Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naruto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naruto. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 sierpnia 2013

Artysta miesiąca i kolejne przemyślenia


Minął pierwszy miesiąc mojego powrotu. Piszę "pierwszy", bo jednak zahaczyłem tylko o kawałek lipca. Oglądalność bloga skoczyła mocno do góry (w sierpniu - 20 000 odwiedzin - jestem w szoku), pojawiło się kilku nowych czytających - czyli wszystko dobrze. Dlatego postanowiłem wrócić do kolejnej z moich dawnych praktyk, czyli do przedstawienia artysty miesiąca. Chodzi mi o rysowników, których szczególnie sobie cenię, a którzy rysują rzeczy tematycznie bliskie temu blogowi. Dziś idzie kolejny Polak, czyli Shadman, którego kilka prac możecie zobaczyć poniżej, a po więcej zajrzyjcie na jego stronę - http://hentaimichalpixiv.blogspot.com/

piątek, 16 sierpnia 2013

(Naruto) Bondage no Jutsu




Tak, obiecywałem, że nie będę już pisał niczego z "Naruto". I znowu wyszedłem na kłamcę. Trudno, ale jak zobaczyłem tego arta wyżej, to po prostu poczułem, że muszę coś do niego napisać. Taki odruch, nic poza tym. Pobawiłem się tu trochę motywami, wyszło znowu nieco inaczej, niż zwykle, ale mam nadzieję, że wam się spodoba.
Dziękuję serdecznie za 200 000 wejść! To naprawdę miłe. Potrzeba było nieco ponad roku, aby je zdobyć (przy czym przez pół roku blog był nieaktywny). Jak sobie przypomnę, ile czasu zajęło mi to na Onecie...  Chociaż dalej uważam, że od cyferek ważniejsze są komentarze i to właśnie one mnie zawsze najbardziej cieszą, dlatego staram się odpowiadać na wszystkie.
Dodałem też kilka nowych blogów do listy śledzonych, z której aktualizacje wyświetlają się na stronie. Jeśli znacie jakiś inne warte polecenia, albo chcecie wymienić się po prostu linkami, to piszcie.

Tytuł: Bondage no Jutsu
Z: Naruto
Rating: Yuri

Ciemność. To wszystko, co widziała. Niedługo potem z ciemności zaczęły się wyłaniać określone kolory, które bez ustanku wirowały wokół niej, nie chcąc stworzyć żadnych określonych kształtów ani wzorów. Hinata potrząsnęła głową, chcąc uporządkować ten szalejący wokół niej świat. Coś było nie tak. Czuła się dziwnie, było jej jakoś niewygodnie. Próbowała otworzyć usta, aby coś powiedzieć, ale nie mogła. Wytężając siły, otworzyła oczy…

- O, już się obudziłaś? – usłyszała szept dobiegający wprost do jej ucha. Ciepło oddechu owiało jej kark. Zbierała szybko myśli. Sakura zaprosiła ją do siebie na herbatę. Chciała o czymś porozmawiać. Chyba tak, chociaż nie pamiętała już dokładnie, o czym miały dyskutować. Ciągle jeszcze kręciło jej się lekko w głowie. W pokoju panował lekki półmrok. Klęczała na czymś miękkim, chyba na łóżku. Nie mogła poruszać rękami ani nogami. Mocno zaciśnięte na nich pętle sznurów uniemożliwiały jakikolwiek ruch. Ktokolwiek to zrobił, znał się na tym. Mówienie z kolei z blokował knebel owinięty wokół jej głowy i wciśnięty do jej ust.

czwartek, 22 listopada 2012

(Naruto) Świątynia



Obiecany za złapanie screena z 80 000 wejść krótki fanfik z Tsunade dla Hipera. Miałem już nic nie pisać z Naruto, ale obietnica to obietnica. Potraktujcie to jednak raczej jako wyjątek od reguły.



Tytuł: Świątynia
Z: Naruto


Tsunade obudziła się, pchnięta jakimś dziwnym przeczuciem. Czuła, że coś jest nie tak. Wstała, ubrała się szybko i rozejrzała się. Przybyła tutaj wczoraj, żeby wspólnie z uczennicami wyjaśnić, co się stało z tym miejscem. Położona na skraju ich terytorium świątynia była zawsze często odwiedzanym miejscem, ale od jakiegoś czasu opustoszała. W jej okolicach działy się dziwne, niepokojące rzeczy. Ludzie bali się tu zbliżać i w końcu ktoś powiadomił Tsunade, która akurat była w okolicy. Prowadziła właśnie trening dla swoich uczennic, więc pomyślała, że to może być dobra okazja.

Cały dzień poszukiwań nie pozwolił odnaleźć niczego podejrzanego. Świątynia była faktycznie pusta, ale nie natrafiły na żaden ślad. Nic, jakby nagle to miejsce opustoszało. Tsunade postanowiła jednak, że spędzą tutaj noc. Nakazała dziewczynom, żeby zachowały ostrożność. Rozbiły obóz w jednym z bocznych pomieszczeń. Teraz, kiedy wstała, spojrzała w kierunku, gdzie powinny spać dziewczyny. Nie było tam żadnej z nich. Przeklęła samą siebie za lekkomyślność, powinna była zostać na warcie. Szybko wybiegła z pomieszczenia, żeby zobaczyć łunę słabego, czerwonego światła, które dobiegało z centralnego punktu świątyni.

wtorek, 19 czerwca 2012

Wszechświat Żywych Trupów: Sakura i Hinata


Przepraszam, że tak późno, wiem że obiecywałem wcześniej, ale nie było mnie przez kilka ostatnich dni i nie miałem dostępu do neta. Za to dzisiaj opowiadaniem z aż dwiema bohaterkami.
Autorem arta jest MSM44 z bloga http://hentai-artist.blogspot.com/ Jeśli chcecie, możecie u niego zamawiać dowolne arty hentai.

Wszechświat Żywych Trupów
Część 3: Sakura & Hinata (Naruto)

Hinata nie mogła uwierzyć, że to co się wokół niej dzieje to rzeczywistość, cały czas miała nadzieję, ze zaraz się obudzi. Że jej strój nie będzie podarty i poplamiony krwią, że będzie bezpieczna w swoim łóżku, a nie ścigana przez stado potworów, które jeszcze niedawno były jej przyjaciółmi. Ale ból, który cały czas czuła przypominał jej, że to wszystko jednak dzieje się naprawdę.

Konoha zamieniła się w piekło. Hinata nie wiedziała, co sprawiło, że nagle połowa mieszkańców przemieniła się w obrzydliwe, przypominające żywe trupy stworzenia o sinej skórze. Poruszały się powoli i niezgrabnie, całymi stadami, rzucając się na wszystko, co żywe. Umiejętności wojowników ninja były na nic. Zombie było za dużo i nie łatwo było ich zabić. Hinata na własne oczy widziała, jak Kakashiego, który bronił grupy najmłodszych mieszkańców, rozszarpała na kawałki horda bestii. Ona sama nie myślała nawet o walce, chciała tylko uciec.

piątek, 15 czerwca 2012

Nowy design Hinaty

Tak będzie wyglądała Hinata w najnowszym filmie "Naruto - Road to Ninja 3". Nie wiadomo, czy to stała zmiana wyglądu, ale jeśli tak, to szykuje nam sie niezła laska z tej skromniutkiej i grzecznej panienki. Może rzeczywiście Hinata dorosła?


Kolejna część "Wszechświata Żywych Trupów" już niedługo, bo w weekend wyjeżdżam, więc pewnie dodam w niedzielę wieczorem, ale najprawdopodobniej w poniedziałek.

czwartek, 7 czerwca 2012

(Międzywymiarowy Dom Uciech) Karin


Dziesiąta i ostatnia część projektu

Rozdział 10: Karin


Sakura pchnęła drzwi i wyszła na ulicę znajdującą się przed Międzywymiarowem Domem Uciech. Dziewietnastolatka miała na sobie skąpe, czerwone majteczki i stanik w tym samym kolorze, zasłaniający niewiele. Na rękach miała ciemne rękawiczki sięgające do ramion, na nogach wysokie obcasy. Opaska na głowie była ostatnim elementem jej stroju. Stojąca obok niej dziewczyna w jej wieku zrobiła krok do przodu, była wyraźnie niepewna. Sakura złapała ją za rękę i pociągnęła za sobą.
- Chodź, robota czeka.

Dziewczyna miała ciemnorude włosy. Nosiła okulary. Spod króciutkich szortów wystawały stringi. Skąpa, wisząca na ramionach i piersiach, górna część jej stroju była w kolorze ciemnoniebieskim. Na nogach miała ciemne rajstopy i sandały. Rozejrzała się po ulicy. Był już wieczór, ale wszędzie świeciło się dużo świateł. To był inny, nieznany jej zupełnie świat, ale teraz była jego częścią. Karin poczuła coś nieprzyjemnego, chciała się wycofać, ale powstrzymała się. Wolała nie myśleć, jaka spotkała by ją kara, gdyby nie wykonała polecenia.

Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Musiała spać, kiedy została tu przeniesiona, bo gdy zamykała oczy, spała jeszcze w łóżku, a gdy obudziła się, wisiała na łańcuchach w ponurym, ciemnym miejscu. Była naga. Metalowe obręcze zamykały się na jej nadgarstkach, wisiała tak wysoko, że mogła dotykać ziemi tylko końcami palców u nóg. Chciała krzyknąć, ale wtedy poczuła, że coś ją knebluje. Plastikowa kulka na owiniętym wokół jej głowy rzemyku była wsunięta do jej ust. W pierwszej chwili zaczęła się zastanawiać, czy to jakiś podstęp tych z Konohy, przecież i tak jej nie ufali. Ale to chyba nie było w ich stylu. Próbowała się jakoś uwolnić, ale nie miała żadnych szans. Coś blokowało jej czakrę.

Usłyszała chrzęst otwieranych drzwi i nagle pomieszczenie wypełniło jasne światło. Dziewczyna przymrużyła oczy. Słyszała kroki. Otworzyła powoli oczy, żeby zobaczyć dwóch mężczyzn, którzy zbliżali się do niej. Byli nadzy.
- Mmmm!!! Mmmmm!!!! – Karin zaczęła rzucać się w łańcuchach, kręcić głową, ale nic to nie dało. Pierwszy podszedł do niej i położył ręce na jej piersiach. Dopiero teraz Karin zauważyła, że jakby urosły.
- Mmmmm!!!! – zduszony kneblem krzyk dobiegł z jej ust, kiedy mocne ręce zacisnęły się na jej piersiach, a palce nacisnęły na jej sutki, które twardniały pod wpływem dotyku. Drugi mężczyzna stanął za nią, jego ręce przesuwały się po jej ciele, od karku, przez plecy, aż dotarły do jej jędrnych pośladków. Karin odrzuciła głowę do tyłu, gdy zaczął je rytmicznie masować.

W tym samym czasie mężczyzna z przodu rozsunął palcem jej wargi sromowe.
- Ghhhhhmmmm!!!! – Karin wydała z siebie cichy jęk, kiedy jego palce rozchylały jej kobiecość, wsuwając się głębiej i wysuwając. Czuła, jak powoli robiła się tam wilgotna, dokładnie tak jako, jak wtedy, kiedy się masturbowała. Marzyła wtedy zwykle o tym, żeby to Sasuke ją tam dotykał, pieścił, całował. Mężczyzna wsunął drugi palec, a potem trzeci, robiąc bezbronnej dziewczynie szybką palcówkę. Poczuła, że ten z tyłu rozsuwa jej pośladki…

- Ghhhhhmmmm!!! – wyprężyła się jak struna, kiedy ciepły, twardy członek wszedł do jej tyłka. Łańcuchy trzymały ją mocno, słychać było ich dźwięki, kiedy rzucała się razem z każdym pchnięciem. Ten przed nią złapał ją mocno i zaczął całować jej twarz, kark, stopniowo coraz niżej i niżej, aż w końcu jego usta zamknęły się na jej nabrzmiałych sutkach. Karin czuła, że jej się to podoba, ale nie mogła wytrzymać bólu, jaki sprawiał jej ten z tyłu. Jej tyłek promieniował bólem na całe ciało. Gdyby mogła, błagałaby, żeby przestał, ale knebel uniemożliwiał jej wypowiedzenie jakiegokolwiek zrozumiałego słowa.

- Nnnnnghnnn!!! – zaczęła kręcić głową, kiedy zobaczyła, że ten z przodu wchodzi w nią. Ból, który poznała przed chwilą, powrócił, kiedy straciła dziewictwo po mocnym, głębokim pchnięciu. Była wciśnięta między dwóch potężnych mężczyzn, który poruszali się rytmicznie, penetrując jej obie szparki na raz. Ich ręce poruszały się po jej nagim ciele. Karin zamknęła oczy, chciała stracić przytomność albo obudzić się, bo myślała, że to może sen. Czasem miewała takie fantazje. Ale w fantazjach zawsze było jej dobrze, nawet kiedy Naruto i jego trzy klony uprawiali z nią seks na raz. Tutaj nie czuła żadnej przyjemności, tylko ból, lęk i upokorzenie.

Obaj mężczyźni przyspieszyli. Palce jednego zaciskały się teraz na jej ciemnych sutkach, gniotąc je boleśnie. Drugi całował i pogryzał lekko jej kark, zostawiając na nim ciemne ślady. Ich muskularne ciała ocierały się cały czas o nią. Nie wiedziała, jak długo to trwało, nim doszli. Najpierw ten z tyłu, a zaraz po nim z przodu. Ich nasienie wypływało z niej, kapiąc na podłogę między jej nogami. Gdy przestali, Karin zawisła bez sił w łańcuchach. Ale wtedy…

- Gmmmm!!!!!! – jej krzyk wypełnił znowu salę, bo obaj po prostu zamienili się miejscami. Drugi raz nadziano ją na dwa twarde członki. Łzy płynęły po jej policzkach, kiedy była pieprzona jeszcze raz przez tych samych ludzi. Dławiła się własną śliną, zmuszona do oddychania przez nos. Knebel wciśnięty był na tyle mocno, że nie mogła go wypchnąć językiem, chociaż na początku próbowała to zrobić. Mężczyźni zamieniali się miejscami jeszcze trzy razy, kiedy w końcu przestali i wyszli. Karin nie liczyła, ile razy doszła, a ile razy oni doszli w niej. Czuła się strasznie. Właściwie nie była już nawet sobą, tylko cieniem. I wtedy drzwi otworzyły się jeszcze raz.

