – po tych słowach wyciągnął do przodu rękę.
- Tak, mój panie – mając na sobie tylko kolanówki, Saeko uklęknęła przed nim i pocałowała z oddaniem i posłuszeńsrwen jego dłoń.

(Highschool of the Dead) Wyższa szkoła seksu 2


Tytuł: Wyższa szkoła seksu 2
Z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17


Rei Miyamoto stała weszła po kamiennych schodach i szła niepewnie korytarzem starego bloku. Ściany były brudne i obdrapane w wielu miejscach, winda nie działała. Nie podobała jej się ta okolica i ręce trzymała mocno zaciśnięte na swojej torbie z książkami. Przyszła tutaj prosto ze szkoły, tak jak je kazano. Wczoraj wieczorem dostała na skrzynkę maila od Koichiego. Pisał: „Jutro nie będzie mnie w szkole, więc odwiedź mnie po lekcjach. Tu masz adres.” Tylko tyle. Rei nie wiedziała, czy ma płakać, czy pójść na policję, czy powiedzieć rodzicom albo innym nauczycielom. Czuła się dziwnie. Wiedziała, że robi źle. Ale było w tym coś takiego, co sprawiało jej przyjemność. Stanęła przed jego drzwiami. Przez minutę myślała. Potem odważyła się i nacisnęła przycisk dzwonka. Cichy pisk słychać było za drzwiami, potem usłyszała przekręcanie zamka. W drzwiach stanął Koichi.

- Wejdź, Miyamoto – powiedział, szybko wciągając ją do środka i zamykając drzwi. Wolał, żeby nikt nie widział, kto go odwiedza. Mimo wszytsko był nauczycielem. Miał przygotowane wytłumaczenie na wszelki wypadek, że to korepetycje, ale wolała z niego nie korzystać póki nie musiał. Rei rozejrzała się. Mieszkanie było małe, ciasne. Zdjęła buty i dała się zaprowadzić do pokoju. Koichi szybko zasłonił firany, przez które wpadało słońce.

- Zdejmij majtki, Miyamoto – powiedział. Rei posłusznie podwinęła zieloną spódniczkę, powoli zsuwając białe majtki. Jeszcze niedawno pewnie wstydziłaby się to zrobić, ale przecież nie był to pierwszy raz, kiedy zdejmowała przed nim majtki. Do tej pory robili to jednak tylko w szkole, po lekcjach albo między nimi. W jego mieszkaniu była pierwszy raz. Czuła się nawet tutaj trochę swobodniej, nie było zagrożenia, że ktoś ich złapie. Ale to było też takie jakby bardziej podniecające, kiedy czuła tą niepewność, czy zaraz ktoś nie wejdzie. Była zawsze w bezpieczniejszej sytuacji, bo przecież zawsze mogła powiedzieć, że to on ją zmusił.

Poczuła jego dłonie na swoich pośladkach. Masował je powoli, delikatnie, ale z wyraźną satysfakcją. Zawsze to robił i Rei przyzwyczaiła się już do tego, że zawsze od tego zaczynał.
- Masz świetną dupcię – powiedział Koichi, wsuwając twarz między jej włosy. Czuł zapach jej szamponu. Jego palec rozchylił lekko jej pośladki, wsuwając się głębiej. Rei cicho jęknęła. Powoli przesuwał go między jej nogami, niżej i wyżej, pieszcząc ją delikatnie i rozgrzewając. Rei nie mogła się temu oprzeć. Uprawiała już seks z rówieśnikami, ale oni byli niedojrzali, szybko brali się do rzeczy i kończyli. A on… on był inny. Czuła, jak jego palec delikatnie dotyka jej kobiecości, powoli rozchyla jej wargi i wsuwa się do środka. W tym czasie jego język bawił się jej uchem, co sprawiało jej wielką przyjemność.
- Czy to ci się podoba, Miyamoto? – usłyszała pytanie. Wstydziła się odpowiedzieć, bo czuła, że kiedy mu się przyzna, że uwielbia uprawiać z nim seks, coś się skończy. Do tej pory grała zmuszaną do tego.

Koichi podniósł do jej ust palec na którym lśniły krople jej soków. Rei czuła, że robi się już wilgotna. Była zaskoczona, jak szybko potrafił ją do tego doprowadzić. Nie musiał nic mówić, Rei otworzyła usta i posłusznie zaczęła lizać jego palec, czując na nim smak swoich własnych soków. Wsuwał go głębiej i wysuwał na przemian. Po minucie albo dwóch skończył. Rei oddychała ciężko, pod bluzką i stanikiem jej sutki były już twarde. Koichi położył ręce na jej ramionach i pocałował ją. Zrobił to mocno i zdecydowanie, jego język wcisnął się między jej wargi. Nie sprzeciwiała mu się, ale nawet gdyby spróbowała, to i tak by nic nie dało. Jego pocałunki zawsze takie były – męskie i władcze. Jego język penetrował jej usta, a wargi prawie miażdżyły jej wargi. Ale to jej się podobało, lubiła kiedy mężczyzna był silny i zdecydowany. Nie lubiła słabych i niezdecydowanych.

Koichi przerwał pocałunek.
- Rozsuń nogi, Miyamoto – powiedział. Kiedy Rei zrobiła to, Koichi klęknął przed nią. Czuł jej zapach, podniecało go to jeszcze bardziej. Dotknął ją ciepłym językiem, czując krople jej soków. Rei była już wilgotna i Koichi niecierpliwie spijał jej soki, zlizując jej z jej ciepłej, podnieconej cipki. Jego język powoli wsuwał się głębiej. Uczennica jęknęła, gdy to zrobił. Jej kolana drżały. Czuła, że jest blisko rozkoszy, bliżej niż myślała. Koichi nie przerywał, robił to coraz szybciej, sprawiając, że jej jęki stawały się coraz głośniejsze. Sięgnęła w kierunku jego głowy i położyła na niej dłonie, zanurzając palce w jego włosach. Jej okulary zaszły parą. Przyciskała go do siebie, czując, jakby się topiła jak lód pod wpływem ognia.
- Ahhhhhh!!!! – pokój wypełnił jej jęk, kiedy doszła pierwszy raz, jej soki płynęły jeszcze mocniej. Koichi nie przerywał, a kiedy podniósł twarz, widać było na niej ślady jej soków. Rei drżała, powoli wracając do siebie po orgazmie.

