Pokazywanie postów oznaczonych etykietą queen's blade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą queen's blade. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2013

Trailery i pytania


Wyniki ankiety okazały się dość jednoznaczne. Chcecie ostrzejszych tekstów, przemocy, bdsm, gwałtów, macek i wszystkiego, co niegrzeczne, złe i zakazane. Czyli romantyzm idzie w odstawkę. Może i dobrze, łatwiej się takie rzeczy w sumie pisze. Sierpień szykuje mi się dość rozjazdowo, więc pewnie notki nie będą się pojawiać aż tak często, ale postaram się, żeby od czasu do czasu coś się działo. Przy okazji, dodałem nową ankietę, tym razem dotyczącą zakończeń. Sam lubię złe zakończenia - może dlatego, że w mangach, anime, grach i filmach są zwykle dobre, ale będzie fajnie znać waszą opinię na ten temat.

sobota, 24 listopada 2012

Vanquished Queens - anime!!!


Właśnie się dowiedziałem, że artbook "Queen's Blade - Vanquished Queens" zostanie przerobiony na anime. Ale po co robić z artbooka anime? Nie jest to przypadek, bo "Vanquished Queens" jest artbookiem fabularnym. Każdy obrazek w nim ma swój dokładny opis. A o czym to jest?

czwartek, 7 czerwca 2012

(Queen's Blade) Strażniczka


Szort z "Queen's Blade".

Tytuł: Strażniczka
Z: "Queen's Blade"
Rating: NC-17

Alleyne przeskoczyła z drzewa na drzewo, tak szybko, że człowiek nie dał by rady tego zauważyć. Jej podwójna włócznia błyszczała w promieniach słońca, które przedzierały się przez gałęzie drzew. Strażniczka lasu poruszała się bardzo szybko i bardzo cicho. Do okoła słychać było szum drzew i śpiew ptaków. Niedaleko szumiał potok. Alleyne zatrzymała się, jej zielony strój sprawiał, że była prawie niewidoczna wśród liści. Słuchała i patrzyła uważnie. Gdzieś tutaj spodziewała się znaleźć potwora, który od jakiegoś czasu terroryzował tą część lasu. Nasłuchiwała i czuwała, patrząc na niedużą polankę nad rzeką, która płynęła przez las. To było idealne miejsce na pułapkę. Duże ślady na ziemi wskazywały, że tutaj przychodził.

Nie wiedziała, ile minęło czasu, kiedy usłyszała kroki i pochrząkiwanie. Wielka, pokryta futrem, bestia weszła na polankę. Miała grube, krótkie łapy zakończone długimi pazurami. Nogi były podobne, krótkie i umięśnione. Wąskie oczy uważnie patrzyły przed siebie. Nie mogły jednak zauważyć ukrytej na drzewach strażniczki. Potwór szedł powoli, ale Alleyne wiedziała, że jeśli chce, potrafi być szybki i zwinny. Nie chciała niepotrzebnie ryzykować i poczekała, aż podejdzie do wody. Kiedy włochaty kark pochylił się nad powierzchnią rzeki i elfka usłyszała, jak chłepce wodę, postanowiła, że to najlepszy moment na atak. Potem mogło już być za późno. Jasnowłosa strażniczka zacisnęła ręce na swojej długiej włóczni.

Skoczyła tak jak się poruszała, szybko i cicho. Ludzie w takich sytuacjach krzyczeli, bo chcieli przestraszyć wroga i dodać sobie odwagi. Potwór poczuł, że ktoś go atakuje dopiero wtedy, kiedy Alleyne wylądowała mu na karku. Uniosła szybko włócznię i wbiła jej końcówkę w plecy bestii, przebijając ją na wylot. Głośny ryk, pełen bólu i wściekłości, rozległ się w okolicy. Potwór, chlapiąc wściekle wodą, w której był zanurzony do kolan, obrócił się, starając się złapać Alleyne rękami. Elfka szarpnęła włócznię i wyciągnęła ją, kierując ją teraz w głowę potwora. Połowa jej rękojeści była ubrudzona jego krwią. Włochata łapa uderzyła w bok, potrząsając ciałem. Elfka utrzymała jednak równowagę i uderzyła. Bestia poruszyła się, unikając ciosu. Cios Alleyne pociągnął ją za sobą, wrzucając strażniczkę do wody. Potwór złapał ją za ramię i zacisnął na nim łapę. Widziała w jego oczach chęć mordowania. Chociaż ramię bolało ją, pchnęła włócznią jeszcze raz wbijając ją w pierś wroga, tam gdzie powinno być serce.