Wisząc bez sił, Karin widziała, jak dwie kobiety w strojach pokojówek weszły do pokoju, pchając coś, co wyglądało jak wąski stolik na kółkach.
- Mmmmm… - wydała z siebie cichy jęk, licząc, że może któraś z kobiet jej pomoże, ale nic z tego. Wsunęły ten dziwny, trójkątny stolik między jej nogi. Karin zauważyła, że boki miał obite miękkim materiałem. Jedna z kobiet odczepiła od niego jakieś dwa przedmioty połączone cienkimi kabelkami. Obydwa przyczepiła do jej sutków, przyklejając je taśmą. Były niewielkie i okrągłe. Obie kobiety po chwili odsunęły się. Przedmiot między jej nogami zaczął wydawać dźwięk.

Karin podskoczyła, gdy dwa przyczepione do jej sutek przedmioty zaczęły lekko wibrować, robiąc „bzzzzzzz”. Ale zaraz potem…
- Ghmmmmmmm!!!! – jęknęła tak głośno jak mogła, bo coś rozsunęło jej wargi sromowe i z całą siłą wtargnęło głęboko w nią. Zaraz potem wysunęło się… i wsunęło znowu. Dwie kobiety wyszły, zostawiając dziewczynę z maszyną, która dosłownie ujeżdżała Karin. To coś w niej poruszało się raz szybciej, raz wolniej, nie dając jej spokoju, a dwa przyciśnięte do jej sutków przedmioty cały czas wibrowały. Karin czuła, że zbliża się do krawędzi orgazmu. Ale wtedy maszyna zwolniła. Przyspieszyła po kilkunastu minutach i znowu w kluczowym momencie zatrzymała się, nie dając dziewczynie osiągnąć szczytu. Kiedy zdarzyło się to czwarty raz, Karin czuła rozczarowanie. Czas mijał, a maszyna bawiła się z nią, jak kot z myszką. Kilka razy traciła przytomność, ale maszyna zaraz ją budziła.

Teraz, kiedy stała przy drzwiach, wiedziała, że musi zrobić wszystko, żeby tylko nie wrócić do tamtego pokoju. Kiedy wyjaśniono jej, gdzie jest i co ma robić, nie mogła w to uwierzyć, ale wszystko wydawało jej się lepszym niż dalsze wiszenie na tych łańcuchach.
- Masz szczęście, że mam dziś dyżur na ulicy – uśmiechnęła się Sakura – pierwszy raz jest ciężko.
- Dziękuję – powiedziała cicho i niepewnie Karin. Razem z Sakurą stanęły oparte o mur. Chwilę potem zatrzymało się przed nimi auto. Facet w środku machnął na nie ręką. Sakura pchnęła lekko Karin, która podeszła.
- Ile za loda? – spytał zarośnięty facet siedzący za kółkiem.
- Dycha – odpowiedziała, jak ją nauczono.
- Świetnie. Właź i rób, śpieszy mi się – powiedział i otworzył drzwi. Karin niepewnie weszła do samochodu, siadła na fotelu obok niego i pochyliła się, rozpinając zamek jego spodni. Czuła jak  jego ręka przesuwa się po jej głowie, przyciskając ją, kiedy brała jego członka między wargi. Jej ruda fryzura unosiła się i opadała, kiedy obciągała swojemu pierwszemu klientowi. Chociaż budziło w niej to obrzydzenie, wiedziała, że jest to lepsze niż powrót do tamtego pokoju.

(Międzywymiarowy Dom Uciech) Sakura Haruno


Wakacje się skończyły, więc wracamy do naszej serii. Ostatnio było zamówienie na Sakurę.

Rozdział 8: Sakura Haruno

- Spokojnie, dasz radę, wszystko będzie dobrze – Sakura powtarzała sobie to raz za razem, siedząc przed lustrem i poprawiając makijaż. To miał być jej debiut. Była tu dopiero od kilku dni a tak wiele się wydarzyło. Prawie nie mogła w to uwierzyć. Ale taka była prawda. Mogła zapomnieć o byciu kunoichi, wszystkie jej umiejętności bojowe i medyczne nie miały już żadnego znaczenia. Od tej pory miała pracować swoim ciałem. Wiedziała, że jest ono niezłe, ale zawsze się bardzo szanowała, chciała, żeby to Sasuke był jej pierwszym chłopakiem, dla niego zawsze starała się dobrze wyglądać. Dobrze, ale nie prowokująco. A teraz… spojrzała w lustro.

Diabelnie obcisła jednoczęściówka z dużymi wycięciami odsłaniała sporo jej zgrabnego, seksownego ciała. Właściwie to więcej odsłaniała niż zasłaniała, Sakura czuła się w niej prawie naga. Mocny makijaż podkreślał jej zielone oczy i pełne, czerwone wargi, machnięte krwistoczerwoną szminką. Na dłoniach miała rękawice bez palców, podobne do tych, które kiedyś nosiła. Gdyby w takim stroju miała wyjść na Konohę, pewnie spaliłaby się ze wstydu i schowała pod łóżko. Chyba, żeby mogła tym dowalić Ino, ale nawet wtedy pewnie byłoby jej głupio. A teraz miało ją zobaczyć wielu facetów. Mimo że była już dorosła i nie miała aż takich kompleksów jak kiedyś, dalej czuła się niepewnie.

Kiedy Hinata rozmawiała z nią, tłumaczyła jej, że musi być absolutnie posłuszna i zgadzać się na wszystko, co jej rozkażą. Opowiadała, że właściciel tego miejsca jest bardzo surowy i nienawidzi, kiedy jego dziewczyny sprzeciwiają się klientom. Na początku było to dla Sakury zupełnie niezrozumiałe, nie wiedziała, co ma robić i po co, skąd tu się wzięła. Została przeniesiona we śnie, z własnego łóżka. Obudziła się w niedużym pokoiku, a na krześle nad nią siedziała Hinata. Jej koleżanka na szyi miała opaskę. Jej strój był inny, wielki, głęboki dekolt nie ukrywał dużych piersi, tych o które Sakura często była zazdrosna. Zakrywała je teraz tylko cienka siateczka. Szata dziewczyny kończyła się w okolicach pasa, a między nogami widać było majtki w biało niebieskie pasy. Jej stopy były bose.

Kiedy Hinata wytłumaczyła jej, gdzie jest, Sakura była w szoku. Wydawało jej się, że to jakiś kiepski żart. Ale im dłużej słuchała koleżanki, tym lepiej rozumiała, że ona jednak mówi prawdę, że naprawdę znalazła się w innym wymiarze, że to miejsce jest… burdelem. Kiedy to już przyjęła do wiadomości, pierwszym pytaniem było, czy da się stąd uciec. Sakura pokręciła głową. Nawet gdyby wydostać się z budynku, znajdowały się w zupełnie innym wymiarze, z którego wrócić do swojego mogły tylko dzięki właścicielowi  tego miejsca. To on stawiał warunki. Hinata powiedziała wtedy Sakurze, co jej zaoferowano. Różowowłosa otworzyła szeroko usta, zaskoczona. Nie wierzyła, że ta nieśmiała dziewczyna odważyła się przyjąć taką propozycję. Ale teraz zastanowiła się, bo przecież może… gdyby udało jej się w podobny sposób zdobyć względy Sasuke? Jeżeli to była prawda, że czas tu płynął inaczej i mogła potem normalnie wrócić… Ale jednak, to było takie upokarzające.

Sakura Haruno biła się z własnymi myślami, nie wiedząc, co powinna zrobić, kiedy drzwi otworzyły się. Do pokoju wszedł wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w długiej, niebieskiej szacie, ozdobionej złotymi symbolami. Sakura podniosła na niego wzrok. Miał krótkie, kasztanowe włosy i niebieskie oczy. Hinata na jego widok podniosła się z krzesła i ukłoniła głęboko.
- Wytłumaczyłaś już wszystko koleżance?
- Tak, proszę pana – odpowiedziała Hinata.
- Dobrze, możesz więc odejść, twoi klienci pewnie czekają – powiedział i kiedy Hinata przechodziła koło niego, klepnął ją lekko w tyłek. Sakura wstrzymała gniew, pamiętając to, co usłyszała. Rozumiała, że może być trudno.
- Myślę, że twoja koleżanka wyjaśniła ci już wszystko – powiedziała Vernon – więc oszczędzi mi to czasu. Przejdźmy do rzeczy.
- A jeśli odmówię?
- Nie przyjmuję tego do wiadomości – uśmiechnął się – tak, możesz protestować, ale wtedy po prostu cię zmuszę. Mamy tu odpowiednie sposoby, bo rzeczywiście nie wszystkie moje pracownice od początku były chętne do współpracy. Ale teraz już są. Hinata mówiła jednak, że jesteś inteligentna. Powinnaś więc rozumieć wszystko. Opór nie ma sensu, a może pogorszyć twoją sytuację. Od ciebie samej zależy przecież, co będziesz robić.
- Wielki mi wybór…
- A jednak, wydaje mi się, że jest różnica między spokojną i bezpieczną pracą, a dupczeniem na ulicy, co? – po tych słowach gestem ręki uruchomił monitor na ścianie. Zaskoczona Sakura zobaczyła na nim znajomą twarz dziewczyny o niebieskich włosach, która stała w jakiejś uliczce, oparta o ścianę, podczas kiedy obcy mężczyzna brał ją od tyłu. Rozmazany z nasieniem makijaż pokrywał jej twarz.
- Konan!
- Tak. Widzisz, ona nie była chętna do współpracy, więc kiedy już ją „przekonałem”, dostała kiepską fuchę. Ale ty nie musisz. Jak chcesz, możesz dotrzymać jej towarzystwa, bo klientów jej nie brakuję. Ale podejrzewam, że masz dość oleju w głowie, żeby się tam nie pchać.

Sakura nie odpowiedziała. Milcząc patrzyła na ekran, na posklejane spermą włosy Konan, która jęczała z każdym pchnięciem. Zobaczyła kilka banknotów wetkniętych w jej dekolt. Przypomniała sobie Hinatę, która mówiła o swojej pracy z obojętnością, jakby nie sprawiało jej to żadnych trudności. Rozumiała już, o czym mówił ten człowiek. Miała wybór. Przełknęła ślinę razem ze swoją dumą.
- Zgadzam się.
- Wiedziałem, że Hinata mnie nie zawiedzie. Doskonale. Wieczorem Hinata cię przygotuje do twojego debiutu, który będzie miał miejsce niedługo. Przez ten czas nauczysz się tego i owego, bo jak mi wiadomo, nie masz w tych sprawach większego doświadczenia. Ten pokój jest twój.

Po tych słowach wstał i wyszedł z pokoju, zostawiając Sakurę samą z jej myślami. Patrzyła ciągle na ekran, gdzie Konan klęczała pod murem na kolanach i robiła loda jakiemuś facetowi. Widziała, że na nim stoi i czeka już dwóch kolejnych. Przez chwilę pomyślała, czy mogłaby tamtej jakoś pomóc. Ale szybko zrozumiała, że lepiej nie. Mogłoby się to skończyć źle dla niej. Hinata powiedziała przecież, że Vernon nie znosił nieposłuszeństwa. A Sakura nie miała ochoty pracować u boku Konan. Ekran po chwili zgasł, a Sakura zajrzała do szafy, żeby sprawdzić, co dla niej tam przygotowano.

Trzy kolejne dni zajęła jej nauka. Zajmowała się tym głównie Hinata, która uczyła Sakurę wszystkiego, od tego, w jaki sposób seksownie i prowokująco się poruszać, jak się ubierać, żeby facetom stawało od samego widoku, jak rozmawiać i poruszać ustami. Różowłosa była zaskoczona, jak wiele tamta o tym wiedziała. Przecież Hinata zawsze była taka wstydliwa i nieśmiała, a tu zmieniła się nie do poznania. Mówiła o seksie jak by to było coś normalnego. Sakura pomyślała nawet, że teraz pewnie onieśmieliłaby nawet Naruto, gdyby się spotkali. A kiedy patrzyła na duże, swobodnie eksponowane piersi Hinaty, robiła się jeszcze bardziej o nie zazdrosna niż kiedyś. Hinata to zresztą zauważyła. Kiedy kolejny raz Sakura na nie patrzyła, Hinata bez słowa zrzuciła bluzkę.
- Chcesz ich dotknąć? – spytała.
- Ja… - Sakura ze złością poczuła, że się rumieni.
- No, nie wstydź się, przecież widzę, jak się na nie zawsze lampisz – Hinata podeszła do Sakura, przysuwając swoje piersi do jej twarzy. Położyła rekę na jej staniku.
- Nie masz się czego wstydzić, Sakuro. Wiem, są mniejsze – przesunęła dłoń po piersiach koleżanki, sprawiając, że ta odetchnęła głęboko – ale są faceci, którzy takie wolą. Poza tym są bardzo ładne, no już, co się taka czerwona zrobiłaś? – nacisnęła lekko sutkę na lewej piersi Sakury – nikt cię wcześniej nie dotykał? Tutaj też? – ręka Hinaty wsunęła się do majtek różowowłosej.
- Ohhhh… - jęknęła głośno Sakura.
- Ha ha ha, reagujesz jak dziewica – palec Hinaty rozsunął lekko jej wargi sromowe, wsuwając się głębiej, podczas gdy druga dłoń pieściła jej piersi – O, ty jesteś dziewicą! A ja myślałam, że się przespałaś z Saskiem.
- Przestań – Sakura odsunęła się, czerwona jak burak. Jej sutki sterczały.
- Ok., ok., już nic – Hinata cofnęła się, uśmiechnięta – Dobra, bierzmy się do roboty, dzisiaj twój debiut.

