Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marvel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marvel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 czerwca 2012

(Spiderman) Upadek kotki


Krótkie opowiadanie z jedną z moich ulubionych postaci z amerykańskich komiksów, Black Cat.
Tytuł: Upadek Kotki
Z: "Spider Man"
Rating: NC-17

Felicia Hardy, lepiej znana jako Black Cat, skradała się po dachach, niezauważona przez nikogo. Dopiero co z powodzeniem zakończyła kolejną operację. Nikt nie zauważył, gdy dostała się do muzeum, wyjęła z gabloty diament znany jako „Oko Nilu” i wyszła na zewnątrz. Systemu alarmowe milczały, kamery jej nie widziały a ona była już daleko. Uśmiechnęła się. Była najlepsza. W świecie rządzonym przez mężczyzn, ona, kobieta, cały czas pokazywała, że nie mają z nią szans. Policja szukała jej cały czas, ale bez szans. Była poza konkurencją.
Zeskoczyła na dół, na chodnik, bo była właśnie w tej części miasta, gdzie policja i tak nie zagląda. Szła, kiedy nagle zauważyła grupę prostytutek, stojących na ulicy. Spojrzała na nie z pogardą. Były tym rodzajem kobiet, którymi gardziła najbardziej. Słabe, uległe, zależące od mężczyzn. Po prostu żałosne. Wstyd dla wszystkich kobiet, że takie istnieją.
- Hej, złotko, nie chciałabyś do nas dołączyć? – usłyszała nagle, jak jedna z nich zwróciła się do niej. Była wysoka, miała krótkie, czarne włosy. Miała na sobie różową, jaskrawą kieckę i kusą bluzkę, a w uszach wielkie, złocone kolczyki.
- Spierdalaj, dziwko – rzuciła Felicia z pogardą.
- Ooooo, pani wielka i znana gardzi nami – spytała tamta, podchodząc bliżej – Słuchaj, ty ubierasz się wcale nie mniej prowokacyjnie niż my. Udajesz, że jesteś lepsza, bo machasz facetom cyckami przed oczami, zamiast brać w dupę?
- Nie mam ochoty z tobą gadać – Felicia odwróciła się, ale tamta złapała ją za ramię.
- Masz się za wielką i groźną superbandytkę? Złodziejka nie do złapania? A moim zdaniem jesteś niewydymaną pizdą, której się udaje, bo cycami rozprasza facetów. Z kobietą nie miałabyś szans.
Felicia odwróciła się do niej.
- Skopałam tyłek niejednej lasce – powiedziała.
- Akurat… A może to udowodnisz? Proszę, jestem do twojej dyspozycji?
- Z przyjemnością – Felicia zwróciła się ku niej.
- Dooobra! - krzyknęła tamta – Dziewczyny, chodźcie tu!
Zaraz wokół Felici i drugiej kobiety zebrał się spory tłum, składający się z prostytutek, dilerów, narkomanów i innych wyrzutków społeczeństwa, jakich zwykle pełno w takich miejscach.
- Ja, Aria, wyzwałam ją na pojedynek – prostytutka wskazała Black Cat palcem – Biorę was na świadków.
- A warunki? – krzyknął ktoś z tłumu.
- Jeśli wygram – odezwała się Felicia, uśmiechając się – rzucisz tą robotę i zapiszesz się do Armii Zbawienia.
- Stoi – Aria oblizała wargi – ale jeśli ja wygram, ty zostaniesz prostytutką, tak jak ja!
- Co?
- Nie zgadzasz się? A może się boisz, TCHÓRZU? – spytała Aria, podkreślając głośno ostatnie słowo. Tłum wokół podchwycił je, krzycząc głośno „Tchórz! Tchórz!”
- Cisza! – krzyknęła Felicia – Zgadzam się. I zaraz skopię ci dupę tak, że popamiętasz.
- Dużo gadasz, mało mówisz – Aria ruszyła do przodu. Felicia bez problemu uniknęła jej ataku i uskoczyła, żeby zaraz potem obcasem kopnąć prostytutkę w tyłek. Aria podniosła się z ziemi.
- Aria! Aria! – krzyczał tłum. Felicia spokojnie czekała, pozwalając kilka razy tamtej ją atakować. Za każdym razem unikała ciosu, po czym sprzedawała przeciwniczce kopa lub lewego. W końcu podeszła do leżącej na ziemi Arii. Podniosła ją do góry.
- Już po tobie. Poddaj się – powiedziała.