Zaraz potem uniosła się do góry. To potwór, który trzymał ją za ramię, podniósł Alleyne i rzucił przed siebie. Wpadła w nurt rzeki, a siła uderzenia pchnęłą ją pod wodę. Czuła, jak uderza głową w coś twardego. Widziała jeszcze w oddali, jak jej przeciwnik leży w wodzie, z jej włócznią wbitą w pierś. Zaraz potem straciła przytomność. Szybki nurt rzeki porwał nieprzytomną elfkę za sobą. Jej lekka, skórzana zbroja sprawiła, że nie utonęła….

Gdy Alleyne odzyskała przytomność, pierwszym co poczuła był straszny ból głowy. Chciała sięgnąć w jej stronę, ale wtedy poczuła, że nie może ruszać rękami. Otworzyła oczy. Jej ręce były związane za jej plecami. Nad nią stało dwóch mężczyzn ubranych w długie, szerokie stroje. Na głowach mieli obszerne, materiałowe nakrycia. U pasa każdy miał szeroką szablę. Teraz dopiero zauważyła, że jest zupełnie naga. Mężczyźni nie zwracali na nią uwagę, oglądali jej strój.

- Ta sprzączka, to srebro, mówię ci, zobacz. A ten pas… świetna robota. Dostaniemy za niego na targu w stolicy sporo forsy – mówił jeden.
- Za tą skórzaną zbroję, jak wyschnie, też. Ma sprzączki wykonane z jakiegoś rzadkiego metalu, nigdy tego wcześniej nie widziałem.
- Dobra, zapakuj to, a potem zajmiemy się nią.
- Wy… wypuścicie mnie… - jęknęła Allleyne.
- Ty, elfia suka się obudziła – powiedział jeden, patrząc na nią.
- To dobrze, zawsze lepiej jest wypróbować towar przed sprzedażą.
- Co wy…
- Zamknij się – pochylił się nad nią i złapał ją za twarz. Alleyne szarpała się, ale związano ją mocno – Od tej pory jesteś naszą własnością. Ludzie nieźle płacą za elfie niewolnice.
Alleyne splunęła mu w twarz. Słyszała, że ludzie rzeczywiście mają taki barbarzyński zwyczaj sprzedawania innych w niewolę. Starała się rozluźnić trochę więzy na rękach, bo wtedy mogłaby chociaż walczyć. Nawet bez broni mogła być groźna.
- Masz bardzo seksowne ciało – elfka patrzyła z nienawiścią, kiedy jego ręce masowały jej piersi, brzuch, przesuwały się między jej udami. Ten brudny łotr dotykał ją tam, gdzie nikomu nie wolno było.
- Ty, zaczynasz beze mnie? – powiedział drugi, który właśnie wrócił. Rozwiązali Alleyne nogi i szybko pierwszy z nich znalazł się między nimi. Jego ręka dotknęła jej łona, a palce wsunęły się głębiej.
- No, no… już jest mokra.
- Elfie dziwki zawsze są takie. Wiesz, że one tam oddają się wszystkim w swoich wioskach?