Koichi wstał i obszedł ją od tyłu, obejmując i rozpinając powoli jej bluzkę, rozwiązując zielony kołnierzyk.  Jego ręce wślizgnęły się pod jej bluzkę, masując piersi przez biały materiał stanika. Czuła na karku jego ciepły oddech i nie sprzeciwiała się, kiedy bluzka spadła na ziemię. Zsunął z jej ramion ramiączka stanika a potem rozpiął go. Rei westchnęła, kiedy poczuła jego palce na swoich twardych sutkach. Było jej dobrze, za dobrze, żeby się opierać. Zresztą, on był prawie dwa razy od niej starszy i na pewno silniejszy. Gdyby chciał, mógłby ją zmusić do wszystkiego siłą. Ale nie musiał. Rei czuła przyjemność z tego, że ktoś taki jak on interesował się nią. Nie był niedoświadczony i nie śpieszył się tak jak chłopaki w jej wieku. Pieścił ją tak, żeby było jej dobrze. Jego palce lekko zaciskały się na jej twardych sutkach, masując jej piersi. Uwielbiała to. Jej piersi były zawsze bardzo wrażliwe i ich pieszczenie pobudzało ją. Rei wyciągnęła się, opierając się o niego. Odwróciła się i pocałowała go, stając na palcach. Jej nagie piersi ocierały się o jego tors.

Rei i Koichi całowali się przez chwilę, a potem Rei zaczęła powoli zsuwać się niżej, całując jego kark, a potem tors. Pieściła językiem jego pierś, schodząc coraz niżej. Klęknęła przez nim i rozpięła palcami zamek w spodniach. Był już sztywny, jego wolny członek wyskoczył ze spodni, wycelowany prosto między jej oczy. Rei oblizała się, a potem zaczęła go całować i lizać, aż cały błyszczał od jej śliny. Nauczyła się to robić dużo wolniej i dokładniej. Powoli wsuwała go do środka, otwierając usta najszerzej jak umiała. Koichi stał i patrzył na nią zaskoczony. Wykazywała więcej inicjatywy niż wcześniej. Wtedy musiał jej mówić, co ma robić, teraz sama to wszystko robiła. Uśmiechnął się. Czuł, że wychował sobie doskonałą niewolnicę seksualną.

Rei poruszała rytmicznie głową do przodu i do tyłu. Nabrzmiały, twardy członek Koichiego wypełniał jej usta. Miała go już w nich wcześniej i zawsze wydawał jej się za duży. Wiedziała, że bardzo to lubi, więc robiła mu laskę. Chciała, żeby ją docenił, żeby zrozumiał, że robi to wszystko sama, z własnej woli. Nigdy nie lubiła robienia laski, wydawało jej się to niesmaczne i obrzydliwe, ale dla Koichiego mogła to zrobić. Ssała i lizała jego dużego członka, którego czubek dotykał już jej gardła. On był jedyną osobą, której zgodziła się to robić, chłopakom nie chciała. Wydawało jej się, że dziewczyny, które to robią, nie cenią się. Ale teraz sama czekała na jakieś słowo pochwały od Koichiego.

Gdy doszedł, usłyszała tylko ciche westchnienie. Jego ręce głaskały jej głowę, ale nie trzymały jej. Rei sama wiedziała, żeby wszystko połknąć, nauczyła się już tego bardzo dobrze i robiła to tak, żeby się nie zadławić. Wiedziała, że to lubił, kiedy skończyła, otarła usta ręką i powoli wstała.

Jęknęła, gdy pchnął ją na sofę i rozsunął jej nogi. Do tej pory brał ją zawsze od tyłu, mówił, że to dlatego, żeby nie zaszła w ciążę, bo wtedy oboje mieliby kłopoty z tego powodu. Pytała, czy nie mogliby skorzystać z gumki albo z pigułki, ale on zawsze mówił, że im nie ufa. Patrzyła, jak wyjmuje z kieszeni prezerwatywę i ją zakłada. Założył jeszcze jedną. A więc wreszcie postanowił to zrobić. Poczuła, jak się rumieni. To dziwne, przecież po tym, co przed chwilą robiła, nie powinna się wstydzić. Jej serce zaczęło bić szybciej. Nie był to pierwszy raz, kiedy uprawiała z kimś seks. Ale z jakiegoś powodu czuła, że to wyjątkowy moment.

Wszedł w nią bardzo łatwo, po tym wszystkim była już tak wilgotna, że nawet jej ciasne łono było dobrze nawilżone. Mimowolnie zacisnęła palce, kiedy wchodził w nią. To było w nich związku coś nowego, coś zupełnie innego. Wydawało jej się, że właśnie przekraczają jakąś granicę. Wcześniej to też był seks, ale jakby inny, bez tej kropki nad „i”. Teraz czuła, że to, na co czekała, o czym fantazjowała wreszcie się spełnia. Penetrował ją szybkimi, rytmicznymi ruchami, łóżko jęczało pod ich rozpalonymi, gorącymi ciałami. Rei jęczała i wzdychała, najpierw cicho, ale szybko przestała się powstrzymywać i jej głośne jęki słychać było w całym mieszkaniu. Było jej dobrze, nie tylko z powodu tego co czuła, ale z powodu tego, co się wreszcie stało. Wcześniej czuła się dziewczyną, która pozwala, żeby facet się nią bawił. Teraz czuła się wreszcie kobietą. Jej duże piersi podstawiały razem z jego ruchami.

Rei patrzyła na Koichiego, szukając w jego oczach potwierdzenia tego, co czuła, ale on wydawał się nie myśleć o tym, skoncentrowany tylko na seksie. Mimo to po raz pierwszy czuła, żeby seks sprawiał jej tyle przyjemności i radości. Jej ciało leżało na miękkim łóżku, które uginało się pod ciężarem dwójki kochanków. Koichi pieścił jej duże piersi, sprawiając jej tym jeszcze większą radość. W pewnym momencie przycisnął ją do siebie, czuła jak jego tors przyciska się do jej piersi, kiedy on poruszał się coraz szybciej. Obydwoje głośno jęknęli, kiedy orgazm jednocześnie wypełnił ich ciała. Rei opadła na łóżko, zagubiona w rozkoszy, której do tej pory nie znała. Czegoś tak potężnego i intensywnego jeszcze w życiu nie przeżyła. Gdy otworzyła oczy, Koichi wstał już z łóżka.

- Sensei…
- Miyamoto, byłaś wspaniała – powiedział i pocałował ją w policzek. Poczuła, jak znowu się rumieni. Pogłaskał ją po kasztanowych włosach i podał rękę, pomagając wstać. Zaprowadził ją do łazienki, gdzie szybko wzięła prysznic. Ubrała się i pobiegła do domu, zastanawiając się po drodze, jak wytłumaczyć się ze spóźnienia. W tym samym czasie Koichi oglądał na komputerze ich wspólne igraszki, które, nie mówiąc o tym Rei, w całości nagrał na kamerze cyfrowej. Zaimponowała mu ta dziewczyna i zastanawiał się, jakby to jeszcze wykorzystać. Że zgodzi się na wszystko, to wiedział, a jakby się nie zgodziła, zawsze miał ten film…

(Highschool of the Dead) Wyższa szkoła seksu 1


Highschool of the Dead po raz kolejny.