Sakura wyszła na scenę. Pomieszczenie było duże, ale światło padało na nią, nie widziała nawet dobrze ludzi, którzy siedzieli w sali i patrzyli na nią. Gdy stanęła po środku, dwa punktowce oświetliły ją. Tuż za nią znajdowała się tyczka. Kiedy usłyszała swoje imię, rozległy się brawa, a po chwili z głośników zaczęła grać rytmiczna muzyka. Sakura wiedziała, co ma robić. Bez słowa owinęła się wokół tyczki, wyginając i  obracając swoje ciało wokół niej, wyginając je po każdym kątem. Trening kunoichi, jaki przeszła, pozwalał jej wykonywać numery, których innym kobietom pewnie było by trudno naśladować. W kulminacyjnym momencie jej nogi powędrowały ku górze, ręce znalazły się na dole i wisząc na tyczce do góry nogami zakręciła się wokół niej, poruszając się tak szybko, jak to możliwe. Słyszała brawa i gwizdy, kiedy światła wirowały przed jej oczami jak szalone. Ale najlepsze zostawiła na koniec.

Zatrzymała się. Trzymając mocno ręce, puściła nogi a potem i dłonie. Wykonała w powietrzu fikołka, po czym zawisła na górze tyczki, trzymając się jej tylko rekami, nogi miała rozkraczone szeroko w kierunku publiczności. To nie było łatwe, ale jakoś tam cieszyła się nawet, że jej się to udało. Puściła się i wylądowała na scenie wśród oklasków. Odetchnęła, chociaż wiedziała, że to było proste. Gdyby tylko na tym mogło się skończyć.  Wróciła do swojego pokoju. Zaraz po chwili usłyszała pukanie. Do środka wszedł wysoki, krótko obcięty facet, ubrany w białą koszulę i dżinsy.
- Niezła byłaś – powiedział podchodząc do niej. Poczuła jego rękę na swojej dupie. Mogła ją złamać, ale wiedziała, że nie może. Zaczęła rozpinać guziki jego koszuli. Robiła to powoli, chyba zbyt powoli, bo mężczyzna szybkim ruchem zsunął jej kostium. Pod nim nie miała nic. Pchnął ją na łóżko i rozsunął jej nogi. Widziała jego wielkiego członka, który zbliżał się do niej. Przez chwilę pomyślała przerażona, że przecież on się w nią nie zmieści…

Szybko zrozumiała, że się myliła. Krzyknęła głośno, kiedy jej dziewictwo stało się już tylko historią. Czuła ból, słyszała, że tak jest, ale co innego słyszeć, a co innego czuć. Mężczyzna nie zwracał na to uwagi, penetrował ją mocno i zdecydowanie, nie czuła z tego żadnej przyjemności, o której wcześniej mówiła jej Hinata. Czuła go w sobie, prawie ją rozrywał. Przyciskał się do jej ciała, zmusił ją do mocnego pocałunku. Wiedziała, że nie wolno jej w żaden sposób stawiać oporu, przeciwnie, objęła go rękami i nogami, błagając, żeby pieprzył ją mocniej i szybciej. Widziała, że go to podnieca, więc nie przestawała. Rżnął ją mocno, nie tracąc czasu, aż w końcu doszedł w niej. Wstał, ubrał się i wyszedł bez słowa. W drzwiach jednak minął się z drugim mężczyzną, który wszedł do pokoju w towarzystwie Hinaty.

Sakura była zaskoczona, widząc koleżankę z tamtym facetem. On z kolei był muskularny, dobrze zbudowany. Jego czaszka była łysa. Hinata przyprowadziła go do łóżka, na którym wciąż leżała Sakura i pomogła jej wstać. Ciągle oszołomiona po swoim pierwszym razie, Sakura dała się jej prowadzić. Mężczyzna położył się na łóżku, a Hinata posadziła Sakure na nim. Jego członek wszedł w nią. Zaraz potem siadła obok niej, na jego twarzy. Pocałowała koleżankę, wpijając się w jej usta, kiedy klient pieprzył Sakurę i lizał jej cipkę. Różowowłosa podskakiwała, kiedy jego wielki penis rył w niej tunel. Hinata pieściła ją czule i namiętnie, nie dając nawet czasu na odpoczynek. Ich piersi ocierały się o siebie. Teraz Sakura czuła coś więcej, nie tylko ból, ale też przyjemność, którą sprawiał jej dotyk koleżanki. Nigdy o tym nie myślała, ale zaczynało jej się to nawet podobać. Facet nie zwracał na nie uwagi, penetrująć ją, a obie dziewczyny pieściły nawzajem swoje ciała, tak długo aż kolejna porcja nasienia wypełniła Sakurę. Wyczerpana opadła na łóżko. Klient wyszedł, a Hinata siadła koło niej.
- Nie zasypiaj – powiedziała do ciężko oddychającej Sakury – dzisiaj jest twoja debiutancka noc, więc możesz być pewna, że klientów będziesz miała pełno. Ale jak chcesz – powiedziała, całując ją w policzek – mogę dotrzymać ci towarzystwa.

(Międzywymiarowy Dom Uciech) Konan


Czwarty odcinek "Międzywymiarowego Domu Uciech", dzisiaj z Konan z "Naruto" w roli głównej.

Odcinek 4: Konan


Wiedziała, że przegrała. Madara, ranny i z rozbitą maską stał nad nią. Konan klęczała na ziemi, szykując się na śmierć. Obiecywała sobie, że skoro ma umrzeć, to zabierze go ze sobą. I wtedy to się stało. Blask był tak oślepiający i intensywny, że była liderka Amegakure zamknęła oczy. Czy to była śmierć? Nie wiedziała. Czuła, jak upada, uderzając twarzą o coś twardego. Fale bólu rozlały się po jej głowie i straciła przytomność. Kiedy gasła, jedyną jej myślą było, czy Madara też zginął.

Ból głowy nie ustąpił, kiedy Konan otworzyła oczy. Leżała na miękkim materiale. Chciała się podnieść, ale wtedy zauważyła, że nie może, bo jej ręce i nogi są przywiązane sznurem do rogów łóżka. Szarpnęła się, wykorzystując całą swoją siłę, ale poczuła tylko jak więzy zaciskają się na jej kończynach. Wyglądało na to, że nie miała szans, żeby sama się uwolnić. Ból jednak podpowiedział jej, że nie umarła, że nadal żyje. To dało jej nadzieję. A Madara? Czy też w takim razie przeżył? Skoro ona żyła… ale gdzie się znajdowała? Kto ją związał i dlaczego? Madara nie miał powodów, żeby ją zostawiać przy życiu, zabiłby ją na pewno. Rozejrzała się tak, jak tylko mogła. Pomieszczenie, w którym się znajdowała, nie było duże. Ściany pokryte były białą farbą, koło łóżka stał stolik, przy nim dwa krzesła. W rogu było coś, co wyglądało jak mała kabina. Pod ścianą, obok łóżka była szafa.

Zaczęła zastanawiać się, jak wydostać się z tych więzów, kiedy drzwi otworzyły się. Do pokoju wszedł wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w długiej, niebieskiej szacie, ozdobionej dziwnymi, złotymi symbolami. Konan podniosła głowę jak tylko mogła, patrząc na niego. Miał krótkie, kasztanowe włosy i niebieskie oczy, w których tliło się coś dziwnego.

- Skąd jesteś… co… gdzie ja jestem? – spytała.
- Chyba powinienem przyzwyczaić się do tego zestawu pytań – uśmiechnął się ironicznie mężczyzna – Ale prawda jest taka, że i tak jesteś zbyt prymitywna, żebym ci wszystko tłumaczył – podszedł do łóżka i siadł na nim, patrząc na przywiązaną do niego dziewczynę – Nazywam się Vernon i uratowałem ci właśnie życie. To dla ciebie powinno być najważniejsze.
- Dziękuję… ale dlaczego…
- Widzisz, żeby cię uratować, musiałem zrobić coś bardzo kosztownego. Mam teraz nadzieję, że spłacisz ten dług.
- Mam kogoś zabić? Ukraść coś?
- Nie nie… - roześmiał się Vernon – widzisz, prowadzę taki przybytek, w którym kobiety, w zamian za pieniądze, dostarczają mężczyznom i kobietom przyjemności… Chcę, żebyś została moją pracownicą.
- Ty chyba żartujesz… - Konan szarpnęła się w więzach – Ja miałabym być… dziwką?
- O, nie jesteś taka głupia jak myślałem. Owszem, właśnie tak. Zamieszkasz tu i odpracujesz własnym ciałem koszty twojego ocalenia.
- Jestem kunoichi… nie ma szans…
- Och są… - Vernon położył dłoń na jej policzku – Wiem, jesteś groźną i niebezpieczną kobietą. Potraktujmy to jako umowę.
- Odeślij mnie… wolę umrzeć – po tych słowach splunęła mu w twarz. Vernon otwarł twarz i spojrzał nią.
- Rozczarowujesz mnie… myślałem, że będziesz bardziej rozsądna. No ale nie zostawiasz mi wyboru – sięgnął i wyjął spod płaszcza wąską, metalową obrożę, którą założył na szyję Konan i zapiął.
- Co to…
- To zablokuje całkowicie twoją chakrę i zdolność posługiwania się technikami – powiedział – To żebyś nie utrudniała pracy swoim nauczycielom.
- Nauczycielom?

Vernon bez słowa wstał i wyszedł z pokoju, a po chwili weszło do niego dwóch muskularnych, łysych mężczyzn. Zamknęli drzwi i podeszli do skrępowanej Konan.
- Foczka niczego sobie.
- No, dawaj sprzęt, bierzemy się.
Konan patrzyła, jak jeden z nich wyjmuje dziwny okrągły przedmiot z igłą na końcu. Jęknęła, kiedy wbito igłę w jej skórę, wciskając tam jakiś płyn.
- Co wy…
- To zwyczajowy afrodyzjak. Pomoże ci zrozumieć twoje miejsce – mężczyzna kilkoma szybkimi ruchami zdarł z niej strój, który po walce z Madarą i tak był mocno zniszczony. Drugi wyjął z kieszeni zieloną butelkę i wylał z niej kilka kropel na piersi Konan, między jej nogi, a resztę wcisnął do jej ust i zatykając jej palcem nos, zmusił ją do wypicia.
- Guhmm… kuhmmm… gulp… - krztusiła się, połykając lepki, gęsty, słodki płyn. Gdy skończył, położył ręce na jej piersiach i zaczął je masowac, rozsmarowując płyn po nich.

Kiedy jej dotknął, Konan poczuła, jakby przeszedł ją prąd. Jedno krótkie dotknięcie wystarczyło, żeby jej sutki zesztywniały, a między nogami pojawiła się wilgoć. Mężczyzna uśmiechnął się szeroko i zaczął masować jej piersi mocniej, zaciskając palce na jej twardych jak diament sutkach. Konan zaciskała zęby, żeby nie krzyczeć. Nie chciała dać im tej przyjemności. Ale kiedy ręka drugiego mężczyzny znalazła się między jej nogami, nie miała siły się opierać.
- Ohhhhhh!!!!! – głośny jęk rozkoszy wypełnił pokój. Wystarczyło, że zaczął lekko bawić się swoimi palcami z jej guziczkiem rozkoszy, a już cała drżała. To było niesamowite i przerażające. Nigdy nie była aż tak wrażliwa. Czuła, jak po jej ciele rozlewa się dziwne ciepło, jak jej serce bije mocniej, a cała robi się niesamowicie wrażliwa. Ciepły, szorstki język dotknął jej sutków i kolejny raz wyprostowała się na łóżku, jęcząc z rozkoszy. Ręka między jej nogami poruszała się coraz mocniej i szybciej.

- Ahhhhh!!!!! Ahhhhhh!!!! – głośno krzyczała, kiedy pierwszy orgazm wypełnił jej ciało. To było niemożliwe. Przeżyła orgazm w tak krótkim czasie? Mężczyźnie nie przerywali, molestując dalej jej bezbronne ciało. Wojowniczka chciała się przed tym bronić, ale nie wiedziała jak. Szybko przeżyła drugi orgazm, zaraz potem trzeci. Drżała z rozkoszy i upokorzenia. Ten, który robił jej palcówkę, siadł między jej nogami i wyjął swojego dużego, nabrzmiałego już członka. Bez ostrzeżenia wszedł nią. Konan rzuciła się na łóżku, ale sznurki trzymały mocno. Ostre, szybkie i głębokie pchnięcia przeszywały ją, przynosząc kolejne fale rozkoszy. Przeklinała to, ale nie mogła się temu oprzeć. Drugi facet siadł na niej i umieścił swojego członka między jej piersiami. Złapał je i zacisnął koło swojego wacka, poruszając nim i nimi. Konan czuła, że to obrzydliwe i okropne, ale z każdym ruchem coraz więcej rozkoszy zalewało jej ciało. Przeżyła dwa kolejne orgazmy, zanim obaj doszli. Pierwszy wystrzelił swoje nasienie na jej twarz, drugi wypełnił nim jej łono.

