Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sakura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sakura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 sierpnia 2013

(Naruto) Bondage no Jutsu




Tak, obiecywałem, że nie będę już pisał niczego z "Naruto". I znowu wyszedłem na kłamcę. Trudno, ale jak zobaczyłem tego arta wyżej, to po prostu poczułem, że muszę coś do niego napisać. Taki odruch, nic poza tym. Pobawiłem się tu trochę motywami, wyszło znowu nieco inaczej, niż zwykle, ale mam nadzieję, że wam się spodoba.
Dziękuję serdecznie za 200 000 wejść! To naprawdę miłe. Potrzeba było nieco ponad roku, aby je zdobyć (przy czym przez pół roku blog był nieaktywny). Jak sobie przypomnę, ile czasu zajęło mi to na Onecie...  Chociaż dalej uważam, że od cyferek ważniejsze są komentarze i to właśnie one mnie zawsze najbardziej cieszą, dlatego staram się odpowiadać na wszystkie.
Dodałem też kilka nowych blogów do listy śledzonych, z której aktualizacje wyświetlają się na stronie. Jeśli znacie jakiś inne warte polecenia, albo chcecie wymienić się po prostu linkami, to piszcie.

Tytuł: Bondage no Jutsu
Z: Naruto
Rating: Yuri

Ciemność. To wszystko, co widziała. Niedługo potem z ciemności zaczęły się wyłaniać określone kolory, które bez ustanku wirowały wokół niej, nie chcąc stworzyć żadnych określonych kształtów ani wzorów. Hinata potrząsnęła głową, chcąc uporządkować ten szalejący wokół niej świat. Coś było nie tak. Czuła się dziwnie, było jej jakoś niewygodnie. Próbowała otworzyć usta, aby coś powiedzieć, ale nie mogła. Wytężając siły, otworzyła oczy…

- O, już się obudziłaś? – usłyszała szept dobiegający wprost do jej ucha. Ciepło oddechu owiało jej kark. Zbierała szybko myśli. Sakura zaprosiła ją do siebie na herbatę. Chciała o czymś porozmawiać. Chyba tak, chociaż nie pamiętała już dokładnie, o czym miały dyskutować. Ciągle jeszcze kręciło jej się lekko w głowie. W pokoju panował lekki półmrok. Klęczała na czymś miękkim, chyba na łóżku. Nie mogła poruszać rękami ani nogami. Mocno zaciśnięte na nich pętle sznurów uniemożliwiały jakikolwiek ruch. Ktokolwiek to zrobił, znał się na tym. Mówienie z kolei z blokował knebel owinięty wokół jej głowy i wciśnięty do jej ust.

wtorek, 19 czerwca 2012

Wszechświat Żywych Trupów: Sakura i Hinata


Przepraszam, że tak późno, wiem że obiecywałem wcześniej, ale nie było mnie przez kilka ostatnich dni i nie miałem dostępu do neta. Za to dzisiaj opowiadaniem z aż dwiema bohaterkami.
Autorem arta jest MSM44 z bloga http://hentai-artist.blogspot.com/ Jeśli chcecie, możecie u niego zamawiać dowolne arty hentai.

Wszechświat Żywych Trupów
Część 3: Sakura & Hinata (Naruto)

Hinata nie mogła uwierzyć, że to co się wokół niej dzieje to rzeczywistość, cały czas miała nadzieję, ze zaraz się obudzi. Że jej strój nie będzie podarty i poplamiony krwią, że będzie bezpieczna w swoim łóżku, a nie ścigana przez stado potworów, które jeszcze niedawno były jej przyjaciółmi. Ale ból, który cały czas czuła przypominał jej, że to wszystko jednak dzieje się naprawdę.

Konoha zamieniła się w piekło. Hinata nie wiedziała, co sprawiło, że nagle połowa mieszkańców przemieniła się w obrzydliwe, przypominające żywe trupy stworzenia o sinej skórze. Poruszały się powoli i niezgrabnie, całymi stadami, rzucając się na wszystko, co żywe. Umiejętności wojowników ninja były na nic. Zombie było za dużo i nie łatwo było ich zabić. Hinata na własne oczy widziała, jak Kakashiego, który bronił grupy najmłodszych mieszkańców, rozszarpała na kawałki horda bestii. Ona sama nie myślała nawet o walce, chciała tylko uciec.

czwartek, 7 czerwca 2012

(Międzywymiarowy Dom Uciech) Sakura Haruno


Wakacje się skończyły, więc wracamy do naszej serii. Ostatnio było zamówienie na Sakurę.

Rozdział 8: Sakura Haruno

- Spokojnie, dasz radę, wszystko będzie dobrze – Sakura powtarzała sobie to raz za razem, siedząc przed lustrem i poprawiając makijaż. To miał być jej debiut. Była tu dopiero od kilku dni a tak wiele się wydarzyło. Prawie nie mogła w to uwierzyć. Ale taka była prawda. Mogła zapomnieć o byciu kunoichi, wszystkie jej umiejętności bojowe i medyczne nie miały już żadnego znaczenia. Od tej pory miała pracować swoim ciałem. Wiedziała, że jest ono niezłe, ale zawsze się bardzo szanowała, chciała, żeby to Sasuke był jej pierwszym chłopakiem, dla niego zawsze starała się dobrze wyglądać. Dobrze, ale nie prowokująco. A teraz… spojrzała w lustro.

Diabelnie obcisła jednoczęściówka z dużymi wycięciami odsłaniała sporo jej zgrabnego, seksownego ciała. Właściwie to więcej odsłaniała niż zasłaniała, Sakura czuła się w niej prawie naga. Mocny makijaż podkreślał jej zielone oczy i pełne, czerwone wargi, machnięte krwistoczerwoną szminką. Na dłoniach miała rękawice bez palców, podobne do tych, które kiedyś nosiła. Gdyby w takim stroju miała wyjść na Konohę, pewnie spaliłaby się ze wstydu i schowała pod łóżko. Chyba, żeby mogła tym dowalić Ino, ale nawet wtedy pewnie byłoby jej głupio. A teraz miało ją zobaczyć wielu facetów. Mimo że była już dorosła i nie miała aż takich kompleksów jak kiedyś, dalej czuła się niepewnie.

Kiedy Hinata rozmawiała z nią, tłumaczyła jej, że musi być absolutnie posłuszna i zgadzać się na wszystko, co jej rozkażą. Opowiadała, że właściciel tego miejsca jest bardzo surowy i nienawidzi, kiedy jego dziewczyny sprzeciwiają się klientom. Na początku było to dla Sakury zupełnie niezrozumiałe, nie wiedziała, co ma robić i po co, skąd tu się wzięła. Została przeniesiona we śnie, z własnego łóżka. Obudziła się w niedużym pokoiku, a na krześle nad nią siedziała Hinata. Jej koleżanka na szyi miała opaskę. Jej strój był inny, wielki, głęboki dekolt nie ukrywał dużych piersi, tych o które Sakura często była zazdrosna. Zakrywała je teraz tylko cienka siateczka. Szata dziewczyny kończyła się w okolicach pasa, a między nogami widać było majtki w biało niebieskie pasy. Jej stopy były bose.

Kiedy Hinata wytłumaczyła jej, gdzie jest, Sakura była w szoku. Wydawało jej się, że to jakiś kiepski żart. Ale im dłużej słuchała koleżanki, tym lepiej rozumiała, że ona jednak mówi prawdę, że naprawdę znalazła się w innym wymiarze, że to miejsce jest… burdelem. Kiedy to już przyjęła do wiadomości, pierwszym pytaniem było, czy da się stąd uciec. Sakura pokręciła głową. Nawet gdyby wydostać się z budynku, znajdowały się w zupełnie innym wymiarze, z którego wrócić do swojego mogły tylko dzięki właścicielowi  tego miejsca. To on stawiał warunki. Hinata powiedziała wtedy Sakurze, co jej zaoferowano. Różowowłosa otworzyła szeroko usta, zaskoczona. Nie wierzyła, że ta nieśmiała dziewczyna odważyła się przyjąć taką propozycję. Ale teraz zastanowiła się, bo przecież może… gdyby udało jej się w podobny sposób zdobyć względy Sasuke? Jeżeli to była prawda, że czas tu płynął inaczej i mogła potem normalnie wrócić… Ale jednak, to było takie upokarzające.

Sakura Haruno biła się z własnymi myślami, nie wiedząc, co powinna zrobić, kiedy drzwi otworzyły się. Do pokoju wszedł wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w długiej, niebieskiej szacie, ozdobionej złotymi symbolami. Sakura podniosła na niego wzrok. Miał krótkie, kasztanowe włosy i niebieskie oczy. Hinata na jego widok podniosła się z krzesła i ukłoniła głęboko.
- Wytłumaczyłaś już wszystko koleżance?
- Tak, proszę pana – odpowiedziała Hinata.
- Dobrze, możesz więc odejść, twoi klienci pewnie czekają – powiedział i kiedy Hinata przechodziła koło niego, klepnął ją lekko w tyłek. Sakura wstrzymała gniew, pamiętając to, co usłyszała. Rozumiała, że może być trudno.
- Myślę, że twoja koleżanka wyjaśniła ci już wszystko – powiedziała Vernon – więc oszczędzi mi to czasu. Przejdźmy do rzeczy.
- A jeśli odmówię?
- Nie przyjmuję tego do wiadomości – uśmiechnął się – tak, możesz protestować, ale wtedy po prostu cię zmuszę. Mamy tu odpowiednie sposoby, bo rzeczywiście nie wszystkie moje pracownice od początku były chętne do współpracy. Ale teraz już są. Hinata mówiła jednak, że jesteś inteligentna. Powinnaś więc rozumieć wszystko. Opór nie ma sensu, a może pogorszyć twoją sytuację. Od ciebie samej zależy przecież, co będziesz robić.
- Wielki mi wybór…
- A jednak, wydaje mi się, że jest różnica między spokojną i bezpieczną pracą, a dupczeniem na ulicy, co? – po tych słowach gestem ręki uruchomił monitor na ścianie. Zaskoczona Sakura zobaczyła na nim znajomą twarz dziewczyny o niebieskich włosach, która stała w jakiejś uliczce, oparta o ścianę, podczas kiedy obcy mężczyzna brał ją od tyłu. Rozmazany z nasieniem makijaż pokrywał jej twarz.
- Konan!
- Tak. Widzisz, ona nie była chętna do współpracy, więc kiedy już ją „przekonałem”, dostała kiepską fuchę. Ale ty nie musisz. Jak chcesz, możesz dotrzymać jej towarzystwa, bo klientów jej nie brakuję. Ale podejrzewam, że masz dość oleju w głowie, żeby się tam nie pchać.

Sakura nie odpowiedziała. Milcząc patrzyła na ekran, na posklejane spermą włosy Konan, która jęczała z każdym pchnięciem. Zobaczyła kilka banknotów wetkniętych w jej dekolt. Przypomniała sobie Hinatę, która mówiła o swojej pracy z obojętnością, jakby nie sprawiało jej to żadnych trudności. Rozumiała już, o czym mówił ten człowiek. Miała wybór. Przełknęła ślinę razem ze swoją dumą.
- Zgadzam się.
- Wiedziałem, że Hinata mnie nie zawiedzie. Doskonale. Wieczorem Hinata cię przygotuje do twojego debiutu, który będzie miał miejsce niedługo. Przez ten czas nauczysz się tego i owego, bo jak mi wiadomo, nie masz w tych sprawach większego doświadczenia. Ten pokój jest twój.

Po tych słowach wstał i wyszedł z pokoju, zostawiając Sakurę samą z jej myślami. Patrzyła ciągle na ekran, gdzie Konan klęczała pod murem na kolanach i robiła loda jakiemuś facetowi. Widziała, że na nim stoi i czeka już dwóch kolejnych. Przez chwilę pomyślała, czy mogłaby tamtej jakoś pomóc. Ale szybko zrozumiała, że lepiej nie. Mogłoby się to skończyć źle dla niej. Hinata powiedziała przecież, że Vernon nie znosił nieposłuszeństwa. A Sakura nie miała ochoty pracować u boku Konan. Ekran po chwili zgasł, a Sakura zajrzała do szafy, żeby sprawdzić, co dla niej tam przygotowano.

Trzy kolejne dni zajęła jej nauka. Zajmowała się tym głównie Hinata, która uczyła Sakurę wszystkiego, od tego, w jaki sposób seksownie i prowokująco się poruszać, jak się ubierać, żeby facetom stawało od samego widoku, jak rozmawiać i poruszać ustami. Różowłosa była zaskoczona, jak wiele tamta o tym wiedziała. Przecież Hinata zawsze była taka wstydliwa i nieśmiała, a tu zmieniła się nie do poznania. Mówiła o seksie jak by to było coś normalnego. Sakura pomyślała nawet, że teraz pewnie onieśmieliłaby nawet Naruto, gdyby się spotkali. A kiedy patrzyła na duże, swobodnie eksponowane piersi Hinaty, robiła się jeszcze bardziej o nie zazdrosna niż kiedyś. Hinata to zresztą zauważyła. Kiedy kolejny raz Sakura na nie patrzyła, Hinata bez słowa zrzuciła bluzkę.
- Chcesz ich dotknąć? – spytała.
- Ja… - Sakura ze złością poczuła, że się rumieni.
- No, nie wstydź się, przecież widzę, jak się na nie zawsze lampisz – Hinata podeszła do Sakura, przysuwając swoje piersi do jej twarzy. Położyła rekę na jej staniku.
- Nie masz się czego wstydzić, Sakuro. Wiem, są mniejsze – przesunęła dłoń po piersiach koleżanki, sprawiając, że ta odetchnęła głęboko – ale są faceci, którzy takie wolą. Poza tym są bardzo ładne, no już, co się taka czerwona zrobiłaś? – nacisnęła lekko sutkę na lewej piersi Sakury – nikt cię wcześniej nie dotykał? Tutaj też? – ręka Hinaty wsunęła się do majtek różowowłosej.
- Ohhhh… - jęknęła głośno Sakura.
- Ha ha ha, reagujesz jak dziewica – palec Hinaty rozsunął lekko jej wargi sromowe, wsuwając się głębiej, podczas gdy druga dłoń pieściła jej piersi – O, ty jesteś dziewicą! A ja myślałam, że się przespałaś z Saskiem.
- Przestań – Sakura odsunęła się, czerwona jak burak. Jej sutki sterczały.
- Ok., ok., już nic – Hinata cofnęła się, uśmiechnięta – Dobra, bierzmy się do roboty, dzisiaj twój debiut.