Tytuł: Wyższa szkoła seksu 1
z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17

Koichi chodził po klasie, dyktując zadanie, ale co jakiś czas odrywał wzrok od książki, w której znajdował się tekst i patrzył na siedzącą w pierwszej ławce dziewczynę. Rei Miyamoto siedziała skupiona, zapisując na kartce treść zadania. Gdy skończyła, wzięła się za rozwiązywanie. Koichi skończył dyktować i siadł na krześle, zostawiając klasie czas na rozwiązanie. Nie mógł jednak oderwać oczu od Miyamoto. Jej długie, smukłe nogi obciągniete były czarnym materiałem kolanówek. Biała bluzka z zielonym kołnierzem nie ukrywała jej obfitych kształtów. W końcu Miyamoto kończyła w tym roku liceum. Była najładniejszą dziewczyną wśród jego uczennic. Od samego patrzenia na nią Koichi czuł, że jego członek sztywnieje. Wiedział, że Miyamoto nie jest najbardziej przystępną z dziewczyn.

- Dobrze, czas minął – wstał z krzesła i przeszedł po klasie, zbierając kartki z zadaniami. Gdy podszedł do Rei, pochylił się nad nią i wziął od niej kartkę. Jego palce dotknęły jej dłoni.
- Miyamoto, chciałbym, żebyś została dzisiaj po lekcjach, musimy coś ważnego omówić.
- Czy coś… nie tak zrobiłam, Shido-sensei?
- Nie, wszystko w porządku, po prostu potrzebuję twojej pomocy w jednej rzeczy.
- Dobrze, sensei – Rei uśmiechnęła się i potakująco skinęła głową.

Koichi odczekał do końca lekcji. Gdy reszta uczniów wyszła z klasy, zamknął drzwi, przekręcając w nich klucz, tak żeby nie widziała tego Rei stojąca koło jego biurka. Wtedy dopiero podszedł do niej i siadł na krześle za biurkiem. Miyamato stała spokojnie, w rękach trzymała swoją torbę z książkami i zeszytami.
- To co mam zrobić, sensei?
- Podejdź tu.
Rei obeszła biurko i podeszła do jego krzesła.
- Odłóż torbę i obróć się.
- Tak… - była zaskoczona, ale zrobiła co mówił, bo był przecież nauczycielem. Koichi patrzył na jej dupcię, ukrytą pod krótką, szkolną zieloną spódniczką. Sięgnął i położył ręce na jej pośladkach, masując je.
- Ale… sensei… - Rei była zdziwiona i zaskoczona jego zachowaniem. Jego ręce myszkowały pod jej spódniczką, pieszcząc jej pupę. Koichi powoli ściągnął jej majtki, czując jak w jego spodniach jego członek twardnieje jeszcze bardziej. Patrzył na jej pełne, młode ciało. Czuł jej zapach. Rei normalnie dałaby mu w twarz i uciekła, ale nie potrafiła oprzeć się nauczycielowi.

Przysunął krzesło bliżej i przyciągnął ją do siebie, zanurzając twarz między jej nogami. Rei była zbyt przestraszona i zawstydzona, żeby protestować, kiedy jego ciepły, szorstki język wsunął się tam. Cała ta sytuacja podniecała Miyamoto. Koichi spijał i lizał jej soczki, których było coraz więcej. Jego język wsunął się między jej płatki.
- Mmmm… ohhh… - Rei starała się nie jęczeć za głośno, ale nie mogła powstrzymać się przed tym, kiedy język jej nauczyciela penetrował ją, dając jej przyjemność, jakiej w życiu jeszcze nie przeżyła. Koichi lizał ją coraz intensywniej, czuła jak jego język bawi się jej łechtaczką, sprawiając, że cała drży z podniecenia. Wiedziała, że jej sutki stały już twardo. Było w tym coś niemoralnego, bo on był przecież jej nauczycielem. Ale nie mogła uciec. Jego ręce obejmowały jej tyłeczek, masując go cały czas, podczas gdy jego język penetrował jej rozgrzaną cipkę.
- Ahhhh!!!!! – Miyamoto jęknęła głośno, dochodząc. Koichi spijał jej soczki, płynące teraz strumieniem. Dziewczyna nie mogła się już powstrzymać przed jękami. Na szczęście trwała przerwa i na korytarzu było głośno, nikt nie słyszał jej jęków.

- Obróć się i klęknij – powiedział Koichi, a Rei posłusznie zrobiła to, co mówił. Nauczyciel rozpinał guzki jej białej bluzki i odwiązał jej zielony kołnierz. Oblizał się, widząc jej duże piersi, prężące się pod białym stanikiem. Rozpiął go i odłożył na biurko, obok jej majtek. Położył ręce na jej piersiach, masując i pieszcząc je, przyciskając lekko palcami jej duże, ciemne, twarde sutki. Rei jęczała cicho, kiedy jego grube palce poruszały się po jej ciele, kiedy jego palce wskazujące naciskały jej sutki jak przyciski, kręcąc nimi lekko.

- Otwórz usta, Miyamoto.
- Sensei, ja…
- Otwórz usta – powtórzył Koichi, patrząc jej prosto w oczy.
- Tak… - Rei posłusznie rozsunęła szeroko swoje czerwone wargi. Koichi rozpiął zamek w spodniach i wyjął z nich swojego dużego, sztywnego członka.
- Ssij – powiedział. Rei posłusznie otworzyła usta szerzej i wzięła go do środka, obejmując swoimi gorącymi wargami. Jej usta przesuwały się do przodu i do tyłu, zaciskając się na nim. Koichi oparł się o oparcie krzesła i zamknął oczy, czując coraz większą przyjemność, podczas gdy Miyamoto robiła mu loda. Rei wzdychała, obciągając. Rękami delikatnie pieściła jego jądra. Poruszała głową coraz szybciej. Czubek dotykał jej gardła. Jej nagie piersi podskakiwały z każdym ruchem.
- Zaraz dojdę, Miyamoto… - jęknął cicho Koichi – połknij wszystko…
- Mmmm… mmmhhhmm!!!! – jego nasienie wypełniło usta Rei, napinając jej policzki. Dziewczyna połykała jak tylko mogła, ale było tego bardzo dużo. Sperma wypływała kącikami jej ust, kapiąc z jej brody na piersi. Potrzebowała czasu, zanim udało jej się wszystko wreszcie połknąć. Koichi położył rękę na jej gęstych, jasnych włosach, głaszcząc dziewczyną, która połykała jego nasienie.