- Zdychaj! – Aria w tym momencie uderzyła obiema dłońmi w głowę Felicii, trochę nad uszami. Felicia zachwiała się i upadła. Aria wylądowała na niej i zaraz potem uderzyła jeszcze raz. Zaraz potem wstała i kopnęła obcasem Felicię w głowę. Black Cat pociemniało przed oczami. Następnie złapała ją za głowę i kopnęła kolanem w czoło. Felicia chwiała się. Aria złapała ją za długie, platynowe włosy i podniosła.
- Wygrałam! – krzyknęła – Nie ma już Czarnej Kotki! Niech żyje Czarna Dziwka!
- Aria! Aria! Aria! – rozległy się krzyki.
- Co… ja… - Felicia otworzyła oczy. Klęczała na ziemi, bolała ją głową a obraz ciągle się jeszcze kręcił.
- Przegrałaś! Zgodnie z warunkami, jesteś od tej pory dziwką!
- Ale ja… - Felicia powoli wstała. Czuła, jak wszyscy na nią patrzą. Przegrała? Rzeczywiście. Przed chwilą jeszcze prawie wygrywała, a teraz przegrała z Arią. Była słabsza.
- Ja… mam być prostytutką? – spytała.
- Dokładnie! Przegrałaś z inną prostytutką, co czyni cię najniższą z prostytutek! Jesteś moją dziwką! Należysz do mnie – Aria złapała ją za ramię – A teraz czas, żebyś zaczęła pracę.
- Jestem… dziwką? – była zdruzgotana. Przegrała na oczach wszystkich. Mogła uciec, ale wiedziała, że i tak wszyscy by się o tym dowiedzieli. Dała słowo przy tych ludziach. Musiała go dotrzymać.
- Tak. Chodź tutaj – powiedziała – Teraz musisz poszukać klienta. Twoja cena to pięć dolarów za loda, dziesięć za pizdę i dziesięć za dupę. Reszta w gratisie. Zapamiętałaś?
- Taaa… tak.
- Powtórz.
- Pięć dolarów…, dziesięć…
- Coś sobie nie radzisz. Zapomniałaś już za co? A może mam cię skopać?
- Pięć za… loda, dziesięć za… za…  - Felicia miała problem, żeby to głośno powiedzieć – za pizdę… i dupę.
- No, lepiej. To do pracy. Widzisz, ilu tu jest ludzi? Poszukaj klienta.
Felicia odwróciła się w kierunku tłumu.
- Czy ktoś… chciałby… kupić… - nie wiedziała, co ma dokładnie powiedzieć.
- Ja! – niski, gruby mężczyzna z brodą, pewnie bezdomny albo włóczęga odezwał się jako pierwszy. Felicia patrzyła na niego z obrzydzeniem, ale Aria klepnęła ją w tyłek i pchnęła lekko. Mężczyzna wyjął z kieszeni pięć dolarów i podał Arii. Następnie zwrócił się do Felicii.
- Zrób mi laskę – powiedział.
- Tu... tutaj? – Felicia była zaskoczona.
- Nie przeszkadza mi to. Do roboty.
Felicia podeszła do niego i uklękła na asfaltowej nawierzchni. Rozpięła jego rozporek drżącymi palcami. Śmierdział potem i tanim alkoholem. Wyjęła jego członka, który od samego dotyku jej palców stał się twardy. Nie chciała pytać, kiedy go ostatnio mył. Była dziwką, nie miała prawa pytać o takie rzeczy. Ujęła jego penisa w dłonie i otworzyła usta. Wzięła go pomiędzy swoje karminowe wargi i zaczęła ssać oraz lizać. Nawilżała go śliną, żeby łatwiej przesuwał się między jej wargami.
- Patrzcie, jak wielka i słynna Black Cat robi laskę! – krzyknęła Aria, kładąc dłoń na platynowych lokach słynnej złodziejki – Za jedyne pięć dolców!
Upokorzenie odjęło Felicii mowę, ale i tak nie była w stanie nic powiedzieć, bo miała usta zatkane członkiem mężczyzny. Był już cały w niej. Poruszała głową rytmicznie w przód i w tył. Otaczał ją śmiech i gwizdy. Słyszała odgłosy aparatów i blask fleszy. Zamknęła oczy i skoncentrowała się na obciąganiu.
- Slurp, slurp… - ssała członka coraz intensywniej. Widać było, że mężczyzna dawno nie uprawiał seksu i wiele mu nie potrzeba było, a sam widok Black Cat, z jej dużym biustem w pół widocznym, był wystarczająco podniecający. Zacisnął dłonie na jej głowie, trzymając ją mocno, kiedy dochodził, wystrzeliwując swoje nasienie do jej ust.
