wtorek, 7 listopada 2017

(Overwatch) Konkurencja


“I ty mi mówisz, że rozmiar nie ma znaczenia?” Mark uśmiechnął się, wymierzając przy tym kolejnego soczystego klapsa dużej, niebieskiej dupci, która znajdowała się tuż przed nim. Niskie westchnięcie wydobyło się z jego ust, kiedy jego członek wszedł w nią ponownie, powodując zaraz potem przeciągły jęk kobiety. Tak, to był bez wątpienia epicki tyłek. Duży, ale idealnie jędrny i okrągły, taki, jakiego nigdy wcześniej nie widział. I chyba największy. Od samego początku ten wybór był oczywisty, przynajmniej dla niego.

Pomieszczenie miało zazwyczaj idealnie białe ściany, ale teraz program wygenerował widok sali przypominającej siłownię. Po jej środku znajdował się system elektronicznych lin, które zmuszały dwie kobiety do leżenia na ziemi, z ich tyłkami uniesionymi wysoko do góry. Obie miały twarze wykrzywione niechęcią i odrazą, ale dzięki elektronice żadna nie była w stanie się uwolnić. Co było zdecydowanie szczęśliwe dla dwójki pozostałych osób znajdujących się w pokoju. Bowiem gdyby tylko któraś zdołała się uwolnić, ich los byłby zdecydowanie nie do pozazdroszczenia. Unieruchomionymi kobietami były bowiem bezlitosna zabójczyni Widowmaker oraz nieustraszona awanturniczka Tracer. Obie miały na sobie swoje stroje, jednak ich piersi i tyłki były odsłonięte.

wtorek, 31 października 2017

(Highschool DxD) Halloween

Mamy dzisiaj Halloween, więc aby na dobre uczcić powrót do pisania bloga, postanowiłem napisać specjalne opowiadanie na tę okazję. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. 



Halloween 

Był chłodny, halloweenowy wieczór, kiedy Rias i Akeno szły uliczką wiodącą przez dzielnicę, w której znajdował się domy Isseia. Jak zwykle tego wieczora, w okolicy kręciło się pełno dzieciaków i nastolatków poprzebieranych za najróżniejsze potwory i straszydła. Ale wśród tej zbieraniny obie dziewczyny zdecydowanie wyróżniały się. Rias przebrana była za czarownicę – miała na głowie obszerny kapelusz z szerokim rondem i wysokim, spiczastym czubkiem, w ręku trzymała miotłę o uchwycie zakończonym dużą dynią. Na rękach miała fioletowe rękawice sięgające łokci, zaś na nogach fioletowe zakolanówki i wysokie, czarne buty na obcasie. Czarny stanik i gorset z pomarańczowymi tasiemkami oraz kusa, pomarańczowa spódniczka dopełniały jej stroju.

Akeno wybrała na tę okazję niemniej seksowny strój diablicy. Do głowy przypięła plastikowe, fioletowe robi i niewielką koronę zwieńczoną dynią. Czarny stanik okrywał jej obfity biust, a wiązany na brzuchu kostium niewiele pozostawiał dla wyobraźni, podobnie jak niezbyt skromna, półprzezroczysta spódniczka. Długie, czarne rękawice związane były pasami, zaś czarne pończochy podkreślały jej zgrabne nogi. Nosiła fioletowe botki. W dłoni trzymała różdżkę z dynią, która przy gwałtownym ruchu wybuchała złowieszczym śmiechem.

sobota, 28 października 2017

(Star Wars) Gościnność Huttów



Star Wars: Gościnność Huttów

Słabe, migoczące niekiedy, czerwone światło sprawiło, że cela nie była pogrążona w zupełnej ciemności, chociaż nie było w niej żadnych okien. Wykute w skale barwy piasku cztery ściany były nagie. Jedynym wejściem była klapa, która znajdowała się w suficie, jakieś dwa metry na ziemią. Pośrodku tego ciasnego, klaustrofobicznego pomieszczenia siedziała, przykuta łańcuchem do podłogi, padawanka Jedi Ahsoka Tano.

Metalowe obręcze znajdowały się na jej rękach i nogach, połączone łańcuchami z wbitymi w litą skałę obręczami. Siedziała pochylona, a niebiesko białe lekku spływały po jej ramionach w dół. Jej oliwkową twarz zdobiły zygzakowate symbole, charakterystyczne dla jej rasy. W jej dużych, niebieskich oczach przeplatała się cała gama emocji – gniew, wstyd, złość, obawa i niepewność. Ahsoka co chwila łapała się na tym, że nerwowo gryzła dolną wargę, kiedy zastanawiała się nad tym, co może ją czekać.