Sakura wyszła na scenę. Pomieszczenie było duże, ale światło padało na nią, nie widziała nawet dobrze ludzi, którzy siedzieli w sali i patrzyli na nią. Gdy stanęła po środku, dwa punktowce oświetliły ją. Tuż za nią znajdowała się tyczka. Kiedy usłyszała swoje imię, rozległy się brawa, a po chwili z głośników zaczęła grać rytmiczna muzyka. Sakura wiedziała, co ma robić. Bez słowa owinęła się wokół tyczki, wyginając i  obracając swoje ciało wokół niej, wyginając je po każdym kątem. Trening kunoichi, jaki przeszła, pozwalał jej wykonywać numery, których innym kobietom pewnie było by trudno naśladować. W kulminacyjnym momencie jej nogi powędrowały ku górze, ręce znalazły się na dole i wisząc na tyczce do góry nogami zakręciła się wokół niej, poruszając się tak szybko, jak to możliwe. Słyszała brawa i gwizdy, kiedy światła wirowały przed jej oczami jak szalone. Ale najlepsze zostawiła na koniec.

Zatrzymała się. Trzymając mocno ręce, puściła nogi a potem i dłonie. Wykonała w powietrzu fikołka, po czym zawisła na górze tyczki, trzymając się jej tylko rekami, nogi miała rozkraczone szeroko w kierunku publiczności. To nie było łatwe, ale jakoś tam cieszyła się nawet, że jej się to udało. Puściła się i wylądowała na scenie wśród oklasków. Odetchnęła, chociaż wiedziała, że to było proste. Gdyby tylko na tym mogło się skończyć.  Wróciła do swojego pokoju. Zaraz po chwili usłyszała pukanie. Do środka wszedł wysoki, krótko obcięty facet, ubrany w białą koszulę i dżinsy.
- Niezła byłaś – powiedział podchodząc do niej. Poczuła jego rękę na swojej dupie. Mogła ją złamać, ale wiedziała, że nie może. Zaczęła rozpinać guziki jego koszuli. Robiła to powoli, chyba zbyt powoli, bo mężczyzna szybkim ruchem zsunął jej kostium. Pod nim nie miała nic. Pchnął ją na łóżko i rozsunął jej nogi. Widziała jego wielkiego członka, który zbliżał się do niej. Przez chwilę pomyślała przerażona, że przecież on się w nią nie zmieści…

Szybko zrozumiała, że się myliła. Krzyknęła głośno, kiedy jej dziewictwo stało się już tylko historią. Czuła ból, słyszała, że tak jest, ale co innego słyszeć, a co innego czuć. Mężczyzna nie zwracał na to uwagi, penetrował ją mocno i zdecydowanie, nie czuła z tego żadnej przyjemności, o której wcześniej mówiła jej Hinata. Czuła go w sobie, prawie ją rozrywał. Przyciskał się do jej ciała, zmusił ją do mocnego pocałunku. Wiedziała, że nie wolno jej w żaden sposób stawiać oporu, przeciwnie, objęła go rękami i nogami, błagając, żeby pieprzył ją mocniej i szybciej. Widziała, że go to podnieca, więc nie przestawała. Rżnął ją mocno, nie tracąc czasu, aż w końcu doszedł w niej. Wstał, ubrał się i wyszedł bez słowa. W drzwiach jednak minął się z drugim mężczyzną, który wszedł do pokoju w towarzystwie Hinaty.

Sakura była zaskoczona, widząc koleżankę z tamtym facetem. On z kolei był muskularny, dobrze zbudowany. Jego czaszka była łysa. Hinata przyprowadziła go do łóżka, na którym wciąż leżała Sakura i pomogła jej wstać. Ciągle oszołomiona po swoim pierwszym razie, Sakura dała się jej prowadzić. Mężczyzna położył się na łóżku, a Hinata posadziła Sakure na nim. Jego członek wszedł w nią. Zaraz potem siadła obok niej, na jego twarzy. Pocałowała koleżankę, wpijając się w jej usta, kiedy klient pieprzył Sakurę i lizał jej cipkę. Różowowłosa podskakiwała, kiedy jego wielki penis rył w niej tunel. Hinata pieściła ją czule i namiętnie, nie dając nawet czasu na odpoczynek. Ich piersi ocierały się o siebie. Teraz Sakura czuła coś więcej, nie tylko ból, ale też przyjemność, którą sprawiał jej dotyk koleżanki. Nigdy o tym nie myślała, ale zaczynało jej się to nawet podobać. Facet nie zwracał na nie uwagi, penetrująć ją, a obie dziewczyny pieściły nawzajem swoje ciała, tak długo aż kolejna porcja nasienia wypełniła Sakurę. Wyczerpana opadła na łóżko. Klient wyszedł, a Hinata siadła koło niej.
- Nie zasypiaj – powiedziała do ciężko oddychającej Sakury – dzisiaj jest twoja debiutancka noc, więc możesz być pewna, że klientów będziesz miała pełno. Ale jak chcesz – powiedziała, całując ją w policzek – mogę dotrzymać ci towarzystwa.

(Naruto) Cheerleaderki


Wiem, dawno nic nowego tu nie było, ale trudno się czasem zdarza.

Tytuł: Cheerleaderki
Z: Naruto
Rating: yuri


Sakura i Ino wpadły do swojego pokoju hotelowego zziajane i zmęczone. Wyjazdowy mecz drużyny był wielkim wydarzeniem. Nawet one, choć były tylko cheerleaderkami, zrobiły co mogły, żeby kibicować swoim zawodnikom. Sakura usiadła na łóżku, ledwie żywa. Ino, ciągle jeszcze podniecona wielkim zwycięstwem zespołu, skoczyła na nie, aż jęknęły głośno sprężyny.

- Udało się! Udało się! – krzyczała blondynka – Wygraliśmy!
- No i super, ale uspokój się, jestem wykończona – odpowiedziała Sakura.
- No co ty, dziś ma być wieczorem impreza, trzeba się przygotować, umyć, przebrać…
- A mi się chce spać. Nigdzie nie idę – po tych słowach Sakura opadła na łóżko. Ino odsunęła się i zeszła z niego, patrząc na koleżankę.
-  No co ty odwalasz, nie pójdziesz z nami pić?
- Nie mam siły na nic… daj mi spokój… - Sakura westchnęła. Ostatnio znowu urosły jej piersi, podskakiwanie z nimi było bardziej męczące niż myślała.
- Ech, nie rób siary – Ino wskoczyła na łóżko i znalazła się nagle nad Sakurą, patrząc jej prosto w oczy – bo jak zostaniesz, to ja tego twojego Sasuke…
- Co? – Sakura się ożywiła, słysząc to imię.
- Nic tylko to… - Ino przycisnęła swoje wargi do ust Sakury, całując zaskoczoną koleżankę.

Sakura w pierwszej chwili nie wiedziała, co się dzieje. Zanim zrozumiała i próbowała zrzucić z siebie Ino, blondynka złapała jej ręce i przycisnęła do łóżka. Była silniejsza od Sakury, więc udało jej się to bez problemu. Pocałunek trwał tylko chwilę, ale wystarczył, żeby policzki Sakury zrobiły się całe czerwone.
- Co ty… - próbowała powiedzieć.
- Musisz być pełna energii, bo inaczej wieczorem to Sasuke będzie leżał tam gdzie ty, pode mną – powiedziała Ino, uśmiechając się złośliwie – Nie rób takiej miny, przecież widziałam, jak na ciebie patrzyli. W tym kostiumie wyglądasz cholernie seksownie, jestem pewna, że połowa męskiej drużyny by chciała cię przelecieć… a druga połowa to pewnie geje.

Ino wsunęła jedną rękę pod krótką spódniczkę Sakury. Jej palce zataczały kółka na materiale majtek, żeby potem powoli wsunąć się do środka. Sakura westchnęła, kiedy palce Ino dotknęły jej kobiecości. Czuła, że robi się wilgotna. Była zmęczona, spocona, ale podniecona także. Wystarczyło niewiele, żeby jej sutki zesztywniały pod materiałem topu.

- Czuję, jaka jesteś gorąca – powiedziała Ino, całując koleżankę jeszcze raz, tym razem mocniej i namiętniej, wsuwając język do jej ust. Sakura nie miała siły, a może nawet ochoty stawiać oporu. Ich języki znalazły się, bawiąc się nawzajem dawały sobie przyjemność. Drugą ręką Ino uniosła górną część stroju Sakury, odsłaniając jej duże piersi. Była o nie bardzo zazdrosna, ale w tej chwili nie myślała o tym. Jej palce zacisnęły się na twardych już sutkach różowowłosej, pieszcząc je. Czuła, jak pod dotykiem jej palców, płyną soki jej koleżanki.

- Pokażę ci coś, czego nauczyła mnie Temari – powiedziała Ino, zsuwając się niżej, między szeroko rozsunięte nogi Sakury. Ta oddychała głęboko i rytmicznie. Kiedy szorstki, ciepły język Ino, który jeszcze przed chwilą był w jej ustach, dotknął jej mokrej cipki, Sakura prawie podskoczyła na łóżku. Ino wiedziała, co ma robić.
- Ohhhh…. – jęknęła głośno Sakura, czując jak Ino bawi się jej łechtaczką, sprawiając, że fale rozkoszy raz po raz przeszywają jej ciało. Była przed chwilą jeszcze taka zmęczona i na nic nie miała ochoty, a teraz czuła, jak przyjemność wypełnia ją od stóp do głów.

- Wolisz, żebym robiła to Sasuke, niż tobie? – powiedziała Ino, na chwilę przerywając pieszczotę i patrząc w oczy koleżanki – Wyobraź sobie, że to on jest tam, gdzie ty -  Sakura była zbyt oszołomiona, żeby odpowiedzieć, a Ino wróciła szybko do pracy, doprowadzając po chwili Sakurę na skraj rozkoszy.

Ino przerwała znów, kładąc się na Sakurze. Ich cipki ocierały się o siebie, a usta znowu połączyły w pocałunku. Palce splotły się w uchwycie. Chwilę potem pokój wypełniły głośne jęki rozkoszy dwóch dziewczyn, które wspólnie osiągnęły orgazm. Sakura opadła na łóżko, teraz dopiero zmęczona i pozbawiona sił. Ino leżała koło niej, głaszcząc ręką jej duże, jędrne piersi i bawiąc się jej sutkami.

- Serio, Temari cię tego nauczyła? – spytała nagle Sakura.
- No mówię, że tak. Wiesz, złapałam ją kiedyś w szatni, jak siedziała na stołku, a Hinata robiła jej dobrze.
- Nie pierdol, Hinata? Przecież ona jest zabujana w tym pojebie Naruto.
- No i co, przecież wiesz, że on woli facetów. Więc normalne, że w końcu wypatrzyła ją Temari. Jak je złapałam, to na początku zagroziłam, że powiem wszystkim, ale Temari mi obiecała, że pokaże mi, jak to robić. Wydawało mi się to dziwne, bo wiesz, że wolę facetów, ale… sama widziałaś.
- Taaaak… - Sakura westchnęłą, ciągle jeszcze czując w sobie rozkosz, którą przeżyła przed chwilą.
- Wiesz, tylko dziewczyna zrozumie drugą dziewczynę. Facet rucha dwie minuty i koniec. Zresztą, kto był twoim pierwszym?
- Ja…. – Sakura zarumieniła się.
- Ty, nie żartuj… serio jesteś dziewicą? Ha ha ha – śmiech Ino słychać było w całym pokoju – Więc to ja byłam twoją pierwszą? No nie wytrzymam… Ha ha ha…

Sakura podniosła się i odwróciła plecami do Ino, ale ta zaraz wstała i objęła ją ramieniem, całując czule w kark.
- No już, nie obrażaj się… - jej ręka wślizgnęła się znów między uda Sakury – mamy jeszcze sporo czasu od imprezy, zobaczysz, jak z tobą skończę, to nawet nie będziesz chciała już patrzeć na tego całego Sasuke. Niech go sobie weźmie Naruto, jak chce.
- Ino… mmmm… - Sakura chciała coś powiedzieć, ale Ino pociągnęła ją do siebie i zamknęła jej usta pocałunkiem. Klęcząc na łóżku, całowały się długo, a pot lśnił na ich nagich ciałach.

- O kurwa, ale jazda – Rock Lee ledwo mógł wytrzymać, kiedy patrzyła na dwie najlepsze cheerleaderki z ich zespołu uprawiające seks. Obok stał Sasuke. Pomysł zainstalowania kamerki w pokoju dziewczyn był jego pomysłem. Liczył, że wreszcie zobaczy Ino nago. A zobaczył dużo więcej. I tylko te ostatnie słowa Ino sprawiły, że zacisnął pięści.

(Naruto) Tajne Jutsu


Taki krótki one shot, który mi się w głowie utworzył po tym, jak zobaczyłem serię obrazków z tym na górze.

Tytuł: Tajne jutsu
Z: Naruto
Rating: NC-17

Naruto wdrapał się na wydmę i położył na piasku. Wydma znajdowała się dość wysoko, na dodatek porośnięta była roślinnością. Dzięki temu mógł się w niej schować i zamaskować, bez strachu, że zostanie namierzony. A lepiej było nie myśleć, co by się stało, gdyby został namierzony.

Na plaży poniżej bawiło się pięć dziewczyn. Ubrane w stroje kąpielowe kunoichi kąpały się i opalały. Uśmiechnął się, patrząc na Temari, która leżała na ręczniku, wygrzewając się i prężąc na słońcu. Obok, na leżaku siedziała Hinata. Naruto długo nie mógł oderwać wzroku od jej piersi. Kiedy one tak urosły? Skąpy, błękitny staniczek zasłaniał właściwie tylko sutki i ich okolice. Wzork Uzumakiego zjechał w dół. Tak, nogi też miała niezłe. Ale potem poszedł dalej.