- Guuuh…. Khuuuu… - Felicia dławiła się, połykając jego spermę. W końcu jednak udało jej się to zrobić. Mężczyzna wyjął swojego członka z jej ust, resztę nasienia rozsmarował na jej wargach, a następnie wytarł swojego wacka w jej włosy. Odszedł, zostawiając Felicię klęczącą na ziemi. Aria podeszła do niej i wręczyła jej dwa dolary.
- To twoja część. Jako twoja pani zatrzymuję resztę. A teraz do pracy, noc się dopiero zaczyna.
- Ja jestem następny – podszedł wysoki, brodaty mężczyzna, podając Arii dziesięć dolarów. Następnie wziął Felicię za rękę i zabrał do taniego, obskurnego hotelu, znajdującego się niedaleko. Zapłacił za pokój. Aria i kilka innych osób towarzyszyło im, gdy weszli na górę. W pokoju znajdowało się łóżko z brudną, nie mytą pewnie już od dawna pościelą. Felicia wolała się nie domyślać, po czym są plamy na niej. Firanki, pożółkłe od dymu papierosowego, ledwo się trzymały a firanki, a ściany były obdrapane.
- Czas na jazdę – stojący za nią mężczyzna objął ją w pasie, drapiąc swoim zarostem jej szyję. Jego ręka wsunęła się pod materiał jej stroju, pieszcząc jej piersi.
- Śliczne – wymruczał – Chcę je zobaczyć.
- Tak, oczywiście – Felicia nie nosiła takiego stroju przypadkiem. Głęboki dekolt był doskonały, kiedy trzeba było rozpraszać wrogów. Każdy mężczyzna zatrzymywał wzrok na jej piersiach. Każdy chciał je zobaczyć. Ale żaden wcześniej nie widział. Zsunęła swój strój do pasa w dół. Ręce mężczyzny zaraz znalazły się na nich. W tym czasie Felicia rozbierała go, zdejmując jego kurtkę, bluzkę, rozpinając pasek i zdejmując spodnie oraz majtki.
- Chodźmy do łóżka – powiedział, niemal wpychając ją na nie. Szybko znalazł się na niej. Zsunął z niej jej strój do końca i rzucając go na ziemię. Była naga. Leżał na niej, całując jej piersi. Jego członek dotykał jej cipki. Przy łóżku stała Aria z telefonem komórkowym, którym filmowała wszystko.
- Oooughmmmm – Felicia westchnęła, kiedy mężczyzna wszedł w nią. Otworzyła szeroko usta, jęcząc, kiedy posuwał ją mocno i zachłannie. Był zbyt podniecony, żeby dbać o grę wstępną. Jej ręce zacisnęły się na jego plecach, przyciskając go do niej. Felicia jęczała, wiedziała, że to co robi, jest złe i poniżające, ale nie miała siły, żeby się temu przeciwstawić. Czuła ogarniającą jej ciało rozkosz. Nie miała siły, żeby tego powstrzymać. Widziała złośliwy uśmiech Arii, kiedy poddawała się rozkoszy. Przegrała całkowicie. Mięśnie jej pizdy zaciskały się na jego członku.
- Ohhh… ohhh… ohhh…. – jęczała donośnie – Ohhh… dooochoooodzęęęę! – krzyknęła, kiedy w tym samym czasie mężczyzna wystrzelił w nią nasieniem. Kilka salw wypełniło jej cipkę. Gdy wyszedł z niej, sperma wypływała z jej ciasnej cipki. Aria filmowała wszystko. Mężczyzna wstał, ubrał się i wyszedł.
- Teraz nie ma już odwrotu. Jesteś dziwką – powiedziała Aria.
- Jestem… dziwką – odpowiedziała Felicia – Tak, pani.
- Szybko zrozumiałaś. Jesteś najtańszą z dziwek.
- Naj… tańszą z dziwek.
- Zawsze o tym marzyłaś!
- Zawsze o tym marzyłam… - powtarzała Felicia. Aria kazała jej się wytrzeć i ubrać z powrotem strój. Zeszły na dół, gdzie czekało już wielu ludzi.
- Od tej pory Black Cat będzie tu pracowała całą noc – ogłosiła Aria – ustawcie się w kolejce. Chciałaś coś powiedzieć swoim klientom? – spytała Felici.
- Ja… biorę pięć dolarów za obciąganie i dziesięć za pizdę i dupę. Zawsze marzyłam, żeby być dziwką.
Zaraz potem wchodziła na górę z kolejnym klientem. Aria patrzyła zachwycona na diament, który wyjęła z kieszeni kostiumu Feilcii, kiedy ta uprawiała seks. Wiedziała, że od tej pory sama nie będzie już musiała pracować. A poza tym, Black Cat i tak zarobi na nią.

