Sailor Jupiter stała w bocznej alejce,
niedaleko liceum, do którego chodziła. Nerwowo spoglądała za
siebie, czy aby za chwilę nie pojawi się tu ktoś postronny. Co
prawda była to taka okolica, gdzie nikt nie zaglądał jak nie
musiał, ale nerwy nie dawały jej jednak spokoju. A cała sytuacja,
w której się znajdowała bynajmniej nie poprawiała jej nastroju.
Jej posągowe ciało odziane było w
mundurek, który w czasach gimnazjalnych mógł uchodzić za dość
odważny, ale teraz, kiedy kończyła liceum, doskonale uwydatniał
jej wdzięki – parę dużych, dorodnych piersi, które budziły od
dawna zazdrość koleżanek, kształtny tyłeczek, płaski brzuch i
długie nogi. Zaś fakt, że była ponadprzeciętnie wysoka czynił z
niej dodatkowo osobę, na którą każdy zwracał uwagę. Kasztanowe
włosy, upięte w koński ogon, opadały na jej plecy.
Makoto uchodziła za szkolną piękność,
ale z urodą i seksapealem szła w parze siła fizyczna i charakter.
W efekcie nie należała do tych, którym faceci lubili robić
nieprzystojne propozycje – już na początku szkoły kilku
przekonało się boleśnie, że próby łapania ją za piersi, nawet
przypadkiem, mogą się bardzo niemile skończyć.





