Pokazywanie postów oznaczonych etykietą temari. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą temari. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 czerwca 2012

(Naruto) Tajne Jutsu


Taki krótki one shot, który mi się w głowie utworzył po tym, jak zobaczyłem serię obrazków z tym na górze.

Tytuł: Tajne jutsu
Z: Naruto
Rating: NC-17

Naruto wdrapał się na wydmę i położył na piasku. Wydma znajdowała się dość wysoko, na dodatek porośnięta była roślinnością. Dzięki temu mógł się w niej schować i zamaskować, bez strachu, że zostanie namierzony. A lepiej było nie myśleć, co by się stało, gdyby został namierzony.

Na plaży poniżej bawiło się pięć dziewczyn. Ubrane w stroje kąpielowe kunoichi kąpały się i opalały. Uśmiechnął się, patrząc na Temari, która leżała na ręczniku, wygrzewając się i prężąc na słońcu. Obok, na leżaku siedziała Hinata. Naruto długo nie mógł oderwać wzroku od jej piersi. Kiedy one tak urosły? Skąpy, błękitny staniczek zasłaniał właściwie tylko sutki i ich okolice. Wzork Uzumakiego zjechał w dół. Tak, nogi też miała niezłe. Ale potem poszedł dalej.

W wodzie bawiły się Ino, Sakura i Tenten. Odbijały do siebie nawzajem dmuchaną piłkę, podskakując, śmiejąc się i krzycząc. Woda pryskała na wszystkie strony, jej krople spływały po ich ciałach. Naruto uśmiechał się patrząc kolejno na każdą z nich. Tak, to już nie były te same dziewczyny, z którymi zaczynał kiedyś naukę w Konosze. Wszystkie były już dorosłe i miały wspaniałe, seksowne ciała, a stroje, które nosiły, niewiele zasłniały. Patrząc na Ino zastanawiał się, jak to możliwe, że te majtki się na niej trzymają.

Z każdą minutą czuł, że samo patrzenie to już trochę za mało, bo jego podniecenie rosło. Wtedy właśnie przypomniał sobie o czymś. Jiraya już nie żył, ale była jedna rzecz, której go kiedyś nauczył. Naruto nigdy nie korzystał z tej umiejętności, bo sam ero senin mówił mu, że może z niej skorzystać tylko trzy razy w życiu. Zastanawiał się chwilę, czy to jest właściwy moment. Potem popatrzył jeszcze raz na piątkę dziewczyn na plaży. Tak, postanowił, to jest na pewno właściwy moment.

- Temari, Hinata, zagrajcie z nami – zawołała Sakura, machając do dwóch dziewczyn siedzących na plaży. Temari podniosła się z ręcznika, Hinata wstała z leżaka i obie weszły do wody.  W tej samej chwili rozległ się hałas. Wszystkie dziewczyny spojrzały w tamtą stronę. Na piasku, dokładnie na brzegu morza wylądował, po podwójnym fikołku w powietrzu, Naruto.

- Ty cholerny zbolu, ja cię... – zaklęła Sakura.
- Naruto-kun, ja… - Hinata zasłoniła się rękami. Na policzkach była czerwona ze wstydu. Ino zacisnęła pięści, Temari wyglądała na zbyt zaskoczoną, a Tenten schowała się za nią. Naruto uśmiechnął się, skrzyżował ręce i…
- Jutsu hipnozy – zawołał, wykonując ruch rękami. Wokół niego zabłysły jasne światła, które wypełniły oczy dziewczyn. Cała piątka zatrzymała się, stojąc nieruchomo w wodzie i patrząc na Naruto. Ten otarł ręką pot z czoła. Wolał nie myśleć, co by mu zrobiły, gdyby to jutsu nie zadziałało. Ale skoro zadziałało…

Naruto siadł na leżaku, na którym jeszcze przed chwilą siedziała Hinata. Dziewczyny ciągle stały nieruchomo w wodzie, patrząc na niego. Spojrzał na nie i uśmiechnął się.
- Sakura, chodź tutaj – powiedział – Ino, ty też.
Obie wyszły z wody i stanęły przed nim.
- Tyle razy proponowałem ci, żebyś się ze mną umówiła – powiedział do Sakury – ale zawsze dawałaś mi kosza. Czas, żeby cię za to ukarać. Podejdź do mnie na kolanach.

Sakura posusznie opadła na kolana i podeszła do niego. Naruto rozsunął szerzej nogi i położył rękę na głowie Sakury, głaszcząc jej włosy.
- Rozepnij mi spodnie i zrób mi loda. A ty, Ino – spojrzał na stojącą obok blondynkę – patrz na nas i masturbuj się.
- Mmmm… - Sakura wyjęła jego członka, który już od patrzenia na piątkę seksownych dziewczyn w skąpych strojach zrobił się sztywny. Otworzyła usta i objęła go swoimi wargami. Naruto westchnął, czując, jak jej wargi przesuwają się po jego twardej męskości, a jej język dotyka go. W tym czasie Ino rozsunęła paski swojego stroju i zaczęła masować swoje piersi.
- Tak, bardzo dobrze… - mruczał, patrząc na Sakurę między jego nogami. Zawsze o tym marzył, ale ona miała w głowie tylko Sasuke, na Naruto nie zwracała nawet uwagi. Teraz jednak robiła mu loda i wkładała w to całe serce. Było mu z tym dobrze. Popatrzył na Ino, która opadła na czworki. Jedną rękę miała między nogami, drugą pieściła swoją prawą pierś. Blondynka ciężko oddychała.

Głowa Sakury poruszała się coraz szybciej, w rytm, jaki nadawała jej ręka Naruto na jej głowie. Był bardzo podniecony i czuł, że już niedługo dojdzie. Chciał wytrzymać dłużej, ale czuł, że jednak nie da rady. Odsunął jej głowę, kiedy doszedł, wystrzeliwując całe swoje nasienie na jej twarz i włosy. Sperma spływała po jej policzkach, nosie, ustach, brodzie, kapiąc na jej piersi.
- Temari! – zawołał – choć tu i wyliż Sakurę do czysta.

Blondynka z wioski piasku posłusznie wyszła z wody i podeszła do klęczącej na piasku Sakury. Klęknęła obok niej i pocałowała ją. Na widok dwójki całujących się piękności Naruto poczuł, że znowu robi się twardy. Spojrzał na masturbującą się cały czas Ino. Podszedł do niej i bez ostrzeżenia wszedł w nią. Jasnowłosa kunoichi była już wilgotna, więc bez trudu spenetrował ją. Poczuł przez chwilę opór, a potem jakby coś pękło. Ino była dziewicą. Połowa Konohy się za nią oglądała, a tu taka niespodzianka. Ino cały czas znajdowała się na czworakach, jęcząc głośno, kiedy Naruto brał ją od tyłu, penetrując mocno. Dokładnie naprzeciwko ich Temari całowała twarz Sakura, pocałunkami zlizując nasienie Naruto z jej twarzy. Ten widok jeszcze bardziej go podniecał, szczególnie gdy patrzył na ich duże piersi ocierające się o siebie.