Alleyne powstrzymała się przed odpowiedzią, zaciskając zęby i mocując się szybciej z więzami. Ale nie mogła nic na to poradzić, że mężczyzna masował jej łono coraz intensywniej, sprawiając, że rosło w niej podniecenie.
- Ohhhh – mimowoli jęknęła głęboko.
- Słyszysz, jaka jest nagrzana? No to sprawdzę – powiedział, rozsuwając swoją szeroką szatę. Chwilę potem wszedł w strażniczkę szybkim i zdecydowanym ruchem. Głośny, pełen bólu i upokorzenia jęk Alleyne wypełnił okolicę. Mężczyzna brał ją silnie i władczo, jakby była jego własnością.
- Normalnie, zaciska się na mnie, jakby mnie wciągała – powiedział, posuwając jasnowłosą elfkę.
- Ja już nie mogę – powiedział drugi, rozpiął pas i zaraz potem Alleyne poczuła w ustach obrzydliwy smak, kiedy jego członek został wepchnięty do środka.
- Nawet nie myśl o gryzieniu, elfia kurwo, bo ci oberżnę język – powiedział, łapiąc ją za jej długie uszy i zmuszając do rytmicznego poruszania głową. Alleyne była ciągle w szoku, nigdy nie sądziła, że coś takiego może ją spotkać. Jej oczy były szeroko otwarte, kiedy jaja mężczyzny obijały się o jej twarz, a jego członek ślizgał się między jej mokrymi ustami. Oddychała jak tylko mogła, kiedy już cały, długi penis był w środku, dotykając jej gardła. Krztusiła się i dusiła, będąc gwałconą z obu stron na raz. Najgorsza była bezsilność. Alleyne była wojowniczką, całe życie uczyła się walczyć.

Dwa duże członki penetrowały ją teraz coraz szybciej. Obaj mężczyźni śmiali się i wyzywali schwytaną strażniczkę. Alleyne nie mogła im nawet odpowiedzieć. Czuła się brudna i upokorzona. W końcu obaj mężczyźni doszli. Ich ciepłe, lepkie nasienie wypełniło jej łono i usta. Zaraz potem wyszli z niej, a druga fala spryskała jej twarz i brzuch. To było ostatecznie shańbienie, bo według elfów robienie tego w ten sposób było czymś bardzo obrzydliwym. Kaszlała, wypluwając z ust resztki nasienia. Obaj mężczyźni odsunęli się na chwilę od niej, patrząc na swoją ofiarę.

- Ciasna jak dziewica, mówię ci.
- Ale ssać potrafi.
- Mówię ci, stary, to będzie interes życia. Dostaniemy za nią tysiące złot…
- Dostanę – powiedział drugi, wbijając tamtemu w brzuch szablę. Z szeroko otwartymi z zaskoczenia oczami jeden z handlarzy padł na ziemię, a wokół niego powiększała się kałuża krwi. Drugi wyjął z kieszeni skórzaną obrożę i zapiął ją Alleyne na szyi. Przyczepił do niej rzemień. Zmusił ją, żeby poszła z nim do stojącego przy drodze wozu.
- Nie będę się dzielił z nikim taką fortuną – powiedział, szukając czegoś w wozie. Wyjął z niego metalowe kajdany. Pchnął elfkę na ziemię i zapiął metalowe obręcze na jej nadgarstkach. I wtedy krzyknął. Alleyne odwróciła się, żeby zobaczyć ostrze szabli wychodzące z jego piersi. Za nim stał jego partner, który resztkami sił zdążył przyjść tutaj i zemścić się. Zaraz potem padł martwy na ziemię a obok niego skonał jego zabójca.

Alleyne podniosła się. Szybko przeszukała wóz, znajdując w nim klucze od kajdan. Zrzuciła je, zabrała i ubrała swój strój, a potem tak szybko jak mogła ruszyła w kierunku znajdującego się w oddali lasu. Przysięgała sobie, że nigdy go nie opuści i nie odwiedzi krain zamieszkałych przez ludzi. Postanowiła, że gdy wróci, przestanie być strażniczką i zostanie instruktorką walki.

(Queen's Blade) Wieża


Właśnie zacząłem oglądać doskonałe anime - "Queen's Blade". To pierwszy fik z niego.