Ci, którzy ją pojmali, odebrali jej wszystko, z mieczem świetlnym na czele. Ahsoka miała na sobie wyłącznie obcisły, jednoczęściowy strój, który uwydatniał jej wdzięki. Choć nigdy nie mogła uchodzić za taką piękność jak mistrzyni Secura, to jednak nie miała też się czego wstydzić. Jej piersi, choć nie szczególnie okazałe, wyglądały ładnie, zaś ciało miała wygminastykowane i zgrabne za sprawą długich i intensywnych ćwiczeń. Ahsoka siedziała skulona, ponieważ poza kostiumem nie miała niczego, odebrano jej nawet buty, zakładając, że Jedi potrafią ukrywać przydatne rzeczy w różnych miejscach. Czuła chłód bijący od skał i starała się ogrzać samą siebie.

niedziela, 13 września 2015

Szmaragdowa Mścicielka: Trzy to już... kłopoty?


Trzecia z opowieści o mojej własnej superbohaterce - Szmaragdowej Mścicielce i innych mieszkankach Roadpolis. Postanowiłem pójść za radą i powoli rozbudowywać to moje małe uniwersum o kolejne postaci.
Jenna Arguson/Szmaragdowa Mścicielka i wszystkie inne bohaterki i bohaterowie tych historii są postaciami wymyślonymi przeze mnie. Jeśli chcecie je wykorzystać w swoich opowiadaniach/grafikach/fantazjach to nie mam z tym problemu, choć jeśli zostaną opublikowane, prosiłbym o link.

Szmaragdowa Mścicielka: Trzy to już... kłopoty?

Hally Derry stała w oświetlonej tylko bladym światłem latarni uliczce, oparta o bok swojego auta i czekała, rozglądając się niecierpliwie. Niska, krótkowłosa murzynka miała na sobie obszerny płaszcz i duże okulary, w nadziei, że dzięki nim nikt jej nie rozpozna. Nie byłoby dla jej reputacji wskazane, gdyby pojawiła się informacja, że widziano ją w Złotym Rogu. Była tu już raz, zdecydowanie nie z własnej woli. Sytuacja sprawiał, że pojawiła się tu po raz drugi - tym razem może też niezbyt chętnie, ale druga strona naciskała na to miejsce. Cóż, tyle dobrego, że tu faktycznie mało kto mógł ją rozpoznać. Złoty Róg, dawne serce przemysłowe Roadpolis, teraz był osiedlem podejrzanym spelun, obscenicznych klubów i pustych baraków.

poniedziałek, 7 września 2015

Ruchan(n)a



To trochę eksperymentalny tekst. W polskim internecie jest wielka ilość opowiadań o piosenkarzach, ale raczej niewiele tekstów o piosenkarkach. Dlatego postanowiłem spróbować napisać coś w tym kierunku, biorąc na warsztat jedną z najładniejszych znanych mi piosenkarek - Rihannę.  Mam nadzieję, że ten eksperyment przypadnie wam do gustu.
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i sytuacji jest naturalnie czysto przypadkowe :)

Ruchan(n)a


Kiedy wszedł do hotelu, odetchnął głęboko. Nareszcie. Długo czekał na tę chwilę. Odkąd dostał pracę w „Klavo“ liczył, że będzie mógł zrobić wywiad z jakąś gwiazdą z pierwszych miejsc list przebojów. Początki oczywiście nie były łatwe i musiał obsługiwać sezonowe gwiazdki, o których za miesiąc lub dwa nikt już nie pamiętał. Większość z nich była plastikowa, głupia jak but i powtarzała te same frazesy. Od robienia wywiadów z takimi idiotkami i idiotami korodował mózg.

Ale wiedział, że musi być cierpliwy. Los niestety nie był łaskawy. Wywiad z Shakirą uciekł mu dosłownie w ostatniej chwili, bo złapał grypę dwa dni wcześniej. Beyonce odwołała rozmowę w ostatniej chwili, ponieważ nagle zmieniły jej się plany. Spotkanie z Taylor Swift sprzątnął mu sprzed nosa bardziej doświadczony kolega. Dlatego aż do momentu, w którym stanął przed drzwiami hotelowego pokoju nie był pewien, czy i to spotkanie nie zostanie w jakiś perfidny sposób pokrzyżowane. Aczkolwiek zależało mu na nim bardziej niż na pozostałych. Miał rozmawiać z jedną z najpiękniejszych kobiet w muzyce pop - Rihanną. Osobą, którą podziwiał zarówno jako kobietę jak i piosenkarkę. 