- Wstań i oprzyj się o moje biurko – powiedział Koichi, podnosząc się z krzesła. Na początku miał wielką ochotę wypieprzyć ją normalnie, ale nie miał przy sobie gumki, a zapłodnienie własnej uczennicy mogło by sprawić mu potem kłopoty. Dlatego zdecydował się na coś bezpieczniejszego.
- Sensei, co…? – spytała Rei, posłusznie opierając się o drewniane biurko. Jej piersi wisiały nad nim. Koichi wsunął palec do ust, potem ośliniony czubek wsunął lekko między jej pośladki.
- Wezmę twoją dupę, Miyamoto, żebyś przypadkowo nie zaszła w ciążę – powiedział. Stanął za nią i powoli wszedł w nią. Rei jęknęła głośno z bólu. Dobrze, że przerwa ciągle jeszcze trwała.
- Auuua!! Boli!!!

- Niedługo przestanie – powiedział, wciskając się w nią mocniej. Była tak ciasna, że wydawało się to prawie niemożliwe. Wyprężona nad biurkiem Rei jęczała. Koichi pochylił się, jego język przesuwał się po jej kręgosłupie, sprawiając, że dreszcze rozkoszy przechodziły przez jej ciało. Jej palce mocniej zacisnęły się na blacie biurka. Zamknęła oczy, a po policzkach spływały jej łzy. Poczuła, jak Koichi łapie ją za włosy i przyciąga do siebie. Jego członek był już cały w niej, aż do jąder, kiedy poczuła jego język na swoim karku. Było jej tak dobrze, że prawie zapomniała o bólu i o tym, w jakich okolicznościach to się działo. Wtedy Koichi doszedł, wypełniając jej tyłek swoim ciepłym nasieniem.

Wyszedł z niej, a sperma kapała spomiędzy jej nóg na ziemię. Koichi przyciągnął ją do siebie i pocałował jej pełne, ciepłe usta, podczas gdy jego ręce pieściły jej piersi. Gdy skończył, pozwolił jej się ubrać, ale nie oddał bielizny.
- To zachowam na pamiątkę – powiedział, chowając jej majtki i stanik do torby – Nie masz nic przeciwko, prawda?
- Tak… nie, sensei – Rei szybko zapinała bluzkę. Nie wierzyła w to co się stało i to, co przed chwilą zrobiła. Czemu nie protestowała? Czemu nie broniła się? Czemu zrobiła wszystko, czego on od niej chciał? To było nienormalne. Czuła się… jak dziwka. Ale było jej z tym dobrze. Jakby ktoś odkrył w niej coś, czego sama wcześniej nie znała.
- Miyamoto – powiedział Koichi, łapiąc ją za rękę – Jutro też zostaniesz po lekcjach, prawda?
- Tak, sensei.
- To będzie nasza mała, słodka tajemnica – powiedział, otwierając drzwi. Klepnął ją w tyłek na pożegnanie i patrzył jak wychodzi. Uśmiechnął się do siebie samego.

(Highschool of the Dead) We własne sidła...


Dzisiaj się dowiedziałem, że Highschool of the Dead będzie wydane w Polsce! Z tej okazji fanfik z Busujimą.

Tytuł: We własne sidła...
Z: Highschool of the Dead
Rating: NC-17

Saeko Busujima szła przez miasto. Był już wieczór, ale trening w dojo tego wieczora jej się przedłużył i to sprawiło, że dopiero teraz mogła wrócić do domu. Samochody mijały ją, a światła neonów świeciły jasno. Słońce powoli zachodziło, ale dzięki neonom na ulicach miasta ciągle było jasno. Saeko wiedziała, że ta dzielnica nie ma najlepszej reputacji, ale nie bała się. Drewniany miecz, który trzymała w ręku, nie był przecież dla ozdoby. Kilka razy już w życiu musiała go używać przeciwko bandytom. Zresztą, zdarzało jej się nawet, że sama ich prowokowała, żeby potem przywalić im. To było zabawne. Czasami trochę się tego bała.  Za łatwo dawała się opanować przemocy.

- Ej, cizia, chcesz się zabawić? – usłyszała głos. Znowu jakieś napalone durnie. Już chciała się oddalić, ale jej ręka zacisnęła się mocniej na mieczu. Odwróciła się. Naprzeciwko niej stało dwóch chłopaków. Jeden miał skórzaną kurtkę i niebieskie włosy postawione na irokeza, drugi miał jasny dres i był prawie łysy. Typowe menele, pomyślała. To może być wesołe. Przynajmniej się trochę zabawi spuszczając im wpierdol. Sami się przecież o niego proszą.

- Proszę… nie róbcie mi krzywdy – powiedziała, udając strach. Zrobiła krok do tyłu. Zbliżyli się do niej, śmiejąc się obleśnie.
- Nie bój się, nic ci nie zrobimy… to może być nawet dla ciebie przyjemne – powiedział ten z irokezem, oblizując się.
- Kei, zobacz jakie ona ma cycki – powiedział jego kumpel, podchodząc do niej bliżej.
- Nie… nie… - Saeko dalej udawała przestraszoną dziewczynę, trzymając drewniany miecz za plecami.
- Zaraz będziesz krzyczeć „tak, tak” – powiedział Kei, próbując złapać ją za rękę.

Nie zdążył. W tym samym momencie jej ręka wystrzeliła do przodu, a drewniana rękojeść miecza uderzyła punka w podbródek. Chłopak wystrzelił do góry i zaraz potem spadł na dół, trzymając się za szczękę i plując krwią. Dziewczyna nie czekała i jej obcas wbił się w brzuch drugiego.
- Arughhh!!!! – jęknął, zginając się w pół. Wtedy jej ręka znalazła się na jego głowie, a twarz zaraz potem spotkała się z jej kolanem. Poczuła, jak chrupnął złamany nos. Odrzuciła go i podeszła do punka, który właśnie się podnosił. Złapała go za rękę i wykręciła ją boleśnie do tyłu.
- Ałłaaaaaaa!!! – zawył z bólu chłopak, kiedy Saeko prawie złamała mu rękę.
- Coś mówiłeś o nic nie robieniu? – szepnęła mu do ucha, a kiedy nic nie powiedział, szarpnęła jego ręką mocniej. Ugryzła go w ucho.
- Aaaaaa!!! – krzyknął.
- No, dalej…
- Aaaahhhhaaaahhhaaa!!!
Saeko dobrze się bawiła. Czuła, jak chłopak wije się z bólu. Miała prawdziwą ochotę skręcić mu kark, ale to by mogło być kłopotliwe. Nie chciała mieć problemów z policją.
SLAP! Nagle coś uderzyło ją w głowę. Saeko puściła chłopaka i padła nieprzytomna na ziemie. Nad nią stał chłopak w dresie, trzymający w ręce kawałek drewnianej ławki. Z jego złamanego nosa ciągle leciała krew. Jego kumpel podniósł się.
- So sa dzifka… - powiedział, wypluwając złamanego zęba – Sapłaci nam sa to… Bierzmy ją, Ryo. Do meliny.