- Kto jest twoim panem, Ino? – spytał.
- Naruto jest moim panem. Kocham mojego pana! – odpowiadała między głośnymi jęknięciami.
- Czyją jesteś dziwką?
- Jestem twoją dziwką, mój panie!
- Ohh… taaak… - Naruto czuł się jak w niebie. Cipka Ino była bardzo wąska i ciasna, ciepła i wilgotna – Jesteś wspaniała, Ino, chciałbym cię móc brać co noc.
- Jesteś moim panem… możesz robić co chcesz…
- Więc chcę teraz dojść w tobie. Nie przeszkadza ci to?
- Wszystko dla mojego pana…
- Ohhh… taa… - westchnął, dochodząc już drugi raz, wypełniając swoim nasieniem szparkę Ino. Dziewczyna wydała z siebie głośny, przeciągły jęk rozkoszy i opadła na ciepły piasek plaży. Spomiędzy jej nóg kapało nasienie.

- Tenten – zawołał Naruto – Chodź tu. Zróbcie z Ino 69. Hinata, chodź do mnie.

Dwie ostatnie dziewczyny wyszły z wody. Tenten podeszła do Ino, położyła się na niej i rozsunęła swoje nogi nad jej twarzą, a jej własna twarz znalazła się między jej nogami. Obie dziewczyny zaczęły posłusznie lizać cipki. Obok na piasku klęczały przytulone do siebie Sakura i Temari, wymieniające namiętne pocałunki. Ten widok sprawił, że Naruto znowu był gotowy do dzieła.

- Hinata, chodź, wiem, że o tym marzysz – powiedział, siadając na ziemi. Ciemnowłosa dziewczyna podeszła do niego i posłusznie zdjęła majtki i stanik. Głęboko jęknęła, gdy Naruto wszedł w nią. Jego ręce znalazły się szybko na jej piersiach. Bawił się nimi, gniótł, macał, miętosił. Duże, pełne piersi Hinaty były ciepłe i jędrne, czuł, że mógłby je pieścić bez końca. Wchodził w nią głębokimi pchnięciami. Wtedy sobie o czymś przypomniał.

- Sakura, Ino, obie mnie odrzuciłyście. Teraz czeka was za to kara. Tenten, Temari, dajcie im lanie. Chcę, żeby ich tyłki były czerwone!

Sakura i Ino posłusznie usiadły na piasku na czworakach, wypinając swoje dupy ku górze. Do każdej z nich podeszła druga dziewczyna – Temari do Sakury, Tenten do Ino.
- Plask! Plask! Plask! Plask! – uderzenia zadawane otwartymi dłońmi spadały na pośladki obu wojowniczek z Konohy, których twarze były przyciśnięte do piasku. Naruto ten widok podniecał bardziej, niż wszystko inne. Posuwał Hinatę szybciej, niż poprzednio. Dziewczyna jęczała głośno, a palce Naruto bawiły się jej sztywnymi, twardymi sutkami.
- Przepraszajcie – krzyknął Naruto – Chcę to usłyszeć.
- Przepraszam! Auua! Przepraszam! – krzyczała Sakura.
- Przepraszam, mistrzu, przepraszam! – krzyczała Ino.

- Tak, to jest raj – westchnął, łapiąc mocno za piersi Hinatę i dochodząc w niej. Dziewczyna wyprężyła się na nim, jęcząc głośno.
- Podobało ci się, prawda? – powiedział, całując ją w usta. Jego język wsunął się między jej wargi, a Hinata odpowiedziała mu. Temari i Tenten nie przestawały wymierzać klapsów Sakurze i Ino.

Cała piątka stała przed Naruto w wodzie. Uzumaki spojrzał na nie. Wiedział, że jutsu niedługo przestanie działać, więc wiedział, że czas już uciekać.
- Zapomnicie o wszystkim, co się tu wydarzyło – powiedział, a kiedy przytaknęły, szybko uciekł. Obserwował jeszcze potem, ukryty na wydmie, jak wracają do siebie. Wszystko było jak wcześniej… tylko Sakura i Ino masowały swoje tyłki. Uśmiechnął się złośliwie, zastanawiając się, czy któraś z tych dwóch będzie tego dnia w stanie usiąść.

(Naruto) Moda na sukces

 Trochę nietypowy (a może typowy...) fanfik z Naruto.

Tytuł: Moda na Sukces
Z: Naruto
Rating: NC-17


Drzwi skrzypnęły, kiedy do biura prywatnej detektyw Sakury Haruno weszła młoda, ubrana w czarny płaszcz kobieta o jasnych włosach i czarnych okularach na twarzy. Siedząca za biurkiem Sakura odwróciła się, patrząc na gościa. Miała pewnie ok. 25 lat, może trochę mniej, była jakoś w jej wieku.
- Witam panią, czym mogę służyć?
- Panna Haruno, tak? Nazywam się Ino Yamanaka – położyła na biurku wizytówkę i poprawiła opadające na twarz włosy, po czym siadła na krześle.
- Pani… jest tą… aktorką?
- Tak, ale proszę nie tak głośno. Zależy mi na dyskrecji. Polecił mi panią znajomy.
- Tak, oczywiście, może być pani spokojna. W czym mogę pani pomóc?
- No więc, szykuję się właśnie do roli w nowym serialu. Będę nie tylko aktorką, ale i producentką. Widzi pani, kiedy ustaliłam obsadę, zaczęłam dostawać anonimy – wyjęła na biurko kartkę.

Sakura podniosła ją i przeczytała: „Zniszczę cię, szmato. Zapłacisz za to, co mi zrobiłaś”.
- Zgłaszała to pani policji?
- Nie – Ino zapaliła papierosa – widzi pani, gdyby weszła policja, cała produkcja serialu by stanęła, a w tym biznesie to niemożliwe. Chcę, żeby pani namierzyła tego, kto mi to wysyła i wyperswadowała mu to. Oczywiście, forsa nie gra roli, zapłacę pani, ile trzeba.
- Ma pani jakichś podejrzanych?
- Nie bardzo…
- Proszę przysłać mi listę osób, które odpadły z ról. To są najbardziej podejrzani. Pozwoli pani, że będę jutro towarzyszyć podczas kręcenia zdjęć? Sprawdzimy, czy nikt pani nie śledzi?
- Oczywiście. Proszę mi mówić „Ino”.
- Sakura.