Tytuł: Wieża
Z: "Queen's Blade"
Rating: yuri

Minęły już trzy długie dni, od kiedy Leina wkroczyła w góry, które dzieliły ją od siedziby Aldry. Widziała dymiące szczyty wulkanów, nawet skały, po których szła, były ciepłe. Co jakiś czas musiała ocierać pot z czoła, bo zalewał jej oczy. Im dalej szła, tym cieplej było. Jej ciało pociło się pod żelazną zbroją. Z każdym krokiem jej oddech st  awał się coraz cięższy, a długie, blond włosy kleiły się do jej ciała. Zastanawiała się, czy dobrze zrobiła wybierając najkrótszą z dróg.

Ale wtedy ujrzała wieżę, której metalowe ściany błyszczały, odbijając promienie słońca. Skąd takie miejsce na takim pustkowiu? Leina nie wiedziała, na mapie nie miała zaznaczonego czegoś takiego. Ale zaraz pomyślała, że może tu będzie mogła odpocząć, może nawet uzupełnić zapas wody. Podeszła do stalowej bramy i uderzyła w nią mocno. Patrzyła zdziwiona, jak brama sama się otwiera. Jasnowłosa wojowniczka weszła do środka. Na wszelki wypadek wyjęła z pochwy miecz. Wolała być gotowa, gdyby to miejsce okazało się pułapką. Brama zamknęła się za nią szybko. W środku było ciemno, ale zaraz potem zapaliły się świeczki, oświetlając schody, które prowadziły wyżej. Była zdziwiona, że w środku nie ma takiego gorąca jak na zewnątrz.

Leina nie miała wyboru i zaczęła wspinać się po schodach. Była już zmęczona, kiedy stanęła przed kolejnymi drzwiami. Pchnęła je. Kiedy zrobiła krok do przodu, poczuła silny, słodki zapach, wypełniający jej nos. Pomieszczenie, w którym się znajdowała, miało ściany pokryte atłasowymi zwojami materiału. Miękki dywan pokrywał podłogę. Na środku znajdowało się duże łóżko z czterema kolumnami. Do każdej z nóg łóżka przykuta była młoda kobieta ubrana tylko w korale. Na łóżku leżała wysoka, rudowłosa kobieta, ubrana w czarny, obcisły strój. Ciasny gorset opinał jej talię, a krwistoczerwone rękawice znajdowały się na jej rękach. Podniosła wzrok na Leinę.

- Kim… co…?  - spytała zaskoczona widokiem wojowniczka.
- Na kolana! – usłyszała nagle ostry, dominujący głos. Podniosła szybko miecz, ale w tej samej chwili w ręku nieznajomej kobiety pojawił się bicz. Leina czuła jak coś zaciska się na jej nadgarstku i jękneła z bólu, kiedy miecz wypadł z jej ręki na ziemię. Intensywny, słodki zapach, który wdychała, osłabiał ją i oszałamiał. Poczuła kopnięcie i zaraz potem przewróciła się na ziemię. Podniosła wzrok, żeby zobaczyć przed sobą, wysoki, skórzany but. Ktoś złapał ją za jej jasne włosy. Szarpiąc się, Leina próbowała się uwolnić, kiedy nagle wokół niej pojawiły się te cztery kobiety. Czuła, jak odpinają jej zbroję. Któraś z nich przycisnęła wargi do jej ust, całując ją mocno. Na czworakach, Leina usiłowała się wycofać, uciec na schody.