Gdy Saeko odzyskała świadomość, poczuła potworny ból głowy. Leżała na łóżku w jakimś brudnym pokoju. Ściany były obdrapane, firanki żółte od dymu papierosowego. Była związana, jej ręce sznurkiem związano razem, a potem przywiązano do jej stóp. Jej nogi również był związane. Kawałek szmaty wepchnięto w jej usta, a potem obowiązano, żeby tam został.
- Mhmppmmm!!! – Saeko nie była w stanie powiedzieć ani słowa. Szarpała się i próbowała rozwiązać, ale nie mogła. Sznur wżynał się w jej ręce i nogi, ale nie chciał puścić. Po kilku minutach drzwi do pokoju otworzyły się. Wszedł punk o imieniu Kei.
- Cas na sabawę, sciro – powiedział, uśmiechając się. Ciągle seplenił po tym, jak Saeko wybiła mu zęby.

- Mhmmmm!!!!! – jęczała, kiedy poszedł i odwiązał jej ręce od jej nóg, rozciągając ją na łóżku. Szarpnął za jej bluzkę i zerwał ją. Guziki rozsypały się na wszystkie strony. Zerwana bluzka poleciała na ziemię a zaraz potem znalazł się tam jej stanik. Punk zacisnął ręce na jej piersiach. Zaczął jej mocno gnieść i masować.
- Naaaaa!!! – jęczała Saeko, protestując. Miała dominujący charakter i nie lubiła, kiedy ktoś jej rozkazywał. A już w łóżku. Nie, nie cierpiała tego. Kei nie przejmował się tym oczywiście. Masował jej duże piersi, przyciskając je do siebie. Czuła, jak jej sutki twardnieją.
- S takimi cyckami byłabyś ciwką jak nis – powiedział Kei, pochylając się nad nią i biorąc jej sutek do ust, liżąc, ssając i gryząc go. Jego zęby zacisnęły się na jej twardniejącym sutku.

- Ghmmm!!!!! – Busujima bezradnie szarpała się, nie mogąc się uwolnić. Czuła, jak jej ciało powoli ogarnia podniecenie, chociaż nie chciała go, nie w takiej sytuacji. Jej piersi były molestowane. Kei podniósł się i dalej masując jej piersi rękami, zbliżył usta do jej twarzy. Otworzył usta i patrzył jak jego ślina kapie na jej twarz.
- Hej, zacząłeś beze mnie? – do pokoju wszedł drugi, o imieniu Ryo, ten sam, który ją ogłuszył.
- Sorki, stary – Kei wstał z drżącej Saeko.
- Rozwiąż jej nogi, weźmiemy ją obaj na raz – powiedział Ryo, zdejmując spodnie, kiedy Kei wyjął nóż i przeciął sznur trzymający jej nogi razem. Saeko próbowała się podnieść, ale nie zdążyła, bo zaraz znalazła się między dwójką młodych, silnych mężczyzn. Jej spódniczka i majtki poleciały na ziemię, obie w kawałkach.

- Mghmmm!!!!! – krzyczała. Cztery ręce i dwa języki wędrowały po jej ciele, dotykając ją wszędzie. Lizali jej kark i piersi, ich ręce weszły między jej nogi, masturbując ją. Czuła uszczypnięcia i ugryzienia. Ich nagie ciała ocierały się o nią. Kei położył się na łóżku a Ryo pchnął Saeko na niego, umieszczając ją na nim. Jego ręce chwyciły za jej piersi, gniotąc i masując je dalej.

- Aiiieeeeeeeee!!!! – krzyknęła głośno, kiedy obaj weszli w nią na raz od obu stron. W jej dużych oczach pojawiły się łzy. Kei wtargnął do jej cipki, cały czas zajmując się jej piersiami. Ryo wziął ją od tyłu, penetrując jej ciasną dupę z całej siły. Ich ręce nie przestawały bawić się jej ciałem. Rozpaczliwie szarpała rękami, próbując zerwać z nich sznurek, ale nie mogła.

Ryo trzymał ją mocno za pieprząc ją w dupę. Jego język dotykał jej pleców i karku. Od czasu do czasu gryzł ją lekko. Jej duże piersi wisiały na twarzą Keiego, który ssał jej twarde sutki.

- Ghmmmm!!!!! – Busujima jęczała z bezsilnego bólu, kiedy jej duże piersi wypełniał ból od ciągłego ściskania, gniecenia i gryzienia. Ale też czuła, jak rośnie jej podniecenie. Język, który ślizgał się po jej plecach, tylko to podniecenie zwiększał. Szarpała się i jęczała. Dwaj mężczyźni ujeżdżali ją coraz mocniej i szybciej. Wiedziała, że nie będzie w stanie z tym dłużej walczyć.

- Auuughhhmmmmm!!!!! – knebel pochłonął jej jęk, kiedy doszła, równo z obydwoma mężczyznami. Ich nasienie wypełniło ją do granic, sprawiając że jej orgazm był najmocniejszym jaki przeżyła. Przyjemność wypełniła jej ciało całkowicie. Mężczyźni wyszli z niej, ale nadzieja Saeko na to, że to już koniec, szybko minęła. Obaj zmienili miejsca i wszystko zaczęło się od nowa. Trwało to długo.

Nad ranem Kei i Ryo  siedli na łóżku, pijąc piwo. Saeko klęczała między nogami Ryo, który trzymał ją za głowę i zmuszał do robienia mu laski. Jej ciało pokryte było potem i śladami nasienia a także czerwonymi śladami po ugryzieniach. Wszystko ją bolało. Czuła się słaba i biedna. Nie wierzyła, że to możliwe, żeby ona, która zawsze pomiatała innymi, znalazła się w takiej sytuacji. Wielki penis między jej wargami oraz jaja obijające się o jej twarz przypominały jej co się stało.
- Co z nią zrobimy? – spytał Kei – wypuścimy?
- To nas wsypie. Musimy coś wymyślić.
- Chyba nie chcesz jej zabijać?
- Pojebało cię? Za to można iść do końca życia do mamra.
- No to co w takim razie?
- Zaraz… połykaj wszystko!
- Gulp… gulp… - Saeko posłusznie połknęła jego nasienie. Miała go już w sobie dużo tej nocy.
- Przyplinuj ją, a ja zadzwonię w jedno miejsce.