W wodzie bawiły się Ino, Sakura i Tenten. Odbijały do siebie nawzajem dmuchaną piłkę, podskakując, śmiejąc się i krzycząc. Woda pryskała na wszystkie strony, jej krople spływały po ich ciałach. Naruto uśmiechał się patrząc kolejno na każdą z nich. Tak, to już nie były te same dziewczyny, z którymi zaczynał kiedyś naukę w Konosze. Wszystkie były już dorosłe i miały wspaniałe, seksowne ciała, a stroje, które nosiły, niewiele zasłniały. Patrząc na Ino zastanawiał się, jak to możliwe, że te majtki się na niej trzymają.

Z każdą minutą czuł, że samo patrzenie to już trochę za mało, bo jego podniecenie rosło. Wtedy właśnie przypomniał sobie o czymś. Jiraya już nie żył, ale była jedna rzecz, której go kiedyś nauczył. Naruto nigdy nie korzystał z tej umiejętności, bo sam ero senin mówił mu, że może z niej skorzystać tylko trzy razy w życiu. Zastanawiał się chwilę, czy to jest właściwy moment. Potem popatrzył jeszcze raz na piątkę dziewczyn na plaży. Tak, postanowił, to jest na pewno właściwy moment.

- Temari, Hinata, zagrajcie z nami – zawołała Sakura, machając do dwóch dziewczyn siedzących na plaży. Temari podniosła się z ręcznika, Hinata wstała z leżaka i obie weszły do wody.  W tej samej chwili rozległ się hałas. Wszystkie dziewczyny spojrzały w tamtą stronę. Na piasku, dokładnie na brzegu morza wylądował, po podwójnym fikołku w powietrzu, Naruto.

- Ty cholerny zbolu, ja cię... – zaklęła Sakura.
- Naruto-kun, ja… - Hinata zasłoniła się rękami. Na policzkach była czerwona ze wstydu. Ino zacisnęła pięści, Temari wyglądała na zbyt zaskoczoną, a Tenten schowała się za nią. Naruto uśmiechnął się, skrzyżował ręce i…
- Jutsu hipnozy – zawołał, wykonując ruch rękami. Wokół niego zabłysły jasne światła, które wypełniły oczy dziewczyn. Cała piątka zatrzymała się, stojąc nieruchomo w wodzie i patrząc na Naruto. Ten otarł ręką pot z czoła. Wolał nie myśleć, co by mu zrobiły, gdyby to jutsu nie zadziałało. Ale skoro zadziałało…

Naruto siadł na leżaku, na którym jeszcze przed chwilą siedziała Hinata. Dziewczyny ciągle stały nieruchomo w wodzie, patrząc na niego. Spojrzał na nie i uśmiechnął się.
- Sakura, chodź tutaj – powiedział – Ino, ty też.
Obie wyszły z wody i stanęły przed nim.
- Tyle razy proponowałem ci, żebyś się ze mną umówiła – powiedział do Sakury – ale zawsze dawałaś mi kosza. Czas, żeby cię za to ukarać. Podejdź do mnie na kolanach.

Sakura posusznie opadła na kolana i podeszła do niego. Naruto rozsunął szerzej nogi i położył rękę na głowie Sakury, głaszcząc jej włosy.
- Rozepnij mi spodnie i zrób mi loda. A ty, Ino – spojrzał na stojącą obok blondynkę – patrz na nas i masturbuj się.
- Mmmm… - Sakura wyjęła jego członka, który już od patrzenia na piątkę seksownych dziewczyn w skąpych strojach zrobił się sztywny. Otworzyła usta i objęła go swoimi wargami. Naruto westchnął, czując, jak jej wargi przesuwają się po jego twardej męskości, a jej język dotyka go. W tym czasie Ino rozsunęła paski swojego stroju i zaczęła masować swoje piersi.
- Tak, bardzo dobrze… - mruczał, patrząc na Sakurę między jego nogami. Zawsze o tym marzył, ale ona miała w głowie tylko Sasuke, na Naruto nie zwracała nawet uwagi. Teraz jednak robiła mu loda i wkładała w to całe serce. Było mu z tym dobrze. Popatrzył na Ino, która opadła na czworki. Jedną rękę miała między nogami, drugą pieściła swoją prawą pierś. Blondynka ciężko oddychała.

Głowa Sakury poruszała się coraz szybciej, w rytm, jaki nadawała jej ręka Naruto na jej głowie. Był bardzo podniecony i czuł, że już niedługo dojdzie. Chciał wytrzymać dłużej, ale czuł, że jednak nie da rady. Odsunął jej głowę, kiedy doszedł, wystrzeliwując całe swoje nasienie na jej twarz i włosy. Sperma spływała po jej policzkach, nosie, ustach, brodzie, kapiąc na jej piersi.
- Temari! – zawołał – choć tu i wyliż Sakurę do czysta.

Blondynka z wioski piasku posłusznie wyszła z wody i podeszła do klęczącej na piasku Sakury. Klęknęła obok niej i pocałowała ją. Na widok dwójki całujących się piękności Naruto poczuł, że znowu robi się twardy. Spojrzał na masturbującą się cały czas Ino. Podszedł do niej i bez ostrzeżenia wszedł w nią. Jasnowłosa kunoichi była już wilgotna, więc bez trudu spenetrował ją. Poczuł przez chwilę opór, a potem jakby coś pękło. Ino była dziewicą. Połowa Konohy się za nią oglądała, a tu taka niespodzianka. Ino cały czas znajdowała się na czworakach, jęcząc głośno, kiedy Naruto brał ją od tyłu, penetrując mocno. Dokładnie naprzeciwko ich Temari całowała twarz Sakura, pocałunkami zlizując nasienie Naruto z jej twarzy. Ten widok jeszcze bardziej go podniecał, szczególnie gdy patrzył na ich duże piersi ocierające się o siebie.

- Kto jest twoim panem, Ino? – spytał.
- Naruto jest moim panem. Kocham mojego pana! – odpowiadała między głośnymi jęknięciami.
- Czyją jesteś dziwką?
- Jestem twoją dziwką, mój panie!
- Ohh… taaak… - Naruto czuł się jak w niebie. Cipka Ino była bardzo wąska i ciasna, ciepła i wilgotna – Jesteś wspaniała, Ino, chciałbym cię móc brać co noc.
- Jesteś moim panem… możesz robić co chcesz…
- Więc chcę teraz dojść w tobie. Nie przeszkadza ci to?
- Wszystko dla mojego pana…
- Ohhh… taa… - westchnął, dochodząc już drugi raz, wypełniając swoim nasieniem szparkę Ino. Dziewczyna wydała z siebie głośny, przeciągły jęk rozkoszy i opadła na ciepły piasek plaży. Spomiędzy jej nóg kapało nasienie.

- Tenten – zawołał Naruto – Chodź tu. Zróbcie z Ino 69. Hinata, chodź do mnie.

Dwie ostatnie dziewczyny wyszły z wody. Tenten podeszła do Ino, położyła się na niej i rozsunęła swoje nogi nad jej twarzą, a jej własna twarz znalazła się między jej nogami. Obie dziewczyny zaczęły posłusznie lizać cipki. Obok na piasku klęczały przytulone do siebie Sakura i Temari, wymieniające namiętne pocałunki. Ten widok sprawił, że Naruto znowu był gotowy do dzieła.

- Hinata, chodź, wiem, że o tym marzysz – powiedział, siadając na ziemi. Ciemnowłosa dziewczyna podeszła do niego i posłusznie zdjęła majtki i stanik. Głęboko jęknęła, gdy Naruto wszedł w nią. Jego ręce znalazły się szybko na jej piersiach. Bawił się nimi, gniótł, macał, miętosił. Duże, pełne piersi Hinaty były ciepłe i jędrne, czuł, że mógłby je pieścić bez końca. Wchodził w nią głębokimi pchnięciami. Wtedy sobie o czymś przypomniał.

- Sakura, Ino, obie mnie odrzuciłyście. Teraz czeka was za to kara. Tenten, Temari, dajcie im lanie. Chcę, żeby ich tyłki były czerwone!

Sakura i Ino posłusznie usiadły na piasku na czworakach, wypinając swoje dupy ku górze. Do każdej z nich podeszła druga dziewczyna – Temari do Sakury, Tenten do Ino.
- Plask! Plask! Plask! Plask! – uderzenia zadawane otwartymi dłońmi spadały na pośladki obu wojowniczek z Konohy, których twarze były przyciśnięte do piasku. Naruto ten widok podniecał bardziej, niż wszystko inne. Posuwał Hinatę szybciej, niż poprzednio. Dziewczyna jęczała głośno, a palce Naruto bawiły się jej sztywnymi, twardymi sutkami.
- Przepraszajcie – krzyknął Naruto – Chcę to usłyszeć.
- Przepraszam! Auua! Przepraszam! – krzyczała Sakura.
- Przepraszam, mistrzu, przepraszam! – krzyczała Ino.

- Tak, to jest raj – westchnął, łapiąc mocno za piersi Hinatę i dochodząc w niej. Dziewczyna wyprężyła się na nim, jęcząc głośno.
- Podobało ci się, prawda? – powiedział, całując ją w usta. Jego język wsunął się między jej wargi, a Hinata odpowiedziała mu. Temari i Tenten nie przestawały wymierzać klapsów Sakurze i Ino.

Cała piątka stała przed Naruto w wodzie. Uzumaki spojrzał na nie. Wiedział, że jutsu niedługo przestanie działać, więc wiedział, że czas już uciekać.
- Zapomnicie o wszystkim, co się tu wydarzyło – powiedział, a kiedy przytaknęły, szybko uciekł. Obserwował jeszcze potem, ukryty na wydmie, jak wracają do siebie. Wszystko było jak wcześniej… tylko Sakura i Ino masowały swoje tyłki. Uśmiechnął się złośliwie, zastanawiając się, czy któraś z tych dwóch będzie tego dnia w stanie usiąść.

(Naruto) Moda na sukces

 Trochę nietypowy (a może typowy...) fanfik z Naruto.

Tytuł: Moda na Sukces
Z: Naruto
Rating: NC-17


Drzwi skrzypnęły, kiedy do biura prywatnej detektyw Sakury Haruno weszła młoda, ubrana w czarny płaszcz kobieta o jasnych włosach i czarnych okularach na twarzy. Siedząca za biurkiem Sakura odwróciła się, patrząc na gościa. Miała pewnie ok. 25 lat, może trochę mniej, była jakoś w jej wieku.
- Witam panią, czym mogę służyć?
- Panna Haruno, tak? Nazywam się Ino Yamanaka – położyła na biurku wizytówkę i poprawiła opadające na twarz włosy, po czym siadła na krześle.
- Pani… jest tą… aktorką?
- Tak, ale proszę nie tak głośno. Zależy mi na dyskrecji. Polecił mi panią znajomy.
- Tak, oczywiście, może być pani spokojna. W czym mogę pani pomóc?
- No więc, szykuję się właśnie do roli w nowym serialu. Będę nie tylko aktorką, ale i producentką. Widzi pani, kiedy ustaliłam obsadę, zaczęłam dostawać anonimy – wyjęła na biurko kartkę.

Sakura podniosła ją i przeczytała: „Zniszczę cię, szmato. Zapłacisz za to, co mi zrobiłaś”.
- Zgłaszała to pani policji?
- Nie – Ino zapaliła papierosa – widzi pani, gdyby weszła policja, cała produkcja serialu by stanęła, a w tym biznesie to niemożliwe. Chcę, żeby pani namierzyła tego, kto mi to wysyła i wyperswadowała mu to. Oczywiście, forsa nie gra roli, zapłacę pani, ile trzeba.
- Ma pani jakichś podejrzanych?
- Nie bardzo…
- Proszę przysłać mi listę osób, które odpadły z ról. To są najbardziej podejrzani. Pozwoli pani, że będę jutro towarzyszyć podczas kręcenia zdjęć? Sprawdzimy, czy nikt pani nie śledzi?
- Oczywiście. Proszę mi mówić „Ino”.
- Sakura.

Następny dzień Sakura spędziła z Ino, obserwując uważnie otoczenie aktorki. Liczyła, że może wypatrzy w okolicy kogoś podejrzanego, ale niestety, nic z tego nie wyszło. Przekonała się tylko, że praca aktora jest ciężka, bo widziała, jak zapieprzają ludzie na planie serialu. Gdy był już wieczór, Ino w towarzystwie Sakury wyszła z planu i wsiadła do stojącego koło studia niebieskiego kabrioleta.
- I nic? – spytała aktorka.
- Nic, w każdym razie nie tu. Mam pytanie, czy mogłabym zobaczyć twój dom?
- Jasne, wsiadaj – Ino otworzyła drzwi. Sakura dziwnie się czuła w tak luksusowym aucie, sama nigdy takim nie jeździła. Nie stać jej było nawet na małe autko dla siebie. Samochód grzał przez miasto, aż z niego wyjechał. Okazało się, że Ino mieszka poza miastem. Zatrzymały się przy niedużym, otoczonym wysokim płotem domu. Elektryczna brama podniosła się i auto wjechało na podest pod garażem. Sakura zauważyła zapalone światło.
- Tam ktoś jest?
- Tak, spokojnie – Ino wstawiła auto do garażu i obie weszły do domu. Sakura była zaskoczona, bo wnętrze nie było oszałamiająco luksusowe. Jasne, jej i tak nie stać było na coś podobnego, ale spodziewała się większego blichtru. Ino zrzuciła płaszcz i zdjęła buty. Sakura zrobiła to samo.
- O, wreszcie jesteś! – do salonu weszła młodsza trochę od nich dziewczyna o blond włosach, uplecionych w cztery kitki. Grzywka opadała jej na bok twarzy – A kto to? – spytała, patrząc na Sakurę.
- Temari, to jest pani Haruno, prywatny detektyw, którą wynajęłam w związku z tymi anonimami. Sakuro, to Temari, moja młodsza kuzynka, która studiuje aktorstwo.
- O, świetnie, wreszcie ktoś, kto się tym zajmie. Dzisiaj w skrzynce znalazłam to – Temari podała Sakurze kopertę. Otworzyła ją. Znajdował się tam napis: „Szmato, twój czas jest blisko” z liter wyciętych z gazet.

