Wydaje mi się, że to opowiadanie napisałem trochę inaczej niż pozostałe, przynajmniej takie miałem odczucie, kiedy skończyłem je czytać. Ocenę pozostawiam wam. To kolejny eksperyment, jeśli chodzi o tematy, chociaż Gwiezdne Wojny już się u mnie raz pojawiły, przy okazji Międzywymiarowego Domu Uciech, gdzie znalazła pracę Ayla Secura. Tutaj z kolei w roli głównej obsadziłem Shaak Ti, także znaną z czasów wojen klonów.
Tytuł: Za żadne pieniądze
Z: Star Wars
Knajpa na Bental II nie należała do miejsc, w których można
było spotkać porządnych obywateli. Zresztą nie różniła się tym od całej planety
– niewielkiej, nie budzącej zainteresowania nikogo, poza takimi, którzy
najchętniej uciekali przed cudzym wzrokiem. Dlatego też wysoka, otulona
ciemnym płaszczem kobieta rozglądała się niechętnie po wnętrzu. Nie lubiła
takich miejsc, nie pasowały one do charakteru istoty, dla której najważniejsze
były zależności między istotami żywymi a naturą. Ale nawet dla niej nadchodziły sytuacje, kiedy
musiała przełamać własne niechęci.
Szła powoli, pewnym krokiem, nie chcąc wzbudzać niczyjej
uwagi. W takich miejscach, jak to nie było to wskazane. Knajpa pełna była
szumowin ze wszystkich części galaktyki, najróżniejszych ras i gatunków. Jeśli
coś je łączyło, to na pewno niechęć do częstego mycia – wrażliwy nos kobiety z
trudem znosił to połączenie różnego rodzaju odorów, jednakowo nieprzyjemnych.
Gdy dotarła do baru, zamówiła drinka, nie zdejmując z głowy kaptura.
Obsługujący robot nalał jej niewielką szklankę.