Następny dzień Sakura spędziła z Ino, obserwując uważnie otoczenie aktorki. Liczyła, że może wypatrzy w okolicy kogoś podejrzanego, ale niestety, nic z tego nie wyszło. Przekonała się tylko, że praca aktora jest ciężka, bo widziała, jak zapieprzają ludzie na planie serialu. Gdy był już wieczór, Ino w towarzystwie Sakury wyszła z planu i wsiadła do stojącego koło studia niebieskiego kabrioleta.
- I nic? – spytała aktorka.
- Nic, w każdym razie nie tu. Mam pytanie, czy mogłabym zobaczyć twój dom?
- Jasne, wsiadaj – Ino otworzyła drzwi. Sakura dziwnie się czuła w tak luksusowym aucie, sama nigdy takim nie jeździła. Nie stać jej było nawet na małe autko dla siebie. Samochód grzał przez miasto, aż z niego wyjechał. Okazało się, że Ino mieszka poza miastem. Zatrzymały się przy niedużym, otoczonym wysokim płotem domu. Elektryczna brama podniosła się i auto wjechało na podest pod garażem. Sakura zauważyła zapalone światło.
- Tam ktoś jest?
- Tak, spokojnie – Ino wstawiła auto do garażu i obie weszły do domu. Sakura była zaskoczona, bo wnętrze nie było oszałamiająco luksusowe. Jasne, jej i tak nie stać było na coś podobnego, ale spodziewała się większego blichtru. Ino zrzuciła płaszcz i zdjęła buty. Sakura zrobiła to samo.
- O, wreszcie jesteś! – do salonu weszła młodsza trochę od nich dziewczyna o blond włosach, uplecionych w cztery kitki. Grzywka opadała jej na bok twarzy – A kto to? – spytała, patrząc na Sakurę.
- Temari, to jest pani Haruno, prywatny detektyw, którą wynajęłam w związku z tymi anonimami. Sakuro, to Temari, moja młodsza kuzynka, która studiuje aktorstwo.
- O, świetnie, wreszcie ktoś, kto się tym zajmie. Dzisiaj w skrzynce znalazłam to – Temari podała Sakurze kopertę. Otworzyła ją. Znajdował się tam napis: „Szmato, twój czas jest blisko” z liter wyciętych z gazet.

- Źle to wygląda – pomyślała, ale nie powiedziała głośno. Temari wyszła zrobić kawę, a Sakura z Ino siadły w fotelach.
- Wypiję kawę i przejdę się po okolicy – powiedziała Sakura – A potem spróbuję znaleźć jakiś sposób, żeby namierzyć tego natręta.
- Im szybciej to zrobisz, tym lepiej – odparła Ino – to mi zaczyna działać na nerwy. Boję się o Temari, obiecałam jej matce zaopiekować się nią. Obawiam się, że będę musiała wynająć ochronę, a zależy mi na prywatności.
- To pewnie jakiś niegroźny palant – powiedziała uspokajająco Sakura, wypijając łyk kawy, którą właśnie przyniosła Temari.
- Oby – powiedziała studentka – wiedziałam, że życie aktorów nie zawsze jest spokojne, ale…
- Och, już nie przesadzaj – Ino pogłaskała ją po głowie – Sakura złapie to palanta i da mu lekcję, prawda?

- Oczywiście – Sakura uśmiechnęła się do nich. Czuła, że żyły w innym świecie, one były bogate, ona biedna jak mysz kościelna. Ale teraz właściwie nie czuła, żeby czymkolwiek się od nich różniła. Rozmawiały przez kilkanaście minut, aż w końcu Sakura postanowiła przyjrzeć się okolicy. Założyła buty, kurtkę i wyszła. Okolica była cicha i spokojna, nie słyszała nawet samochodów. Czuła, że gdyby ktoś tu próbował podjechać autem, łatwo by został zauważony. Ale z drugiej strony, takie odludzie też nie było bezpieczne. Pomyślała, że może powinna jednak zasugerować Ino załatwienie sobie ochroniarza. Szła bokiem ulicy, wracając do domu aktorki, kiedy nagle coś ją zastanowiło. Była pewna, że zamknęła furtkę, kiedy wychodziła. Ale teraz furtka była otwarta. Pochyliła się i przemykając przy płocie, przycupnęła, nasłuchując. Usłyszała kroki. Zbliżało się kilka osób.

- A kogo my tu mamy? – usłyszała nagle z za pleców. Obróciła się i zobaczyła uśmiechniętą szeroko Temari. Zanim coś zdążyła zrobić, mocne uderzenie gumowej pałki spadło na jej głowę, pozbawiając ryżowłosą przytomności.

Sakura odzyskała przytomność, ale głową ciągle ją bolała od tamtego uderzenia. Była naga, znajdowała się na biurku, a ręce i nogi miała przywiązane do jego nóg. Jej piersi bolały, przygniecione do blatu ciężarem jej ciała. Coś miała wepchnięto do ust, co uniemożliwiało jej mowę. Do jednej z kolumn w domu przywiązana była Ino. Ją też rozebrano. Wokół słychać było krzyki, czuć było alkohol i dym papierosowy. Sakura rozejrzała się. Po domu aktorki kręciło się kilkunastu, a może więcej ludzi, w większości młodych, ubranych  skórzane kurtki, wojskowe spodnie i spódniczki, z ćwiekami, dredami, w ciężkich wojskowych butach i dziwnych fryzurach. CO tu się działo? I czemu Temari ją wtedy uderzyła?

Zaraz potem do pokoju weszła Temari, trzymając w ręce butelkę Burbona. Pociągnęła z niej łyk i podeszła do Ino. Ona również była zakneblowana. Temari uderzyła kuzynkę w twarz.
- Zaskoczona? Słuchaj szmato – złapała ją za włosy – pamiętasz, ile razy cię prosiłam, żebyś mi pozwoliła zagrać w tym twoim serialu? A ty zawsze mówiłaś, że jestem za młoda, że za mało umiem. Kurwa, kilkuletnie szczerniary grają w filmach. Bałaś się, że ci ukradnę show, co? No to ja ci dam, show. A ty – spojrzała na Sakurę – miałaś pecha. Ale przynajmniej zabawisz się. Chłopcy, dziewczyny – one są wasze – powiedziała, odsuwając się od Ino. W kierunku dwóch skrępowanych kobiet ruszyła zgraja chłopaków i dziewczyn.