(Międzywymiarowy Dom Uciech) Shadowcat


Dwa zamówienia z X-Men były, więc postanowiłem je trochę połączyć.

Rozdział 7: Shadowcat

Kitty Pride odkręciła wodę i wskoczyła pod prysznic. Była zmęczona ciężkim dniem. Była już z X-Men od dawna, nie była już tą samą naiwną dziewczyną, którą dawno temu odnalazł Profesor Xavier. Ale od ostatniej walki z Magneto cos się zmieniło. Nikt nie wiedział, co się stało ze Storm. Po prostu zniknęła, nie wiadomo gdzie. Nawet Magneto przyznał, że to nie jego sprawka. Wszyscy byli przygnębieni, bo nikt nie wiedział, gdzie jej szukać. Nawet telepatycznie nie dało się jej znaleźć, Cerbero też nie pomagał. Tkwili w ślepym zaułku i nikt nie miał pojęcia, co się mogło stać.

Nagle woda zaczęła płynąć mocniej. Kitty była zaskoczona, znowu jakaś awaria? Wyciągnęła rękę, żeby przykręcić kurek, ale nic to nie dało. Kurek się kręcił, a woda i tak leciała. Chciała wyjść z kabiny, ale odkryła, że nie może odsunąć szczelnie zamkniętych drzwi. Przeklęła cicho, ale to nie był dla niej problem. Użyła swojej mocy, żeby przejść przez drzwi. Kiedy jednak była po drugiej stronie, okazało się, że nie jest już w swojej łazience, w szkole Xaviera. Znajdowała się w eleganckim, stylowo urządzonym pokoju. Największym zaskoczeniem było to, że na łóżku naprzeciwko niej leżała Storm. Zagioniona członkini X-Men miała na sobie biały, obcisły top i czarne, skórzane spodnie, jej włosy też były zaczesane inaczej niż zwykle. Shadowcat była zaskoczona, nie wiedziała, co się mogło stać.

- Storm? – spytała – Co ty tu robisz? Gdzie ja jestem?
- W swoim nowym domu i miejscu pracy – ciemnoskóra mutantka oblizała zmysłowo czerwone usta, wstała i podeszła do dziewczyny. Kitty przypomniała sobie, że jest kompletnie goła i poczuła, że się rumieni. Storm zawsze była piękną kobietą, ale teraz było w niej coś innego, coś wyzywającego i prowokującego. Po prostu emanowała seksem. Kitty cofnęła się, zasłaniając dłońmi swoje wstydliwe miejsca. Czy to na pewno była Storm? Tak, nie miała wątpliwości, jedno spojrzenie wystarczyło. Ale kiedy dłoń Storm spoczęła na jej ramieniu. Kitty poczuła coś dziwnego. Nagle ugięły się pod nią kolana i opadła na ziemię. Storm uśmiechnęła się. Niewielkie wyładowanie elektryczne, wystarczające, żeby osłabić. Podniosła półprzytomną dziewczynę i położyła ją na łóżku.