- Dobra, chodź tu, szmato – Kei złapał ją za długie, oblepione w paru miejscach nasieniem włosy i przyciągnął do siebie, podtykając jej penisa do ust – Rób mi loda, suko!
Ryo wyszedł z pokoju. Wrócił po kilkunastu minutach, trzymając kubek. Saeko siedziała na kolanach Keiego, który bawił się jej piersiami. Ryo podszedł do niej i zmusił ją do wypicia zawartości. To chyba była cola. Busujima, dławiąc się i krztusząc, wypiła wszystko. Kilka chwil potem leżała nieprzytomna na ziemi.
- To trucizna? – spytał Kei.
- Nie, mocny środek nasenny. Żeby nie robiła problemów podczas transportu.
- Transportu?
- Tak, załatwiłem wszystko. Zabiorą ją stąd i jeszcze nam zapłacą.
- Gdzie zabiorą?
- A to już nie nasza sprawa. Płacą i tyle.

Saeko obudziła się na zimnej, betonowej podłodze. Wokół niej były metalowe pręty tworzące jakby klatkę. Na szyi miała metalową obrożę, do której przyczepiony był łańcuch łączący ją z klatką. Jej ręce były związane za jej plecami. Wszystko ją bolało. Jej nagie ciało ciągle miało ślady seksu, do którego była zmuszona. Ale gdzie była? Nie wiedziała. Czy to była piwnica tych dwóch bandziorów? A może jakieś inne miejsce? Nie mogła sobie przypomnieć niczego, żadnej podróży ani nic. Nie wiedziała, jak długo tu była ani jak się tu znalazła. Czuła jak boli ją ramię. Widziała na ręce ślady nakłuć, chyba jakichś igieł.

Niedługo usłyszała kroki. Do jej klatki podeszły trzy wysokie, silnie wyglądające kobiety. Jedna z nich otworzyła klatkę i złapała za łańcuch, odczepiając go od klatki. Szarpnęła nim, zmuszając Saeko do wstania.
- Idziemy – powiedziała kobieta, a Saeko automatycznie wstała. Czuła, że musi być posłuszona. To było coś dziwnego, nigdy się tak nie czuła. Zawsze to ona innym rozkazywała. Czemu? Co się stało? Czy to od tego, co jej wstrzyknęli?
- Gdzie ja jestem? – spytała Busujima, wstając powoli. Czuła się słaba. Żadna z kobiet nie odpowiedziała jej, tylko zmusiły ją, żeby poszła za nim. Została zaprowadzona pod prysznic. Strumień ciepłej wody i gąbka z mydłem zmyły z niej ślady seksu. Jedna z kobiet umyła jej włosy szamponem. Suszarkami i ręcznikami wysuszono ją. Posłusznie dała się zaprowadzić do innego pokoju. Tam posadzono ją na krześle. Jedna z kobiet nałożyła jej mocny, ostry, wyzywający makijaż, podkreślony czerwoną szminką. Gdy skończyły, wzięły się za jej ubranie. Dostała do założenia czerwoną, prowokującą bieliznę, krótką, czarną spódniczkę, ledwie zakrywającą pośladki i krótką bluzkę, kończącą się trochę poniżej jej piersi.  Wysokie obcasy, na których ledwie mogła stać, były ostatnim elementem.

Gdy już skończono, zaprowadzono ją do innego pomieszczenia. Tam zmuszono ją do ustawienia się po środku pokoju. Przy pomocy łańcuchów została zmuszona do stania w miejscu, z rękami uniesiony do góry. Dopiero teraz dostrzegła kilka wycelowanych w nią kamer. Na ekranach nad nimi pojawiały się sumy pieniędzy. Zrozumiała. Była licytowana. Zaczęła się rozpaczliwie szarpać, ale łańcuchów nie mogła zerwać. Widziała, jak liczby na ekranach rosną. W końcu jeden z ekranów zaświecił się. Zaraz potem do pokoju weszły te same kobiety. Rozkuły ją, ale zaraz związały jej ręce za plecami. Saeko szarpała się, ale bez efektu. Wyprowadzono ją do dużej sali, w której znajdowały się pudła.
- Niieeeeee!! Nieeee!!! Nghmmmm!!! – jej krzyki zostały przerwane, kiedy do ust wciśnięto jej plastikową kulkę jako knebel. Zanim zdążyła się zorientować, zapakowano ją do jednego z pudeł. Ich ściany były wyściełane materiałem i gąbką. Patrzyła tylko, jak wieko jest zamykane i słyszała przybijanie gwoździ.

Gdy Saeko otworzyła oczy, stwierdziła, że nie jest już w skrzyni. Leżała na łóżku. Chciała przetrzeć oczy, ale odkryła, że ręce ma dalej związane za plecami. Powoli wstała. Leżała na różowej pościeli. Pokój, w którym się znajdowała, cały urządzony był na różowo. Meble, ciuchy, wszystko. Saeko patrzyła na to z niesmakiem i obrzydzeniem. Ale gdzie się znalazła? Co to za miejsce? Wtedy drzwi się otworzyły do środka wszedł… Kohta!
- Co? Kohta? Uwolnij mnie, szybko! – krzyknęła Saeko. W odpowiedzi uderzenie otwartej dłoni posłało ją na łóżko.
- Zamknij gębę, niewolnico – powiedział Kohta, patrząc na nią. Saeko obróciła się do niego, jej policzek był cały czerwony.
- Kohta, ja…
- Na kolana, niewolnico!
Saeko była za słaba, żeby się opierać, a dodatkowo nie potrafiła. Spełniała każdy rozkaz jaki usłyszała. Padła na kolana przed swoim znajomym ze szkoły.
- Słuchaj, zapłaciłem za ciebie dużo pieniędzy, musiałem sprzedać część mojej kolekcji i jeszcze wziąć kredyt. Ale musiałem cię mieć. Od tej pory będziesz moją niewolnicą. Zrozumiałaś?
- Tak… - patrzyła na niego z niechęcią, ale nic nie mogła zrobić. Była bezsilna. Ona, która zamiatała podłogę silniejszymi od niego, klęczała posłusznie przed tym grubym nerdem.

- A teraz do pracy – powiedział i rozpiął zamek w spodniach, wysuwając na wierzch swojego członka.
- Tak – odpowiedziała Saeko i posłusznie zaczęła całować jego dużego wacka. Jej język przesuwał się po całej jego długości. Uniosła go i wzięła do ust jego jaja, liżąc je długo i namiętnie. Kiedy skończyła, otworzyła usta i wzięła między swoje czerwone wargi jego fiuta. Centymetr po centymetrze wsuwała go coraz głębiej. Jej język pieścił go, podczas gdy ona ssała go. Czuła, że wiele mu nie potrzeba. Nie znosiła smaku nasienia, ale skoro nie kazał jej wyjmować penisa z ust, to dokończyła go w nich. Kohta patrzył zadowolony, jak połyka jego nasienie. Wiedział, że chociaż go nienawidzi, nie zrobi niczego, żeby mu się przeciwstawić. Już się zastanawiał, jakie stroje jej kupić. Miał w niej wierną i posłuszną niewolnicę.