- Ssij, zdziro! – usłyszała Sakura, kiedy jakiś facet wyciągnął z jej ust knebel i zaraz wepchnął tam swojego członka. Trzymał ją za różowe włosy i poruszał rytmicznie biodrami do przodu i do tyłu, gwałcąc jej usta.
- Mmmmm!!! – jęknęła, kiedy to zrobił. Widziała tylko jego jądra, obijające się o jej twarz. Była wściekła, że dała się tak podejść, że nie wpadła na to wcześniej. Ale skąd mogła wiedzieć, Ino nie umieściła na liście swojej kuzynki. Ciepły, twardy członek poruszał się między jej wargami.
- Obciąga mi jak zawodowy lachociąg – roześmiał się facet – To ma być detektyw? Pewnie zaraz będzie błagała, żebyśmy jej dali więcej.
- Nie damy jej czekać – usłyszała za sobą głos. Poczuła czyjeś ręce masujące jej pośladki.
- Aiiiiiiiaaaa!!!! – krzyknęła zduszonym głosem, kiedy czyiś członek wtargnął do jej dupy. Szarpała się w więzach, ale nie mogła przestać ssać członka,
- Ale ciasna!
- I mokra! Lubi to – Sakura usłyszała dziewczęcy głos, a zaraz potem poczuła czyjeś smukłe, kobiece palce bawiące się jej cipką. Ciepły język dotknął jej warg sromowych, kiedy gruby penis brutalnie rypał ją w dupę.
- Łapie klimat – gwałcący jej usta facet roześmiał się szeroko, przyspieszając i patrząc jak jego kumpel i kumpela bawią się z nim związaną detektyw. Sakura czuła, że nie wytrzyma tego dłużej. Dwa członki i kobiecy język doprowadzały ją do szaleństwa. Pierwszy, słaby jeszcze orgazm przeszył ją. Instynktownie zacisnęła wargi na członku w ustach.

- Będzie z niej ostra suka – dziewczyna liżąca jej cipkę przyspieszyła, patrząc ja członek nad nią wbija się coraz głębiej w dupę Sakury. Dziewczyna jęczała coraz głośniej, a jej rozgrzana, mokra cipka obciekała sokami. Kolejne orgazmy wypełniały ją. Nie miała już w sobie sił, to było za szybkie i za intensywne. Dwa twarde członki i język sprawiły, że jej podniecenie cały czas rosło. Mężczyźni śmiali się głośno.
- Jak skończymy, to zapoznam cię z moim dildosem – powiedziała kobieta – pokochasz to, obiecuję ci!
- Ohmmmm!!!! Ummmmhhmmm!!!! – jej jęki były równie głośne, gdy obaj mężczyźni doszli. Sakura zmuszona była połykać nasienie aż do końca, kapało z pomiędzy jej warg, ale nic nie mogła zrobić. Czuła je w swoim tyłku. Zaraz jednak czyiś penis wtargnął do jej wilgotnej, rozgrzanej cipki.
- Liż mnie, suko! – powiedziała wysoka, obcięta na punka dziewczyna, podnosząc spódniczkę. Złapała Sakurę za włosy i przycisnęła jej twarz do swojej wilgotnej już kobiecości. Sakura nie miała siły protestować i jej język szybko zaczął pracować między nogami tamtej.

Ino przez chwilę patrzyła, co się dzieje z wynajętą przez nią detektyw, ale zaraz potem podszedł do niej potężnie zbudowany mężczyzna i złapał za jej duże piersi, prawie miażdżąc je w potężnym uchwycie. Jego język zaczął lizać jej twarz, zostawiając na niej ślady lepkiej śliny. Ino szarpała się, ale była związana mocno, a knebel sprawiał, że nie mogła nawet krzyczeć. Widziała gwałconą przez dwóch facetów i dziewczynę Sakurę, widziała też Temari, która popijała wino, siedziała i patrzyła na wszystko. Ino czuła, jak twardy, gruby członek tego faceta rozchyla jej wargi i wciska się w jej łono. Wydała z siebie zduszony jęk. Mężczyzna wyrwał z jej ust knebel, zrobiony z jej własnego stanika i przycisnął swoje usta do jej, zmuszając do silnego pocałunku i wsuwając swój język głęboko.

Całował ją zwierzęco, mocno, a jego palce ściskały bez litości jej duże sutki, szczypiąc je i gniotąc. Nie przestawał jej rypać, jego twardy członek penetrował jej cipkę, a jej ciasność sprawiała, że robił to jeszcze szybciej i z większą przyjemnością.  Przerwał pocałunek i zaczął lizać jej kark, żeby potem zacisnąć na nim usta.
- Aaaahhhh!!! – krzyknęła głośno Ino, wywołując śmiech Temari. Czuła, jak blisko jest orgazmu, ten potężny penis pieprzył ją z siłą, o której nigdy nawet nie marzyła. Jej jasne włosy opadały, klejąc się do jej spoconego ciała. Jej piersi bolały ją od ciągłego gniecenia i szczypania. Jej gwałciciel zacisnął zęby na jej sutku, gryząc go i powodując, że blondynka wydała z siebie kolejny krzyk.
- Taaa… szykuj się, zdziro – mruknął, przyspieszając.
- Dochodzę! – krzyknął.
- Aaaahhhhh!!! - Ino czuła, jak jego nasienie wypełnia ją, jak spływa po jej nogach. Mężczyzna wyszedł z niej, ale nie dano jej odpocząć, bo zaraz podszedł kolejny i obrócił ją. Poczuła, jak czubek jego członka dotyka jej dupy.
- Krzycz dla mnie, szmato! – powiedział, chwytając ją za włosy i jednocześnie biorąc ją.
- Aiiiiiii!!!!!! – Ino wyła, kiedy wszedł w nią, czuła, jakby ktoś wciskał między jej pośladki metalowy pręt. Widziała stojących obok mężczyzn, czekających na swoją turę.

Po godzinie obie kobiety zostały rozwiązane. Na ziemi rozłożono koc, na którym położyło się dwóch chłopaków. Ino i Sakura zostały zmuszone dosiąść ich. Jęknęły prawie równo, gdy dwa członki wtargnęły do ich cipek. Zaraz potem jednak krzyknęły głośniej, bo dwa kolejne wzięły się za ich dupy. Wreszcie, do Ino podeszła dziewczyna, która wcześniej zajmowała się Sakurą, a do Sakury – Temari. Obie złapały je za włosy i przycisnęły ich twarz do swoich cipek, zmuszając je do lizania. Wszystko zaczęło się od nowa. Ino i Sakura były gwałcone na raz przez dwóch mężczyzn, a jednocześnie musiały lizać cipki dwóch innych kobiet. Żadna z nich nie wiedziała, jak długo to trwało i ile razy kolejni mężczyźni dochodzili w nich. Po kilku godzinach obie leżały na podłodze, nagie, pokryte nasieniem i pół żywe.