- Co się… - Kitty nie mogła nawet mówić, kiedy Storm zapięła jej na szyi cienką, złocistą obrożę. Instynktownie chciała uciesz, przefazować przez łóżko i podłogę, ale nagle z zaskoczeniem stwierdziła, że nie może, że jej moc zupełnie nie działa, jakby ktoś ją wyłączył. Storm zauważyła zdziwienie na jej twarzy.
- To nie będzie ci tu potrzebne – powiedziała. Kitty chciała jeszcze o coś spytać, ale nagle Storm zamknęła jej usta pocałunkiem. Ich wargi zetknęły się ze sobą, a język Storm wsunął się do jej ust. Shadowcat nigdy nie całowała się z kobietą, to było coś zupełnie innego… i lepszego. Chociaż nie wiedziała cały czas, dlaczego Storm to robi, dlaczego nie może używać własnej mocy, to pocałunek był bardzo przyjemny. Instynktownie odpowiedziała na niego. Coś jej podpowiadało, że to co robi, jest złe i niewłaściwe, ale nie miała siły tego słuchać. Nawet nie miała siły się ruszać, Storm spijała z jej ust pocałunki jeden po drugim. Kiedy skończyła, Kitty oddychała ciężko, jej piersi unosiły się do góry i w dół.

Ciemnoskóra kobieta położyła na nich dłonie, zamykając je i masując. Shadowcat poczuła kolejną falę przyjemności. Dlaczego to się działo? Wzdychała głęboko, pozwalając Storm bawić się nią. Delikatne palce zaciskały się na jej sztywnych sutkach, przyciskając i szczypiąc je lekko, obracając. Dla Kitty było to coś zupełnie nowego, żaden mężczyzna nie pieścił jej w ten sposób. Język Storm zaczął zataczać kręgi na jej płaskim brzuchu, zsuwając się powoli niżej. Dziewczyna o kasztanowych włosach westchnęła, kiedy dotknął jej kobiecości, mokrej już nie od kąpieli ale w wyniku przyjemności, jaką przeżyła. Rozchylając delikatnie jej płatki, Storm wsunęła język głębiej, wywołując u Kitty fale rozkoszy, które przechodziły przez jej ciało. Czuła jak płonie, jak całe jej ciało robi się gorące i drży. Zbliżała się powoli do szczytu, ostatnimi siłami powstrzymywała się, żeby nie krzyczeć głośniej.

I wtedy Storm przestała. Podniosła się spomiędzy jej nóg, zostawiając rozgrzaną i niezaspokojoną Kitty leżącą na łóżku. Dziewczyna z trudem podniosła głowę i sięgnęła ręką między nogi, chcąc sama dokończyć to, czego jej odmówiono. Ale Storm jej nie dała. Bez słowa złapała ją za rękę i obróciła dziewczynę na brzuch. Kitty czuła, jak na jej nadgarstkach zamykają się kajdanki. Storm zdjęła spodnie, pod którym miała skąpe, czarne majtki. Jedne i drugie znalazły się na ziemi. Odwróciła Kitty na plecy i siadła na jej twarzy. Dziewczyna widziała wilgotną cipkę ciemnoskórej kobiety.

- Liż! – powiedziała Storm takim głosem, że Kitty nie mogła się sprzeciwić. Nie widziała już nic, miała przed sobą tylko różową piczkę. Wstydząc się i rumieniąc, otworzyła usta i zaczęła pracować językiem. Usłyszała,  że ktoś otwiera drzwi i wchodzi do środka, ale nie mogła zobaczyć, kto to. Słyszała tylko, jak podchodzi do łóżka i nie mówiąc ani słowa wchodzi na nie. Chwilę potem prawie krzyknęła, kiedy członek nieznajomego mężczyzny wtargnął w nią. Nie widziała jego twarzy, nie wiedziała kim jest. Facet rozsunął rękami jej nogi i brał ją mocno i brutalnie. Storm przyciskała ją do łóżka, nie pozwalając jej uciec ani bronić się. Penis penetrował jej bezbronne ciało, ryjąc w niej tunel. Kitty nie mogła nawet protestować. Czuła się oszukana i zdradzona, na dodatek przez kogoś, kogo jeszcze przed chwilą uważała za swoją przyjaciółkę.