Ktoś złapał ją za nogi. Czuła, jak język dotyka jej łydki, jak zdejmowane są jej buty. Była coraz słabsza, wszystko kręciło się przed jej oczami. Czyjeś ręce masowały jej piersi, inne głaskały jej pośladki.
- Nie… nie… muszę… - ale cztery ciała, oplecione wokół niej uniemożliwiały jej ucieczkę. Czyjeś palce wsunęły się między jej nogi i zaczęły szybko poruszać się. Leina jęknęła głośno, ale zaraz potem jeszcze raz została pocałowana. Czuła miękkie, ciepłe usta, które zamykały się na jej sutkach, pieszcząc je. Nie miała siły dłużej walczyć, a słodki, mocny zapach, który unosił się wokół, oszałamiał ją. Jej ciało prężyło się pod wpływem ich dotyku. Czuła, że już niedługo…
- Ja… nie… ahhhhhhhh!!!!! – gdy poczuła orgazm, jęknęła głośno, opadając bez sił w ręce czwórki kobiet, które nie przestawały pieścić jej ciała. Ich palce były wszędzie, cały czas dając jej przyjemność. Zaraz potem oczy Leiny zamknęły się. W oddali widziała już tylko złowieszczy uśmiech rudej kobiety.

Gdy Leina odzyskała przytomność, wisiała przykuta do kamiennej ściany. Metalowe obręcze trzymały jej ręce i nogi. Czuła się słaba. Nie miała na sobie zbroi ale lekką, lnianą tunikę. W głowie dalej jej się kręciło, czuła ciągle ten duszny, słodki zapach. Próbowała się uwolnić, ale szybko zrozumiała, że nie ma szans, żeby zerwać ten metalowe obręcze. Mogła tylko czekać. Po kilkunastu minutach usłyszała czyjeś kroki. Podniosła głowę. Zobaczyła rudowłosą kobietę, która w towarzystwie dwóch niewolnic zbliżała się do niej. Jej obcasy stukały na kamiennej podłodze. Gdy zbliżyła się do Leiny, uśmiechnęła się, patrząc na przykutą do ściany dziewczynę głodnym wzrokiem.

Leina chciała krzyczeć i domagać się uwolnienia, ale czuła, że na tej kobiecie takie słowa nie zrobią wrażenia. Była więc cicho. Kobieta dała znak jednej z niewolnic, a ta podała jej nieduży pojemnik. Kobieta wypiła jego zawartość i przybliżyła się do Leiny. Blondynka nie mogła się cofnąć, czuła jak jej ciało przyciska się do ściany, kiedy rudowłosa była coraz bliżej. Chwilę potem poczuła, jak wargi tamtej przyciskają się do jej. Mocny pocałunek otworzył jej usta. Czuła długi język tamtej, jakiś dziwny smak wypełnił ją. To było dziwne. Leina czuła ciepło, które wypełniało najpierw jej usta a potem całe ciało. Długi pocałunek trwał, Leina czuła się coraz bardziej słaba i uległa. Było jej dobrze, przyjemne ciepło wypełniało ją.

Kobieta przerwał pocałunek, a dwie niewolnice otworzyły obręcze wokół rąk i nóg Leiny. Blondynka zrobiła ostrożnie krok do przodu, szybko przyjmując pozycje obronną. Chociaż była słaba a jej ciało płonęło, była gotowa się bronić. Patrzyła na rudowłosą. Zrobiła w jej kierunku krok, potem kolejny… i padła przed nią na kolana, składając pocałunki na czubkach jej lśniących, skórzanych butów. Ta kobieta była zbyt piękna, zbyt silna, żeby z nią walczyć. Leina czuła, że jedyne co może zrobić, to jej służyć. Jaka była głupia, chcąc jej wyrządzić krzywdę. Słyszała cichy śmiech swojej nowej pani.

Rozpuszczone jasne włosy Leiny opadły na jej nagie plecy. Delikatna, prześwitująca tunika okrywała jej nagie ciało. Na stopach miała złote sandały. Metalowy łańcuch łączył obrożę na jej szyi z jedną z nóg łóżka. Jej pani leżała na łóżku, a Elina masowała jej bose stopy. Nie wiedziała, jak długo już tu była. Jej dawna zbroja wisiała na ścianie, ale nie założyła jej już nigdy. Zapomniała o turnieju i o wszystkim, co było poza wieżą. Pragnęła już tylko tego, aby móc być tutaj i służyć jak najlepiej swojej nowej władczyni.