- Źle to wygląda – pomyślała, ale nie powiedziała głośno. Temari wyszła zrobić kawę, a Sakura z Ino siadły w fotelach.
- Wypiję kawę i przejdę się po okolicy – powiedziała Sakura – A potem spróbuję znaleźć jakiś sposób, żeby namierzyć tego natręta.
- Im szybciej to zrobisz, tym lepiej – odparła Ino – to mi zaczyna działać na nerwy. Boję się o Temari, obiecałam jej matce zaopiekować się nią. Obawiam się, że będę musiała wynająć ochronę, a zależy mi na prywatności.
- To pewnie jakiś niegroźny palant – powiedziała uspokajająco Sakura, wypijając łyk kawy, którą właśnie przyniosła Temari.
- Oby – powiedziała studentka – wiedziałam, że życie aktorów nie zawsze jest spokojne, ale…
- Och, już nie przesadzaj – Ino pogłaskała ją po głowie – Sakura złapie to palanta i da mu lekcję, prawda?

- Oczywiście – Sakura uśmiechnęła się do nich. Czuła, że żyły w innym świecie, one były bogate, ona biedna jak mysz kościelna. Ale teraz właściwie nie czuła, żeby czymkolwiek się od nich różniła. Rozmawiały przez kilkanaście minut, aż w końcu Sakura postanowiła przyjrzeć się okolicy. Założyła buty, kurtkę i wyszła. Okolica była cicha i spokojna, nie słyszała nawet samochodów. Czuła, że gdyby ktoś tu próbował podjechać autem, łatwo by został zauważony. Ale z drugiej strony, takie odludzie też nie było bezpieczne. Pomyślała, że może powinna jednak zasugerować Ino załatwienie sobie ochroniarza. Szła bokiem ulicy, wracając do domu aktorki, kiedy nagle coś ją zastanowiło. Była pewna, że zamknęła furtkę, kiedy wychodziła. Ale teraz furtka była otwarta. Pochyliła się i przemykając przy płocie, przycupnęła, nasłuchując. Usłyszała kroki. Zbliżało się kilka osób.

- A kogo my tu mamy? – usłyszała nagle z za pleców. Obróciła się i zobaczyła uśmiechniętą szeroko Temari. Zanim coś zdążyła zrobić, mocne uderzenie gumowej pałki spadło na jej głowę, pozbawiając ryżowłosą przytomności.

Sakura odzyskała przytomność, ale głową ciągle ją bolała od tamtego uderzenia. Była naga, znajdowała się na biurku, a ręce i nogi miała przywiązane do jego nóg. Jej piersi bolały, przygniecione do blatu ciężarem jej ciała. Coś miała wepchnięto do ust, co uniemożliwiało jej mowę. Do jednej z kolumn w domu przywiązana była Ino. Ją też rozebrano. Wokół słychać było krzyki, czuć było alkohol i dym papierosowy. Sakura rozejrzała się. Po domu aktorki kręciło się kilkunastu, a może więcej ludzi, w większości młodych, ubranych  skórzane kurtki, wojskowe spodnie i spódniczki, z ćwiekami, dredami, w ciężkich wojskowych butach i dziwnych fryzurach. CO tu się działo? I czemu Temari ją wtedy uderzyła?

Zaraz potem do pokoju weszła Temari, trzymając w ręce butelkę Burbona. Pociągnęła z niej łyk i podeszła do Ino. Ona również była zakneblowana. Temari uderzyła kuzynkę w twarz.
- Zaskoczona? Słuchaj szmato – złapała ją za włosy – pamiętasz, ile razy cię prosiłam, żebyś mi pozwoliła zagrać w tym twoim serialu? A ty zawsze mówiłaś, że jestem za młoda, że za mało umiem. Kurwa, kilkuletnie szczerniary grają w filmach. Bałaś się, że ci ukradnę show, co? No to ja ci dam, show. A ty – spojrzała na Sakurę – miałaś pecha. Ale przynajmniej zabawisz się. Chłopcy, dziewczyny – one są wasze – powiedziała, odsuwając się od Ino. W kierunku dwóch skrępowanych kobiet ruszyła zgraja chłopaków i dziewczyn.

- Ssij, zdziro! – usłyszała Sakura, kiedy jakiś facet wyciągnął z jej ust knebel i zaraz wepchnął tam swojego członka. Trzymał ją za różowe włosy i poruszał rytmicznie biodrami do przodu i do tyłu, gwałcąc jej usta.
- Mmmmm!!! – jęknęła, kiedy to zrobił. Widziała tylko jego jądra, obijające się o jej twarz. Była wściekła, że dała się tak podejść, że nie wpadła na to wcześniej. Ale skąd mogła wiedzieć, Ino nie umieściła na liście swojej kuzynki. Ciepły, twardy członek poruszał się między jej wargami.
- Obciąga mi jak zawodowy lachociąg – roześmiał się facet – To ma być detektyw? Pewnie zaraz będzie błagała, żebyśmy jej dali więcej.
- Nie damy jej czekać – usłyszała za sobą głos. Poczuła czyjeś ręce masujące jej pośladki.
- Aiiiiiiiaaaa!!!! – krzyknęła zduszonym głosem, kiedy czyiś członek wtargnął do jej dupy. Szarpała się w więzach, ale nie mogła przestać ssać członka,
- Ale ciasna!
- I mokra! Lubi to – Sakura usłyszała dziewczęcy głos, a zaraz potem poczuła czyjeś smukłe, kobiece palce bawiące się jej cipką. Ciepły język dotknął jej warg sromowych, kiedy gruby penis brutalnie rypał ją w dupę.
- Łapie klimat – gwałcący jej usta facet roześmiał się szeroko, przyspieszając i patrząc jak jego kumpel i kumpela bawią się z nim związaną detektyw. Sakura czuła, że nie wytrzyma tego dłużej. Dwa członki i kobiecy język doprowadzały ją do szaleństwa. Pierwszy, słaby jeszcze orgazm przeszył ją. Instynktownie zacisnęła wargi na członku w ustach.

- Będzie z niej ostra suka – dziewczyna liżąca jej cipkę przyspieszyła, patrząc ja członek nad nią wbija się coraz głębiej w dupę Sakury. Dziewczyna jęczała coraz głośniej, a jej rozgrzana, mokra cipka obciekała sokami. Kolejne orgazmy wypełniały ją. Nie miała już w sobie sił, to było za szybkie i za intensywne. Dwa twarde członki i język sprawiły, że jej podniecenie cały czas rosło. Mężczyźni śmiali się głośno.
- Jak skończymy, to zapoznam cię z moim dildosem – powiedziała kobieta – pokochasz to, obiecuję ci!
- Ohmmmm!!!! Ummmmhhmmm!!!! – jej jęki były równie głośne, gdy obaj mężczyźni doszli. Sakura zmuszona była połykać nasienie aż do końca, kapało z pomiędzy jej warg, ale nic nie mogła zrobić. Czuła je w swoim tyłku. Zaraz jednak czyiś penis wtargnął do jej wilgotnej, rozgrzanej cipki.
- Liż mnie, suko! – powiedziała wysoka, obcięta na punka dziewczyna, podnosząc spódniczkę. Złapała Sakurę za włosy i przycisnęła jej twarz do swojej wilgotnej już kobiecości. Sakura nie miała siły protestować i jej język szybko zaczął pracować między nogami tamtej.

Ino przez chwilę patrzyła, co się dzieje z wynajętą przez nią detektyw, ale zaraz potem podszedł do niej potężnie zbudowany mężczyzna i złapał za jej duże piersi, prawie miażdżąc je w potężnym uchwycie. Jego język zaczął lizać jej twarz, zostawiając na niej ślady lepkiej śliny. Ino szarpała się, ale była związana mocno, a knebel sprawiał, że nie mogła nawet krzyczeć. Widziała gwałconą przez dwóch facetów i dziewczynę Sakurę, widziała też Temari, która popijała wino, siedziała i patrzyła na wszystko. Ino czuła, jak twardy, gruby członek tego faceta rozchyla jej wargi i wciska się w jej łono. Wydała z siebie zduszony jęk. Mężczyzna wyrwał z jej ust knebel, zrobiony z jej własnego stanika i przycisnął swoje usta do jej, zmuszając do silnego pocałunku i wsuwając swój język głęboko.

Całował ją zwierzęco, mocno, a jego palce ściskały bez litości jej duże sutki, szczypiąc je i gniotąc. Nie przestawał jej rypać, jego twardy członek penetrował jej cipkę, a jej ciasność sprawiała, że robił to jeszcze szybciej i z większą przyjemnością.  Przerwał pocałunek i zaczął lizać jej kark, żeby potem zacisnąć na nim usta.
- Aaaahhhh!!! – krzyknęła głośno Ino, wywołując śmiech Temari. Czuła, jak blisko jest orgazmu, ten potężny penis pieprzył ją z siłą, o której nigdy nawet nie marzyła. Jej jasne włosy opadały, klejąc się do jej spoconego ciała. Jej piersi bolały ją od ciągłego gniecenia i szczypania. Jej gwałciciel zacisnął zęby na jej sutku, gryząc go i powodując, że blondynka wydała z siebie kolejny krzyk.
- Taaa… szykuj się, zdziro – mruknął, przyspieszając.
- Dochodzę! – krzyknął.
- Aaaahhhhh!!! - Ino czuła, jak jego nasienie wypełnia ją, jak spływa po jej nogach. Mężczyzna wyszedł z niej, ale nie dano jej odpocząć, bo zaraz podszedł kolejny i obrócił ją. Poczuła, jak czubek jego członka dotyka jej dupy.
- Krzycz dla mnie, szmato! – powiedział, chwytając ją za włosy i jednocześnie biorąc ją.
- Aiiiiiii!!!!!! – Ino wyła, kiedy wszedł w nią, czuła, jakby ktoś wciskał między jej pośladki metalowy pręt. Widziała stojących obok mężczyzn, czekających na swoją turę.

Po godzinie obie kobiety zostały rozwiązane. Na ziemi rozłożono koc, na którym położyło się dwóch chłopaków. Ino i Sakura zostały zmuszone dosiąść ich. Jęknęły prawie równo, gdy dwa członki wtargnęły do ich cipek. Zaraz potem jednak krzyknęły głośniej, bo dwa kolejne wzięły się za ich dupy. Wreszcie, do Ino podeszła dziewczyna, która wcześniej zajmowała się Sakurą, a do Sakury – Temari. Obie złapały je za włosy i przycisnęły ich twarz do swoich cipek, zmuszając je do lizania. Wszystko zaczęło się od nowa. Ino i Sakura były gwałcone na raz przez dwóch mężczyzn, a jednocześnie musiały lizać cipki dwóch innych kobiet. Żadna z nich nie wiedziała, jak długo to trwało i ile razy kolejni mężczyźni dochodzili w nich. Po kilku godzinach obie leżały na podłodze, nagie, pokryte nasieniem i pół żywe.

Sakura otworzyła oczy, widząc, że Ino gdzieś wynoszą. Dwóch trzymało ją za ręce, dwóch za nogi i niosło za drzwi. Próbowała się podnieść, ale nagle szarpnięcie sprawiło, że upadła. Coś zaciskało się na jej szyi. Sięgnęła tam. Miała obrożę, z przyczepioną do niej smyczą. Nad nią stała Temari.
- Moja kuzyneczka właśnie podpisała umowę – powiedziała blondynka – I wyjeżdża do Rosji, robić karierę w tamtejszym kinie hard porno. Oczywiście, mi przepisała prawo do jej majątku, hi hi hi….  A ciebie, pani detektyw, zatrzymam tu na dłużej. Przyda mi się takie zwierzątko…
Jej głośny śmiech słychać było w całym domu. Sakura zadrżała z przerażenia.

(Naruto) 2 na 1


Taka krótka historyjka, która mi przyszła wczoraj do głowy XD.

Tytuł: 2 na 1
Z: Naruto
Rating: NC-17

Tsunade zerwała się z łóżka. Jej czoło pokrywał pot. Zwykle spała spokojnie, ale coś nagłego wyrwało ją ze snu. Czuła się jakby wezwana. Nie wiedziała co to było, jakieś dziwne przeczucie. Ubrała się, założyła na nogi sandały i powoli wyszła przed chatę. Była ciepła, duszna letnia noc, a Konohę gęsto otulała wilgotna mgła. Hokage czuła jednak, ze w powietrzu wisi coś jeszcze. Coś złego. Ale nie wiedziała dokładnie co to może być. Niebezpieczeństwo?

Coś szybszego niż jej oczy prześlizgnęło się za nią. Tsunade obróciła się, przyjmując bojową postawę, bo poczucie zagrożenia było coraz większe. Ktoś tu był. Skupiła się, zamykając swoje zmysły na wszystko inne poza wrogą obecnością. Uskoczyła w ostatniej chwili, kiedy coś uderzyło z dużą siłą prosto w miejsce, w którym przed chwilą stała. Cofnęła się do środka swojej chaty. Zaraz przed nią wylądowała zamaskowana postać, ubrana w długi, czarny płaszcz z czerwonymi wzorami w kształcie kwiatów. Hokage wciągnęła powietrze. Agent Akatsuki? To było zbyt proste, zbyt głupie, atakować ją w jej siedzibie. No ale dobrze, skoro chciał walki, to będzie ją miał.

Ledwie poczuła ostrze, które nagle, bez żadnego ostrzeżenia przeleciało po jej plecach, tnąc jej strój na kawałki. Jasnowłosa hokage poczuła, jak cały jej strój opada na ziemię, przeciętny na dwie połówki. Czyli ktoś jeszcze tu był? Odwróciła się szybko, zauważając tylko fragment ruchu. Zrozumiała, że zrobiła błąd, ale było już za późno, bo czyjaś stopa kopnęła ją z całej siły w plecy. Tsunade uderzyła o ścianę, ale szybko podniosła się. Wiedziała, że ma przeciwko sobie co najmniej dwóch wrogów. Zastanawiała się, czy powinna wezwać pomoc, ale żeby hokage nie mogła poradzić sobie z dwójką pospolitych zabójców? To by było zbyt proste. Nie czekając na kolejny atak, skoczyła przed siebie, mierząc pięścią w przeciwnika. Ale nagle ktoś spadł na nią z góry, przygniatając do ziemi. Kolejne uderzenie, teraz w głowę, sprawiło, że gwiazdy zatańczyły jej przed oczami. Drewniany sandał uderzył ją w bok.

