“I ty mi mówisz, że rozmiar nie ma
znaczenia?” Mark uśmiechnął się, wymierzając przy tym
kolejnego soczystego klapsa dużej, niebieskiej dupci, która
znajdowała się tuż przed nim. Niskie westchnięcie wydobyło się
z jego ust, kiedy jego członek wszedł w nią ponownie, powodując
zaraz potem przeciągły jęk kobiety. Tak, to był bez wątpienia
epicki tyłek. Duży, ale idealnie jędrny i okrągły, taki, jakiego
nigdy wcześniej nie widział. I chyba największy. Od samego
początku ten wybór był oczywisty, przynajmniej dla niego.
Pomieszczenie miało zazwyczaj idealnie
białe ściany, ale teraz program wygenerował widok sali
przypominającej siłownię. Po jej środku znajdował się system
elektronicznych lin, które zmuszały dwie kobiety do leżenia na
ziemi, z ich tyłkami uniesionymi wysoko do góry. Obie miały twarze
wykrzywione niechęcią i odrazą, ale dzięki elektronice żadna nie
była w stanie się uwolnić. Co było zdecydowanie szczęśliwe dla
dwójki pozostałych osób znajdujących się w pokoju. Bowiem gdyby
tylko któraś zdołała się uwolnić, ich los byłby zdecydowanie
nie do pozazdroszczenia. Unieruchomionymi kobietami były bowiem
bezlitosna zabójczyni Widowmaker oraz nieustraszona awanturniczka Tracer.
Obie miały na sobie swoje stroje, jednak ich piersi i tyłki były
odsłonięte.