Storm doszła jako pierwsza, jej soki spryskały twarz Kitty. Zaraz potem doszedł mężczyzna, który spuścił się w jej środku i wyszedł bez słowa. Kilka chwil potem wszedł następny, a Storm zmusiła ją, żeby dalej ją lizała. Kitty przestała liczyć mężczyzn na czwartym. Nie widziała nawet ich twarzy, tylko czuła, jak wciskają się w nią i posuwają. Kiedy Stom w końcu z niej zeszła, założyła jej na oczy czarną opaskę. Kitty nie widziała niczego. Ktoś podszedł, zmusił ją do otwarcia ust i wsunął do nich członka. Czyjeś ręce gniotły i miętosiły jej piersi. Dziewczyna przeklinała to, że nie może użyć swoich mocy. Dodatkowo była bardzo słaba. Kiedy pierwsza porcja nasienia wypełniła jej usta, prawie się udławiła. Ale zaraz potem musiała obciągać kolejnemu mężczyźnie. Ile godzin to mogło trwać? Nie wiedziała. Nawet nie zauważyła, kiedy wszystko się skończyło. Leżała rozrzucona na łóżku jak zabawka.

Zdjęto z jej oczu opaskę. Siedząca obok niej Storm, okryta białym porannkiem, podała jej szklankę wody. Kitty patrzyła w białe oczy przyjaciółki, nie wiedząc nawet, o co ma spytać. Nic nie rozumiała.
- To będzie teraz twój pokój – powiedziała Storm – Tu będziesz przyjmować klientów. Będziesz dla nich miła i zrobisz wszystko, czego od ciebie będą chcieli. Wszystko – ciemnoskóra kobieta podkreśliła to ostatnie słowo.
- Ale…
- Żadnych ale. W szafie znajdziesz trochę ubrań, za tamtą szybą masz łazienkę. Bądź grzeczna, bo inaczej powtórzymy to wszystko, ale następnym razem potrwa to dwa razy dłużej.

- No, smakuje ci lizaczek, córeczko? – starszy mężczyzna siedział na łóżku na Kitty, w pomiętym już mocno mundurku klęczała miedzy jego nogami, rytmicznie poruszając głową. Na początku nienawidziła tego, ale teraz już ją to nawet śmieszyło. Minęło sporo czasu, zanim Kitty Pride zrozumiała i zaakceptowała swoją rolę. Jej niewinność i nieśmiałość zyskały jej wielu stałych klientów, którzy woleli ją od pozbawionych skrupułów i wstydu innych pracownic. Wstając, ubierała białą, wyzywającą bieliznę, którą zwykle nosiła. Czasem zakładała jeszcze strój uczennicy. Chociaż była już po szkole, wielu facetów bardzo to jarało, a jej młodzieńcza twarz sprawiała, że dalej wyglądała tak, jakby dopiero co kończyła liceum. Klient pogłaskał ją, kiedy podniosła wzrok i uśmiechnęła się, cały czas mając w ustach jego członka, nie przestając ssać. Chociaż dalej trudno jej było uwierzyć, że to jej nowe życie, powoli przyzwyczajała się…

(Międzywymiarowy Dom Uciech) Storm


Szósty odcinek serii, tym razem z zamówioną postacią komiksową.

Rozdział 6: Storm

Storm nie miała pojęcia, jak się tu znalazła. Przed chwilą uczestniczyła, wraz z resztą X Men w kolejnym pojedynku z Magneto. Mistrz magnetyzmu otoczył się właśnie metalową barierą i Storm chciała potraktować ją piorunami, ale kiedy uniosła rękę, bariera nagle poruszyła się. Metalowa kula, która otaczała Magneto, nagle zamknęła się na niej. Nie zdążyła jednak powstrzymać wystrzału piorunów.  Potężny szok elektryczny przeszył jej ciało, a jednocześnie wielki blask białego światła niemal ją oślepił. Storm nie miała siły ani czasu na zrozumienie tego, co się dzieje, bo właśnie wtedy wszystko wokół nie zaczęło wirować i tańczyć, kolory i dźwięki zlewały się ze sobą. Straciła przytomność, zanim zdążyła powiedzieć nawet jedno słowo.

Kiedy odzyskała zmysły, była już na pewno w zupełnie innym miejscu. Wisiała na ścianie. Jej ręce i nogi zamknięte były w metalowym tubach. Czuła ból i zmęczenie. Na pierwszy rzut oka widziała, że nie da rady sama się z tego wyzwolić. Znajdowała się w niedużym pomieszczeniu, którego ściany pokrywały jakiś dziwne urządzenia. Widziała kable, które biegły od tych maszyn w kierunku tub, w których uwięzione były jej ręce i nogi. Czyżby Magneto wygrał i ja tutaj uwięził? Ale to by znaczyło, że reszta drużyny też została pokonana. Mogła tylko się zastanawiać. Postanowiła odczekać i odzyskać siły, na razie nic innego nie miała do wyboru.

