Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shaak ti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shaak ti. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 sierpnia 2013

(Star Wars) Za żadne pieniądze




Wydaje mi się, że to opowiadanie napisałem trochę inaczej niż pozostałe, przynajmniej takie miałem odczucie, kiedy skończyłem je czytać. Ocenę pozostawiam wam. To kolejny eksperyment, jeśli chodzi o tematy, chociaż Gwiezdne Wojny już się u mnie raz pojawiły, przy okazji Międzywymiarowego Domu Uciech, gdzie znalazła pracę Ayla Secura. Tutaj z kolei w roli głównej obsadziłem Shaak Ti, także znaną z czasów wojen klonów.

Tytuł: Za żadne pieniądze
Z: Star Wars

Knajpa na Bental II nie należała do miejsc, w których można było spotkać porządnych obywateli. Zresztą nie różniła się tym od całej planety – niewielkiej, nie budzącej zainteresowania nikogo, poza takimi, którzy najchętniej uciekali przed cudzym wzrokiem. Dlatego też wysoka, otulona ciemnym płaszczem kobieta rozglądała się niechętnie po wnętrzu. Nie lubiła takich miejsc, nie pasowały one do charakteru istoty, dla której najważniejsze były zależności między istotami żywymi a naturą.  Ale nawet dla niej nadchodziły sytuacje, kiedy musiała przełamać własne niechęci.

Szła powoli, pewnym krokiem, nie chcąc wzbudzać niczyjej uwagi. W takich miejscach, jak to nie było to wskazane. Knajpa pełna była szumowin ze wszystkich części galaktyki, najróżniejszych ras i gatunków. Jeśli coś je łączyło, to na pewno niechęć do częstego mycia – wrażliwy nos kobiety z trudem znosił to połączenie różnego rodzaju odorów, jednakowo nieprzyjemnych. Gdy dotarła do baru, zamówiła drinka, nie zdejmując  z głowy kaptura. Obsługujący robot nalał jej niewielką szklankę.