Sakura otworzyła oczy, widząc, że Ino gdzieś wynoszą. Dwóch trzymało ją za ręce, dwóch za nogi i niosło za drzwi. Próbowała się podnieść, ale nagle szarpnięcie sprawiło, że upadła. Coś zaciskało się na jej szyi. Sięgnęła tam. Miała obrożę, z przyczepioną do niej smyczą. Nad nią stała Temari.
- Moja kuzyneczka właśnie podpisała umowę – powiedziała blondynka – I wyjeżdża do Rosji, robić karierę w tamtejszym kinie hard porno. Oczywiście, mi przepisała prawo do jej majątku, hi hi hi….  A ciebie, pani detektyw, zatrzymam tu na dłużej. Przyda mi się takie zwierzątko…
Jej głośny śmiech słychać było w całym domu. Sakura zadrżała z przerażenia.

(Naruto) W winie wina


Fanfik z moją ulubioną dziewczyną z "Naruto", Temari. Może trochę podobny do wczorajszego. Z Temari najlepiej mi się chyba pisze hentai fanfiction.

Tytuł: W winie wina
Z: "Naruto"
Rating: NC-17

Temari wyciągnęła się wygodnie na miękkim posłaniu. Ta podróż trwała już trzy dni, a miała potrwać jeszcze kilka kolejnych. Pochodząca z wioski piasku blondynka wstała i wyszła z kajuty, żeby odetchnąć świeżym, morskim powietrzem. Była na tym statku sama, obok niej była tylko załoga. Wiedziała, jakim wzrokiem wodzą za nią marynarze, ale żaden nie odważył się na więcej niż tylko spojrzenia. Byli świadomi tego, że jest ninją, a żaden nie był chyba taki głupi, żeby z nią zadzierać. Powoli zapadał wieczór. Temari wciągnęła głęboko słone, morskie powietrze i już chciała wrócić do swojej kajuty, kiedy usłyszała za sobą czyjś głoś.
- Przepraszam, ale czy nie miałaby pani ochoty zjeść kolacji w moim towarzystwie?
Odwróciła się. Za nią stał kapitan żaglowca. Nazywał się Hiroki, zapamiętała to. Był wysokim, silnym mężczyzną, którego skórę znaczyły liczne szramy i blizny. Musiał być doświadczonym marynarzem. Temari nie miała nawet okazji z nim jeszcze porozmawiać. Nudziła się na pokładzie, więc doszła do wniosku, że to nie taki zły pomysł.
- Z przyjemnością, kapitanie – odpowiedziała. Zeszli na dół, do jego kabiny. Była urządzona dość skromnie, koja, po środku stół, na półkach mapy poumieszczane w specjalnych uchwytach. Widziała też kilka książek. Na stole stał posiłek – smażona ryba, kilka kromek chleba, butelka wina i dwie szklanki. Temari uśmiechnęła się w myślach. Próbował ją poderwać na wino? To śmieszne, faceci są tacy przewidywalni. Ale nie miała ochoty rezygnować z lepszego posiłku. Więc zajęła miejsce przy stole i pozwoliła sobie nalać wina. Ciemny, czerwony trunek przyjemnie przepłukał jej gardło. Kapitan podzielił też rybę.
- Czy będę zbyt wścibski, jeżeli spytam o pani cel? – spytał.
- Owszem, kapitanie – odpowiedziała, krojąc rybę – Mogę tylko powiedzieć tyle, że muszę dotrzeć do Bakushi.
- I w taką długą podróż wybrała się pani samotnie?
- Nie tyle wybrałam, ile zostałam wysłana. Nie, nie boję się, jeśli o to chce pan spytać.
- Dzielna z pani kobieta.
- To moja praca – od niechcenia wskazała opaskę z symbolem swojej wioski. Pociągnęła kolejny łyk wina. Było słodkie, ale bardzo smaczne.
- No tak… każdy z nas ma swoje zajęcie. Moja praca na pewno nie jest tak szalona, ale też nie jest bezpieczna. Życie na morzach bywa trudne.
- Piraci?
- Też, ale jeśli się wie, gdzie pływać, to można ich uniknąć. Zresztą, moja krypa nie wygląda na bogatą, pewnie by ją ominęli.
- Więc burze?
- O tak, burze potrafią być groźne. Ale gdy ma się doświadczenie, wie się, kiedy wypływać a kiedy nie. Ten statek wytrzymał już kilka burz.
- Więc? – Temari ugryzła kawałek ryby, popijając winem. Ciepło przyjemnie rozlewało się po jej ciele.
- Samotność, proszę pani. Gdy jest się na statku cały czas z tymi samymi ludźmi, to człowiek zaczyna czuć się samotny. A ja jestem ich kapitanem, muszę być dla nich jak ojciec ale i jak dowódca. Trudno, żebym mógł z nim tak po prostu rozmawiać.
- No tak, rozumiem. Ale czy kapitan nie powinien mieć zastępcy?
- Pewnie, że powinien, ale to kosztuje. A ja nie mam tylu pieniędzy, żeby brać na utrzymanie kolejnego członka załogi. Zresztą, zastępca też jest podwładnym.
- Aha… - Temari kończyła rybę. Nalała sobie jeszcze wina. Czuła się lekko. Ale…
- Ouhgm… - wymknęło się z jej ust, gdy się poruszyła. Nie wiedziała czemu, jej sutki sterczały twardo, a gdy ocierały się o materiał stroju, czuła dziwną rozkosz.
- Czy coś się stało? – spytał kapitan.
- Nie, nic… ja… - Temari zacisnęła zęby – Pójdę już. To chyba zmęczenie.
Wstała, ale gdy się poruszyła, fala przyjemności zalała jej ciało. Była podniecona. Każde dotknięcie jej wrażliwych części wywoływało u niej fale rozkoszy. Opadła na krzesło, bojąc się poruszać zbyt gwałtownie. Co się z nią działo.
- Co… co to jest? – spytała cicho samą siebie.
- Pani? – spytał kapitan, wstając i podchodząc do niej.
- To… ouuuhmmmm… - ruch sprawił, że jej twarde sutki znowu otarły się o materiał stroju. Czuła wilgoć między nogami. Jej ciało było rozgrzane, na policzkach miała rumieńce. Czuła, że musi stąd szybko wyjść, bo inaczej…
- Kapitanie, co ty… - spytała, kiedy położył jej rękę na ramieniu. Sam dotyk sprawił, że po jej plecach przeszedł dreszcz.
- Może lepiej zaniosę panią do pani kabiny – powiedział – Widzę, że chyba ma pani jakieś problemy.
Zanim zdążyła odpowiedzieć, podniósł ją w ramiona i uniósł do góry. Czuła jego bliskość, jego oddech. Nie panując nawet do końca nad sobą, otoczyła go ramiona i wpiła się w jego usta, całując go długo i namiętnie. Nie wydawał się zaskoczony. Odpowiedział na jej pocałunek. Jego szorstka skóra i zarost drapały trochę jej twarz, ale nie przeszkadzało jej to. Temari nawet nie zauważyła, kiedy położył ją na swoim łóżku
- Co się… - spytała, oszołomiona. Pocałunek sprawił, że jej ciało było jeszcze bardziej rozpalone. Oddychała szybko.
