Star Wars: Gościnność Huttów
Słabe, migoczące niekiedy, czerwone
światło sprawiło, że cela nie była pogrążona w zupełnej
ciemności, chociaż nie było w niej żadnych okien. Wykute w skale
barwy piasku cztery ściany były nagie. Jedynym wejściem była
klapa, która znajdowała się w suficie, jakieś dwa metry na
ziemią. Pośrodku tego ciasnego, klaustrofobicznego pomieszczenia
siedziała, przykuta łańcuchem do podłogi, padawanka Jedi Ahsoka
Tano.
Metalowe obręcze znajdowały się na
jej rękach i nogach, połączone łańcuchami z wbitymi w litą
skałę obręczami. Siedziała pochylona, a niebiesko białe lekku
spływały po jej ramionach w dół. Jej oliwkową twarz zdobiły
zygzakowate symbole, charakterystyczne dla jej rasy. W jej dużych,
niebieskich oczach przeplatała się cała gama emocji – gniew,
wstyd, złość, obawa i niepewność. Ahsoka co chwila łapała się
na tym, że nerwowo gryzła dolną wargę, kiedy zastanawiała się
nad tym, co może ją czekać.
Ci, którzy ją pojmali, odebrali jej
wszystko, z mieczem świetlnym na czele. Ahsoka miała na sobie
wyłącznie obcisły, jednoczęściowy strój, który uwydatniał jej
wdzięki. Choć nigdy nie mogła uchodzić za taką piękność jak
mistrzyni Secura, to jednak nie miała też się czego wstydzić. Jej
piersi, choć nie szczególnie okazałe, wyglądały ładnie, zaś
ciało miała wygminastykowane i zgrabne za sprawą długich i
intensywnych ćwiczeń. Ahsoka siedziała skulona, ponieważ poza
kostiumem nie miała niczego, odebrano jej nawet buty, zakładając,
że Jedi potrafią ukrywać przydatne rzeczy w różnych miejscach.
Czuła chłód bijący od skał i starała się ogrzać samą siebie.