(Highschool of the Dead) Spita jak trup


Zamówiony przez Dagger fanfiki z Saeko Busujimą z Highschool of the Dead. Chociaż to jest fanfik hentai, to tym razem bez żadnych gwałtów, przemocy i innych takich.

Tytuł: "Spita jak trup"
Z: "Highschool of the dead"
Rating: NC-17
Takashi otworzył oczy. Było mu niewygodnie, leżał na twardych, zimnych deskach podłogi w tej opuszczonej świątyni, którą znaleźli wczoraj, kiedy odłączyli się od reszty. Wiedział, że Rei i reszta są bezpieczni. Kimkolwiek byli tamci dziwni ludzie, uratowali ich. On i Saeko zostali oddzieleni i musieli radzić sobie sami. Dotarli do tej świątyni a w okolicy nie było widać śladu Ich. Postanowili więc tu przenocować. Saeko została na dole, on poszedł się przespać na górze, ale niestety, nie znalazł żadnego futonu ani niczego miękkiego. Na podłodze spało się cholernie niewygodnie. Spojrzał na zegarek. Była pierwsza w nocy. Chciało mu się pić, ale nie miał niczego pod ręką. Może na dole coś będzie?
Nie zakładając butów zszedł po cichu na dół po schodach. Nie chciał obudzić śpiącej tutaj Busujimy. Niestety, na dole było ciemno, znalezienie czegoś w tych egipskich ciemnościach wydawało się niemożliwe. Takashi, żeby się nie potknąć, zszedł na czworaki, wypatrując gały jak tylko mógł najuważniej. Pamiętał, że gdzieś tu powinny być ich torby a w nich butelki z wodą mineralną. Gdzieś na ziemi, chyba pod ścianą.
Gdy ręka zacisnęła mu się na czymś miękkim, przez chwilę myślał, że znalazł to, czego szukał. Ale to było ciepłe…
- Aaaaaaauuuaaa! – krzyknął, gdy potężne kopnięcie posłało go na ścianę. Pozbierał się z podłogi, ale zraz potem oślepiło go wycelowane w jego twarz światło. Zamknął oczy.
- Komurrrro-kuuuun? – usłyszał znajomy głos, a zaraz potem odgłos chowania katany do pochwy – To tyyyy? Jak kciaaaaałeś sie zabawić, to czeba było mieee najpierw łobuuuudzić, idooioto…
Otworzył oczy. Przed nim stała Saeko Busujima. W jednej ręce trzymała katanę, w drugiej latarce. Miała na sobie swój mundurek, krótką, ciemnogranatową spódniczkę, białą bluzkę z zielonym kołnierzykiem. Wyglądała na zaspaną, ale wiedział, że wystarczy jeden ruch, aby go zabiła. Tylko mówiła jakoś tak niewyraźnie i chyba nie do końca pewnie trzymała się na nogach.
- Ja szukałem… czegoś do picia, sempai – powiedział szybko Takashi, podnosząc się z podłogi i masując bolące plecy. Przeleciał chyba przez pół sali. Dobrze, że niczego sobie nie złamał. Przyjrzał się bliżej Saeko. Obok miejsca, w którym spała, leżała otwarta butelka sake. Alkohol? W takich okolicznościach? Teraz dopiero spostrzegł, że policzki sempai są jakby bardziej różowe. Czyżby była wstawiona?
- Krrretyyn… - Saeko odłożyła katanę i latarkę – Piić? No to chodź tu, ja dam ci coś doooo picia – oparła się o ścianę, lekko się zataczając.
- Ja.. już pójdę na górę – Takashi skierował się ku schodom, ale Saeko, zaskakująco jak na jej stan szybko znalazła mu się na drodze.
- Poocekaaaj – powiedziała – Kciaaałeś pić? Too masz – powiedziała, podnosząc spódniczkę. Takashi spostrzegł, że nie miała pod nią majtek.
- No, kochaś, wyliż mnie… Tak mi się jakoś gorąco zrobiło… - Saeko, oparta o poręcz schodów, stała przed nim. Wiedział, że nawet jeśli jest pijana, nie ma z nią żadnych szans. Była zabójczo silna. No i piękna. Jego penis dawał temu znać, sprawiając, że Takashi czuł wyraźną niewygodę w spodniach, patrząc na nagą, gładką cipkę Saeko. Przełknął ślinę. Taka szansa nie zdarza się co dzień. Skrupuły skrupułami, ale był przecież mężczyzną, a ona piękną kobietą.
- Niieeepodobamamam ci sięęęę? – Saeko wyraźnie plątał się trochę język – Aaa moszeeee ty jeseeeeś… ten, nooo…. geeej? – ten docinek boleśnie ukłuł męską dumę Takashiego.
- Nie, ale… sempai, ja nie wiem…
- Nooo juuuż… - Saeko położyła rękę na jego głowie, naciskając w dół. Stała przed nim na schodach z uniesioną spódniczką a katana leżała niedaleko. A co mi, pomyślał Takashi, opadł na kolana i delikatnie, językiem dotknął ciepłe łono Saeko. Ta westchnęła, opierając się mocniej o poręcz. Spódniczka opadła, okrywając głowę Takashiego. Zaraz potem znalazła się na niej jedna z rąk Busujimy, która przyciskała ją. Lizał ją najpierw po wierzchu, potem zaś delikatnie rozchylił palcami płatki jej kobiecości, wsuwając język do środka. Saeko odchyliła głowę do tyłu, jej długie, błękitne włosy opadały na plecy. Lizał coraz szybciej jej szparkę, od góry do dołu, spijając jej soki, które coraz intensywniej płynęły. Gdy dotknął językiem jej łechtaczki, Saeko wydała z siebie przeciągły jęk. Takashi wystraszył się nawet, że może to ściągnąć tutaj Ich. Busujima przyciskała go do siebie mocniej. Czuł, jak jej ciało drży.
- Ohhh… - westchnęła głośno – Nooo… dododooobrzeee…
Takashi słyszał kiedyś, że to najlepszy i najszybszy sposób, że dać kobiecie orgazm, dlatego lizał jeszcze intensywniej. W końcu poczuł, jak jej ręka zaciska się na jej głowie jeszcze mocniej. Ciałem Saeko poruszył dreszcz, gdy doszła, pokrywając twarz Takashiego swoimi sokami.
- Mghgmmm… semmpaiii – Takashi starał się wysunąć głowę spod jej spódniczki, ale nie mógł, bo jej dłoń wciąż go trzymała. Zlizywał resztę jej soków, dając jej dodatkową rozkosz.
- Nooo… napiłeeeś się dooość? – spytała, pozwalając mu wreszcie się podnieść. Takashi oddychał ciężko, ocierając mokrą twarz.
- Ta… tak, dziękuję, sempai, a teraz…