- Wino… - spojrzała na butelkę. Hiroki nawet go nie tknął, tylko ona je piła. Kapitan rozpiął spodnie. Jedno spojrzenie na jego dużą, sterczącą męskość sprawiło, że ślina zaczęła zbierać się w jej ustach. Wyobrażała go sobie w jej ustach. Może mogłaby…
Usiłowała walczyć z rozpalającą jej ciało rządzą. Zsunęła się z łóżka, ale wtedy złapał ją za ramię i ponownie na nie pchnął. Objął ją od tyłu, wsuwając ręce po jej strój. Gdy jego palce zacisnęły się na jej sutkach, Temari poczuła jakby elektryczność przeszła przez jej ciało. Bez kłopotu i żadnego oporu z jej strony zsunął z niej górną część stroju, zostawiając tylko siatkę. Przez jej oczka pieścił jej duże piersi. Czuła jak jego penis dotyka jej tyłka. Drżącą dłonią sięgnęła ku niemu i zaczęła powoli poruszać nią do przodu i do tyłu. Był ciepły, a jego czubek robił się wilgotny. W miarę jak go masowała, cały robi się bardziej śliski. Hiroki całował jej szyję, jej ramiona, jednocześnie zsuwając dłonie niżej. Cała drżała i płonęła. Gdy jego palce rozwiązały jej czerwony pas, pozwalając opaść jej białej szacie i wsunęły się pod jej majtki, Temari wyprostowała się jak struna. Szybko zdjął je jej, palcami sprawiając, że jej cipka obciekała od soków. Obrócił blondynkę delikatnie. Siadł na łóżku, podniósł ją, opuszczając na swoje ramiona. Czuła, jak główka jego penisa dotyka jej mokrej piczki.
I wtedy w nią wszedł. Zrobił to szybko, jego członek od razu niemal zagłębił się w jej szparce. Była już cała mokra, a i on także. Jęknęła głośno, kiedy wsuwał się w nią. Przytulił ją do siebie. Miała już na sobie tylko siatkę, cała reszta ciuchów leżała na podłodze. Opaska wisiała na jej szyi. Podnosił ją i opuszczał, biorąc młodą ninję głębokimi ruchami. Penetrował jej ciasną cipkę mocno, nie dając jej czasu na odpoczynek. Temari nie była już dziewicą, ale nadal nie miała wielu doświadczeń seksualnych. Jej nagie piersi ocierały się o jego owłosiony tors. Pocałował ją ponownie, odpowiedziała mu z taką pasją, o jaką sama by siebie nie podejrzewała. To nic, że nie chciała tego, że w jakiś dziwny sposób została zmuszona. Pragnienie rozkoszy rozpalało ją. Nawet gdyby teraz przestał, pewnie sama błagałaby go, żeby dokończył. Dosiadła go i sama ujeżdżała jego dużego, sztywnego wacka, wciągając go jak najgłębiej do środka.
- Napalona sucz z ciebie – mruknął, całując jej piersi.
- Ohhh… ohhhh…  Ohhh… - jęczała głośno, kiedy wraz z każdym pchnięciem jej ciało zbliżało się na skraj orgazmu.
- Błagaj mnie o to – powiedział Hiroki – Bo inaczej nie dam ci dojść.
- Co? Nieee! Prooooszę! Proooszę! – krzyczała, podczas gdy on uniósł ją lekko, wysuwając na chwilę swój penis z jej nagrzanej, mokrej cipki – Błaaagam! Chcę dojść! Chcę! Chcę!
- Czy zgadzasz się być moją dziwką?
- Wszystko jedno! Tak! zgadzam się! Taaak! Nie wyjmuj! Niee!
Wszedł w nią ponownie, tym razem penetrował ją szybkimi ruchami, bardzo szybko doprowadzając młodą kunoichi na szczyt rozkoszy. Objęła go nogami, przyciskając ciasno do siebie. Wystrzelił głęboko w niej, podczas gdy jej soki strumieniem płynęły z jej szparki, zmieszane z jego nasieniem. Leżała półprzytomna w jego ramionach, tak było jej dobrze. Rozkosz wypełniała całe jej ciało. Kolejne spazmy rozlewały się po niej. Długie, namiętne jęki Temari wypełniały kajutę.
Wyszedł z niej z mokrym odgłosem i zaraz potem podniósł ją w ramiona. Wyszli na zewnątrz, na pokład. Było tam kilku marynarzy. Szybo zebrała się reszta.
- Pani Temari powiedziała mi przed chwilą, że chce zostać z nami na zawsze i służyć na naszym okręcie. Służyć oczywiście swoim ciałem – powiedział Hiroki – Na znak tego teraz zrobi mi loda. No, do roboty.
Temari była przerażona jego słowami, ale podniecenie seksualne nie opuszczało jej ciała. Klęczała przed Hirokim a jego wielkim penis, mokry od jej soków, wisiał naprzeciwko jej twarzy. Nie czekała długo. Ujęła go w dłoń i powoli zaczęła lizać, od czubka aż po korzeń, zlizując z jego własne soki. Otworzyła szeroko usta i wsunęła go do środka. Był cały mokry, przez co łatwo poruszał się w środku. Czuła na nim swój smak. Wzięła delikatnie w dłonie jego jądra, masując je, podczas gdy robiła mu loda. Marynarze patrzyli na to wszystko z niedowierzaniem. Wiedzieli, że ta blondynka jest ninją. Hiroki skinął na jednego a marynarzy, szepnął mu coś do ucha, a ten pobiegł na dół. Temari nie zwracała na to uwagi. Ssała łapczywie fiuta jakby całe jej życie zależało od tego. Była spocona, siatka kleiła się do jej nagiego ciała. Jej głowa poruszała się coraz szybciej. Hiroki położył dłonie na jej uszach, nadając jej rytm.
Gdy doszedł, nasienie wytrysnęło silnym strumieniem. Temari nie mogła połknąć wszystkiego, otworzyła szeroko usta, a biała, kleista mleczna ciecz kapała z nich na ziemię. Hiroki podniósł jej głowę wyżej. Temari czuła, że coś wlewa do jej ust. To było tamto wino. Próbowała się wycofać, ale było za późno. Jeden z marynarzy był już za nią, jego dłonie zacisnęły się na jej piersiach. Wydała donośny jęk, w którym rozkosz mieszała się z przerażeniem. Wkrótce potem podniecenie ogarnęło ją ponownie.  Marynarze otoczyli ją wąskim łukiem. Wkrótce tylko jej nogi wystawały spod masy ciał. Co jakiś czas tylko sięgano po zaprawione narkotycznym afrodyzjakiem wino i wlewano w nią jego trochę.
Następnego dnia Temari spacerowała po pokładzie statku ubrana tylko w siatkę. Chodziła na czworakach, nie wolno jej było bez pozwolenia wstawać na dwie nogi. Kiedy podchodził do niej ktoś z załogi, otwierała szeroko usta i pytała, czy może mu posłużyć. Reszta jej stroju, jej wachlarz, opaska, dawno spoczywały na dnie morza. Temari zapomniała o swojej misji, pozostała na pokładzie statku, za dnia służąc załodze a noce spędzając w kabinie kapitana.