Błagała, żeby to już był koniec, ale na próżno. Zmieniając miejsca i pozycje, mężczyźni brali ją na różne sposoby przez ponad godzinę. Orgazmy, jeden za drugim, przechodziły przez jej ciało. Konan już nie myślała o niczym, tylko czekała, aż kolejna fala przyjemności wypełni jej ciało. Łóżko było mokre od soków i potu. Po godzinie rozwiązali ją i zaczęli od nowa, biorąc ją teraz we dwóch na raz. Gdy minęła kolejna godzina i rzucili ją na łóżko, dziewczyna nie miała już siły na myślenie o czymkolwiek. Pragnęła jedynie więcej przyjemności. Nie pamiętała już nawet, kim jest, skąd się tu wzięła. Cała jej przeszłość, życie w Amegakure i Akatsuki przestało być dla niej ważne. Mężczyźni wyszli, a po paru minutach do pokoju wszedł Vernon. Spojrzał na nagą, leżącą na łóżku dziewczynę, która powoli oddychała. Całe jej ciało lepiło się od potu i nasienia. To ostanie wylewało się z spomiędzy jej nóg. Spojrzała w jego stronę…

- Proszę… daj mi go… - sięgnęła do jego spodni.
- Jak chcesz – Vernon rozpiął rozporek, a Konan szybko zamknęła usta na jego członku, przesuwając je wzdłuż niego.
- Widzisz – mówił dalej – gdybyś była uprzejma, pewnie byłoby inaczej, ale nie zostawiłaś wyjścia. Mogłas pracować tu, mieć pokój, niezłe warunki. Ale za karę za to brzydkie zachowanie, pierwszą połowę swojej należności odrobisz na ulicy. Bill! – krzyknął. Do pokoju wszedł jeden z tych dwóch, którzy zajmowali się Konan.
- Tak, szefie?
- Zaopiekujesz się nią – wskazał na robiącą mu loda Konan – Od dzisiejszego wieczora zaczyna robotę na ulicy. Dziewczyny ją przygotują. Ty masz pamiętać, żeby co rano wypiła swoją porcję afrodyzjaku. To utrzyma ją w odpowiedniej formie…
- Tak jest.
- Pilnuj, żeby nic jej się nie stało. To w końcu nasza pracownica.
- Oczywiście.
- Gulp… gulp.. slurp… - Konan połykała właśnie nasienie. Vernon wstał i zapiął spodnie.
- Umyj ją i przygotuj – powiedział, wychodząc. Bill posłusznie zdjął z Konan resztki jej ciuchów, wziął ją i zaniósł pod prysznic, gdzie zmył z niej wszystkie ślady tego, przez co przeszła. Kiedy wrócił, w pokoju czekały już dwie pokojówki.

Konan została ubrana w czarne, obcisłe, skórzane spodnie. Równie obcisła, odsłaniająca pępek niebieska bluzka z kwiatowym wzorem znalazła się na jej piersiach. Jedna z pokojówek podniosła pistolet i przy jego pomocy otoczyła pępek  dziewczyny czterema kolczykami. Piąty znalazł się na jej brodzie. Pokojówki uporządkowały jej włosy i wpięły w nie błękitny, pasujący do ich koloru, kwiat. Dziewczyna obojętnym wzrokiem patrzyła w lustro na ścianie. W tym czasie na jej stopach znalazły się obcasy.
- No, idziemy – Bill złapał ją za ramię i wyprowadził na ulicę. Postawił pod murem, kilkadziesiąt metrów od wejścia do burdelu.
- Pamiętaj – pięć dych za laskę, stówka za komplet – powiedział i  stanął trochę dalej, obserwując ją z ukrycia. Nie minęło dużo czasu, jak do pięknej dziewczyny w seksownym stroju, podszedł pierwszy klient. Zaraz tez poszli za róg. Tam Konan opadła na kolana i chciwie zaczęła ssać jego członka. Gdy znalazł się między jej wargami, poczuła znajome ciepło. Pragnęła tego tak bardzo, że nawet nie zauważyła, kiedy skończyła. Połykała łapczywie nasienie, kiedy mężczyzna wyjął pieniądze i wsunął jej w dekolt. Konan otarła usta i szybko wybiegła na ulicę, prężąc się i czekając z niecierpliwością na kolejnych klientów.

(Międzywymiarowy Dom Uciech) Hinata Hyuuga



Trzeci odcinek MDU, dzisiaj pracę w waszym ulubionym burdelu znalazła Hinata z "Naruto". Odcinek w trochę innym stylu niż poprzednie.

Odcinek 3: Hinata Hyuuga

Drzwi otworzyły się cicho, prawie bezszelestnie i mężczyzna wszedł do pokoju urządzonego w japońskim stylu. Papierowe ściany pokryte były malowidłami, na niedużym stoliku znajdował się porcelanowy dzbanek na herbatę wraz z dwiema czarkami. Stojące pod ścianą łóżko nakryte było pościelą ozdobiona orientalnymi motywami. A na łóżku…

Siedziała tam  niezbyt wysoka dziewczyna o ciemnych, sięgających ramion włosach. Na szyi miała opaskę z metalowa blaszką i jakimś nieznanym symbolem. Wzrok mężczyzny powędrował jednak niżej, bo przy sięgającym pępka wycięciu widać było wyraźnie jej duże, okrągłe piersi, przykryte tylko siatką, która niewiele zabierała z widoku. Szata dziewczyny kończyła się w okolicach pasa, a między nogami widać było majtki w biało niebieskie pasy. Jej stopy były bose.

- Dzień dobry – wstała i ukłoniła się nisko – nazywam się Hinata.
Podeszła do niego i pomogła mu zdjąć marynarkę, którą następnie odwiesiła na stojący koło drzwiach wieszak.
- Czym mogę panu służyć? – spytała, odwracając się do niego. Wiedziała, że nie może oderwać oczu do jej biustu, więc opuściła lekko ramię, odsłaniając go trochę więcej. Nauczyła się już nie rumienić podczas takich momentów. Na początku najtrudniejszym było dla niej pokonać własny wstyd, ale pracowała nad tym bardzo wytrwale. Dostrzegła, że ruch dał efekt, bo oczy mężczyzny prawie wyskoczyły.
- Proszę usiąść – wskazała ręką łóżko,  a potem siadła koło niego – Jest pan zmęczony po ciężkim dniu, prawda?
- Tak… - był chyba trochę skrępowany jej zachowanie. Hinata uśmiechnęła się.
- Proszę mi pozwolić zrobić masaż – wsunęła rękę po jego białą koszulę i zaczęła lekko rozpinać guziki, muskając palcami jego skórę. Czuła na twarzy jego oddech. Gdy zdjęła mu koszulę, położył się na łóżku, a dziewczyna usiadła na nim. Jej zręczne palce tańczyły na jego plecach. Słyszała ciche westchnienia ulgi. Wiedziała doskonale, że nic tak nie pomagał się rozluźnić jak to. A przecież to było jej zadaniem i jej pracą.

Pamiętała swoje zaskoczenie, kiedy trafiła w to miejsce. Nie wiedziała co się stało, gdzie jest i dlaczego. Siedziała na obitym skórą fotelu, a naprzeciwko niej siedział wysoki, przystojny mężczyzna o ciemnobrązowych włosach. Miał na sobie dziwną, niebieską szatę. Kiedy się tu zjawiła, była przekonana, że to wróg, ale on nie zachowywał się wrogo. Poczęstował ją herbatą, która osiemnastoletniej kunoichi bardzo smakowała. Dopiero potem zaczęli rozmowę.
- Widzisz, tak się składa, że wiem, w czym jest twój problem. Kochasz kogoś, ale on nie zwraca na ciebie uwagi, prawda? – powiedział a Hinata nie wiedziała, co odpowiedzieć, bo przecież miał rację. Skinęła tylko lekko głową. Nawet po tym, jak udało jej się powiększyć trochę biust dzięki sztuczkom buchniętym Tsunade, niewiele to pomogło.
- Wiesz, mogę ci w tym pomóc. Mogę sprawić, że żaden mężczyzna ci się nie oprze, że wszyscy, których będziesz chciała, będą ci padać do stóp.
- Nie – Hinata pokręciła głową – Nie chcę używać żadnych czarów ani uroków.
- Nie o tym mówię. Każda kobieta, jeśli chce, może stać się zawodową kusicielką. Możesz nauczyć się, jak być kimś takim, jak sprawić, że na twój pierwszy widok ten chłopak nawet nie spojrzy na inną. Zrozumie, ile straciła ignorując ciebie a ty mu później jednak wybaczysz i wszystko się dobrze skończy.
- Ale czemu…
- Jesteś rozsądna, skoro pytasz. Tak, nauka będzie długa i trudna. Spędzisz tu dużo czasu. Ale nie obawiaj się, mogę cię odesłać dokładnie do tego samego momentu, z którego cię zabrałem. Tak, na krótko przed tym, jak ci się udało wreszcie wyciągnąć tego chłopaka na spotkanie sam na sam. Wrócisz tam, ale już zupełnie inna. Pewna siebie, namiętna i emanująca seksem.
- I nic za to nie chcesz? – spytała wreszcie, zaskoczona.
- Oczywiście, że chcę. Posłuchaj…

Hinata masowała plecy mężczyzny. Kiedy skończyła, zrzuciła szybko bluzkę, powoli odsłaniając przykryte siatką duże, kształtne piersi. Wiedziała, że Tsunade by ją pewnie zabiła, gdyby dowiedziała się, w jaki sposób one urosły. Reszta dziewczyn z Konohy zazdrościła jej tego jak cholera, ale żadnej tego nie zdradziła. Mężczyzna patrzył na nie jak zahipnotyzowany a potem przyciągnął ją do siebie, zasypując jej piersi pocałunkami. Odchyliła głowę do tyłu. Mężczyźni zawsze lubili jej piersi, nauczyła się już tego. Tylko ten głupi Naruto ich nie zauważał, a przecież mógł ją mieć zawsze, wystarczyło jakieś słowo czy nawet gest. Czuła, jak nieznajomy ssa jej sztywne już sutki. Wsunął rękę między jej nogi, rozchylając je lekko. Westchnęła. Pamiętała, jak zaczynała naukę.

- Pamiętaj, to mężczyzna jest tym, który decyduje, ale to ty musisz potrafić nim kierować – mówiła Lara. Pracowała tu dłużej i musiała nauczyć Hinatę wszystkiego. Najtrudniej było brunetce pokonać własny wstyd. Kiedy pierwszy raz rozebrała się przed mężczyzną, spaliła taką cegłę, jak nigdy w życiu. Ale okazało się, że wielu facetów lubi tą jej nieśmiałość. Byli nawet tacy, którzy z tego powodu byli u niej regularnie. Jeden taki po prostu kładł się na łóżku i kazał jej się powoli rozbierać, patrząc jak się czerwieni. Żeby się do tego przyzwyczaić, podczas pracy zaczęła nosić inny strój. Kiedy jej piersi były prawie na wierzchu, nie czuła już takiego wstydu przed ich pokazywaniem. Ale to była drobnostka. Trudniej było dalej.

Kiedy przerwał zabawę jej cyckami, pochyliła się nad nim i sięgnęła do jego spodni, rozpinając je. Był już podniecony, a jej palce szybko doprowadziły do pełnej formy. Pocałowała czubek jego członka a potem powoli, stopniowo obejmowała go swoimi pełnymi wargami, biorąc do ust. Czuła jego ciepło. Uśmiechnęła się, bo czuła, że nie napracuje się tu bardzo. Poruszała rytmicznie głową do przodu i do tyłu. Mężczyzna wzdychał coraz głośniej, jego ręka głaskała jej włosy. Zamknęła oczy. Starała się nie wyobrażać sobie, ale zawsze tak miała, że chociaż przez chwilę myślała, jakby to było, jakby zamiast tych mężczyzn był tutaj z nią Naruto. Najgorzej było na początku, podczas stosunku z jednym z jej pierwszych klientów zaczęła nagle krzyczeć „Naruto-kun!”. Potem nauczyła się nad sobą panować, ale swoich myśli nie potrafiła jeszcze aż tak dobrze kontrolować.

Mężczyzna doszedł w jej ustach. Połknęła wszystko. Pamiętała, jak raz, kiedy to robiła na samym początku, prawie się udławiła nasieniem. Lara uczyła ją tego, najpierw na manekinie, potem na plastikowym modelu. Hinata musiała też obserwować  jak tamta to robi z klientami. Jeden z nich życzył sobie, żeby masturbowała się, podczas gdy Lara robiła mu loda. Wtedy bardzo się tego wstydziła. Dzisiaj śmieszył ją ten jej głupi wstyd. Ale długo seks oralny wydawał jej się bardzo obrzydliwy. Lara wytłumaczyła jej, że mężczyźni bardzo to lubią. Zaczynając, Hinata tłumaczyła sobie, że przecież uczy się tego wszystkiego, żeby Naruto ją wreszcie pokochał. Pierwszy raz niezbyt jej wyszło, ale potem coraz lepiej. Uczyła się przedłużać wszystko, lizać jaja, połykać tak, żeby się nie zadławić. Po długiej nauce była mistrzynią w ciągnięciu druta i nawet Lara chwaliła ją.

Podniosła się, zsuwając niebiesko białe majtki. Klient leżał na łóżku, a ona dosiadła go szybko i zdecydowanie. Jego wszedł w jej wilgotną szparkę, a jego ręce wyciągnęły się, pieszcząc jej duże piersi. Lara zawsze powtarzała, że niektórzy mężczyźni lubią jak kobieta dominuje w łóżku. Ten chyb ataki był, pozwalając jej o wszystkim decydować. Kiedy poruszała się rytmicznie, myślała, jaki byłby Naruto. Ciekawe, czy wolałby sam o wszystkim decydować. Obiecała sobie, że pozwoli mu na wszystko, kiedy już się spotkają. Ale nie mogła o tym myśleć, wiedziała, że w pracy nie może się rozpraszać. Ujeżdżała swojego klienta, ponosząc się i lekko opadając, a jego sztywny członek wchodził w nią coraz głębiej z mokrymi odgłosami. Pragnęła, żeby to trwało dłużej, ale wiedziała, że mężczyźni rzadko utrzymują tempo kobiet. Lara powiedziała jej kiedyś, że najlepiej robić to z kobietami, bo one dbają o siebie nawzajem i im pięć minut nie wystarczy. A facetom tak.