- No tooo terazz… - Busujima opadła na kolana – Ja ciii zrobię dooobrze, chłopie – to mówiąc, rozpięła Takashiemu rozporek. Czując, że trzyma w rękach jego sztywnego już członka, chłopak wolał się nie ruszać, wiedział, że pijana Saeko mogłaby nawet przez przypadek zrobić z niego kastrata. Poza tym, Rei to Rei, ale o tym, że Busujima sempai zrobi im loda, marzyła chyba większość uczniów liceum. Saeko otworzyła szeroko usta i objęła wargami sterczącą męskość Takashiego. Przesuwała rytmicznie głowę w przód i w tył, pokrywając go swoją śliną. Takashi poczuł lekki dreszcz, kiedy wzięła w dłonie jego jądra, masując je. Na szczęście nie urwała ani nie zmiażdżyła ich przez przypadek. Położył ręce na jej głowie, wsuwając je pod jej długie włosy.
- Ohhh… sempai – westchnął, kiedy Saeko robiła mu loda. Patrzył na jej piersi, wystające spod cienkiej, białej bluzki. Były takie duże, a kiedy się poruszała, podskakiwały rytmicznie. Takashi nie mógł oderwać od nich wzroku. Było mu tak dobrze. Chociaż pijana jak bela, Saeko obciągała mu tak, że zapomniał już o wszystkich okolicznościach całej sprawy. Jej pełne, ciemne wargi zaciskały się na jego członku. Czuł, że długo tego nie wytrzyma. Wyprostował się, dochodząc w jej ustach.
- Glurrrrppp… - policzki Busujimy wydęły się, ale dziewczyna połknęła jednak wszystko. Gdy otworzyła usta, niewielka struga nasienia zmieszanego z jej śliną spłynęła po jej wargach i brodzie. Wytarła ją szybko i opierając się o poręcz schodów, podniosła się.
- Nooo tooo… kwiita… - zrobiła krok do przodu, ale nogi najwyraźniej poplątały jej się. Runęła przed siebie. Takashi w ostatniej chwili złapał ją w ramiona. Nie była ciężka. Jak na jej wzrost i siłę, była nawet całkiem lekka. Złapał ją pewniej i zaczął nieść. Saeko oparła głowę na jego piersi, mrucząc coś, czego nie rozumiał. Ale z kolei jej piersi miał tuż przed nosem. Trudno mu było oderwać od nich wzrok. Tak, były jak marzenie. Chciałby ich dotknąć.
- Ojjooojojojojoj! – krzyknął, gdy jego noga, zamiast na deskach podłogi, oparła się o leżącą na ziemi butelkę. Oczywiście, wywinął kozła, a spoczywająca w jego ramionach Saeko poleciała do góry. W ostatniej chwili udało mu się wyhamować upadek i nie uderzyć głową o podłogę, kiedy nagle opadła na niego Busujima – sempai, przygniatając do ziemi. Jej niebieskie oczy patrzy prosto w jego oczy z wyraźnym zaskoczeniem.
- Co… jakkk… - spytała, po czym nagle, bez zapowiedzi czy ostrzeżenia, rozpieła plączącymi się palcami bluzkę. Jej duże, pełne piersi, okryte barwnym, granatowo – różowym stanikiem, zawisły nad twarzą Takashiego.
- Duuszznooo tu, Komurrrro-kkkun, nieee? – spytała, ale on nie odpowiedział, wpatrzony w te dwa cuda balansujące ledwie kilka centymetrów od jego twarzy. Zaraz potem jego oczy przykrył stanik, który rozpięty spadł z jej piersi. Zsunął go szybko, podnosząc się i przyciskając twarz do jej piersi. Były takie ciepłe i miękkie. Saeko objęła go i przytuliła.
- Noo… juuuż… dopsszee… Komurrro-kun… dopsze… – powtarzała, podczas gdy on całował jej piersi. Odkąd ją spotkał, marzył po kryjomu, żeby to zrobić, ale oczywiście musiało to pozostać w sferze jego marzeń. Teraz, kiedy wreszcie pojawiła się szansa, nie miał zamiaru rezygnować. Jej dłonie głaskały jego głowę, kiedy on ssał jej twarde sutki.
- Busujima-sempai, ja… - powiedział, kiedy podniósł głowę. Ale Saeko, nie mówiąc ani słowa, wstała, po czym zsunęła z nóg spódniczkę i zaraz potem zdjęła majtki i rzuciła je obok. Pochyliła się i rozpięła spodnie Takashiego. Jego penis był twardy i gotowy.
- Komuro-kkkun – powiedziała, uśmiechając się. Mówiła już płynniej, jakby alkohol nie plątał jej już języka. Dosiadła go. Poczuł, jak w nią wchodzi. Była mokra i rozgrzana, więc bez problemu wsunął się do jej środka. Był prawiczkiem, przynajmniej jeszcze kilka sekund temu. Saeko nadawała rytm, siedząc na nim i poruszając się rytmicznie. Sięgnął ku niej, masując nadal jej pełne piersi, podskakujące wraz z każdym ruchem bioder. Wzdychała namiętnie, gdy penetrował ją. Czuł, jak zaciska się na nim, wciągając go jak najgłębiej siebie. Czuł się jak w niebie. Wokół mogło się roić od zombie, ale teraz było mu wszystko, bo robił to, o czym cała reszta facetów z ich liceum mogła tylko marzyć. Pewnie zresztą większość już nie żyła. Czuł jej ciepło, jej bliskość. Chociaż wokół było ciemno, krople wilgoci błyszczały na ich ciałach w świetle leżącej na ziemi, ciągle włączonej latarki. Saeko poruszała się coraz szybciej, oparta dłońmi o jego ramiona.
- Busujima-sempai… dochodzę… - jęknął Takashi, po czym wystrzelił w nią. Saeko nie wydawała się mieć nic przeciwko. Przeciwnie, jej zaciśnięta cipka wyciskała z niego wszystko, sama zaś obficie skrapiała go jej sokami miłosnymi. Saeko wyprostowała się, głośno jęcząc, kiedy ją także ogarnęła rozkosz.
- Komurrrro… kun… - Saeko opadła na jego piersi, po czym zamknęła oczy i zapadła w głęboki sen. Takashi patrzył na nią zaskoczy. Wciąż był jeszcze w niej, a jej duże, jędrne piersi spoczywały na jego klatce piersiowej. Próbował ją obudzić, ale spała mocnym, pijackim snem. Powoli podniósł ją, zdjął z siebie, ubrał a następnie położył na jej posłaniu. Spojrzał na nią raz jeszcze, leżała taka bezbronna i niewinnie wyglądająca, jakby nic nie zaszło. Westchnął. Był wyczerpany. Po czymś takim od razu zasnął, nie przejmując się już niewygodą twardych desek świątynnej podłogi.