(Naruto) Wachlarz sprzecznych uczuć


Krótka historyjka z moim ulubionym pairingiem z "Naruto". 

Tytuł: Wachlarz sprzecznych uczuć
Z: "Naruto"
Rating: NC-17


Kolejny raz wysłana do Konohy, Temari stała obok wejście do akademii. Jej wachlarz spoczywał obok, oparty o ścianę Tsunade naradzała się właśnie nad czymś z Shizune i kazały jej poczekać. Oczywiście, blondynka nie miała co robić. Chciała się zobaczyć z Shikamaru, ale od pierwszego spotkanego chłopaka dowiedziała się, że jego zespół został właśnie wysłany z misją do Krainy Fal. Usiadła więc przy wejściu do akademii i postanowiła, że przeczeka ten czas, odbierze odpowiedź od hokage Konohy i wróci jak najszybciej do siebie. Chociaż okolice Konohy były bardzo przyjemne, przypomniało jej to, że jej wioska może tylko marzyć o takim otoczeniu. Wszędzie tylko piasek, piasek i nawet nikogo, z kim mogłaby porozmawiać. Chciałaby tu kiedyś zamieszkać, ale wiedziała, że wtedy nie miałaby kontaktu z Gaarą. A chociaż się go bała, to jednak wolała, żeby był koło niej. On był nieobliczalny.
Nie jak Shikamaru, pomyślała. Na wspomnienie tamtego zrobiło jej się cieplej. Skromny, spokojny a do tego mądry. Tylko wyraźnie stronił od kobiet, jakby się ich bał. Czy był gejem? Dobrze, może była dla niego raz czy dwa razy trochę za ostra, ale w końcu, musiała. Był taki denerwujący. I ten idiotyczny pojedynek. Wygrał, a się wycofał. Była wściekła i miała go za najnędzniejszego z mężczyzn. Teraz chętnie by się z nim spotkała, wyjaśniła to czy tamto, może gdzieś by się wybrali. Ale co, gdyby inni zobaczyli? Pewnie śmialiby się z niej do końca świata. Temari nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się za jedną z bocznych ścian akademii. Wokół nie było nikogo. Wsunęła dłoń pod bluzkę, dotykając swoich piersi.
- Shikamaru… - wyszeptała cicho, dotykając siebie. To, że robiła to w jego wiosce, jeszcze bardziej ją podniecał. Rozsunęła szerzej lnianą, jasną bluzkę, wydobywając piersi na światło dzienne. Masowała i pieściła je, starając się nie wzdychać za głośno. Przyciskała lekko własne sutki. Wolała nie myśleć, co by się stało, gdyby ktoś ją tutaj przyłapał. Ale ten dreszcz niepewności był jeszcze bardziej podniecający. Czuła, jak tam na dole robi się mokra. Wiedziała, że nie powinna tego tu robić, ale nie panowała już nad swoimi emocjami. Szepcząc cicho imię chłopaka, którego oficjalnie nie znosiła a skrycie kochała, masturbowała się na tyłach akademii.
Gdy wielka dłoń spoczęła na jej ramieniu. Temari tylko swojemu charakterowi zawdzięczała to, że krzykiem nie wystraszyła całej Konohy. Czerwona na twarzy odwróciła się. Za nią stał wysoki, potężniej zbudowany mężczyzna o długich, jasnych włosach, szerokiej twarzy o ostrych rysach i jowialnym uśmiechu. Dwie poziome, czerwone linie przepływały po jego twarzy, od oczu w dół. Na zielonym stroju nosił czerwoną narzutę, na nogach miał klapki.
- Co my tu mamy? – spytał z uśmiechem. Temari szybko zakryła się, patrząc na niego z lękiem. Słyszała o nim. Jiraya, zwany przez innych ero-seninem. Wstyd odbierał jej mowę.
- Ja… ja… - starała się coś z siebie wydusić. Jiraya blokował jej drogę, nie miała gdzie uciec. Wtedy złapał ją w pasie i podskoczył do góry. Nie wiedziała, że potrafi aż tak wysoko, ale w końcu był nie byle kim. Zanim się obejrzała, byli w jego pokoju, na jednym z pięter akademii.
- Puść mnie! – krzyknęła, bijąc pięściami w jego klatę. Ale oczywiście, z kimś tak silnym nie miała wielkich szans. Jiraya śmiał się głośno, patrząc na nią.
- Nie wiesz, że regulamin Konohy zabrania robienia sobie dobrze w miejscach publicznych? – spytał – Czy wy, piaskowi ninja, macie jakieś inne zasady?
- Nic… nic ci do tego – szarpnęła się jeszcze raz w jego żelaznym uchwycie.
- Chyba muszę udzielić ci lekcji dobrego wychowania i manier – westchnął Jiraya. Ruchem szybszym niżby Temari była w stanie to nawet zauważyć, zerwał jej strój. A właściwie to zdjął, bo ze zdziwieniem zauważyła, że nie rozdarł go, ale po prostu błyskawicznie z niej zdjął. Nawet jej rajstopy. Nie wiedziała, że to możliwe. Prawie tego nie poczuła. Musiał być naprawdę zdolny.
Jiraya, położył nagą, szamocącą się ciągle Temari na kolanie i siadł na łóżku.
- Widzę, że już trochę zaczęłaś, ale dokończymy to – powiedział, wsuwając od razu dwa palce do jej mokrej cipki. Temari jęknęła, kiedy penetrował ją nimi. Robił to bardzo sprawnie, musiała mu to przyznać, było jej dobrze, ale czuła straszny wstyd.  Była jednak tak podniecona, że poczuła rozczarowanie, gdy nagle przerwał. Powstrzymała się resztką sił przed proszeniem, żeby dokończył. Położył ją na łóżku, podszedł do szuflady i coś z niej wyjął.
- Znalazłem to kiedyś u Tsunade – powiedział, demonstrując wibrator – Wiedziałem, że się kiedyś przyda.
Jeszcze raz umieścił Temari na swoich kolanach, po czym wepchnął plastikowy przedmiot do jej mokrej i rozgrzanej cipki. Blondynka jęknęła, kiedy poczuła, jak to coś zaczyna wibrować w jej środku. Zaraz potem Jiraya zamknął jej usta, wsuwając do nich palce mokre od jej soków. Czuła się upokorzona, ale było jej też dobrze. Posłusznie lizała jego palce, czując jak rozkosz stopniowo ogarnia jej ciało. Nie miała już siły i ochoty, żeby protestować.