Nigdy nie miała szansy tego sprawdzić. Zastanawiała się, jakby to było, gdyby poszła do łóżka z Sakurą czy Ino, albo z Temari. Przyspieszyła rytm, czując, że klient już nie jest daleko. Tak, z Sakurą mogłoby to być ciekawe… Musiała kiedyś poprosić Larę, żeby jej pokazała. Lara była piękną, dojrzałą kobietą o pełnych kształtach. Hinata zastanawiała się, czy będzie kiedyś taka jak ona. Sama czuła się przy niej brzydka, chociaż wiedziała, że klienci ją lubią i nie mogła narzekać na ich brak. Wiedziała, że bogatsi biorą czasem dwie na raz, ale nigdy jej się to nie zdarzyło. Mężczyzna pod nią głośno westchnął, dochodząc. Znowu tak szybko. Hinata zaczęła głośno jęczeć, udając orgazm, bo wiedziała, że klienci to lubią. To podobno dawało im poczucie, że są tacy dobrzy w łóżku. Zeszła z niego i wstała. To było za szybkie, nie lubiła takich numerków, nie było w tym żadnej przyjemności. Ale klient wydawał się zadowolony, dał jej nawet dodatkowo parę groszy więcej.
- Wpadnę niedługo – powiedział, wychodząc. Hinata uśmiechnęła się do niego zalotnie i poszła pod prysznic. Zastanawiała się, jak długo jeszcze będzie tu się uczyć, zanim wróci i zdobędzie serce Naruto dzięki temu, czego się tu nauczyła.

(Tekken) Wężowe sploty

Trochę nietypowy fanfik z Tekkena, ale nie tylko. Czemu? Zobaczycie, jak przeczytacie. Ciekawe, czy ten pomysł wam się spodoba.

Tytuł: Wężowe sploty
Z: Tekken
Rating: NC-17

Anna Williams jęczała cicho, wciąż nie do końca świadoma tego, co się z nią działo. Czuła, że jest gdzieś niesiona. Jej ciało nadal jej nie słuchało. Jeszcze kilka minut temu miała stoczyć pojedynek z Niną. Dostała niedawno maila, w którym był ten adres i podpis jej siostry, zapraszającej tut, żeby w końcu ostatecznie wyrównać ich rachunki. Anna nie traciła więc czasu, bo nienawidziła Niny bardziej niż kogokolwiek innego. Kiedy jednak trafiła w to miejsce, powitała ją cisza. Otworzyła drzwi do dużej hali i weszła do środka, w każdej chwili gotowa do walki. Miała na sobie czerwoną, chińską spódnicę i wysokie obcasy, w których jednak poruszała się sprawnie jak kot.

Irytowała ją ta ciemność, zaczęła podejrzewać, że siostra zastawiła na nią jakąś pułapkę. Zrobiła kilka kroków do przodu, kiedy nagle coś błyskawicznie owinęło się wokół jej nogi i poderwało zaskoczoną kobietę do góry. Uderzyła głową o podłogę i straciła przytomność, zanim jej ciało zawisło jeszcze pod sufitem, zawieszone na pętli owiniętej wokół jej lewej nogi. Kiedy odzyskała już zmysły, ktoś niósł ją gdzieś, trzymając pod pachą jak worek kartofli. Nie mogła się jeszcze ruszać. Usłyszała metaliczny jęk otwieranych drzwi. Następnie została bezceremonialnie wrzucona do środka. Padła na ziemię z jękiem.

- Witaj siostruniu – usłyszała znajomy głos. Odwróciła głowę. Obok niej leżała na ziemi Nina, chyba też w nienajlepszym stanie.
- To twoja robota?
- Chciałam spytać o to samo. To ty mi przysłałaś zaproszenie.
- Pierdolisz. To od ciebie je dostałam.
- Jeżeli nie kłamiesz, to ktoś nam wykręcił niezły numer.
- Nie ujdzie mu to… auuu… - Anna próbowała się podnieść z ziemi, ale nie mogła. Nogi i ręce miała jak z waty.
- Daruj sobie. Musieli nam wstrzyknąć jakieś skurwysyństwo, ja też nie mogę się ruszyć.
- Ale kto?
- A ja wiem… Jedno ci powiem, na pewno nikt, kto by nas lubił.
- Ciebie trudno lubić.
- I kto to mówi…
- Jakbym tu nie leżała, to taki bym ci wpierdol spuściła…
- Dobrze jest pomarzyć..
- Lepiej pomarz, jak się stąd wydostać.
- Prędzej czy później to przestanie działać, wtedy…
- Cicho, coś słyszę…

Rzeczywiście, z za drzwi słychać było kroki. Drzwi do pomieszczenia otworzyły się i do środka ktoś wszedł. Obie siostry z trudem podniosły twarze, patrząc na niego. W drzwiach stał wysoki mężczyzna o długich, ciemnych włosach opadających na trupiobladą, pociągłą twarz, z ostrymi, wąskimi, lecz długimi oczami. Miał w sobie coś z węża, pomyślała Anna. W pasie owinięty był grubym, błękitnym sznurem. Wszedł do środka i klęknął przy Annie. Jego usta otworzyły się i kobieta dostrzegła długi, rozdwojony język, który wysunął się spomiędzy jego warg, kiedy mówił.
- Jak się czujesz? – spytał.
- Proszę… wypuść mnie…
- Niestety, nie mogę – uśmiechnął się paskudnie – Ale mogę zrobić coś innego.

Sięgnął między jej nogi. Anna jęknęła, kiedy czuła jego ślizgie palce poruszające się wzdłuż jej nóg, dotykające jej skóry. Czuła, jak zsuwa jej majtki. Gdy je zdjął, przysunął je do ust, a jego długi język przesuwał się po ich materiale. Potem rzucił je w kąt i podszedł do Niny. Ta zacisnęła zęby, kiedy zsunął najpierw jej spodnie, a potem majtki.
- Od której z was mam zacząć? – powiedział, bardziej do siebie niż do nich.
- Od niej – krzyknęły obie siostry.
- He he he – roześmiał się, a jego wężowy głos nadawał śmiechowi makabryczny ton – Kiedy tu przybyłem, szukałem silnych kobiet… Zobaczyłem was i wiedziałem, że będzie się doskonale naddawać. Ale nie myślałem, że…
- Do czego… naddawać? – spytała Anna.
- Właściwie to nie muszę wam tłumaczyć – klęknął i pochylił się nad nią, a czubek jego języka przesunął się po jej policzku i wargach, zostawiając na nich ślad – Ale mogę… To ciało, które mam jest słabe, to ledwie cień mojej dawnej mocy. Nazywam się Orochimaru. Pewien łotr zamknął moją duszę w świecie iluzji, ale mi udało się wyrwać. Potrzebuję nowego ciała i nowych sług. Ale nie mam dość czakry, żeby je stworzyć. Więc muszę je spłodzić…

Anna poczuła strach, teraz po raz pierwszy. Wiedziała już, czego ten dziwny typ chce i to ją przerażało. A jeszcze gorsze było to, że obok leżała Nina, która pewnie będzie to wszystko widziała. Małą pociechą było to, że jej znienawidzoną siostrę spotka pewnie to samo.
- Chyba zacznę od ciebie – powiedział Orochimaru, a jego język zsunął się po brodzie Anny, przez szyję, aż do jej piersi. Mężczyzna rozerwał jej chińską suknię, odsłaniając duże, kształtne piersi, które podnosiły się i opadały. Śliski, wilgotny czubek języka dotknął jej lewego sutka, który pod wpływem dotyku stwardniał. Ręka Orochimaru wsunęła się pod dół jej sukienki. Jego dotyk był zimny i śliski. Anna drżała, kiedy jego palec dotknął jej warg sromowych i rozsunął je lekko. Pieścił jej kobiecość, a ona czuła, jak wbrew własnej woli robi się pod jego dotykiem coraz bardziej wilgotna.
- Nieeeeee…. – jęknęła, kiedy jego palec wsunął się głębiej. Druga ręka znalazła się na jej prawej piersi, a zimne palce przyciskały jej sutek, drażniąc go i szczypiąc. Rozsunął jej nogi szerzej i pochylił się nad nią. Jego język dotknął jej guziczka rozkoszy, wywołując w jej ciele wstrząs. Czuła, jak liże i ssie jej mokrą cipkę, a odgłosy tego wypełniały pomieszczenie. Nie mogła powstrzymać fal przyjemności, które mieszały się z obrzydzeniem wywoływanym wyglądem tego… człowieka? Nie była pewna, czy mogła go tak nazywać. Chwilę potem przerwał i zobaczyła, jak rozpina spodnie.

Był wielki. Nie widziała jeszcze w życiu tak dużego członka, a jednak trochę ich widziała, bo do cnotliwych osób jednak nie należała. Kiedyś nawet ścigały się z siostrą, która zaliczy więcej facetów w jedną noc. Pamiętała to doskonale, wygrała wtedy, bo brała po czterech na raz do łóżka, podczas gdy Nina tylko dwóch. Ale to…
- Nie… nie zmieści się… - jęknęła.
- No to sprawię, żeby się zmieścił – powiedział Orochimaru i wtargnął w nią z całej siły. Krzyk Anny wypełnił pomieszczenie, nawet leżąca obok Nina, którą nawet cieszyły nieszczęścia siostry, poczuła dreszcze. Wielki penis rył w piczce Anny boleśnie tunel, sprawiając, że jej ciało poruszało się na podłodze. Orochimaru złapał ją za uda, trzymając mocno, brał, nie zwracając uwagi na jej jęki i krzyki protestu.

Przesunął ją bliżej siostry i sięgnął swoją lewą ręką do jej cipki. Nina krzyknęła, kiedy zimny palec wtargnął do jej łona, pieszcząc ją wbrew jej woli. Wsuwał się i wysuwał, stymulując ją. Słyszała cały czas zduszone jęki Anny, ujeżdżanej przez tego potwora. Zawsze uważała swoją siostrę za dziwkę i puszczalską. Nie, ona sama nie była dziewicą, ale szanowała się trochę bardziej, a na dostęp do jej łóżka, trzeba było sobie zasłużyć. Wybierała sobie tylko silnych kochanków, a w łóżku zawsze dominowała, nie znosiła tego, kiedy ktoś inny próbował narzucać warunki. Dlatego tak ją denerwowało, kiedy ten typ bawił się z nią, robiąc jej palcówkę. Starała się nie wydawać z siebie żadnego odgłosu, żeby nie dać mu nawet takiej satysfakcji.

Anna czuła, jakby ktoś wciskał w nią kij do bejsbola. Nie mogła uwierzyć, że to coś nie rozerwało jej na pół. Każde pchnięcie było głębsze i boleśniejsze od poprzedniego. Nie miała już w sobie nawet dość siły, żeby protestował. Jej jęki były coraz bardziej wypełnione bólem. Usłyszała pojedynczy jęk Niny, ale nie miała siły, żeby się obejrzeć i zobaczyć, co się dzieje z jej siostrą. I wtedy Orochimaru doszedł w niej. Czuła, jak jego ciepłe, lepkie nasienie wypełnia ją, wylewa się z niej, było go zbyt wiele…

Orochimaru wyszedł z niej z mokrym odgłosem, a kiedy jego wielki członek wysuwał się z jej ciasnej cipki, jeszcze więcej nasienia wypłynęło na zewnątrz. Nie zwracając uwagę na trzęsącą się ciągle kobietę, zwrócił się ku Ninie. Jej oczy otworzyły się szerzej na widok wycelowanej w niej, sterczącej męskości tego typa. Widziała, jak błyszczy od soków jej siostry. Zamknęła oczy i zacisnęła zęby, kiedy wchodził w nią. Jej wiotkie palce zaciskały się stopniowo, kiedy to się w nią wpychało. Chciała jednak udowodnić sobie, że jest silniejsza, że wytrzyma dłużej niż Anna, że nie będzie krzyczeć i błagać o litość. Nie ona. Przechodziła w życiu już wiele i zawsze dawała sobie radę, nawet w najgorszych sytuacjach. Ale nigdy wcześniej nie była jeszcze gwałcona. I nigdy nie wyobrażała sobie, że może ją coś takiego spotkac. Orochimaru pchnął jeszcze raz. I jeszcze raz. Jego ręce miętosiły jej piersi, a język prześlizgiwał się po twarzy. I Nina w końcu krzyknęła.

Gdy Orochimaru skończył z obiema siostrami, wstał z ziemi i popatrzył na leżące przed nim na ziemi kobiety. Obie miały szeroko rozrzucone nogi, miedzy którymi zdążyły się uformować kałuże nasienia. Ich piersi były całe czerwone, nosiły ślady jego palców. Nina, z którą właśnie skończył, oddychała powoli, głęboko. Ich stroje były w kaławałkach, z czerwonej sukni Anny nie zostało prawie nic, skrawki obcisłego stroju Niny zostały głównie na jej rękach i brzuchu. Uśmiechnął się, obie były silne i wytrzymałe, dokładnie tak, jak potrzebował.

W znajdującej się w lesie chatce, otoczonej drewnianą palisadą, siedziała młoda kobieta. Jej długie, czarne włosy zaplecione były w koka. Na czole miała metalową opaskę z symbolem nuty. Ubrana była w siatkę, podobną do tej, z której robi się sieci do łowienia ryb, pod którą miała skąpe majtki i stanik w kolorze czerwonym, a na nogach - drewniane sandały. Anna, bo to była ona, przygotowywała właśnie pożywienie. Na zewnątrz była Nina, która zajmowała się wieszaniem prania na wiszącym między chatami sznurze. Ubrana była tak samo jak jej siostra, tylko bieliznę miała niebieską a opaskę z nutą nosiła na szyi. Wokół biegało stado dzieci. To były ich dzieci, które spłodziły Orochimaru, budującemu sobie właśnie nową armię.