piątek, 4 września 2015

Szmaragdowa Mścicielka: Prawda Ekranu


Wiem, wiem. Nie naddaję się do prowadzenia bloga. Autentycznie, potrafię przez kilka miesięcy nie wymyślić nawet zdania, nie napisać ani akapitu opowiadania, a potem nagle coś mnie trafia i w jeden wieczór tworzę całe opowiadanie - tak jak to poniżej, które napisałem wczoraj wieczorem. Obejrzałem wreszcie "Avengers: Czas Ultrona" i początkowo planowałem coś o Czarnej Wdowie, ale wtedy przypomniałem sobie, że mam przecież własną superbohaterkę, którą kiedyś stworzyłem w opowiadaniu "Szmaragdowa Mścicielka". Dlatego postanowiłem wrócić do niej.

Fajnie byłoby pewnie wykreować całe własne uniwersum, z miastem, własnymi superbohaterkami itd. Choć znając moją pracowitość, szans na to za bardzo nie ma. Ale... Dobra, bez gadania. Tak jeszcze dla ścisłości:  Jenna Arguson/Szmaragdowa Mścicielka jest postacią wymyśloną przeze mnie. Jeśli chcecie ją wykorzystać w swoich opowiadaniach/grafikach/fantazjach to nie mam z tym problemu, choć jeśli zostaną opublikowane, prosiłbym o link.

I na sam koniec - powoli wrzucam moje fiki na stronę http://www.pokatne.pl/ Ale znajdzie się tam pewnie tylko ich część, więc jakby co, wszystkie pozostaną tutaj.

Szmaragdowa Mścicielka: Prawda Ekranu

Jenna oglądała materiał z mieszaniną niedowierzania i obrzydzenia. Na ekranie telewizora młoda kobieta o długich, czarnych włosach, klęczała przed mężczyzną i robiła mu loda. Kamera co chwila robiła zbliżenia z różnych ujęć, tak więc widać była też czarną, skórzaną obrożę, którą tamta miała na szyi. Na niej znajdował się srebrny napis „Niewolnica“. Materiał mógłby zapewne uchodzić za zwyczajne porno, gdyby nie kilka istotnych kwestii. Po pierwsze, to był finał całego filmu, podczas którego bohaterka była bita, poniżana i zmuszana do seksu. Po drugie, to nie była jakaś tam anonimowa aktorka filmów erotycznych, ale Kate Harrison, znana milionerka i działaczka na rzecz praw kobiet.

- I tym kończymy dzisiejszą odsłonę „Zniewolonych“! Pamiętajcie, aby zaopatrzyć się w kolejną część, już niebawem! - rozległ się głos i kamera dała jeszcze jedno zbliżenia na twarz Kate, z której spływało nasienie, a następnie ekran pociemniał, pozostawiając tylko logo „Zniewolonych“, w którym dwa „o“ połączone były symbolizującym kajdanki łańcuszkiem.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Pierwszy hentai w Polsce


 Jeszcze trochę i naprawdę uwierzę w to, że powrót bloga wywołał rewolucję :) Jakiś czas temu ogłoszono wydanie Monster Musume, a wczoraj zapowiedziano, że w Polsce pojawi się pierwsza manga hentai. Będzie to Witchcraft od wydawnictwa Yumegari (wcześniej o tym wydawcy nie słyszałem, ale widzę, że wydawali głównie yaoi, więc chyba dobrze, że nie słyszałem...). Jeśli będzie okazja, to na pewno kupię, choćby po to, żeby wspierać polski rynek i żeby ukazało się u nas więcej takich pozycji.

Kaoru, któremu dokuczają okoliczni chuligani, pewnego dnia znajduje schronienie u seksownej wróżki Kyoko. Dziewczyna oferuje mu pomoc w rozprawieniu się z oprychami, choć stawia jeden warunek – Kaoru pozwoli się zahipnotyzować. Żadne z nich nie będzie przygotowane na to, jaki efekt przyniosą igraszki z magią…

Wiem, pewnie zaraz usłyszę "Czemu nic nowego przez ten tydzień nie dodałeś?". Jak już mówiłem, nie mam tyle czasu co kiedyś, w efekcie na pewno nie będę już w stanie pisać np. dwa opowiadania na tydzień, jak mi się to kiedyś, w dobrych i twórczych czasach zdarzało. Też tego żałuję, ale cóż można poradzić? Mam nadzieję, że w tym tygodniu skończę jedno z trzech opowiadań, które mam rozpoczęte - jedno z Hatsukoi Limited (w połowie), jedno z Tekken (w połowie)  i jedno z Tomb Raider (w 1/3). Ale zdarzało mi się już kiedyś, że zaczynałem opowiadanie, a kończyłem je pół roku później...