Krzyknęła z bólu, kiedy ktoś złapał ją za włosy i uderzył w czoło, rzucając przez długość pokoju. Ale teraz nie trafiła na ścianę, bo już na nią czekano. Pięść wbiła się w jej brzuch, sprawiając, że hokage straciła na chwilę oddech. Złapano ją za nogę, wykręcając ją boleśnie. Ruga zamaskowana postać była już przy niej, a jej but wylądował na głowie Tsunade, wgniatając jej twarz w drewnianą podłogę. Czuła, że z nosa i z rozciętych warg leci jej krew. Ci, którzy ją zaatakowali, byli silni i zręczni. Ale ona nie miała zamiaru się poddać. Drugą nogą uderzyła tego napastnika, który wykręcał jej pierwszą. Podskoczyła, wykonując w powietrzu obrót, a jej ręka zacisnęła się na szyi atakującego. Uniosła ją do góry, zrywając maskę zakrywającą twarz. Jej oczy otworzyły się szeroko, kiedy pod maską zobaczyła twarz młodej dziewczyny. Znała tą twarz.

- Sakura? – Tsunade nie mogła uwierzyć, kiedy widziała pod maską twarz swojej uczennicy. Zawahała się. Wtedy kopnięcie trzymanej przez nią dziewczyny wbiło się w jej brzuch. Tsunade wypuściła powietrze i puściła Sakurę. Ta wykonała podskok i jej sandał uderzył Tsunade w brodę, przewracając ją na ziemię. Sakura podniosła z ziemi maskę i założyła ją na twarz.

Krzywiąc się z bólu, Tsunade podniosła się z ziemi, tylko po to, żeby być znowu zaatakowaną. Teraz zaatakowano ją z dwóch stron na raz, seria uderzeń i kopnięć posłała ją znów na podłogę. Ktoś złapał ją za obie ręce i szarpnął, wyciągając do góry, a noga drugiego atakującego uderzyła w jej duże piersi. Puszczona, padła na ziemię.

- Chyba ma już dosyć walki, co? – usłyszała głos drugiego z napastników. Znała go bardzo dobrze.
- Ino… Sakura… ? - jej rozcięte, obolałe wargi sprawiały, że mówiła z trudem. Wszystko ją bolało.
- Pani Ino i Pani Sakura dla ciebie, szmato – blondynka patrzyła na twarz swojej przywódczyni z pogardą – Wielkocyca starucho, której wydaje się że jest niewiadomo kim.
- Mistrz Orochimaru wskazał nam właściwą drogę – Sakura zdjęła z twarzy maskę – Ty jesteś na niej przeszkodą, którą trzeba usunąć.
- Ja… co… - Tsunade nie miała sił walczyć, kiedy nagle ręka Sakury znalazła się między jej nogami, poruszając się intensywnie. Wbrew swojej woli czuła, jak rośnie w jej rozkosz, brutalnie wymuszona przez różowowłosą wojowniczkę. Ino nie traciła czasu, stanęła za nią i zamknęła ręce na dużych piersiach Tsunade, masując jej, zaciskając palce na jej twardych sutkach. Chociaż Tusnade wszystko bolało, nie mogła powstrzymać napływającej przyjemności. Obie dziewczyny wiedziały co robić.

Nie mogła uwierzyć w to, że została pobita i upokorzona przez dwie swoje uczennice. Obie twierdziły, że służą Orochimaru. Język Ino dotknął jej karku, a palce Sakury bawiły się z jej łonem, sprawiając, że jej soki płynęły coraz mocniej. Nie mogła, chociaż próbowała, powstrzymać się od jęków rozkoszy, coraz głośniejszych, bo Sakura i Ino robiły to coraz mocniej. Nie było w tym jednak niczego z miłości, obie doprowadzały swoją dawną mistrzynię do rozkoszy z jakąś złośliwą, perwersyjną przyjemnością, zmuszając ją do czegoś, czego nie chciała. Słyszała ich śmiech. Była za słaba, żeby im nawet odpowiedzieć. Bo rozkosz, która w niej rosła, była coraz mocniejsza.

- Ohhhhhh!!!!! – jej długi, przeciągły jęk wypełnił pomieszczenie, kiedy Tsunade zaczęła szczytować. Jej zwyciężczynie patrzyły z satysfakcją na rozciągniętą na drewnianej podłodze hokage, której nagim ciałem wstrząsała rozkosz. Sakura nie dała jej czasu, fundując jej intensywną palcówkę i zaraz potem Tsunade doszła jeszcze raz. Ino zrzuciła swój płaszcz i siadła na twarzy Tsunade, przyciskając do niej swoje nagie łono i ocierając je o twarz. Obie dziewczyny chichotały głośno, zmuszając hokage Konochy do służenia im. Kiedy Ino doszła na jej twarzy, zamieniły się miejscami. Teraz to blondynka palcami penetrowała rozgrzaną, wilgotną cipkę Tsunade, a Sakura, siedziała na jej twarzy. Ręce Tsunade związano kawałkami jej własnego stroju. Jej spocone ciało podskakiwało na trzeszczącej podłodze.

Kiedy dziewczyny w końcu wstały, Tsunade nie miała już nawet siły, żeby się ruszać. Była za bardzo wyczerpana tym wszystkim. Jej twarz była pokryta sokami dziewczyn, wsiąknęły też w jej włosy. Między jej nogami była kałuża jej własnych soków.
- No to czas na prezent pożegnalny – powiedziała Sakura, wyjmując spod płaszcza pudełko. Położyła je między szeroko rozstawionymi nogami Tsunade.
- To nasz prezent dla ciebie, zdziro – powiedziała – Miłej zabawy!
Obie zniknęły, a ledwie przytomna Tsunade patrzyła, jak pudełko otwiera się i wychodzi z niego coś w rodzaju niedużej ośmiornicy. Szurając po ziemi, pełzło prosto między nogi Tsuande.
- Nie… nie… - szeptała tylko, kiedy nagle, szybko stworzenie dopadło jej, owijając swojej macki wokół jej ud i przysysając się do jej łona. Czuła jak ciepły, szeroki członek wsuwa się do jej wilgotnej cipki. To nie mogło się dziać.

Mocne pchnięcie prawie rzuciło ją po ziemi. Istota posuwała ją głębokimi, intensywnymi ruchami, sprawiając, że Tsunade cicho jęczała. Nie miała siły, żeby się temu czemuś przeciwstawić. Wciskało się głęboko do jej środka, biorąc ją bez litości. Jej zmęczone ciało nie stawiało żadnego oporu. Jej wielkie piersi drżały i podskakiwały z każdym ruchem. Mając związane ręce Tsunade cicho błagała o koniec. Mijał czas, a istota cały czas poruszała się. Czuła, jak rośnie. I wtedy nagle, wystrzeliła, wypełniając swoją ofiarę gęstym, lepkim, ciepłym płynem. Po tym istota odczepiła się od niej i odpełzła gdzieś. Tsuande patrzyła z przerażeniem na jej brzuch, który powoli się powiększał. Próbowała się podnieść. I wtedy drzwi jej chaty otworzyły się i do środka wbiegła Shizune. Tsunade spojrzała na nią. Widziała swoją siostrzenicę w rozerwanych ciuchach i z brzuchem tak dużym, jakby była w ciąży.
- Ratunku! – krzyknęła Shizune, szukając wzrokiem Tsunade – Czuję, że ja zaraz…
- Oh nie, ty też! – jęknęła Tsunade. Kiedy Shizune zobaczyła ją na ziemi, zaraz podbiegła, żeby ją uwolnić. Ale kiedy to robiła, nagle nie wytrzymała, padła na podłogę i rozsunęła szeroko nogi.
- Augghmmmmmm!!!!!!! – krzyczała, kiedy spomiędzy jej nóg wysuwała się istota, podobna do tej, która wcześniej zapłodniła Tsunade.
- Gahhhhhhhmmmm!!!! – dołączył do niej krzyk Tsunade, która właśnie poczuła, że też zaczyna rodzić. Ich dłonie zacisnęły się na sobie, kiedy obie, hokage i jej siostrzenica, rodziły potwora za potworem. W tym samym czasie podobny los czekał większość kobiet w Konosze. Orochimaru stał na środku wioski i uśmiechał się, słuchając krzyków i jęków, które słychać było z domów.

(Naruto) Lustrzane odbicie


Dawno nie było niczego nowego z Naruto, więc taki tam szort dla jego fanów i fanów Sakury XD

Tytuł: Lustrzane odbicie
Z: "Naruto"
Rating: yuri

Sakura siedziała nad strumieniem, ze stopami zanurzonymi w chłodnej wodzie. Był już późny wieczór i zastanawiała się, czy nie powinna już wrócić do Konohy. Jutro miała wyruszyć na kolejną misję. Kolejną, w której nie będzie Sasuke, tylko ten idiota Naruto. Nie chciała się do tego publicznie przyznawać, ale ciągle tęskniła za Uchihą i miała nadzieję, że się znowu spotkają. Może wtedy będzie na nią patrzył inaczej. Przecież stała się już bardziej dorosła, dojrzała i odpowiedzialna. Trening z Tsunade coś przecież dały. Mogłaby wreszcie przestać znosić podwalanie się do niej Naruto.

Schowany w krzakach, niedaleko, Naruto patrzył na zamyśloną Sakurę. Szedł za nią cały czas, oczywiście ona nie zauważyła go nawet. Był ciekaw, o czym myślała, może o nim? Nie, pewnie dalej wzdychała do Sasuke. Denerwowało go to coraz bardziej. Sądził, że jak wróci do wioski po treningach u Jirayi, to dziewczyna będzie na niego inaczej patrzeć, że dostrzeże w nim mężczyznę. Ale ona dalej tylko Sasuke to, Sasuke tamto… Miał ochotę się zemścić za te wszystkie czasy niespełnionej miłości. I właśnie pojawiała się bardzo dobra okazja. Tym bardziej, że Jiraya nauczył go bardzo ciekawego jutsu, które można było tutaj przetestował.

Sakura odwróciła się, kiedy usłyszała za plecami kroki. Odwróciła się i skamieniała z zaskoczenia. Naprzeciwko niej stała jej dokładna kopia. To nie był jakiś marny klon, które kiedyś tworzył Naruto, czuła się jakby patrzyła w lustro. Ale nie widziała nigdzie ram ani odbicia jeziora. Ta osoba była jej dokładną wersją.
- Kim… co…
Tamta, bez odpowiedzi, podeszła bliżej. Sakura szybko wstała, szykując się do walki, bo spodziewała się, że może to być coś niebezpiecznego. Ale zanim zdążyła zaatakować, tamta była już za jej plecami. Poruszała się tak szybko, że różowowłosa nie nadążała. Łokieć zacisnął się na jej gardle, a zaraz potem dziewczyna została przewrócona na ziemię. Jej klon wylądował na niej, przyciskając ją do ziemi. Zanim Sakura zdążyła krzyknąć, mocny, brutalny pocałunek zamknął jej usta.

- Mmmm… ghmmm!!!! – Sakura szarpała się, podczas gdy całowała ją jej kopia. To było coś niespodziewanego, coś dziwnego, nigdy nie spodziewała się, że może przeżyć coś podobnego.  Nie wiedziała nawet jak to nazwać, bo właściwie to jej własne usta ją całowały, jej własny język wciskał się do jej ust. Pocałunek był mocny, intensywny. Gdy został przerwany, napastniczka przybliżyła usta do ucha Sakury i szepnęła:
- Myślisz, że Sasuke całowałby cię właśnie tak?
- Co ty sobie…
- Jestem tobą, Sakuro…
- Nieprawda…
- Jestem twoją wyobraźnią, twoimi pragnieniami… twoimi marzeniami – atakująca ruchem ręki rozerwała bluzę Sakury. Zaczęła całować jej kark, podczas kiedy jej ręce masowały piersi dziewczyny. Sakura jęczała coraz głośniej, chciała wzywać pomocy, ale była za daleko od wioski, żeby ktoś ją mógł usłyszeć. Poza tym było jej dobrze. Pocałunki na jej karku i łopatkach rozgrzewały i podniecały ją coraz bardziej. Jej stanik poleciał na ziemię obok niej, a palce tamtej zacisnęły się na jej sutkach, przyciskając je, gniotąc i szczypiąc lekko. Dale przyjemności przepływały przez jej ciało, kiedy czuła dłoń taką samą jak jej własna, głaszczącą jej płaski brzuch i zsuwającą się coraz niżej.

Dziwna kobieta nie dała Sakurze się podnieść, kiedy przysunęła usta do jej piersi i zaczęła je lizać. Dziewczyna cicho jęczała z przyjemności, zastanawiając się, czy to nie jest jakiś sen. To przecież było niemożliwe, to na pewno nie był zwykły klon, ta kobieta zbyt dobrze wiedziała, co jej sprawia przyjemność. Dotykała ją tam, gdzie Sakurę podniecało to najbardziej. Jej język, jej palce pieściły ją, nie dając jej nawet szans na obronę. Sakura czuła, jak rośnie w niej rozkosz. Dłoń wsunęła się pod jej szorty i majtki i Sakura poczuła, jak się pręży.
- Zobacz, cała jesteś tam wilgotna – znowu usłyszała swój własny głos z ust tamtej. Dziewczyna trzymała palce błyszczące od soków Sakury nad jej twarzą.
- Masz, posmakuj sama siebie – powiedziała, wciskając je do jej ust.
- Mgmm… mmmm…
- Tak, dobrze… a może wolisz tak? – po tych słowach napastniczka zrzuciła własne szorty i majtki, a te należące do Sakury zsunęła do jej kolan. Zanużyła twarz między jej nogami, a swoje własne łono opuściła na twarz leżącej pod nią dziewczyny.
- Wyliż mnie – powiedziała i sama wzięła się do pracy.