(Naruto) W mroku


Z dedykacją dla Agrille w podziękowaniu za korespondencję. I za zdjęcia ;)

Tytuł: W mroku
Z: Naruto
Rating: NC-17

Ino powoli szła korytarzem leśnej świątyni. Według informacji, jakie otrzymała, tutaj gdzieś miał znajdować się zwój, zawierający bardzo ważne informacje, na których zależało Tsunade. Dowiedziała się o tym przy okazji i postanowiła wyruszyć wcześniej niż wysłana przez wioskę ekspedycja. Przecież to tylko stara, opuszczona świątynia, co tu mogło być groźnego?
Ból eksplodował w głowiek Ino, kiedy gwałtowne uderzenie przewróciło ją na kolana. Gwiazdy tańczyły przed jej oczami.
- Mam cię, szczurku! – usłyszała za swoimi plecami głos. Wysoki, ubrany w czarny mundur mężczyzna pchnął ją na ziemię i zaczął wiązać, najpierw ręce za plecami, potem nogi. Kawałkiem materiału owinął jej usta. Blondynce świat wirował przed oczami, nie wiedziała co się z nią dzieje, kiedy mężczyzna w białej masce pochylił się nad nią. Jego ciepły oddech docierał do jej twarzy, kiedy jego ręce zamknęły się na jej piersiach, ściskając mnie.
- Mmmm!!! – Ino nie mogła krzyczeć ani protestować. Próbowała się szaprać, kiedy ten mężczyzna zabawiał się jej piersiami, ale sznur i knebel sprawiały, że nic nie mogła zrobić. Mężczyzna zacisnął palce na jej sutkach, szczypiąc je aż w końcu były widoczne przez niebieski materiał jej stroju.
- Dawno nie miałem takiej ślicznotki – mruknął, przesuwając jedną dłoń po udzie Ino.
- Ghmmmmpphmm!!! – jęknęła, kiedy ten człowiek zsunął jej spodenki i położył dłoń na jej majtkach, masując ją powoli. Dopiero kilka miesięcy temu pierwszy raz uprawiała seks. Skończyła  osiemnaście lat i z tej okazji postanowiła wreszcie skończyć z byciem dziewicą, bo wiedziała, że Sakura żartuje sobie od czasu do czasu z niej z tego powodu. Shikamaru był delikatny i czuły, nie żałowała tej decyzji, chociaż ciągle nie była pewna, czy chce ten związek rzeczywiście traktować poważnie.
- Twoja cipka tęskni za czymś? – mężczyzna szeptał do jej ucha, kiedy jego palce wsunęły się pod jej majtki i dotykały jej kobiecości. Ino czuła, że robi się wilgotna. Jego palce rozsunęły jej wargi i weszły głębiej, sprawiając, że ciało Ino drżało pod wpływem jego dotyku. Jęczała do szmaty, która zatykała jej usta. Ciepły język nieznajomego lizał jej twarz.
- Chodźmy – trzymając ją ciągle, mężczyzna wepchnął Ino do niedużego pomieszczenia i zamknął za sobą drzwi. Wewnątrz było ciemno i duszno. Mężczyzna zsunął spodnie a Ino zadrżała, kiedy zobaczyła, jak wielkiego ma członka. Był dwa razy większy niż Shikamaru. Nie było szans, żeby się w nią zmieścił.
- Weź go do buzi – powiedział, podchodząc do niej i zdejmując jej knebel. Ino, bojąc się tego, co się mogło stać, otworzyła usta. Mężczyzna złapał ją za głowę i wcisnął swojego członka do jej ust, prawie dławiąc ją. Nie dał jej czasu na pieszczoty czy coś innego. Trzymając ją mocno, poruszał się do przodu i do tyłu. Jego jaja ocierały się o jej twarz. Ino krztusiła się i dławiła, oddychała nosem żeby się nie udusić. Wargi i zęby bolały ją.
- Gmhmmppphmmm! – jęczała, mając usta zablokowane jego wielkim penisem. Mężczyzna nie przejmował się jej bólem, pieprząc jej usta mocno i brutalnie. Stał przed nią, a ona klęczała, oparta o ścianę, o  którą on opierał się rękoma, poruszając rytmicznie udami. Ino błagała w myślach o to, żeby przestał, ale nie mogła nawet go o to poprosić, bo nie była w stanie wypowiedzieć nawet słowa. Nieprzyjemny zapach uderzał w jej nos. Kilka razy była bliska zwymiotowania, ale nie mogła.
- Oughhhhmmm…. – mężczyzna jęknął głośno, dochodząc w niej. Ino rozpaczliwie połykała jego nasienie, starając się nie udławić nim, co było trudne. Ciepły, gęsty płyn wypełniał jej usta. Czuła, jak spływa po jej gardle do żołądka. Gdy znów miała wolne usta, otworzyła je szeroko, łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na powierzchnię. Ślina zmieszana z nasieniem kapała z nich na ziemię.
Nie tracąc czasu, mężczyzna złapał ją za nogi, rozwiązał na nich sznurek i rozsunął je, lokując się między nimi.
- Nie, proszę, nie tam! – jęczała i błagała Ino, ale nieznajomy nie zwracał na uwagi na jej prośby. Nie miała już na sobie granatowych spodenek. Majtki też szybko poleciały na ziemię. Szybkim ruchem ręki mężczyzna rozdarł siatkę na jej udach.
- Aaaaaa!!! – Ino jęknęła, kiedy wszedł w nią. Rozciągał jej wewnętrzne ściany tak mocno, jak tylko mógł, bała się, że może coś jej zrobić. Jej ciało podskakiwało pod jego mocnymi, szybkimi pchnięciami, a jej nogi bezładnie poruszały się w powietrzu. Brał ją zdecydowanie, nie licząc się zupełnie z nią. Blondynka jęczała głośno, krzywiąc się z bólu. Zamaskowany człowiek rozpiął górę jej stroju i zacisnął ręce na jej piersiach, gniotąc je i szczypiąc. Jego palce zaciskały się na jej stwardniałych sutkach.
- Kręci cię to, prawda? – spytał.
- Nie… nie… proszę… przestań! – szepnęła, ale w odpowiedzi uderzył ją w twarz.
Cały czas Ino starała się uwolnić ręce. Związał ją szybko i nie dość starannie, czuła, że węzeł powoli puszcza. Poruszała nimi jak tylko mogła, chcąc poluzować nacisk sznura. Jej nadgarstki były czerwone i piekły, ale wiedziała, że to daje rezultat. Wolała nie czekać i nie sprawdzać, co jeszcze ten człowiek może chcieć z nią zrobić.
Kiedy w końcu sznurek puścił, Ino czekała. Mężczyzna był już chyba blisko finału. Gdy wystrzelił w nią, spuszczając się do jej wnętrza, zaatakowała. Okręciwszy nogi wokół jego bioder, przewróciła go na ziemię, a zaraz potem sama była na nogach. Widziała, że tamten wstaje, więc wyprowadziła w jego stronę kopniak, który trafił go w twarz. Zatoczył się pod ścianę, a z jego twarzy spadła maska. Ino już chciała uciekać, ale widok jego twarzy sprawił, że zatrzymała się z wrażenia.
- Sa… Sasuke? – patrzyła zaskoczona na twarz ciemnowłosego mężczyzny, który powoli się podniósł. Drzwi były za nim, więc żeby stąd uciec, musiała go pokonać.
- Co ty…? – spytała – Sasuke, to ja, Ino. Nie poznajesz mnie?
Zaatakował ją szybciej, niż się spodziewała. Po chwili leżała na ziemi, trzymając się za bok, gdzie przed chwilą Sasuke kopnął ją. Złapał ją za włosy, oparł o ścianę i nie zwracając uwagi na jej krzyki, związał jej ręce kawałkiem jej stroju.  Jego ręce znowu zacisnęły się na jej piersiach, a zaraz potem wszedł nią jeszcze raz. Cipka Ino była wilgotna i rozgrzana, więc jego członek wsuwał się w nią gładko. Przycisnął jej usta do swoich i pocałował mocno i brutalnie. Nie było w tym niczego przyjemnego, ale Ino biła się z myślami. Kiedyś marzyła, żeby zaciągnąć Sasuke do łóżka, obie walczyły o to z Sakurą. Potem ona zauważyła, jak patrzy na nią Shikamaru, a Sasuke zniknął. A teraz… nie, nie czuła, żeby w tym co się działo, było coś dobrego. Ale nie mogła poradzić niczego na to, że nie protestowała już, nie stawiała mu żadnego oporu. To była dla nie sytuacja nie do zrozumienia.
Gdy doszedł w niej, czuła jak jego sperma wypełnia ją, wypływa i kapie po jej nogach, zmieszana z jej własnymi sokami. Jęczała równie głośno co on, bo chociaż nie mogła w to uwierzyć, przeżywała właśnie orgazm, pierwszy raz tak silny. Jej głośne jęki odbijały się od ścian pomieszczenia. Gdy skończył, padła na kolana, ciężko oddychając. Słyszała, jak Sasuke zapina spodnie.
- Nie – powiedziała po chwili, kiedy on był już przy drzwiach – nie odchodź.
Słyszała, że się zatrzymał. Odwróciła się do niego.
- Zabierz mnie… ze sobą… - powiedziała, pokonując wreszcie własny wstyd i upokorzenie.
- Dlaczego mam cię zabrać? – spytał.
- Jesteś… sam, prawda?
- I co z tego?
- Będę ci towarzyszyć, w dzień… i w nocy.
- Hmmm… - Sasuke patrzył na nią. Widziała mrok w jego oczach. Bała się go. Ale też pożądała go. Widziała, że się jeszcze waha.
- Zrobię wszystko, czego zażądasz. Wszystko.
- Dobra, zbieraj się i chodź. Musimy się pośpieszyć, zanim przyjdzie tu reszta.

Sakura, trzymając w rękach kunaie, wpadła na dach. Padał deszcz, a gdzieś niedaleko uderzyła błyskawica. Naprzeciwko niej stał Sasuke. Krople deszczu spływały po jego twarzy. Różowłosa zacisnęła palce na broni. Wiedziała, że jest silny, ale wierzyła, że może go pokonać. Od kiedy rok temu zaginęła Ino, Sakura poświęciła się całkowicie pomaganiu Naruto w pościgowi za Sasuke. Blondyn leżał na dole budynku. Był ciężko ranny, ale zdążył solidnie wkopać Sasuke. Sakura sądziła, że Sasuke był na tyle słaby, że powinna sama sobie z nim poradzić.
Kiedy zrobiła krok w jego kierunku, coś nagle wystrzeliło z boku. Uderzenie trafiło w jej ramię. Sakura zatoczyła się, jeden z kunajów wypadł z jej ręki. Zaraz potem drugie kopnięcie wbiło się w jej brzuch. Ale Sasuke dalej stał tam gdzie stał. Sakura starała się podnieść, wypluwając krew. Wtedy przed nią wylądowała kobieta ubrana w ciasny, czarny kostium z czerwonymi rękawiczami bez palców. Długie, jasne włosy kleiły się do jej mokrej od deszczu twarzy. Chwyciła Sakurę za włosy i szarpnęła nią do przodu. Zaraz potem zacisnęła ramię na jej szyi, i trzymając ją mocno, rozdarła górną część jej stroju. Piersi Sakury wyskoczyły na wierzch a jej sutki stały się twarde pod wpływem zimna i strachu.
- Znowu się spóźniłaś – usłyszała w uchu znajomy głos – Sasuke jest mój. Tylko mój.
Sasuke stał tak jak stał, nie poruszył się o krok, kiedy Ino zerwała z Sakury dolną część jej stroju. Haruno była prawie zupełnie goła. But Ino przygniótł ją do ziemi.
- Czy mam ją zabić? – spytała Sasuke.
- Nie, nie jest nawet tego warta – odpowiedział, podchodząc do niej. Ino objęła go ramieniem i pocałowała, nie zdejmując nogi z głowy pobitej przeciwniczki. Chwilę potem, po pocałunku, kopnęła Sakurę jeszcze raz. Podniosła jej kunaie.
- Chyba coś zgubiłaś, złociutka – powiedziała. Wcisnęła rękojeść sztyletu między nogi Sakury. Różowowłosa jęknęła głośno. Ino związała ręce Sakury za jej plecami, zaciskając sznur tak mocno, że ten prawie wżynał się w jej skórę.
- Twój Naruto będzie miał chociaż coś z życia, jak cię tu znajdzie – powiedziała i zniknęła razem z Sasuke w ciemnościach nocy.

(Naruto) Cheerleaderki


Wiem, dawno nic nowego tu nie było, ale trudno się czasem zdarza.

Tytuł: Cheerleaderki
Z: Naruto
Rating: yuri


Sakura i Ino wpadły do swojego pokoju hotelowego zziajane i zmęczone. Wyjazdowy mecz drużyny był wielkim wydarzeniem. Nawet one, choć były tylko cheerleaderkami, zrobiły co mogły, żeby kibicować swoim zawodnikom. Sakura usiadła na łóżku, ledwie żywa. Ino, ciągle jeszcze podniecona wielkim zwycięstwem zespołu, skoczyła na nie, aż jęknęły głośno sprężyny.

- Udało się! Udało się! – krzyczała blondynka – Wygraliśmy!
- No i super, ale uspokój się, jestem wykończona – odpowiedziała Sakura.
- No co ty, dziś ma być wieczorem impreza, trzeba się przygotować, umyć, przebrać…
- A mi się chce spać. Nigdzie nie idę – po tych słowach Sakura opadła na łóżko. Ino odsunęła się i zeszła z niego, patrząc na koleżankę.
-  No co ty odwalasz, nie pójdziesz z nami pić?
- Nie mam siły na nic… daj mi spokój… - Sakura westchnęła. Ostatnio znowu urosły jej piersi, podskakiwanie z nimi było bardziej męczące niż myślała.
- Ech, nie rób siary – Ino wskoczyła na łóżko i znalazła się nagle nad Sakurą, patrząc jej prosto w oczy – bo jak zostaniesz, to ja tego twojego Sasuke…
- Co? – Sakura się ożywiła, słysząc to imię.
- Nic tylko to… - Ino przycisnęła swoje wargi do ust Sakury, całując zaskoczoną koleżankę.