Jiraya położył ją na łóżku, po czym związał jej nogi i ręce. Usta zatkał plastikową kulką na sznurku. Wibrator w jej wnętrzu cały czas pracował. Senin spojrzał na swoje dzieło, pogłaskał ją po głowie.
- Leż tu grzecznie i baw się dobrze – to mówiąc, wyszedł. Temari szarpała się w więzach, ale widać było, że Jiraya znał się na ich zakładaniu, bo nie miała szans na uwolnienie się. Była już bardzo blisko orgazmu, więc czując, że i tak się nie uwolni, legła spokojnie, oddając się rozkoszy. Czas mijał.
- Ohhhhhhh! – jęknęła przeciągle, gdy osiągnęła szczyt. W tej samej chwili drzwi do pokoju otworzyły się.
- Jiraya, czemu miałem…. – Temari na widok stojącej w drzwiach osoby spaliła największą w życiu cegłę. W drzwiach stał Shikamaru, a na jego twarzy widać było bezbrzeżne zdziwienie. Szybko wszedł do środka, zamknął drzwi za sobą i podszedł do łóżka, uwalniając ciężko oddychającą Temari z więzów i knebla. Spostrzegła na jego twarzy wstyd i zakłopotanie, po chwili odwrócił się szybko. No tak, była przecież goła. I ten wibrator… szybko wyjęła go i wyrzuciła za łóżko.
- Co ty… - Shikamaru chciał spytać, ale język mu się plątał. Temari wahała się tylko chwilę. Właściwie to już było jej wszystko jedno. Podeszła do niego, objęła i pocałowała. Zaskoczony chłopak nie wiedział, co się dzieje, kiedy jej usta przywarły do jego, a język wsunął się do środka. Ale niewiele mógł zrobić, sam widok tej dziewczyny działał na niego wystarczająco mocno. Wcześnie uważał ją za wiedźmę, ale nic nie mógł na to poradzić, że mu się podobała. Zwłaszcza teraz. Nawet trochę żałował, że ją rozwiązał, związana była jeszcze bardziej pociągająca. Skrycie marzył o niej, od ich pierwszego pojedynku. Nawet wtedy trochę mu głupio było, że ją pokonał. Przytulił ją do siebie i odpowiedział na jej pocałunek. Oboje skrycie pragnęli tego, ale nigdy nie mieli odwagi powiedzieć tego głośno.
Rozebrał się szybko, aby nie dać jej czekać i wszedł do łóżka, rozchylając jej nogi. Temari położyła się na plecach, uśmiechając się do niego zachęcająco.
- Nie na taki rewanż liczyłam – powiedziała – ale… oohhhh – jęknęła, gdy wszedł w nią. Dla ich obu to był pierwszy raz. Czuła to, gdy pieścił jej ciało, trochę po omacku szukając jej wrażliwych miejsc. Sama też nie bardzo wiedziała, co powinna w takiej sytuacji robić. Bolało ją, gdy straciła dziewictwo, ale ból stopniowo mijał, przeradzając się w rozkosz. Shikamaru pieścił jej piersi, całował jej kark i twarz. Oboje przywarli ciasno do siebie, a Temari otoczyła go rękoma i nogami, przyciskając mocno. Jego ręce zanurzyły się w jej włosach.
- Temari, ja… - Shikamaru wyszeptał między pieszczotami – Przepraszam za tamto…
- Nie, to ja byłam głupia – powiedziała, całując go okolice ucha. Jej wilgotna piczka wsysała jego członka, zaciskając się na nim coraz mocniej. Ich spocone ciała ocierały się o siebie. Temari nie czuła już wstydu, nie zastanawiała się nawet, skąd Shikamaru wziął się tutaj. On też porzucił wszystkie myśli i negatywne uczucia, jakie miał wcześniej do niej. Była silna i zdecydowana, tak. Ale była też piękna i namiętna. Pragnął jej. Głupio mu tylko było, że jest tak niedoświadczony w tych sprawach. Penetrował ją coraz szybciej i mocniej, czując, że niebawem dojdzie. Powstrzymywał się, chcąc, żeby to trwało jak najdłużej.
Wyszedł z niej w ostatniej chwili, wystrzeliwując wszystko na jej brzuch i piersi. Jej przeciągły jęk wypełnił pokój. Chociaż Temari udawała tylko, nie zauważył tego. Nie chciała, żeby było mu wstyd. Czuła jego ciepłe nasienie na swoim ciele. Oboje leżeli po chwili na łóżku obok siebie. Temari nagle coś przyszło do głowy.
- Skąd się tu wziąłeś? – spytała – miałeś podobno misję.
- Tak, ale nagle pojawił się Jiraya i wezwał mnie do wioski, na szczęście nie byliśmy daleko, więc użył swojego jutsu i przeniósł mnie tu. Powiedział, że mam iść do jego pokoju w akademii i tam na niego poczekać… Ale jak ty…
- Nieważne – Temari zamknęła mu usta pocałunkiem, nie chcąc opowiadać o tym, co sprawiło, że się tutaj znalazła. Zastanawiała się, czy nie powinna nawet podziękować Jirayi.
- Będę musiała iść – powiedziała w końcu, niechętnie wstając z łóżka i ubierając się – wasza Hokage czeka na mnie.
- Szkoda – Shikamaru też wstał – Chciałbym, żebyś została u nas na zawsze.
- Ja też bym chciała, ale co my na to poradzimy – odparła, zakładając rajstopy – ja mam swoją wioskę, ty swoją. Mamy obowiązki…
 Żadne z nich nie wiedziało, że w pokoju obok ero senin oraz hokage obserwowali wszystko za pomocą umieszczonego w pokoju Jirayi lustra.
- Młodość to wspaniała rzecz, nie uważasz? – powiedział zbol, wstając – Trzeba by jakoś załatwić przeniesienie tej dziewczyny do Konohy. Szkoda by było, żeby nam się zmarnowali.
- Masz rację – uśmiechnęła się Tsunade – Zobaczę, co da się zrobić.
W pokoju obok Temari i Shikamaru wymienili ostatni pocałunek, po czym opuścili pokój, oczywiście osobno. Mieszkanka Wioski Piasku wiedziała już, że będzie musiała się postarać, żeby niedługo wysłano ją do Konohy jeszcze raz.