Sakura nie mogła w to uwierzyć, ale nie mogła się temu oprzeć. Patrzyła na gładkie, wygolone łono nad jej twarzą. Czy ono było jej własne?
- No liż, na co czekasz?
Sakura jęknęła, kiedy poczuła, że tamta rozsuwa językiem jej płatki. Ciepły, szorstki język pieścił ją znowu, dając rozkosz. Sakura czuła się, jakby uprawiała seks z samą sobą. Zaczęła lizać rozgrzaną, mokrą cipkę tamtej, zapominając o wszystkim, koncentrując się tylko na tej, jednej rzeczy. Było jej coraz lepiej. Lizała intensywniej, spijając soczki i zastanawiała się, czy tak smakują jej własne. Kiedy orgazm przeszedł przez jej rozgrzane ciało, wyprostowała się na ziemi, sztywniejąc od palców stóp. Napastniczka nie przerwała jednak i szybko drugi orgazm wstrząsnął jej ciałem. Fale przyjemności zalewały Sakurę. Jej kopia wstała i podniosła ją, całując jej usta. Sakura czuła na jej wargach swoje własne soki, które smakowały tak samo jak te, które przed chwilą spijała. To było niesamowite. Odwzajemniła pocałunek. Ich piersi przyciskały się do siebie, sutki ocierały się.

Kobieta położyła ją na ziemie i wsunęła się między jej nogi. Ich wilgotne, ciepłe łona dotykały teraz siebie nawzajem, ocierając się o siebie i sprawiając tym obu coraz większą przyjemność. Zaczęła się poruszać coraz szybciej, a Sakura drżała z rozkoszy. To było jak… masturbacja, jak uprawianie seksu z sobą samą. Sakura nigdy nie myślała o sobie jak o lesbijce, nie fantazjowała nawet o seksie z innymi kobietami. Ale teraz jęczała głośno, kiedy cipka drugiej kobiety ocierała się o jej łono.
- Dobrze ci jest, prawda? – spytała ta druga – Przyznaj to!
- Taaa… taak…
- Nigdy nie poczujesz tego z mężczyzną… nigdy…
- Nie… ja….
- Szybciej, szybciej…
- Ooooohhhhhhh!!!!!
- Ohhhhh!!!!
Obie doszły w tym samym momencie. Sakura opadła na miękką, wilgotną trawę, wzdychając głośno i głęboko. Słyszała drugi głos, taki sam jak jej własny. Tamta włastała pierwsza i podeszła do leżącej Sakury. Ta patrzyła na piersi, takie same jak jej własne. Były piękne. Nie wiedziała nawet, że ma takie piękne piersi.

- Mam nadzieję, że cię czegoś nauczyłam – powiedziała – A teraz żegnaj.
Sakura patrzyła zaskoczona, jak tamta znika. Ukryty w krzakach Naruto uśmiechnął się. Jutsu działało tak jak Jiraya mówił. Zastanowił się, jak powinien z niego skorzystać następnym razem. Czy może powinien odwiedzić teraz Ino czy może Hinatę? Patrzył na podnoszącą się z ziemi, nagą i rozpaloną Sakurę. Skoro nie mogła być jego, to Sasuke też z niej nic nie będzie miał. Postanowił, że postara się o to, żeby Sakura została lesbijką. Jutsu, dzięki któremu mógł tworzyć dokładne klony innych, kontrolować je a nawet znać ich myśli, bardzo mu w tym pomoże.

(Naruto) W rytmie pożądania

 Po tych wszystkich gwałtach i innych takich, teraz coś trochę lżejszego. No powrót do Naruto, o które wielu prosiło. Dziękuję za bardzo dużo komentarzy ostatnimi dniami, to naprawdę bardzo motywuje do pisania.

Tytuł: W rytmie pożądania
Z: Naruto
Rating: NC-17

Ciężkie, basowe dźwięki odbijały się od ścian, wypełniając pomieszczenie, w którym ludzie falowali w ich rytmie. Tłum poruszał się jak zahipnotyzowany przez dźwięki wydawane przez olbrzymie kolumny. Sakura starała się trzymać rytm, gnąc ciało tak jak inni otaczający ją ludzie. Nie lubiła dyskotek i nie chciała tu przychodzić, ale jej mąż musiał. Miał takie obowiązki zawodowe, a ona musiała mu towarzyszyć. Sasuke jeszcze chwilę temu tańczył koło niej, ocierając się o nią. Wtedy przynajmniej było jej dobrze, ale potem gdzieś poszedł z tymi innymi, z którymi się tu miał spotkać i została sama. Wypiła drinka i dalej tańczyła sama, patrząc tylko co jakiś czas na ekran telefonu. Sasuke powiedział, że przez pewien czas go nie będzie.

Nagle poczuła czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciła się, ale pięść miała na wszelki wypadek zaciśniętą. Niedawno, kiedy jeszcze była panną, byłoby inaczej, ale teraz była mężatką. Nie mała ochoty na szczeniackie zaloty jakichś młodych napaleńców. Wiedziała, że jest ładna, a czarny, obcisły komplet podkreślał to. Nawet jeśli nie miała takich piersi jak Hinata czy nóg jak Ino, to wiedziała, że faceci na nią leca. No i teraz jakiś…

Ale kiedy odwróciła się, jej wzrok zatrzymał się na stojącym naprzeciwko niej mężczyźnie. Światła stroboskopów przemykały po jego twarzy. Sakura nawet przez chwilę chciała powiedzieć, „O, Sasuke, już wróciłeś?”, ale szybko zrozumiała, że to nie był Sasuke. Mężczyzna był trochę do niego podobny, ale wyższy i dojrzalszy. Miał w twarzy coś dziwnego, czego nie mogła przeniknąć, a oczy wydawały się tak głębokie, jakby coś bardzo głęboko w sobie kryły. Ciemne włosy były starannie ułożone. Jedno spojrzenie na strój wystarczyło, żeby Sakura zrozumiała, że to za to co ona ma na sobie starczyłoby pewnie na pasek dla tego faceta. Było w nim coś magnetycznego, co przyciągało jej uwagę.

Różowowłosa czuła, że jest jakieś niebezpieczeństwo. Po prostu taka aura otaczała tego faceta. Ale nie przestraszyła się. Patrzyła mu prosto w twarz, a on bez słowa złapał ją za rękę. Mogła się szarpać, wyrwać i uciec w tłum, gdzie zgubiłaby go łatwo, ale tego nie zrobiła. Dała mu się prowadzić. Pędziła jak ćma do światła i było jej z tym dobrze. Nawet nie myślała, co by się stało, kiedy by zobaczył ją Sasuke. Pewnie chciałby od razu zabić tego faceta.

Nie zorientowała się nawet dobrze, kiedy obydwoje byli w ciasnej kabinie w ubikacji. Sakura nie zwróciła uwagi, czy to była ubikacja damska czy męska. Mężczyzna wepchnął ją do środka, objął i pocałował prosto w usta, mocno i zdecydowanie, jak władca, który bierze to, co do niego należy. Sakura nie opierała się, odpowiedziała za to na jego pocałunek z całą siłą. Jakaś dziwna siła opanowała ją. Nieznajomy zsuwał jej bluzkę a Sakura zawstydziła się, gdy nagle poczuła, że jej ręce rozpinają jego pasek. Ale nie zatrzymała się. Mężczyzna rozpiął jej czarną bluzkę i pozwolił jej opaść na podłogę o ramionach dziewczyny. Jej zielony stanik opadł zaraz potem. Język faceta dotknął jej piersi, całując i pieszcząc je, zataczając kręgi wokół jej twardych sutków. Sakura jęknęła cicho z rozkoszy, potem zaraz głośniej.

Gdy rozpięła jego pasek, opadła na kolana, zsuwając mu spodnie do kolan, razem z majtkami. Jego twarda, stercząca męskość była wycelowana prosto w nią, jak wyrok, który mogła odrzucić albo przyjąć. Nie miała jednak wątpliwości. Otworzyła szeroko usta i wzięła jego członek między swoje wargi, wciągając go do środka i liżąc oraz ssając łapczywie i zachłannie, najgłębiej jak mogła. Mężczyzna położył dłonie na jej głowie, nadając jej rytm, podczas gdy różowo włosa robiła mu laskę. Przesuwała język wzdłuż całej długości jego penisa, liżąc go starannie, a potem zrobiła to samo z jego jądrami. Nie robiła tego nigdy z Sasuke, wstydziła się. A teraz cały wstyd z niej wyparował. Podniecenie za to rosło z każdą chwilą. Czuła to między swoimi nogami. Ssała jeszcze intensywniej, czując, że pewnie niedługo dojdzie. Marzyła, żeby zrobił to w niej, żeby wypełnił jej usta...

Mężczyzna jednak przerwał jej nagle, nie dając dokończyć i wyjął swojego nabrzmiałego członka z jej ust. Obrócił Sakurę tyłem do siebie i oparł o muszlę. Zsunął jej czarną spódniczkę i zielone majtki na ziemię. Czuła, jak jego palce dotykają jej tyłka, przesuwają się po nim. Jęknęła, gdy dotknął ją między nogami. Zaraz potem nieznajomy wtargnął w nią, wsuwając swojego wielkiego, wilgotnego od jej śliny penisa prosto w ciasną szparę Sakury. Poprzednie pieszczoty sprawiły, że była już tam cała wilgotna.

Sakura nie mogła już powstrzymać jęków rozkoszy, kiedy mężczyzna brał ją od tyłu. Jej obcasy stukały o podłogę toalety, kiedy raz za razem wchodził w nią, pieprząc ją mocno i bezwzględnie. Zaciskała spocone dłonie na bokach muszli. Jego dłonie przesuwały się po jej ciele i różowych włosach, czuła jego oddech nie daleko swojego ucha. Wiedziała, że to co robi, jest zdradą, że nie powinna się na to zgodzić, ale nie mogła. Coś dzikiego rozrywało jej wolną wolę, zmuszając ją do oddawania się temu mężczyźnie. On nie pytał, tylko brał to co chciał. Ona, która zawsze ceniła własną niezależność, oddawała mu się bez oporu. Było jej zbyt dobrze, żeby mogła się sprzeciwiać. W ścianach odbijał się rytm muzyki. Obcy posuwał ją razem z nim.

- Mocniej… - jęknęła, czując jego ciepły oddech niedaleko ucha – Mocniej…
- Jak chcesz… - odpowiedział. Nawet głos przypominał jej trochę męża, ale był głębszy, bardziej zdecydowany. Jego język lizał okolice jej ucha, podczas gdy członek do końca wszedł do środka, penetrując jej ciasną, rozgrzaną i wilgotną cipkę.  Sakura nie mogła już dłużej wytrzymać. Jej spocone ciało drżało od rozkoszy, włosy lepiły się do ramion. Wyprężyła się jak struna, kiedy orgazm wypełnił ją. W tej samej chwili poczuła ciepło, kiedy mężczyzna wystrzelił w jej wnętrzu. Kolejne porcje ciepłego nasienia wypełniały ją. Sperma kapała spomiędzy jej rozstawionych szeroko nóg.

Obcy przyciągnął ją do siebie, całując jej usta. Nieprzytomna z rozkoszy Sakura odwzajemniła ten pocałunek. Była już cała jego i wiedziała o tym. Drżała, kiedy jej dotykał. Nigdy wcześniej nie było jej tak dobrze, Sasuke nie dał jej ani razu tyle przyjemności co ten człowiek. Kim on był?

Drzwi to kabiny otworzyły się. Sakura podskoczyła ze strachu, ale mężczyzna trzymał ją, żeby się nie przewróciła. Jej duże oczy prawie wystrzeliły na wierzch. Przy wejściu stał Sasuke, trzymany za ręce przed dwóch silnie wyglądających mężczyzn w czarnych garniturach.

- Sa… Sakura? – spytał z przerażeniem.
- Saskue, nie, co się…?
- Zgodnie z umową, braciszku, wziąłem sobie ostatnią część twojego długu w naturze – powiedział nieznajomy mężczyzna, odsuwając od siebie Sakurę i ubierając się. Podszedł do szarpiącego się Sasuke i złapał go za podbródek, uśmiechając się.
- Za dobra dla ciebie – szepnął mu do ucha.
- Itachi, gnoju, zabiję cię! Przysięgam! Zabiję! Zabijęęęęęę! – krzyczał Sasuke. Wtedy jeden z mężczyzn, blondyn o włosach opadających na oczy, uderzył go z całej siły w brzuch. Sasuke upadł na kolana a zaraz potem spadło kilka kolejnych ciosów. Sasuke skulił się na ziemie.

- Nie, zostawcie go! – krzyknęła Sakura i ciągle półnaga podbiegła do męża, osłaniając go przed uderzeniami. Na znak Itachiego dwaj mężczyźni przestali bić.
- Mój kochany braciszek nigdy ci nie mówił, że żeby kupić wam mieszkanie, pożyczył ode mnie sporo kasy? – spytał Itachi, stojąc nad leżącym na ziemi Sasuke i ściskającą go Sakurą – Niestety, do płacenia takich szybki już nie był.
- Ty jesteś…?
- Itachi Uchiha, zapomniałem się przedstawić, ale nie dałaś mi czasu. Nie lubię, kiedy się mnie oszukuje, a szczególnie, jak robi to rodzina, nawet jak to jest ostatnia rodzina, jaką posiadam.
- Draniu… - szepnął Sasuke, spomiędzy którego warg płynęła krew.
- Sasuczek nawet nie zaprosił mnie na swój ślub, więc pewnie nawet o mnie nie wiedziałaś – Itachi mówił do Sakury, ignorując brata – Dobrze się z tobą bawiłem, dlatego jakbyście potrzebowali jeszcze kiedyś pieniędzy, to wpadnij do mnie do biura - rzucił jej wizytówkę prezesa korporacji Akatsuki i wyszedł.
- Sasuke, Sasuke? – Sakura starała się pomóc pobitemu mężowi, który ledwie się podnosił z ziemi. Nie wiedziała, co jest silniejsze: czy bardziej jest jej żal męża czy wstyd tego co zrobiła czy tęsknota za tym, żeby zrobić to jeszcze.