Sakura w pierwszej chwili nie wiedziała, co się dzieje. Zanim zrozumiała i próbowała zrzucić z siebie Ino, blondynka złapała jej ręce i przycisnęła do łóżka. Była silniejsza od Sakury, więc udało jej się to bez problemu. Pocałunek trwał tylko chwilę, ale wystarczył, żeby policzki Sakury zrobiły się całe czerwone.
- Co ty… - próbowała powiedzieć.
- Musisz być pełna energii, bo inaczej wieczorem to Sasuke będzie leżał tam gdzie ty, pode mną – powiedziała Ino, uśmiechając się złośliwie – Nie rób takiej miny, przecież widziałam, jak na ciebie patrzyli. W tym kostiumie wyglądasz cholernie seksownie, jestem pewna, że połowa męskiej drużyny by chciała cię przelecieć… a druga połowa to pewnie geje.

Ino wsunęła jedną rękę pod krótką spódniczkę Sakury. Jej palce zataczały kółka na materiale majtek, żeby potem powoli wsunąć się do środka. Sakura westchnęła, kiedy palce Ino dotknęły jej kobiecości. Czuła, że robi się wilgotna. Była zmęczona, spocona, ale podniecona także. Wystarczyło niewiele, żeby jej sutki zesztywniały pod materiałem topu.

- Czuję, jaka jesteś gorąca – powiedziała Ino, całując koleżankę jeszcze raz, tym razem mocniej i namiętniej, wsuwając język do jej ust. Sakura nie miała siły, a może nawet ochoty stawiać oporu. Ich języki znalazły się, bawiąc się nawzajem dawały sobie przyjemność. Drugą ręką Ino uniosła górną część stroju Sakury, odsłaniając jej duże piersi. Była o nie bardzo zazdrosna, ale w tej chwili nie myślała o tym. Jej palce zacisnęły się na twardych już sutkach różowowłosej, pieszcząc je. Czuła, jak pod dotykiem jej palców, płyną soki jej koleżanki.

- Pokażę ci coś, czego nauczyła mnie Temari – powiedziała Ino, zsuwając się niżej, między szeroko rozsunięte nogi Sakury. Ta oddychała głęboko i rytmicznie. Kiedy szorstki, ciepły język Ino, który jeszcze przed chwilą był w jej ustach, dotknął jej mokrej cipki, Sakura prawie podskoczyła na łóżku. Ino wiedziała, co ma robić.
- Ohhhh…. – jęknęła głośno Sakura, czując jak Ino bawi się jej łechtaczką, sprawiając, że fale rozkoszy raz po raz przeszywają jej ciało. Była przed chwilą jeszcze taka zmęczona i na nic nie miała ochoty, a teraz czuła, jak przyjemność wypełnia ją od stóp do głów.

- Wolisz, żebym robiła to Sasuke, niż tobie? – powiedziała Ino, na chwilę przerywając pieszczotę i patrząc w oczy koleżanki – Wyobraź sobie, że to on jest tam, gdzie ty -  Sakura była zbyt oszołomiona, żeby odpowiedzieć, a Ino wróciła szybko do pracy, doprowadzając po chwili Sakurę na skraj rozkoszy.

Ino przerwała znów, kładąc się na Sakurze. Ich cipki ocierały się o siebie, a usta znowu połączyły w pocałunku. Palce splotły się w uchwycie. Chwilę potem pokój wypełniły głośne jęki rozkoszy dwóch dziewczyn, które wspólnie osiągnęły orgazm. Sakura opadła na łóżko, teraz dopiero zmęczona i pozbawiona sił. Ino leżała koło niej, głaszcząc ręką jej duże, jędrne piersi i bawiąc się jej sutkami.

- Serio, Temari cię tego nauczyła? – spytała nagle Sakura.
- No mówię, że tak. Wiesz, złapałam ją kiedyś w szatni, jak siedziała na stołku, a Hinata robiła jej dobrze.
- Nie pierdol, Hinata? Przecież ona jest zabujana w tym pojebie Naruto.
- No i co, przecież wiesz, że on woli facetów. Więc normalne, że w końcu wypatrzyła ją Temari. Jak je złapałam, to na początku zagroziłam, że powiem wszystkim, ale Temari mi obiecała, że pokaże mi, jak to robić. Wydawało mi się to dziwne, bo wiesz, że wolę facetów, ale… sama widziałaś.
- Taaaak… - Sakura westchnęłą, ciągle jeszcze czując w sobie rozkosz, którą przeżyła przed chwilą.
- Wiesz, tylko dziewczyna zrozumie drugą dziewczynę. Facet rucha dwie minuty i koniec. Zresztą, kto był twoim pierwszym?
- Ja…. – Sakura zarumieniła się.
- Ty, nie żartuj… serio jesteś dziewicą? Ha ha ha – śmiech Ino słychać było w całym pokoju – Więc to ja byłam twoją pierwszą? No nie wytrzymam… Ha ha ha…

Sakura podniosła się i odwróciła plecami do Ino, ale ta zaraz wstała i objęła ją ramieniem, całując czule w kark.
- No już, nie obrażaj się… - jej ręka wślizgnęła się znów między uda Sakury – mamy jeszcze sporo czasu od imprezy, zobaczysz, jak z tobą skończę, to nawet nie będziesz chciała już patrzeć na tego całego Sasuke. Niech go sobie weźmie Naruto, jak chce.
- Ino… mmmm… - Sakura chciała coś powiedzieć, ale Ino pociągnęła ją do siebie i zamknęła jej usta pocałunkiem. Klęcząc na łóżku, całowały się długo, a pot lśnił na ich nagich ciałach.

- O kurwa, ale jazda – Rock Lee ledwo mógł wytrzymać, kiedy patrzyła na dwie najlepsze cheerleaderki z ich zespołu uprawiające seks. Obok stał Sasuke. Pomysł zainstalowania kamerki w pokoju dziewczyn był jego pomysłem. Liczył, że wreszcie zobaczy Ino nago. A zobaczył dużo więcej. I tylko te ostatnie słowa Ino sprawiły, że zacisnął pięści.

(Naruto) Tajne Jutsu


Taki krótki one shot, który mi się w głowie utworzył po tym, jak zobaczyłem serię obrazków z tym na górze.

Tytuł: Tajne jutsu
Z: Naruto
Rating: NC-17

Naruto wdrapał się na wydmę i położył na piasku. Wydma znajdowała się dość wysoko, na dodatek porośnięta była roślinnością. Dzięki temu mógł się w niej schować i zamaskować, bez strachu, że zostanie namierzony. A lepiej było nie myśleć, co by się stało, gdyby został namierzony.

Na plaży poniżej bawiło się pięć dziewczyn. Ubrane w stroje kąpielowe kunoichi kąpały się i opalały. Uśmiechnął się, patrząc na Temari, która leżała na ręczniku, wygrzewając się i prężąc na słońcu. Obok, na leżaku siedziała Hinata. Naruto długo nie mógł oderwać wzroku od jej piersi. Kiedy one tak urosły? Skąpy, błękitny staniczek zasłaniał właściwie tylko sutki i ich okolice. Wzork Uzumakiego zjechał w dół. Tak, nogi też miała niezłe. Ale potem poszedł dalej.

W wodzie bawiły się Ino, Sakura i Tenten. Odbijały do siebie nawzajem dmuchaną piłkę, podskakując, śmiejąc się i krzycząc. Woda pryskała na wszystkie strony, jej krople spływały po ich ciałach. Naruto uśmiechał się patrząc kolejno na każdą z nich. Tak, to już nie były te same dziewczyny, z którymi zaczynał kiedyś naukę w Konosze. Wszystkie były już dorosłe i miały wspaniałe, seksowne ciała, a stroje, które nosiły, niewiele zasłniały. Patrząc na Ino zastanawiał się, jak to możliwe, że te majtki się na niej trzymają.

Z każdą minutą czuł, że samo patrzenie to już trochę za mało, bo jego podniecenie rosło. Wtedy właśnie przypomniał sobie o czymś. Jiraya już nie żył, ale była jedna rzecz, której go kiedyś nauczył. Naruto nigdy nie korzystał z tej umiejętności, bo sam ero senin mówił mu, że może z niej skorzystać tylko trzy razy w życiu. Zastanawiał się chwilę, czy to jest właściwy moment. Potem popatrzył jeszcze raz na piątkę dziewczyn na plaży. Tak, postanowił, to jest na pewno właściwy moment.

- Temari, Hinata, zagrajcie z nami – zawołała Sakura, machając do dwóch dziewczyn siedzących na plaży. Temari podniosła się z ręcznika, Hinata wstała z leżaka i obie weszły do wody.  W tej samej chwili rozległ się hałas. Wszystkie dziewczyny spojrzały w tamtą stronę. Na piasku, dokładnie na brzegu morza wylądował, po podwójnym fikołku w powietrzu, Naruto.

- Ty cholerny zbolu, ja cię... – zaklęła Sakura.
- Naruto-kun, ja… - Hinata zasłoniła się rękami. Na policzkach była czerwona ze wstydu. Ino zacisnęła pięści, Temari wyglądała na zbyt zaskoczoną, a Tenten schowała się za nią. Naruto uśmiechnął się, skrzyżował ręce i…
- Jutsu hipnozy – zawołał, wykonując ruch rękami. Wokół niego zabłysły jasne światła, które wypełniły oczy dziewczyn. Cała piątka zatrzymała się, stojąc nieruchomo w wodzie i patrząc na Naruto. Ten otarł ręką pot z czoła. Wolał nie myśleć, co by mu zrobiły, gdyby to jutsu nie zadziałało. Ale skoro zadziałało…

Naruto siadł na leżaku, na którym jeszcze przed chwilą siedziała Hinata. Dziewczyny ciągle stały nieruchomo w wodzie, patrząc na niego. Spojrzał na nie i uśmiechnął się.
- Sakura, chodź tutaj – powiedział – Ino, ty też.
Obie wyszły z wody i stanęły przed nim.
- Tyle razy proponowałem ci, żebyś się ze mną umówiła – powiedział do Sakury – ale zawsze dawałaś mi kosza. Czas, żeby cię za to ukarać. Podejdź do mnie na kolanach.

Sakura posusznie opadła na kolana i podeszła do niego. Naruto rozsunął szerzej nogi i położył rękę na głowie Sakury, głaszcząc jej włosy.
- Rozepnij mi spodnie i zrób mi loda. A ty, Ino – spojrzał na stojącą obok blondynkę – patrz na nas i masturbuj się.
- Mmmm… - Sakura wyjęła jego członka, który już od patrzenia na piątkę seksownych dziewczyn w skąpych strojach zrobił się sztywny. Otworzyła usta i objęła go swoimi wargami. Naruto westchnął, czując, jak jej wargi przesuwają się po jego twardej męskości, a jej język dotyka go. W tym czasie Ino rozsunęła paski swojego stroju i zaczęła masować swoje piersi.
- Tak, bardzo dobrze… - mruczał, patrząc na Sakurę między jego nogami. Zawsze o tym marzył, ale ona miała w głowie tylko Sasuke, na Naruto nie zwracała nawet uwagi. Teraz jednak robiła mu loda i wkładała w to całe serce. Było mu z tym dobrze. Popatrzył na Ino, która opadła na czworki. Jedną rękę miała między nogami, drugą pieściła swoją prawą pierś. Blondynka ciężko oddychała.

Głowa Sakury poruszała się coraz szybciej, w rytm, jaki nadawała jej ręka Naruto na jej głowie. Był bardzo podniecony i czuł, że już niedługo dojdzie. Chciał wytrzymać dłużej, ale czuł, że jednak nie da rady. Odsunął jej głowę, kiedy doszedł, wystrzeliwując całe swoje nasienie na jej twarz i włosy. Sperma spływała po jej policzkach, nosie, ustach, brodzie, kapiąc na jej piersi.
- Temari! – zawołał – choć tu i wyliż Sakurę do czysta.

Blondynka z wioski piasku posłusznie wyszła z wody i podeszła do klęczącej na piasku Sakury. Klęknęła obok niej i pocałowała ją. Na widok dwójki całujących się piękności Naruto poczuł, że znowu robi się twardy. Spojrzał na masturbującą się cały czas Ino. Podszedł do niej i bez ostrzeżenia wszedł w nią. Jasnowłosa kunoichi była już wilgotna, więc bez trudu spenetrował ją. Poczuł przez chwilę opór, a potem jakby coś pękło. Ino była dziewicą. Połowa Konohy się za nią oglądała, a tu taka niespodzianka. Ino cały czas znajdowała się na czworakach, jęcząc głośno, kiedy Naruto brał ją od tyłu, penetrując mocno. Dokładnie naprzeciwko ich Temari całowała twarz Sakura, pocałunkami zlizując nasienie Naruto z jej twarzy. Ten widok jeszcze bardziej go podniecał, szczególnie gdy patrzył na ich duże piersi ocierające się o siebie.

- Kto jest twoim panem, Ino? – spytał.
- Naruto jest moim panem. Kocham mojego pana! – odpowiadała między głośnymi jęknięciami.
- Czyją jesteś dziwką?
- Jestem twoją dziwką, mój panie!
- Ohh… taaak… - Naruto czuł się jak w niebie. Cipka Ino była bardzo wąska i ciasna, ciepła i wilgotna – Jesteś wspaniała, Ino, chciałbym cię móc brać co noc.
- Jesteś moim panem… możesz robić co chcesz…
- Więc chcę teraz dojść w tobie. Nie przeszkadza ci to?
- Wszystko dla mojego pana…
- Ohhh… taa… - westchnął, dochodząc już drugi raz, wypełniając swoim nasieniem szparkę Ino. Dziewczyna wydała z siebie głośny, przeciągły jęk rozkoszy i opadła na ciepły piasek plaży. Spomiędzy jej nóg kapało nasienie.

- Tenten – zawołał Naruto – Chodź tu. Zróbcie z Ino 69. Hinata, chodź do mnie.