Kiedy po kilkunastu minutach drzwi do pomieszczenia otworzyły się, wszedł do środka wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w długiej, niebieskiej szacie, ozdobionej złotymi symbolami. Storm podniosła na niego wzrok. Miał krótkie, kasztanowe włosy i niebieskie oczy, w których tliło się coś dziwnego. Podszedł do niej i skłonił się lekko. Nie przypominał jej żadnego ze znanych jej sług Magneto. Ale skoro była tutaj przykuta, to znaczyło, że musiał mieć jakieś złe plany co do niej.

- Witaj – powiedział spokojnym tonem – cieszę się, że mogę cię zobaczyć na własne oczy. Rzeczywiście, jesteś piękna. Te śnieżnobiałe włosy i ciemna skóra tworzą wspaniałą kompozycję.
- Kim jesteś? Czemu tu jestem?
- To mnie coraz bardziej nudzi, zawsze pytacie o to samo. Właściwie to nie chce mi się już wyjaśniać, ale jednak wypada. Nazywam się Vernon. Gdybyś nie była tu, już byś nie żyła. Twoje własne błyskawice upiekłyby cię na skwarkę. Wyciągnąłem cię z tej kuli w ostatniej chwili.
- Ty… uratowałeś mi życie?
- Tak, myślę, że mogę liczyć na wdzięczność. I mam na nią nadzieję. Uratowanie ciebie było bardzo kosztowne finansowo… wiesz, przeniesienie miedzy wymiarowe i tak dalej… Liczę, że zgodzisz się oddać ten dług.
- Jak wiele?
- O wiele więcej niż obecnie posiadasz. Bo nie posiadasz niczego.
- Jak to…
- Po prostu, w tym wymiarze, w tej rzeczywistości cie nie było. Posiadasz tylko to, co masz na sobie, nic więcej.
- Odeślij mnie, a…
- Niestety, odesłanie też kosztuje.
- Rozumiem. Chcesz, żebym coś dla ciebie zrobiła, tak?
- Mądra z ciebie dziewczynka.
- Więc co to jest?
- Praca. Prowadzę tutaj taki dom, w którym kobiety świadczą mężczyznom usługi… różnego rodzaju. Chcę, żebyś podjęła w nim pracę. Gdy odpracujesz swój dług, odeślę cię z powrotem, żywą i całą.
- Czy to jakiś żart? Chcesz, żebym była…
- Prostytutką – dodał, widząc, że to słowo nie chce jej przejść przez gardło.
- Nigdy.
- Jak wy łatwo mówicie „nigdy”… To było takie przewidywalne. Chyba musze nad tym pomyśleć. Ale skoro nie mogę cię przekonać słowami, to użyję innych argumentów.

Po tych słowach Vernon podszedł do jednej z maszyn i nacisnął kilka guzików. Maszyny ożyły i zaczęły pracę. Storm jęknęła, czując coś dziwnego w okolicach dłoni. I nagle, nie kontrolując tego, jej ręce wystrzeliły błyskawicami. Czuła, jak jej własna elektryczność jest pochłaniana przez maszynę. I wtedy usłyszała warkot. Między jej nogami wznosił się długi, podnoszący się cały czas przedmiot. Kolejna wymuszona erupcja błyskawic sprawiła, że przedmiot zaczął się wibrować. Cały czas się wznosił, był już niedaleko jej krocza. Storm patrzyła na to z przerażeniem. Już prawie jej dotykał, a potem wbił się w materiał jej stroju.
- Aaaaaaa!!!! – krzyknęła głośno, kiedy rozrywał jej strój i wchodził w nią. Zimny, wibrujący metal dotykał jej wrażliwych miejsc, wsuwając się coraz głębiej. Nie miała szans, żeby go zatrzymać.