(Naruto) Rodzina

 Fanfik zamówiony przez Phantom z http://fantazje-sasusaku.blog.onet.pl/

Tytuł: Rodzina
Z: "Naruto"
Rating: Nc-17

- Kochanie, wychodzę, będę późno – powiedziała Sakura,otwierając drzwi pokoju Sasuke i uśmiechając się – Idę zabalować z koleżankami.
- Poszedłbym z tobą, ale…
- Wiem, masz dużo pracy – podeszła do niego i pocałowała gow policzek. Szybko wyszła z mieszkania, tłumiąc w sobie wyrzuty sumienia.Samochód już czekał na dole. Wsiadła i szybko zamknęła drzwi. Ruszyli przez nocne miasto. Trzymała dłonie na kolanach, mnąc lekko czarną suknię. Czuła się źle, nie chciała tego robić, ale nie miała innego wyjścia. Jasnowłosy kierowca nie odwracał się do niej, nawet nie odezwał się słowem. Po kilkunastu minutach zatrzymali się przed okazałą rezydencją, stojącą na przedmieściach miasta.Wysiadł, otworzył jej drzwi, nie patrząc nawet na nią dokładnie. Światło księżyca i latarnie oświetlały pałacyk. To była dawna posiadłość, przez lata stała w ruinie,ale niedawno została wykupiona i odrestaurowana. Wysokie szpilki Sakury uderzały o bruk, gdy szła ku drzwiom. Drżała, choć było późne lato i wciąż było ciepło. Służący otworzył jej drzwi, zaprosił do środka i zaprowadził do salonu.
Wnętrze urządzone było z klasą. Widać było, że właściciela stać na wszystko, ale nie oznaczało to ostentacyjnego przepychu. Eleganckie meble,drogie dywany… Sakura usiadła na miękkiej kanapie. Była sama przez kilka minut.Potem drzwi do pokoju się otworzyły. Podniosła się.
Itachi miał na sobie białą koszulę i czarne spodnie.Uśmiechnął się i podszedł do barku, wyjął z niego butelkę wina i dwa kieliszki,postawił je na stole i napełnił czerwonym płynem. Patrzyła na niego. Krótkie, modnie obcięte czarne włosy, elegancka koszula, spodnie pewnie kosztujące więcej niż wszystkie ciuchy, jakie miała w domu. 
- Cieszę się, że jednak się zdecydowałaś – powiedział.
- Jakbym miała inne wyjście – odpowiedziała.
- Masz. Wyjście jest tam – wskazał drzwi.
- Przecież wiesz…
- Co takiego? To, że mój żałosny braciszek nie jest w stanie utrzymać własnej rodziny? Że grozi wam eksmisja? Tak, wiem. I co z tego? Całe życie powtarzał, że mnie nienawidzi, że mnie zabije.
- Jesteście braćmi! Czy to nic nie znaczy? – Sakura oparła dłonie o błyszczący blat stołu.
- Nic. Ani dla niego, ani dla mnie.
Patrzyła w jego twarz. Przypominał jej męża, oczywiście, w końcu byli rodzeństwem. Ale było w nim coś innego. Itachi był nieprzenikniony.Z twarzy Sasuke nauczyła się czytać jak z książki. Nie musiał nic mówić a wiedziała, czego chce. Itachi ciągle był zagadką. Jego oblicze było zimne, ale widziała w nim spryt. Był jak łasica, w każdej chwili mógł rzucić się na nią i ją zabić, nie zmieniając pewnie nawet wyrazu twarzy.
- Wiesz dobrze, że on cię o nic nie poprosi – powiedziała –Ale ja…
- Spróbuj wina, naprawdę dobre – powiedział, podsuwając jej kieliszek – Zastanawia mnie, czemu nie poprosiłaś o pomoc innych?
- Naruto i Hinata mieszkają daleko, prawie na drugim końcu świata. Ino… nie odezwała się do mnie od dnia mojego ślubu. Temari i Shikamaru też nie są zamożni. Ale ty masz wszystko – wskazała na wiszące na jednej ze ścian logo jego koncernu – czerwoną chmurę na czarnym tle.
- I tylko dlatego mam się tym dzielić? – podszedł do niej i ujął w palce jej podbródek -  Sam zdobyłem to, co mam. Twój maż miał dokładnie takie same szanse. To, że z niego ofiara, nie jest moją winą.
- Proszę! Nie chcę, żebyś mi cokolwiek dał. Pożycz tylko kilka tysięcy. Oddam ci wszystko.
- Od tego są banki.
- Żaden bank nie da nam kredytu.
- Smutne. Prawie się wzruszyłem – podniósł kieliszek i przysunął jej do ust – Posmakuj, naprawdę dobre – Sakura otworzyła usta iwzięła mały łyk wina. Miało mocny, dojrzały smak. Rzeczywiście, tak dobrego jeszcze nie piła.
- Jedna butelka kosztuje tyle, co wasz półroczny czynsz –powiedział Itachi –Jakie to uczucie mieć na języku tysiąc?
Powstrzymała się, żeby nie wypluć tego na dywan. Grał z nią,a ona musiała mu na to pozwolić.
- Wiesz co – siadł koło niej, odstawiając kieliszek – Nie mam wszystkiego. Mój pożal się Boże braciszek ma jednak nade mną przewagę. Ma ciebie. Nie, nie rób takiej miny.Widzisz, mam setki pracowników, z których każdemu mogę wydać rozkaz. Ale gdybym nagle dziś wszystko stracił, ścierwa zostawiłyby mnie natychmiast, wyszarpując to, co zostało. Żadnemu nawet do głowy by nie przyszło mi pomagać. A ty bez wahania przyjechałaś tutaj, bo wiesz, że twojemu mężowi nie pozwala na to duma.Oddałbym tysiąc pracowników za jednego takiego.
- Ja… - Sakura odpowiedziała, patrząc mu prosto w oczy – Ja nie robię tego dla Sasuke…
- Nie? No to dla kogo?
- Dla niego – położyła dłoń na brzuchu.
- Ah tak, ha ha ha ha! – Itachi wybuchnął tak głośnym śmiechem, że aż odsunęła się – Nie uwierzyłbym, mój braciszek był w stanie zapłodnić kobietę! Aż mam ochotę mu pogratulować, jedną rzecz w życiu zrobił dobrze.
- Teraz, kiedy już wiesz… proszę…
- Zrobiło się ciekawie – Itachi oparł palec na krawędzi pustego kieliszka, kręcąc nim – Dopiero teraz… Wiesz, miałem ochotę cię stąd wyrzucić. Ale teraz… Nie wiem, nie powinienem mieć żalu do tego dziecka,przecież to będzie nowa nadzieja rodu Uchiha, he he he…
Sakura podbiegła do niego, padła na kolana i objęła jego nogi ramionami.
- Pomóż nam – powiedziała, patrząc mu w oczy.
- Zgoda – odpowiedział – Ale… wiesz, że wszystko ma swoją cenę.
- Wiem – podniosła się i zsunęła z ramienia ramiączko czarnej, wieczorowej sukni. Nigdy nie miała tak dużych piersi jak Hinata, ale i tak była z nich dumna. Wiedziała, że mężczyznom się podobają.
- Jesteś o wiele mądrzejsza od swojego męża – powiedział Itachi, podchodząc do niej. Objął ją i pocałował. Wpił się w jej usta, całując ją mocno i władczo, jakby była jego własnością. Nie spodziewała się niczego innego, nie liczyła na czułość od człowieka, który nigdy nikogo nie kochał. Już wkrótce leżała na kanapie, jej suknia była ciśnięta na podłogę. Itachi zdjął koszulę i spodnie. Pieścił jej ciało, ale chociaż robił to powoli, nie było w nim czułości. Jego palce gniotły jej ciemne sutki, a potem zęby zaciskały się na nich. Zsunął dłoń z jej uda pomiędzy jej nogi, wsuwając palce do jej wnętrza. Sakura westchnęła głośno, gdy to zrobił. Nie śpieszył się, oglądał ją, dotykał.
- Mój braciszek zawsze był taki szybki i porywczy. Pewnie w łóżku tez o ciebie nie dba – powiedział, stopniowo coraz szybciej poruszając palcami. Sakura starała się powstrzymać budzącą się w niej rozkosz, ale Itachinie dawał jej nawet szansy. Gdy jęczała coraz głośniej, przerwał na chwilę. Z jej ust wyrwało się wtedy ciche „Nie, jeszcze!”.
- Tak, jak sądziłem – powiedział, uśmiechając się i kontynuując palcówkę.  Po chwili dużo głośniejszy jęk wypełnił pomieszczenie. Itachi nie dał jej czasu, wszedł nią całym sobą. Leżał na niej, penetrując ją szybkimi, posuwistymi ruchami.Patrzyła w jego oczy i widziała w nich po raz pierwszych chyba raz zadowolenie i satysfakcję. Nie cieszył się chyba nawet z seksu, ale z tego, że to była właśnie ona. Policzki Sakury były czerwone, wstydziła się własnej reakcji,kiedy on podniósł ją, a ona objęła go rękami i nogami, wciągając jak najgłębiej siebie. Gdy doszedł, zrobił to w niej, aż do końca. Z mokrym odgłosem wyszedł z niej. Podsunął swojego członka do jej ust. Sakura posłusznie otworzyła je i wzięła go między swoje czerwone wargi. Klęczała przed nim poruszając rytmicznie głową. Czuła smak jego nasienia i własnych soków.  Jego dłoń głaskała jej różowe włosy.
- Mój brat lubi, jak mu połykasz? – spytał – A może nigdy tego nie robiliście? Czuję, że nie masz w tym wprawy.
- Gulp, slurp… - Sakura nie mogła odpowiedzieć, mając usta zapchane jego członkiem. Tak, Sasuke pytał ją o to kilka razy. Zawsze mówiła,że to ją brzydzi. Teraz czuła podwójne obrzydzenie. Po pierwsze, bo to robiła,po drugie, po robiła to jemu. Czuła się upokorzona. Powtarzała sobie, że to dla dobra dziecka.
- Nghmmmm! Glrppp! – starała się cofnąć, gdy doszedł w niej.Przytrzymał jej głowę, zmuszając, żeby połknęła wszystko. Z trudem łapała powietrze, kącikami ust wylewały się dwa cienkie strumyki nasienia.
- Gulp, gulp…  - w końcu połknęła wszystko. Otworzyła oczy i spojrzała na niego. Itachi się uśmiechał. Przez chwilę wydawało jej się nawet, że widzi w tym uśmiechu coś takiego samego, co widziała na twarzy swojego męża. Zaraz potem wstał i poszedł gdzieś. Sakura otarła usta, wstała z ziemi i nalała sobie wina, żeby przepłukać trochę usta i gardło, w których czuła nadal jego smak. Ubrała się. Czuła się okropnie, była nieczysta i zbrukana. Najchętniej poszła by teraz nad rzekę i utopiła się. Ale nie mogła. Mogła zabić siebie, ale nie miała prawa zabijać dziecka.
Itachi wrócił po kilku minutach. Podał jej kawałek papieru.
- Masz – powiedział – Powinno wystarczyć.
Spojrzała na czek. Otworzyła szeroko oczy.
- To… za dużo – powiedziała – Wystarczy 10 000 – na czeku było napisane 150 000.
- To dla mnie drobiazg, masz, podpisz tylko to potwierdzenie– podał jej kartkę i pióro. Szalona ze szczęścia szybko złożyła swój podpis – „Sakura Haruno – Uchiha”.
- Będziesz potrzebować tych pieniędzy – powiedział – Musisz zapewnić naszemu dziecku najlepsze warunki zanim przyjdzie na świat.
- Naszemu? – spytała zaskoczona.
- Przed chwilą podpisałaś przecież zgodę. Na jej mocy zrzekasz się praw do opieki nad dzieckiem po porodzie na moją rzecz – gdy tak spokojnie mówił, Sakura robiła się coraz bardziej blada.
- Nie… to niemożliwe…
- Ależ możliwe. Sama to podpisałaś. Deidara – klasnął w dłonie, i po chwili do pokoju wszedł blondyn w uniformie kierowcy, ten sam,który ją tu przywiózł – Odwieź panią do domu.
- Ty… oszukałeś mnie! Ty sukinsynie! Niieeeee! – Sakura krzyczała histerycznie, ale kierowca złapał ją mocno za ramiona i wyprowadził. Z za drzwi słychać było jeszcze jakiś czas jej krzyki, potem już tylko silnik oddalającego się samochodu. Itachi usiadł na kanapie i roześmiał się głośno.
- I jak ty teraz odbudujesz ten ród, braciszku? –powiedział, podnosząc kieliszek z winem i patrząc w lustro – Biedny, głupi, Sasuke…

(Naruto) Na Falach


Zamówione przez Yuuuki-chan sasusaku w pirackim klimacie. Trochę spoza kanonu, ale trudno było wymyśleć coś pirackiego w kanonie.

Tytuł: Na falach
Z: "Naruto"
Rating: NC-17

Delikatna, chłodna morska bryza rozwiewała jasnoróżowe włosy Sakury, stojącej na dziobie okrętu. Wysłana z kolejną misją wpatrywała się obojętnym wzrokiem w horyzont. Wszędzie była tylko woda. Przypominało jej to wyprawy do wioski Piasku. Różnica tylko w kolorze. Piasek był żółty, woda jest niebieska. Ale jedno i drugie jest tak samo niebezpieczne i niemożliwe do okiełznania. Oparta o drewnianą poręcz statku, Sakura trzymała się z dala od reszty załogi. Oni zresztą też. Bali się jej. Owszem, była ładną, młodą dziewczyną, która pewnie w innych okolicznościach wzbudziła by zainteresowanie. Ale opaska, jaką nosiła we włosach sprawiała, że inni trzymali się od niej na dystans. Wiedzieli, że jest kunoichi, że potrafi zabić w ciągu sekundy każdego przeciwnika. Mężczyźni boją się silnych kobiet.