Dwie ostatnie dziewczyny wyszły z wody. Tenten podeszła do Ino, położyła się na niej i rozsunęła swoje nogi nad jej twarzą, a jej własna twarz znalazła się między jej nogami. Obie dziewczyny zaczęły posłusznie lizać cipki. Obok na piasku klęczały przytulone do siebie Sakura i Temari, wymieniające namiętne pocałunki. Ten widok sprawił, że Naruto znowu był gotowy do dzieła.

- Hinata, chodź, wiem, że o tym marzysz – powiedział, siadając na ziemi. Ciemnowłosa dziewczyna podeszła do niego i posłusznie zdjęła majtki i stanik. Głęboko jęknęła, gdy Naruto wszedł w nią. Jego ręce znalazły się szybko na jej piersiach. Bawił się nimi, gniótł, macał, miętosił. Duże, pełne piersi Hinaty były ciepłe i jędrne, czuł, że mógłby je pieścić bez końca. Wchodził w nią głębokimi pchnięciami. Wtedy sobie o czymś przypomniał.

- Sakura, Ino, obie mnie odrzuciłyście. Teraz czeka was za to kara. Tenten, Temari, dajcie im lanie. Chcę, żeby ich tyłki były czerwone!

Sakura i Ino posłusznie usiadły na piasku na czworakach, wypinając swoje dupy ku górze. Do każdej z nich podeszła druga dziewczyna – Temari do Sakury, Tenten do Ino.
- Plask! Plask! Plask! Plask! – uderzenia zadawane otwartymi dłońmi spadały na pośladki obu wojowniczek z Konohy, których twarze były przyciśnięte do piasku. Naruto ten widok podniecał bardziej, niż wszystko inne. Posuwał Hinatę szybciej, niż poprzednio. Dziewczyna jęczała głośno, a palce Naruto bawiły się jej sztywnymi, twardymi sutkami.
- Przepraszajcie – krzyknął Naruto – Chcę to usłyszeć.
- Przepraszam! Auua! Przepraszam! – krzyczała Sakura.
- Przepraszam, mistrzu, przepraszam! – krzyczała Ino.

- Tak, to jest raj – westchnął, łapiąc mocno za piersi Hinatę i dochodząc w niej. Dziewczyna wyprężyła się na nim, jęcząc głośno.
- Podobało ci się, prawda? – powiedział, całując ją w usta. Jego język wsunął się między jej wargi, a Hinata odpowiedziała mu. Temari i Tenten nie przestawały wymierzać klapsów Sakurze i Ino.

Cała piątka stała przed Naruto w wodzie. Uzumaki spojrzał na nie. Wiedział, że jutsu niedługo przestanie działać, więc wiedział, że czas już uciekać.
- Zapomnicie o wszystkim, co się tu wydarzyło – powiedział, a kiedy przytaknęły, szybko uciekł. Obserwował jeszcze potem, ukryty na wydmie, jak wracają do siebie. Wszystko było jak wcześniej… tylko Sakura i Ino masowały swoje tyłki. Uśmiechnął się złośliwie, zastanawiając się, czy któraś z tych dwóch będzie tego dnia w stanie usiąść.

(Naruto) 2 na 1


Taka krótka historyjka, która mi przyszła wczoraj do głowy XD.

Tytuł: 2 na 1
Z: Naruto
Rating: NC-17

Tsunade zerwała się z łóżka. Jej czoło pokrywał pot. Zwykle spała spokojnie, ale coś nagłego wyrwało ją ze snu. Czuła się jakby wezwana. Nie wiedziała co to było, jakieś dziwne przeczucie. Ubrała się, założyła na nogi sandały i powoli wyszła przed chatę. Była ciepła, duszna letnia noc, a Konohę gęsto otulała wilgotna mgła. Hokage czuła jednak, ze w powietrzu wisi coś jeszcze. Coś złego. Ale nie wiedziała dokładnie co to może być. Niebezpieczeństwo?

Coś szybszego niż jej oczy prześlizgnęło się za nią. Tsunade obróciła się, przyjmując bojową postawę, bo poczucie zagrożenia było coraz większe. Ktoś tu był. Skupiła się, zamykając swoje zmysły na wszystko inne poza wrogą obecnością. Uskoczyła w ostatniej chwili, kiedy coś uderzyło z dużą siłą prosto w miejsce, w którym przed chwilą stała. Cofnęła się do środka swojej chaty. Zaraz przed nią wylądowała zamaskowana postać, ubrana w długi, czarny płaszcz z czerwonymi wzorami w kształcie kwiatów. Hokage wciągnęła powietrze. Agent Akatsuki? To było zbyt proste, zbyt głupie, atakować ją w jej siedzibie. No ale dobrze, skoro chciał walki, to będzie ją miał.

Ledwie poczuła ostrze, które nagle, bez żadnego ostrzeżenia przeleciało po jej plecach, tnąc jej strój na kawałki. Jasnowłosa hokage poczuła, jak cały jej strój opada na ziemię, przeciętny na dwie połówki. Czyli ktoś jeszcze tu był? Odwróciła się szybko, zauważając tylko fragment ruchu. Zrozumiała, że zrobiła błąd, ale było już za późno, bo czyjaś stopa kopnęła ją z całej siły w plecy. Tsunade uderzyła o ścianę, ale szybko podniosła się. Wiedziała, że ma przeciwko sobie co najmniej dwóch wrogów. Zastanawiała się, czy powinna wezwać pomoc, ale żeby hokage nie mogła poradzić sobie z dwójką pospolitych zabójców? To by było zbyt proste. Nie czekając na kolejny atak, skoczyła przed siebie, mierząc pięścią w przeciwnika. Ale nagle ktoś spadł na nią z góry, przygniatając do ziemi. Kolejne uderzenie, teraz w głowę, sprawiło, że gwiazdy zatańczyły jej przed oczami. Drewniany sandał uderzył ją w bok.

Krzyknęła z bólu, kiedy ktoś złapał ją za włosy i uderzył w czoło, rzucając przez długość pokoju. Ale teraz nie trafiła na ścianę, bo już na nią czekano. Pięść wbiła się w jej brzuch, sprawiając, że hokage straciła na chwilę oddech. Złapano ją za nogę, wykręcając ją boleśnie. Ruga zamaskowana postać była już przy niej, a jej but wylądował na głowie Tsunade, wgniatając jej twarz w drewnianą podłogę. Czuła, że z nosa i z rozciętych warg leci jej krew. Ci, którzy ją zaatakowali, byli silni i zręczni. Ale ona nie miała zamiaru się poddać. Drugą nogą uderzyła tego napastnika, który wykręcał jej pierwszą. Podskoczyła, wykonując w powietrzu obrót, a jej ręka zacisnęła się na szyi atakującego. Uniosła ją do góry, zrywając maskę zakrywającą twarz. Jej oczy otworzyły się szeroko, kiedy pod maską zobaczyła twarz młodej dziewczyny. Znała tą twarz.

- Sakura? – Tsunade nie mogła uwierzyć, kiedy widziała pod maską twarz swojej uczennicy. Zawahała się. Wtedy kopnięcie trzymanej przez nią dziewczyny wbiło się w jej brzuch. Tsunade wypuściła powietrze i puściła Sakurę. Ta wykonała podskok i jej sandał uderzył Tsunade w brodę, przewracając ją na ziemię. Sakura podniosła z ziemi maskę i założyła ją na twarz.

Krzywiąc się z bólu, Tsunade podniosła się z ziemi, tylko po to, żeby być znowu zaatakowaną. Teraz zaatakowano ją z dwóch stron na raz, seria uderzeń i kopnięć posłała ją znów na podłogę. Ktoś złapał ją za obie ręce i szarpnął, wyciągając do góry, a noga drugiego atakującego uderzyła w jej duże piersi. Puszczona, padła na ziemię.

- Chyba ma już dosyć walki, co? – usłyszała głos drugiego z napastników. Znała go bardzo dobrze.
- Ino… Sakura… ? - jej rozcięte, obolałe wargi sprawiały, że mówiła z trudem. Wszystko ją bolało.
- Pani Ino i Pani Sakura dla ciebie, szmato – blondynka patrzyła na twarz swojej przywódczyni z pogardą – Wielkocyca starucho, której wydaje się że jest niewiadomo kim.
- Mistrz Orochimaru wskazał nam właściwą drogę – Sakura zdjęła z twarzy maskę – Ty jesteś na niej przeszkodą, którą trzeba usunąć.
- Ja… co… - Tsunade nie miała sił walczyć, kiedy nagle ręka Sakury znalazła się między jej nogami, poruszając się intensywnie. Wbrew swojej woli czuła, jak rośnie w jej rozkosz, brutalnie wymuszona przez różowowłosą wojowniczkę. Ino nie traciła czasu, stanęła za nią i zamknęła ręce na dużych piersiach Tsunade, masując jej, zaciskając palce na jej twardych sutkach. Chociaż Tusnade wszystko bolało, nie mogła powstrzymać napływającej przyjemności. Obie dziewczyny wiedziały co robić.

Nie mogła uwierzyć w to, że została pobita i upokorzona przez dwie swoje uczennice. Obie twierdziły, że służą Orochimaru. Język Ino dotknął jej karku, a palce Sakury bawiły się z jej łonem, sprawiając, że jej soki płynęły coraz mocniej. Nie mogła, chociaż próbowała, powstrzymać się od jęków rozkoszy, coraz głośniejszych, bo Sakura i Ino robiły to coraz mocniej. Nie było w tym jednak niczego z miłości, obie doprowadzały swoją dawną mistrzynię do rozkoszy z jakąś złośliwą, perwersyjną przyjemnością, zmuszając ją do czegoś, czego nie chciała. Słyszała ich śmiech. Była za słaba, żeby im nawet odpowiedzieć. Bo rozkosz, która w niej rosła, była coraz mocniejsza.

- Ohhhhhh!!!!! – jej długi, przeciągły jęk wypełnił pomieszczenie, kiedy Tsunade zaczęła szczytować. Jej zwyciężczynie patrzyły z satysfakcją na rozciągniętą na drewnianej podłodze hokage, której nagim ciałem wstrząsała rozkosz. Sakura nie dała jej czasu, fundując jej intensywną palcówkę i zaraz potem Tsunade doszła jeszcze raz. Ino zrzuciła swój płaszcz i siadła na twarzy Tsunade, przyciskając do niej swoje nagie łono i ocierając je o twarz. Obie dziewczyny chichotały głośno, zmuszając hokage Konochy do służenia im. Kiedy Ino doszła na jej twarzy, zamieniły się miejscami. Teraz to blondynka palcami penetrowała rozgrzaną, wilgotną cipkę Tsunade, a Sakura, siedziała na jej twarzy. Ręce Tsunade związano kawałkami jej własnego stroju. Jej spocone ciało podskakiwało na trzeszczącej podłodze.

Kiedy dziewczyny w końcu wstały, Tsunade nie miała już nawet siły, żeby się ruszać. Była za bardzo wyczerpana tym wszystkim. Jej twarz była pokryta sokami dziewczyn, wsiąknęły też w jej włosy. Między jej nogami była kałuża jej własnych soków.
- No to czas na prezent pożegnalny – powiedziała Sakura, wyjmując spod płaszcza pudełko. Położyła je między szeroko rozstawionymi nogami Tsunade.
- To nasz prezent dla ciebie, zdziro – powiedziała – Miłej zabawy!
Obie zniknęły, a ledwie przytomna Tsunade patrzyła, jak pudełko otwiera się i wychodzi z niego coś w rodzaju niedużej ośmiornicy. Szurając po ziemi, pełzło prosto między nogi Tsuande.
- Nie… nie… - szeptała tylko, kiedy nagle, szybko stworzenie dopadło jej, owijając swojej macki wokół jej ud i przysysając się do jej łona. Czuła jak ciepły, szeroki członek wsuwa się do jej wilgotnej cipki. To nie mogło się dziać.

Mocne pchnięcie prawie rzuciło ją po ziemi. Istota posuwała ją głębokimi, intensywnymi ruchami, sprawiając, że Tsunade cicho jęczała. Nie miała siły, żeby się temu czemuś przeciwstawić. Wciskało się głęboko do jej środka, biorąc ją bez litości. Jej zmęczone ciało nie stawiało żadnego oporu. Jej wielkie piersi drżały i podskakiwały z każdym ruchem. Mając związane ręce Tsunade cicho błagała o koniec. Mijał czas, a istota cały czas poruszała się. Czuła, jak rośnie. I wtedy nagle, wystrzeliła, wypełniając swoją ofiarę gęstym, lepkim, ciepłym płynem. Po tym istota odczepiła się od niej i odpełzła gdzieś. Tsuande patrzyła z przerażeniem na jej brzuch, który powoli się powiększał. Próbowała się podnieść. I wtedy drzwi jej chaty otworzyły się i do środka wbiegła Shizune. Tsunade spojrzała na nią. Widziała swoją siostrzenicę w rozerwanych ciuchach i z brzuchem tak dużym, jakby była w ciąży.
- Ratunku! – krzyknęła Shizune, szukając wzrokiem Tsunade – Czuję, że ja zaraz…
- Oh nie, ty też! – jęknęła Tsunade. Kiedy Shizune zobaczyła ją na ziemi, zaraz podbiegła, żeby ją uwolnić. Ale kiedy to robiła, nagle nie wytrzymała, padła na podłogę i rozsunęła szeroko nogi.
- Augghmmmmmm!!!!!!! – krzyczała, kiedy spomiędzy jej nóg wysuwała się istota, podobna do tej, która wcześniej zapłodniła Tsunade.
- Gahhhhhhhmmmm!!!! – dołączył do niej krzyk Tsunade, która właśnie poczuła, że też zaczyna rodzić. Ich dłonie zacisnęły się na sobie, kiedy obie, hokage i jej siostrzenica, rodziły potwora za potworem. W tym samym czasie podobny los czekał większość kobiet w Konosze. Orochimaru stał na środku wioski i uśmiechał się, słuchając krzyków i jęków, które słychać było z domów.