Na jej głowie coś się zamknęło. To był jakby hełm, który sprawił, że nic nie widziała. Na jej uszach znalazły się słuchawki. Płynęły z ich powtarzane cały czas słowa „Jesteś dziwką… marzysz o tym, by być pieprzoną… jesteś słaba… podniecona… nagrzana… dziwka… prostytutka… tania zdzira… mokra pizda…”. Nie było sposobu, żeby to zatrzymać. Storm krzyczała coraz głośniej, kiedy gruba maszyna wsuwała się w nią, wibrując i podniecając ją wbrew jej woli. Wtedy nagle coś wsunęło się do jej ust i zaczęło poruszać do przodu i do tyłu.
- Mmmhhmmm… gulp!!! Mmmmm!!! – przedmiot w kształcie męskiego członka penetrował jej usta, podczas gdy ten u dołu robił to samo z jej kobiecością. Jej uszy były bombardowane upokarzającymi słowami. Cały czas słyszała „Jesteś zdzira… twoja cipka jest mokra… kochasz robić laski… ślinisz się na widok fiutów… jesteś podniecona… poddaj się… jesteś dziwką…”. Maszyna zmuszała ją do ciągłego wywoływania piorunów, które ją napędzały i jednocześnie niszczyły wolną wolę Storm. Nie szarpała się już, nie miała na  to siły. Wibrator między jej nogami pracował wytrwale, doprowadzając ją do kolejnych orgazmów. Penis w jej ustach zmuszał ją do ciągłej pracy. Wtedy dołączyło coś jeszcze. Dwa gumowe przedmioty zacisnęły się na jej sutkach, ssając je. Storm opadała już z sił. Mijały godziny, a ona wisiała bezsilna w tej maszynie, molestowana. Ze słuchawek cały czas płynęły te same słowa. „Chcesz się pieprzyć ze wszystkimi mężczyznami… nie możesz wytrzymać bez seksu… jesteś dziwką… dziwką… dziwką…”.

Po pewnym czasie nagle ciąg słów przestał płynąć, a usłyszała pytanie.
- Kim jesteś?
- Dziwką – odpowiedziała natychmiast. Wbijane to do jej głowy przez kilka godzin stało tam już mocno.
- Co najbardziej lubisz robić?
- Pieprzyć się.
- Do czego służą twoje usta?
- Do obciągania…
- O czym myślisz?
- O twardym fiucie w mojej mokrej cipce…
Storm odpowiadała mechanicznie, bardziej jak automat niż jak człowiek. Po kilkunastu pytaniach maszyna wyłączyła się, a ciemnoskóra mutantka została uwolniona. Dwie stojące obok kobiety w strojach pokojówek wzięły umęczoną kobietę pod ręce i zabrały ze sobą.

Mocna, rytmiczna muzyka brzmiała w klubie, który znajdował się koło należącego do Vernona burdelu. Między stolikami przesuwała się ciemnoskóra kobieta z tacką, na której znajdowały się drinki. Jej białe, postawione na irokeza włosy i obcisły, skąpy top w tym samym kolorze kontrastowały z hebanową cerą. Długie, smukłe nogi opięte były czarnymi, skórzanymi spodniami. Wysokie obcasy stukały o podłogę.
- Hej czarnulka! – ktoś klepnął ją w tyłek, kiedy mijała stolik – Chcesz się zabawić?
Odwróciła się. Przy stoliku siedział niski, łysawy facet. Odłożyła tackę na stolik i podeszła do niego. Pochyliła się, tak że jej usta znajdowały się milimetry od jego. Jej piersi prawie dotykały go. Poczuł, jak jej dłoń wsuwa się między jego nogi i głaszcze jego szybko twardniejącą pod spodniami męskość. Siadła mu na kolana i wpiła się w jego usta, całując go mocno i łapczywie. Przyciągnął ją do siebie i objął. Gdy przerwali pocałunek, uśmiechnęła się.
- Pracuję obok – powiedziała – wpadnij za godzinkę. Nazywam się Storm i zobaczysz, przeżyjesz ze mną w łóżku prawdziwą burzę.
Mężczyzna patrzył jak się oddala i zastanawiał się, czy wytrzyma czekanie całą godzinę. Kiedy Storm przechodziła koło baru, jeden z siedzących tam złapał ją za ramię i spytał:
- Za ile zrobisz mi loda?
- Stówa – odpowiedziała.
- Zgoda, ale tu i teraz?
- Stoi... za zaraz twój też będzie stał – oblizała usta i klęknęła przed nim, rozpinając mu zębami rozporek...