Zwykle Sakurze nie przeszkadzało to. Nie musiała przynajmniej znosić mało wybrednych żartów, końskich zalotów, erotycznych docinków i innych tego rodzaju przyjemności. Była jedyną kobietą na pokładzie tego statku i pewnie gdyby nie ta opaska, podróż by nie była taka sympatyczna.  Od początku odczuwała jednak ten dystans reszty załogi wobec niej. Nie zrobiła niczego, żeby on powstał, ale też nie robiła nic, żeby go zmniejszyć. Niech będzie co ma być, mówiła sobie, obracając w dłoniach kunaia. Dwa dni i powinni być na miejscu.

- Żagiel na horyzoncie, z lewej burty! – krzyk z bocianiego gniazda przerwał jej zamyślenie. Spojrzała w lewo. Rzeczywiście, w oddali coś majaczyło. Okręt? Nawet na tak wielkim morzu zdarzają się spotkania. Szybko dostrzegła, że jej statek robi zwrot w prawo, schodząc z obranego kursu.
- Co się stało? – spytała jednego z marynarzy – czemu schodzimy z kursu?
- Spotkania na morzu nie zawsze są bezpieczne, pani – odpowiedział – Ale proszę spytać kapitana.
Weszła na mostek, kiedy obok sternika stał kapitan i zadała jeszcze raz to samo pytanie.
- Ten rejony nie są bezpieczne – odpowiedział kapitan – Nie chcę ryzykować, nie jesteśmy statkiem wojennym.
- Ale schodzimy z kursu.
- Jeśli nie będą płynąć za nami, to niedługo na niego wrócimy.
- A jeśli będą?
- To lepiej proszę się modlić.
Sakura westchnęła i zeszła na pokład. Wiatr powiewał dolną częścią jej stroju. Nie chciała się spóźnić. Nie wiedziała, kto jest na tamtym okręcie, ale już go nie lubiła, bo groziło jej spóźnienie. Nie bała się. Była kunoichi, nawet jeśli na tamtym statku są jacyś piraci, to i tak była pewna, że sobie z nimi poradzi. Może nawet przydałoby się trochę rozrywki? Ten rejs był taki nudny.

Chociaż wzięli kurs na wschód, tamten okręt nie znikał z horyzontu, a nawet stawał się coraz większy. Widziała nerwowe spojrzenia marynarzy. Sprawdziła, czy kunie lekko wychodzą z uchwytów. W miarę upływu czasu mogła dostrzec coraz więcej, widziała już czarne, prostokątne żagle pokryte czerwonymi symbolami.
- To „Akatsuki” – powiedział przechodzący koło niej marynarz – Już po nas.
- „Akatsuki”? – spytała Sakura.
- Najgroźniejsza zbieranina szumowin na tych morzach, pani. Nie biorą jeńców, nawet żeby ich potem sprzedać. Wszystkich zabijają, a ich krwią malują ściany statku. Podobno ich kapitan robi sobie arrasy z ludzkich skór.
Sakurę przebiegł mimowolny dreszcz.
- Jak się nazywa ten kapitan? – spytała.
- Sasuke Uchiha, pani – powiedział marynarz i odszedł, mrucząc po cichu modlitwę. Nie zauważył nawet szeroko otwartych ust Sakury. Teraz patrzyła na zbliżający się statek coraz mocniej. Starała się dostrzec na pokładzie jakieś sylwetki, może twarze. Na pokładzie jej statku panował nerwowy harmider, każdy marynarz szukał czegoś, czym mógłby się bronić. Okręt o czarnych żaglach zbliżał się nieuchronnie, jak śmierć.
Sakura odbiegła od krawędzi, chowając się za jednym z masztów. Z „Akatsuki” przerzucono na pokład jej statku harpuny i po chwili oba statki były ciasno połączone burtami. Piraci zaatakowali. Słyszała krzyki, wrzaski, jęki umierających i rannych, przekleństwa i szczęk metalu. Stała schowana za masztem, nie ruszając się zza niego. Nie śmiała. Bała się, że pośród napastników dojrzy twarz, o której tak chciała zapomnieć a nie potrafiła. Nagle koło niej upadł pozbawiony głowy trup marynarza, spryskujące jej okryte sandałami stopy krwią. Cofnęła się odruchowo i niemal zderzyła z jednym z piratów. Miał na sobie czarny strój ozdobiony czerwonymi znakami, podobnymi do tych, które były na żaglach ich statku. W ręku trzymał kosę o trzech, zakrwawionych ostrzach. Patrzył chwilę zaskoczony na Sakurę. Ta nie czekała. Jej kunai wbił się między oczy napastnika. Chwyciła jego kosę i zaraz ścięła głowę następnemu z nich. Ku jej zaskoczeniu, nie krwawił, ale rozpadł się na kawałki, jak drewniana marionetka.
- O, ktoś mi niszczy moje marionetki – odwróciła się. Przed nią stał ubrany w podobny strój jak inni młody chłopak o czerwonych włosach – Zastąpisz je, prawda?
Sakura patrzyła chwilę jak zahipnotyzowana na nici chakry płynące z dłoni chłopaka. Był młody, niewiele chyba starszy od niej. Skoczyła do góry, odbijając się od jednego z masztów. W jej stronę skoczyły trzy kolejne postaci, chwytając ją i zrzucając na ziemię, przygniatając swoimi ciałami do desek pokładu.
- Dobrze, a teraz… urghm! – jęknął władca marionetek, kiedy dostrzegł kunaia wychodzącego z jego serca. Sakura stała za nim, uśmiechnięta. Mogła mówić o Naruto różne rzeczy, ale posługiwanie się klonami to była jednak dobra rzecz. Porzuciła trupa i ruszyła naprzeciwko reszty piratów. I wtedy zatrzymała się.
- Ha ha ha! Kogo ja tu widzę? – przywitał ją donośny śmiech. Przed nią stał on. Miał na sobie ten sam co inni czarny płaszcz w czerwone chmury. Włosy miał trochę dłuższe niż wtedy, kiedy ostatni raz go widziała. Ale najgorszy był wzrok. Zawsze był ponury, ale teraz w jego oczach widziała coś, czego wcześniej tam nie było. Zło i chęć zabijania.
- Sasuke… - powiedziała cicho.
- Moja mała, głupiutka Sakurcia – uśmiechnął się, dając znać swoim ludziom, żeby zrobili im miejsce. Piraci utworzyli wokół nich krąg. Sakura trzymała w dłoni zakrwawionego kunaia, a Sasuke - szablę.
- Sasuke – powtórzyła – Proszę, nie rób…
- Jak zwykle, głupia i naiwna – powiedział – Naruto już cię zaliczył? Bo chyba nie czekałaś na mnie? Przecież wiesz, idiotko, że nigdy cię nie kochałem.
Zaatakowała. Wolała walczyć niż dalej tego słuchać. Ale zanim jej kunai dotknął jego gardła, w które mierzyła, kopnięcie podcięło jej nogi. Zaraz potem klęczała na pokładzie, a Sasuke stał za nią, trzymając ostrze szabli na jej szyi.
- Wolna, ślamazarna i głupia, jak zawsze – przesunął dłonią po jej włosach – Nie mam pojęcia, jakim cudem zostałaś kunoichi. Ale zadbam o to, żeby naprawić ten błąd.
Pchnął ją do przodu. Sakura uderzyła twarzą o pokład. Zerwał z niej strój jednym, szybkim ruchem. Miała na sobie już tylko bieliznę. Śmiech piratów towarzyszył temu upokarzającemu wydarzeniu. Zasłoniła się dłońmi. Sasuke odłożył szablę, złapał Sakurę za włosy i przycisnął jej pokrytą łzami twarz do swojego krocza. Rozchylił czarny płaszcz.
- Rób mi loda, szmato – powiedział – niech wszyscy to zobaczą.
Sakura była w szoku. Jeszcze niedawno wystarczyłoby jedno jego słowo, a chętnie by mu to zrobiła. Ale teraz, kiedy nie był taki jak dawniej… Czuła strach i obrzydzenie. Wszyscy gapili się na nią. Ale jednak, to przecież ciągle był Sasuke. Rozpięła mu spodnie i wzięła w dłonie jego szybko twardniejącą męskość. Patrzyła na jego członka. Kiedyś o nim marzyła. Poruszała dłonią wzdłuż jego długości, aż był już całkiem sztywny. Pocałowała czubek, następnie zaczęła lizać jego powierzchnię, przygotowując go. Lizała go starannie i powoli, od czubka aż po jaja. Starała się zapomnieć o wszystkich okolicznościach, o tym, jak do tego doszło. Ważne było dla niej, że to był Sasuke. Otworzyła szerzej usta, nadając im kształt litery O, biorąc go całego do środka. Czuła, jak jej sutki twardnieją, a między nogami robi się wilgotna.
Nie mogła oszukać własnego ciała. Chociaż była pokonana i upokorzona, robiła nareszcie to z Sasuke. Jego okryte rękawicami dłonie spoczywały na jej głowie, przesuwając ją rytmicznie do przodu i do tyłu. Czuła, jak dotyka jej ciasnego gardła, starała się oddychać przez noc, mając całe usta pełne jego członka. Zamknęła oczy, nie chcąc na niego patrzeć. W tych oczach, które kiedyś kochała, widziała teraz tylko pogardę. Słyszała śmiech i ordynarne żarty reszty piratów. Nazywali ją „rurą”, „lachociągiem”, „szmatą” i „dziwką”.
- Wypij wszystko – rozkazał Sasuke, prostując się i trzymając mocno dłońmi jej głowę, nie pozwalając się wycofać, gdy doszedł. Jego nasienie wypełniło jej usta, wypływając też kącikami. Sakura połykała, z trudem, ale jednak jakoś jej się udało. Podniosła wzrok i spojrzała na Sasuke, jakby liczyła na chociaż jedno słowo wdzięczności, jakiś mały ślad uśmiechu albo zadowolenia. W odpowiedzi pchnął ją na ziemię i rozsunął jej szeroko nogi. Zerwał jej majtki i podarł stanik.
- Ta dziwka zabiła Hidana i Sasori – powiedział, wskazując ją ręką – Moglibyśmy ją też zabić, ale co to da? W zapłacie za zabitych urodzi nam nowych na ich miejsce – po tych słowach klęknął nad nią.
- Sasuke… proszę,… nie rób tego! – krzyknęła. Ale było już za późno. Wszedł z nią mocno i brutalnie, odbierając jej dziewictwo jednym pchnięciem.
- Aaaaaaaaa! – krzyknęła głośno, kiedy poczuła ból pękającej błony dziewiczej.
- Czyli jednak czekałaś na mnie? – szepnął Sasuke – Rozczulające i takie głupie. Tak bardzo pasujące do ciebie – mówił, biorąc ją szybkimi pchnięciami – Czyli ten głupek nigdy cię nie miał? Nigdy nie dotykał tego? – po tych słowach ręce Sasuke zacisnęły się boleśnie na jej piersiach, szarpiąc jej sutki i wywołując jeszcze głośniejsze krzyki Sakury.
- Twoje dzieci będą moimi ludźmi – mówił – Nauczę ich zabijać i nienawidzić. Pewnego dnia najadę na Konohę i spalę ją, a głowę tego pajaca Naruto rzucę im do zabawy.
Różowowłosa nienawidziła samej siebie. Chciała bardzo móc krzyczeć z rozkoszy, błagać Sasuke, żeby pieprzył ją mocniej, żeby robił z nią co chce, ale jednocześnie robiła wszystko, żeby się powstrzymać. Była przecież gwałcona na oczach kilkunastu ludzi. Trudniej było opanować się jej ciału. Twarde sutki, wilgotna piczka, mięśnie zaciskające się wokół jego członka, wszystko wyraźnie sygnalizowało jej podniecenie. A Sasuke tylko się z niej śmiał.
- Nigdy nie byłaś nawet specjalnie ładna – powiedział – Wolałbym, żeby była tutaj Ino, ona przynajmniej nie miała czoła jak deska do prasowania i cycki miała ładniejsze. Ty jesteś pokraką.
- Sasuke… ohhh… Sasuke… - Sakura jęczała – To ty… Nie jesteś…
- Tak, nie jestem już taki jak dawniej. Bierz to, zdziro! – przyspieszył tempo, biorąc ją najmocniej jak potrafił. Sakura nie potrafiła już opanować jęków rozkoszy. Piraci śmiali się z niej, ale jej to nie obchodziło. Nic jej już nie obchodziło. Przynajmniej była wreszcie z Sasuke. Gdy doszedł w jej wnętrzu, wydała z siebie przeciągły jęk rozkoszy. Bez sił opadła na pokład. Sasuke wyszedł z niej i wstał. Spomiędzy nóg Sakury wpływała jego sperma zmieszana z jej soczkami. Widać też było ślady jej dziewiczej krwi.
- Zabierzcie ją na pokład – powiedział Sasuke – Od tej pory każdy, kto będzie chciał, będzie mógł się z nią zabawiać. Ale pamiętajcie, zawsze spuszczajcie się do środka. Musi nam szybko oddać tych, których zabiła.
Ktoś złapał Sakurę za rękę i szarpnął, ciągnąc po zakrwawionym pokładzie. Różowowłosa kunoichi była cicha i spokojna, nie protestowała, kiedy związano jej z tyłu ręce a na szyję założono obrożę ze smyczą. Patrzyła na Sasuke, który kierował przeładunkiem towarów. Właściwie, była nawet szczęśliwa. Wiedziała, że przynajmniej do końca już będzie z nim. Do gorzkiego końca, ale jednak. Postanowiła płynąc razem z nim na falach śmierci, rozpaczy i upokorzenia. Wiedziała, co ją czeka, ale postanowiła, że mimo tego będzie przy nim. Może pewnego dnia zdoła go zmienić. Gdy Sasuke i jego załoga skończyli przeładunek, Sakura została zabrana na „Akatsuki” i przywiązana za smycz do masztu. Jej opaskę zsunięto jej na oczy, zasłaniając jej widok. Nawet nie widziała, kto ją bierze. Pozostawała cicha i obojętna, nieważne co się z nią działo. Tylko, kiedy nocami przychodził Sasuke, słychać było jej głośne jęki rozkoszy.